Archive for Czerwiec, 2006

Znów o inteligencji…

Posted 30 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

Jakiś czas temu, przy okazji „parteitagu” PiS ( dla przypomnienia: Prawo i Sprawiedliwość ) pisałem o „Kaczej inteligencji” i jej propozycjach…

Temat za przyczyną artykułu p. Ryszarda Legutko, wraca z powrotem

Artykuł ukaże się w najbliższym numerze „Wprost„, dostępny jest w wersji elektronicznej….

Mam zdanie sprecyzowane na temat „oferty” PiS dla  oraz umiejętności jej oceny przez  POLSKĄ inteligencję – nie prawicową, lewicową, liberalną lub koścoielną – polską….

Na forum dyskusyjnym ukazał się wpis oakparka - celny, dosadny, ale zgodny z moimi poglądami – pozwalam sobie go umieścić na swojej stronie – jako zdanie zgodne z moim

Azrael

________________________________________________

Ryszard Legutko we „Wprost” z 2 lipca 2006 broni polityki Kaczyńskiego wobec inteligencji – nawet dla takiego tuza jest to zadanie syzyfowe….Teza autora, ze „lewicowa polska inteligencja jest wtórna, schematyczna, w myśleniu, zadufana, niezdolna do autokorekt ani do przyznania się do błędu,…… żyje w świecie stereotypów i importowanych ideologii….” znaczy nie mniej ni więcej, ze lewicowa inteligencja NIE MYSLI. Głęboka idea autora, ze poziom IQ czy wykształcenia jest związany jakąś korelata z poglądami politycznymi pozostała jednak nie udowodniona…. 

 Po cóż autor stawiał taka tezę? Ano – pierwszy pomysł jest taki, ze po to żeby wykazać, ze TYLKO LEWICOWA INTELIGENCJA JEST PRZECIW PiS. A to, ze się posłużę cytatem ze Śpiewającego Prezesa „nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda”.

Jako całkiem wzorcowy ciemnogrodzianin od tradycji, kapitalizmu etc., mam sporo podobnych znajomych, którzy podobnie jak ja łapią się od jesieni 2005 za głowę i rzucają pod adresem prezesa PiS słowa nie nadające się do cytowania na pub lic.

Legutko takich jak ja opisuje jako inteligencje „krytyczna wobec PiS, lecz w sposób dystansujący się od wobec owej rzeszy wyznaczonej nabożną lektura Gazety Wyborczej”. Tylko co z tego jak i tak – mimo tego dystansu – i michnikowce i upeerowce i platformowce unisono krzyczą, ze Kaczyński jest …. miało być bez wyzwisk. Legutko pisze, ze procent antypisowców wśród inteligencji jest trudny do określenia. A ankiety społeczne wskazują na ca 80%….Legutko pisze, ze spory partyjne miedzy PO a PiS nie maja charakteru walki cywilizacyjnej…. w sytuacji, kiedy krytyka PiS-u z prawej strony właśnie to wykazuje bardziej niz. michnikowcy.

Legutko przypomniał mi swoja filipika tekst Szpakowskiego z broszury ONR-Falangi sprzed wojny. Wówczas „pregiertychowce” pisały tak: „Inteligencja – zastrachana, spodlała, podlizująca się, pozbawiona najmniejszych śladów charakteru, woli oraz jakiegokolwiek oblicza moralnego, gotowa jest wszystko odstąpić za możność trwania w swej bezwładności, za prawo do ochłapów rzucanych z rzadka przez dzisiejszych władców świata”.

No, niestety Panie Ryszardzie – inteligencja jest zawsze bardziej krytyczna i mniej wierzaca w objawione słowa polityków…. tylko tyle, nie trzeba mieć fobii na Kaczyńskich, żeby się orientować, ze nas prowadza w bagno. Inaczej – przecież nie zapisze Pan do lewicy Ziemkiewicza po artykule w Dzienniku czy Matei za esej w ostatniej Europie… a obaj oględnie ale jasno podają tezę, ze Kaczyński się zamotał i zamiast cos naprawdę zmieniać – WYTRACA CZAS. Ze prowadzi kolejny raz do zniszczenia pozycji prawicy w polskiej polityce.

Ja się zgodzę, ze mamy w Polsce zdecydowana większość – jak to mawiał mój ojciec – „inteligencji szpagatowej”, gazetowej etc. Tylko problem polega na tym, ze państwo trzeba zmieniać tymi, których się ma a NIE MAMY INNEJ. Sorry Winnetou – ale jesteśmy skazani na na te lze-elity i lumpeninteligencje…. a Kaczyński dając upust głupim emocjom odstręczył ja od procesu zmian…. no i teraz musi sobie wychować szybko inteligencje z lepperow i giertychow, kuchcinskich i poncyljuszy…. zamiast pierwszego sortu liberałów bierze do naprawiania Polski trzeci sort komuny – bo tylko tacy do Leppera poszli.

Inteligencja w Polsce ma – niezależnie od barw politycznych – spore resztki po swoim szlacheckim rodowodzie. Resztki poczucia honoru, patriotyzmu, poczucia sensu. Jest pro zachodnia i pro modernizacyjna. Trochę „etyki tymczasowej”, trochę „kwestii smaku” się w nas kołacze. Wbrew temu co pisze Legutko mamy całkiem nieźle czucie sprzeczności w wypowiedziach i działaniach polityków i nieźle detektory hipokryzji i cynizmu…. a przy Kaczynskim to wskazówka wybija za skale…. 8^) My Panie Ryszardzie naprawdę nie jesteśmy tacy biedni żeby iść na służbę do byle kogo – a Kaczyński to jest dla niemal całej inteligencji – BYLE KTO. I sam na to zasłużył solennie.

Niesiolowski nie darmo porównał mentalność pisowców do gomulkowskiej. Bo oni nie wiedza, ze „trzeba mięć to minimum”, ze prawo płynie z etyki a nie na odwrót, ze teza Iz wszystko z obywatelami można zrobić w imię państwa czy utrzymania się przy władzy, każdej retoryki, każdego kłamstwa użyć….. teza, ze SA Z INNEJ CYWILIZACJI sama się inteligentowi i Europejczykowi narzuca.

Inteligencja na pewno nie jest monolitem ideowym. Ale w sytuacji kiedy zakwestionowano w PiS podstawy cywilizacyjne i kulturowe oraz styl bycia tej warstwy to w obronie poczucia godnosci, poczucia sensu z rożnych obozów inteligenckich słyszy się – niezależnie od światopoglądu – „non posso” zbijające się w coraz głośniejsze „non possumus”.

Już pal sześc., ze Kaczyński nam wmawia n. masce – libertynizm, leseferyzm, brak patriotyzmu… (jasne, ze spora cześć nas może pracować na Zachodzie i Polskę oglądać na wakacje…. ale to nie znaczy, ze uciekamy z kraju i od jego spraw). Najgorsze jest pisowskie chamstwo. Prostacy – jak Lepper – nie wiedza jak się należy zachować, jak podejść do ludzi, nie zna reguł postępowania z prawem, z instytucjami państwa, z deklaracjami politycznymi dawanymi ludziom przed wyborami… Cham zna te reguły i właśnie jak Kaczyński największa przyjemność czerpie z ich łamania BO WRESZCIE MA WLADZE. Najpierw robili wszystko pod publiczkę żeby władzę zdobyć a teraz już robią tylko pod siebie… a do inteligencji maja pretensje, ze widzimy, ze idiota to idiota, złodziej to złodziej…. nie chcemy przyjąć tłumaczenia, ze jak ktoś jest z PiS to jest z definicji porządny.

Myślę Panie Ryszardzie, ze nie doceniacie determinacji polskiej inteligencji. Przeciągnęliście strunę, ludzie nie SA aż tak głupi żeby się ciągle dawać nabierać na słowa. Wasze mity dla polactwa płowieją a wasza rewolucja grzęźnie w bagnie układzików, złodziejstwa, arogancji, niekompetencji i głupoty.

Mięliście szanse zbudować ofertę dla inteligencji – program modernizacji Polski. Wybraliście jako bazę społeczna „zwykłych Polaków” – i dobrze, bo tak się wygrywa wybory. Ale czemu wypięliście się na inteligencje – profesjonalistów i przedsiębiorców? Czemu podkreśliliście w rozwiązaniach podatkowych „ukaranie” tej grupy wychodząc dalej jeszcze poza tradycyjne już lekceważenie interesów materialnych warstwy, na której opiera się aparat państwowy i rozwój cywilizacyjny i kulturowy?

Uciekacie w socjalizm, ulegacie profsojuzom i grupom lobbystycznym, forujecie standardy instytucjonalne chyba z carskiej Rosji rozwalając homeostazę instytucyj państwa, schlebiacie kołtunerii, naziolom, próbujecie wciskać rozwiązania autorytarne nie mając do tego siły ani autorytetu… nie macie bazy społecznej bo konia z rzędem temu, DLA KOGO Kaczyński robi te cala rewolucje…. bo naród już wie, ze dla pp. Wiecheckiego, Kaminskiego i ich małżonek…. ze jesteście zwykła koalicja redystrybucyjna okradająca Polaków podatkami, które następnie marnotrawicie na pensje dla partyjnych ignorantów i na przekupywanie górników i innych żyjących jeszcze w socjalizmie…

Na WSZYSTKIM jest kaczyzm oparty tylko nie na regułach kompetencji i płaceniu za prace. Nie dziwcie się wiec, ze ci, którzy odrobinę kompetencji maja i dużo pracują – nie maja dla was krzty szacunku. Nie zasłużyliście sobie.

____________________________________________________

Idee wiecznie żywe !

Posted 30 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

To jest tak ważna informacja, że trzeba ją w całości przekazać !!

Za „Gazetą Wyborczą”

Ministerstwo Edukacji chce kupić 15-tomowy zbiór dzieł Jana Pawła II dla wszystkich liceów i techników w kraju. Budżet państwa zapłaciłby za to prawie 19 mln zł

Ofertę sprzedaży dzieł Jana Pawła II dla szkół złożyło ministerstwu krakowskie wydawnictwo M. Od piętnastu lat wydaje w Polsce książki religijne. Jego bestsellerem jest np. „Niecodziennik” ks. Jana Twardowskiego (224 tys. sprzedanych egzemplarzy) i „Droga do świętości – Jan Paweł II” ks. Mieczysława Malińskiego (172 tys. egz.). Wydaje większość podręczników do teologii. Kupiło też od Watykanu prawa autorskie do dzieł papieskich.

15-tomowy zbiór „Jan Paweł II – dzieła zebrane” to jeden z jego najnowszych projektów realizowany z ogromnym rozmachem. Patronat nad zbiorem objął metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz i prezydent Lech Kaczyński. W radzie honorowej znaleźli się kardynałowie, biskupi i wybitni uczeni, a błogosławieństwo napisał papież Benedykt XVI.

Dwa pierwsze tomy – z encyklikami i adhortacjami polskiego papieża – można będzie kupić jeszcze w tym roku. Trzynaście kolejnych (będą w nich orędzia, homilie, listy apostolskie i teksty prywatne) – w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat.

Z informacji, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że rozmowy pomiędzy MEN a wydawnictwem M są już na finiszu. Cały zbiór dla jednej szkoły miałby kosztować 1125 zł (75 zł za każdy tom – to cena z rabatem). Szkół ponadgimnazjalnych jest ponad 16 tys. To oznacza, że MEN zapłaci za dzieła papieskie niemal 19 mln zł.

- Trudno pozbyć się wrażenia, że to koniunkturalny, mało przemyślany i zbyt hojny gest ministerstwa – krytykuje jednak publicysta katolickiego miesięcznika „Więź” Cezary Gawryś. – „Dzieła zebrane” Jana Pawła II obok nielicznych tekstów przystępnych zawierają niezwykle trudne encykliki, adhortacje. To teksty dla specjalistów, młodzież nie jest przygotowana do ich odbioru. Studiowanie myśli Jana Pawła II na poziomie szkoły średniej nie może być czymś powszechnym! Nawet jeśli w liceum znajdzie się jeden nadzwyczajnie wybitny i zmotywowany uczeń, to przecież te dzieła znajdzie w uniwersyteckiej czy klasztornej bibliotece. Szkolnym bibliotekom przydałby się być może mniej obszerny wybór tych bardziej przystępnych tekstów papieskich.

Z Piotrem Słabkiem, redaktorem naczelnym wydawnictwa M, nie udało się nam wczoraj skontaktować. Słabek jest absolwentem Papieskiej Akademii Teologicznej, był jednym z inicjatorów Ogólnopolskich Czuwań Odnowy na Jasnej Górze.

To, że MEN poważnie myśli o zakupie dzieł Jana Pawła II dla szkół, potwierdza rzeczniczka ministerstwa Kaja Małecka. – Trwają negocjacje z wydawnictwem, ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, bo nie wiemy, jakie będą możliwości budżetowe. Minister Giertych jest jednak przekonany, że dzieła Papieża powinny się znaleźć w szkołach, bo są cenne i tego warte – mówi „Gazecie”.

_____________________________________

Nie ma to jak sprawdzone pomysły , ministrze Giertych – prawda ?!

Azrael

Zmanipulowana manipulatorka…

Posted 30 cze 2006 — by Azrael
Category Lustracja, Państwo, Polityka, Polska

Im człowiek starszy, tym bardziej uważny… dotyczy to mnie w tym przypadku… dlatego opinie i poglądy na sprawy bieżącej polityki staram się formułować z poślizgiem – po spojrzeniu z góry… 

Media od dni kilku pochylają się nad była już wicepremier Zytą Gilowską z uwaga i , w większości wypadków, z sympatia i współczuciem. A ja sądzę, po analizie zarówno jej wypowiedzi, jej zachowania, oraz analizie informacji – że „merdia”, tak ochocze w serwowaniu nam opinii, z regóły poprawnych politycznie, mylą się. 

Ponieważ Pani Zyta tak samo jest ofiarą, jak i sprawcą zamieszania. 

 Pani Zyta to nie kryształowa postać… w Lublinie , na KUL-u, z którego Zyta Gilowska pochodzi, mówi się o jej związkach ze służbami bezpieczeństwa dawno – nie jest to tajemnica tamtego środowiska naukowego – i ”Solidarności”.

 Platforma Obywatelska usunęła Zytę Gilowska z partii prawdopodobnie właśnie z tego powodu, mając wiedzę o jej agenturalnej przeszłości. Wydaje się, że sprawa jej nepotyzmu ( manipulowanie listami wyborczymi pod swojego syna ) była tylko pretekstem…

   Wypowiedzi samej Zyty Gilowskiej, egzaltowane i nie przystające do wizerunku silnego polityka, zderzone z chłodnymi wypowiedziami rzecznika Olszewskiego, dają asumpt do postawienia tezy, że WIEDZIAŁA zarówno o dokumentach ją obciążających i ŚWIADOMIE ignorowała sygnały o tym, że mogą być one dla niej nie wygodne – z punktu widzenia członka rządu… A więc Pani Zyta – MANIPULOWAŁA, zarówno mediami, jak i … premierem Marcinkiewiczem !

 Należy wątpić w to, że Jarosław Kaczyński nie wiedział o problemach Zyty Gilowskiej. Pani Zyta potrzebna była Kaczyńskiemu, początkowo jako narzędzie służące do rozbicia Platformy Obywatelskiej. Pamiętamy jak dziś śliniącego się Edgara Gosiewskiego, który za Gilowską i Sośnierzem widział tabuny posłów PO, zmieniających barwy… nic nie  wyszło… I w tym przypadku Zyta nie była już potrzebna – była tylko zawadą w rozdawaniu pieniędzy…

  Wracając do rzecznika Olszewskiego… postaci kluczowej w sprawie… Jarosław Kaczyński bardzo nie lubi ludzi mu nie wygodnych – ale tylko w masie… Jeżeli ktoś może mu się przydac do realizacji jego celów – celów taktycznych – to go, niezależnie od proweniencji – wykorzystuje. I Olszewski jest znakomitym tego przykładem. W momencie, kiedy Zyta Gilowska przestała być „służebna” idei pozyskania sił PO  – stała się przy pomocy  Olszewskiego narzędziem do realizacji innego planu Kaczyńskiego – osłabienia premiera Marcinkiewicza. Olszewski posiadał te kwity od dawna – i je usłużnie „sprzedał” temu, komu były potrzebne… Dlaczego Kaczyński z nich skorzystał – bo Marcinkiewicz jest już zbyt silny… bo siły postzchnowskie są zbyt niebezpieczne… a więc Zyta została ZMANIPULOWANA dla realizacji innego planu…

Ostatnia idea wydaje się nie logiczna… ale tylko dla tych, którzy nie widzą, że dla Kaczyńskiego każda metoda walki politycznej jest do przyjęcia…

Bo dla Jarosława Kaczyńskiego nie Państwo, lecz nie ustająca walka jest ważna…

Opowieści o spisku służb specjalnych, o zemście byłych esbeków… wolne żarty, proszę Państwa… 

Czy w związku z tym powinniśmy żałować Zyty – bynajmniej… 

Nie dość, że jest miernym naukowcem, patrząc na jej wątpliwe „zasługi” w reformowaniu podatków oraz w bałaganie, który pozostawiła za sobą w MF ( nie wydane od pół roku rozporządzenia, które grożą zapaścią finansów jednostek budżetowych w regionach ), została skażona PYCHĄ…    

Nie mówię DO WIDZENIA – mówię ŻEGNAJ….  

Azrael 

Normalny kraj…

Posted 29 cze 2006 — by Azrael
Category Świat

 

Nie trzeba wcale jeździć do Londynu, czy Dublina, żeby poczuć się wolno i normalnie…

Są w NOWEJ  Europie też enklawy, gdzie problemem nie jest lustracja, obrona „wartości” lub rozliczanie z układem.
Są kraje, gdzie patriotyzm to nic innego jak zapewnienie swojemu krajowi i swoim dzieciom godnego miejsca w nowoczesnej przyszłości europejskiej.

 

Jednym z takich krajów jest Słowenia…

Warto się przyjrzeć – i ze względów kulturowych – zastanowić się nad emigracją…


Słowenia ma najwyższy wskaźnik PKB na osobę spośród dziesięciu krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej w maju 2004 – 20 900 USD. Dość wysoki poziom inflacji (3,5 %, 2004) zmalał do 2,5 % w roku 2005 i jest zbliżony do średniego poziomu inflacji w krajach UE.
Od roku 2000 obserwuje się postępującą prywatyzację w takich dziedzinach jak bankowość, telekomunikacja czy sektor użyteczności publicznej. Stopniowo znosi się ograniczenia dla inwestorów spoza Słowenii. Kraj uchodzi za najszybciej rozwijający się kraj dziesiątki nowych państw UE i jeden z najszybciej rozwijających się w ramach całej organizacji.
Słoweński rząd planuje wprowadzić euro jako walutę obowiązującą w państwie 1 stycznia 2007 roku.

 

Pilny uczeń UE


15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej
Słowenia dostrzega w integracji europejskiej same plusy: nie tylko zapewnia ona polepszenie wskaźników gospodarczych, ale także gwarantuje pokój. Dlatego ten mały bałkański kraj chce pogłębiać swoje więzi z Europą i wkrótce przystąpi do strefy euro.
 15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej. Będzie pierwszym z nowych krajów członkowskich UE, który 1 stycznia 2007 roku wprowadzi wspólną europejską walutę. Tak zakończy się krótki żywot słoweńskiego tolara. W 1991 roku zastąpił jugosłowiańskiego dinara, cierpiącego wówczas z powodu inflacji: sięgała ona 2000 procent miesięcznie.

 
„Będziemy pierwszym z dziesięciu nowych państw członkowskich UE, który przyjmie euro, i liczymy, że wzbudzi to międzynarodowy szacunek” – mówi z nadzieją minister finansów Andrej Bajuk. Rok później, w styczniu 2008 roku ten kraj, bardzo często „mylony ze Słowacją i Sławonią” (jak ubolewa minister), obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej. „Na nowych monetach zostanie przedstawiona historia Słowenii – cieszy się Bajuk. – Na przykład na monecie 2 euro będzie widniał wizerunek naszego XIX-wiecznego poety France’a Preserena, autora słów hymnu narodowego Słowenii »Każdy naród musi żyć«”.
 
Według kwietniowego sondażu Eurobarometru dwie trzecie mieszkańców Słowenii czuje się „osobiście zadowolonych” z faktu, że euro zastąpi tolara. Choć słychać też głosy obawy, że może to pogłębić inflację. „Wystarczy przypomnieć sobie, co zdarzyło się w sąsiednich Włoszech! – zauważa nocny stróż jednego z hoteli w Lublanie. – Początkowo będzie nam trudno oceniać wartość monet, bo zmusi nas to do skomplikowanych przeliczeń: 1 euro to 239,64 tolara”.
 
Breda Kutin, przewodnicząca słoweńskiego Stowarzyszenia Konsumentów radzi swoim rodakom śledzić od lutego ceny około setki wybranych produktów i usług – na przykład filiżanki kawy czy miejsca parkingowego. To obywatelski sposób na zapobieżenie inflacji. „Wywalczyliśmy sobie, że począwszy od 1 marca prawie wszędzie wywieszono podwójne ceny: w tolarach i w euro – mówi. – Nie możemy zakazać podwyżek, ale wolno nam powiadomić o nich media” – zaznacza Kutin, dumna z tego, że jej organizacja stała się drugą instytucją, po Centralnym Banku Słowenii, do której jej rodacy mają zaufanie w sprawie euro.
 
„Historia Słowenii to prawdziwa success story”– mówi Lojze Peterle, pierwszy premier niepodległego rządu, eurodeputowany z ramienia chrześcijańskiej demokracji. 18 czerwca zebrał w Bled, niewielkiej alpejskiej miejscowości, swoich dawnych ministrów, by wspólnie świętować rocznicę niepodległości. Przyjął ich w pięknym hotelu, pełniącym niegdyś rolę letniej rezydencji marszałka Tito, którego matka była Słowenką.
 
„Słowenia ma szczególne atuty – opowiada Peterle. – Nasze ziemie należące niegdyś do imperium austrowęgierskiego stanowiły razem z Chorwacją najbardziej uprzemysłowiony region Jugosławii. Ale w odróżnieniu od Chorwacji ludność zamieszkująca Słowenię była jednolita pod względem etnicznym. Nie mieliśmy u siebie serbskich enklaw”. Kiedy ta rozwinięta gospodarczo kraina miała dość poświęcania się dla biedniejszych regionów federacji i zaczęła obawiać się rosnącego nacjonalizmu serbskiego, zdecydowała się na oderwanie od Jugosławii. Stało się to w wyniku trwającej „zaledwie” dziesięć dni wojny.
 
Ten niewielki kraj, liczący dwa miliony mieszkańców cieszy się dobrą kondycją finansową: dochód na jednego obywatela jest tu porównywalny do PKB na głowę w Grecji czy Portugalii, średnia pensja wynosi 750 euro ( w 1991 roku było to 200 euro), a bezrobocie sięga 6,7 proc. Deficyt budżetowy stanowi 1,8 proc. PKB, a inflacja ogranicza się do 2,3 proc.
 
„Nie mamy wrażenia, że wstępując Unii Europejskiej utraciliśmy część naszej tożsamości – mówi Peterle. – Język słoweński został przecież uznany za jeden z oficjalnych unijnych języków. UE gwarantuje nam pokój i wolność, czego nie mieliśmy ani za czasów Austro-Węgier, gdy groziła nam germanizacja, ani za czasów serbskiej monarchii jugosłowiańskiej, kiedy obawialiśmy się komunizmu – dodaje eurodeputowany. – Czekamy teraz na to, by Unia rozszerzyła się o inne zachodnie kraje bałkańskie, gdy tylko będą one na to gotowe”. Bo zdaniem byłego premiera integracja z UE to najlepsza recepta na zlikwidowanie źródeł konfliktów, które w przeszłości niszczyły ten rejon Europy.

[źródła: Onet, Wikipedia]

Azrael

 

 

Sezon ogórkowy a'la Lem

Posted 28 cze 2006 — by Azrael
Category Literatura

Ciągłe czytanie doniesień prasowych o naszych, pożal się Boże, „jelitach” politycznych, może doprowadzić nie tylko do rozstroju nerwowego lecz także do rozpadu struktur mózgu, nie mówiąc o rodzinie. Postanowiłem więc dziś lekko odpocząć co mi się udało ( kosztem tych, którzy nie odpoczywałi ) i poczytałem trochę… Znalazłem znakomity ( bo inny tak naprawdę nie może być… ) felieton – o mało co nie napisałem Św. Pamięci, a to był uczciwy ateista przecież  :-)   -  Stanisława Lema – na czasie, wakacyjny

Oto on;   

Władza mózgu

Mamy sezon ogórkowy, a ja chciałbym wrócić do sprawy, która mnie od dawna irytuje: do proroków naszej nieśmiertelności. Ostrożniejsi powiadają, że życie ludzkie można z łatwością przedłużyć o dziesięć, dwadzieścia albo trzydzieści lat, ale spotkałem się już na łamach pisma popularnonaukowego z twierdzeniem – naukowca! – że śmierć jest właściwie zbędna. Ponieważ udało się przedłużyć życie nicieni – to takie robaczki – niektórzy powiadają, że i z nami się uda, że nicień to wprawdzie nie człowiek, ale bliski krewny…Podobne oświadczenia wydają mi się nonsensowne. Z podręcznika neurofizjologii wiemy, że mózg zawiaduje wszystkimi właściwie funkcjami ciała, ze składem chemicznym paznokci i tempem, w jakim rosną włącznie. Każdy kto jak ja przekroczył osiemdziesiątkę, dobrze wie, że w pewnym wieku zaczyna się deterioracja, polegająca na tym, że koordynacja i synchronizacja naszych ruchów pogarsza się; zaczyna się od wylewania herbaty na obrus…Dopóki jesteśmy względnie młodzi i sprawni, nie mamy pojęcia, jak wiele procesów, których wyłącznym panem jest mózg, toczy się automatycznie. Tymczasem o ile możliwa jest wymiana serca, nerki czy stawu – produkuje się teraz bardzo dobre protezy stawów biodrowych czy kolanowych – o tyle mózgu nie da się niczym zastąpić, bo stanowi on o naszej indywidualności, zawiera bagaż pamięci, który potwierdza naszą tożsamość. Nie zamienimy go na tak zwaną tabula rasa, bo nowy mózg to byłby nowy człowiek.

W mózgu starych ludzi dzieje się coś, co nazwać można zmęczeniem materiału. U mnie przejawia się to w zapominaniu nazwisk i nazw, na przykład systemów filozoficznych; miałem głowę okropnie tym naładowaną! Zanika też ogólna sprawność wymowy. I nie mam na myśli objawów będących skutkiem procesów patologicznych, nie mówię o żadnych, nie daj Boże, alzheimerach. Granicą trudno dla ludzi przekraczalną jest dziewięćdziesiąty rok życia, później możliwy jest okres wegetacji wspomaganej przez otoczenie, raczej jednak biernej; jak ktoś ma dziewięćdziesiąt parę lat, to niewiele już wymyśli. A postacie, które budzą niezrozumiały zachwyt rozmaitych geriatrofili – tu ktoś na Kaukazie dociągnął do stu osiemnastu lat, tam japońska staruszka nawet do stu dwudziestu – mnie osobiście przerażają. Widzę cherlawą istotę, która prowadzi życie kapusty na grządce – nic nie wymyśli, niczego nie napisze, z wszystkim ma najwyższe trudności. Cóż to za satysfakcja?
I nie ma na to rady, bo jesteśmy gatunkiem śmiertelnym. Zawsze mnie zresztą dziwiło, że wprawdzie sami jesteśmy śmiertelni, ale pozostawiamy po sobie pisma. Bardzo podobał mi się napis na budynku lwowskiej Politechniki: Hic mortui vivunt. Kiedy biorę coś poważniejszego do czytania, chcę wiedzieć, czy autor żyje, czy nie. Jeśli nie żyje, inaczej jakoś przyjmuję jego enuncjacje. Czynności automatyczne, sprawność synchronizacyjno-korekcyjna mózgu to jedno. Mamy jeszcze świadomość. Z ostatnich danych wynika, że – co dawno podejrzewałem – świadomość jest bardzo silnie rozproszona w naszym mózgu i nie można wskazać ośrodka, w którym by siedziała. Wyobrażenie, wedle którego w samym środku naszej głowy miałoby się znajdować małe coś, co się nazywa „ja”, jest bzdurne. Chodzi o zespół rozmaitych ośrodków, optycznych, akustycznych, kinestetycznych, motorycznych i tak dalej. Wszystko to razem kondensuje się i składa w całość.Pewne przebiegi mózgowe można oczywiście usprawniać, ale w przypadku zaburzeń czynnościowych wywołanych wiekiem możliwości poprawy są minimalne. Dziwną własnością mojego mózgu jest to, że wieczorem, kiedy jestem śpiący, zaczynam słyszeć jakąś melodię, jakby orkiestra grała – choć wiem, że orkiestry żadnej nie ma. Czasami jest to ciekawe, czasami denerwujące – motyw muzyczny, który wciąż się powtarza. Kiedy zasypiam – melodia znika, kiedy się budzę – już jej nie ma. To wszystko objawy zepsucia czy zmęczenia neuromateriału.Dla nas, ludzi, wiek rzędu osiemdziesięciu-dziewięćdziesięciu lat stanowi górną granicę i dlatego z taką lubością czytam o życiu gwiazd, w którym dziesięć czy piętnaście milionów lat nie ma najmniejszego znaczenia, albo o galaktykach, które mogą istnieć czterysta milionów lat, albo o ewolucji trwającej miliardy… Wiem, że samemu mi do tego nieskończenie daleko, ale świadomość, że umysł ludzki potrafi w ogóle dotknąć tajemnicy długowieczności systemów wszechświata, jest dla mnie fascynująca, na pewno bardziej niż to, czym większość ludzi żyje. Budzę się o trzeciej w nocy, nie mogę spać, ciekawe, co teraz będzie w telewizji? Włączam aparat, a tu striptiz, takie soft porno. Rozumiem, że ma to silny związek z biologią człowieka, ale kiedy przeczytałem, że kierownictwo Volkswagena sprowadzało swoim menedżerom luksusowe prostytutki, uznałem to za skandal. Niezależnie od skandali, jakie dzieją się u nas.

W Niemczech będzie się teraz toczyła batalia na wypowiedzi i oracje między panią Merkel, kandydatką na urząd kanclerza, a Schröderem. Polityka jest dziś dziedziną, w której przestały się liczyć konkrety. O żadnej kwantyfikacji ani komputerowych modelach sytuacji ekonomicznej nie ma mowy. Dlaczego rywalizacja partii politycznych zmieniła się w walkę na sprawność malowania tęczowych wizji lepszego społeczeństwa? U nas na przykład zapanowała moda na Czwartą Rzeczpospolitą. Dlaczego Czwarta, a nie Czterdziesta? Wszystko to jest podszyte blagą i taniochą. Nasze myślenie polityczne rozmydliło się w bajorze sloganów, po wierzchu pływa Ojczyzna, trochę Orła, trochę Wiary… Co się stało z dziedzictwem Jana Pawła? Za kilka tysięcy – bardzo tanio – można sobie kupić jego pomnik i postawić w ogródku. Ładunek elektryczny w maszynie elektrostatycznej, która stoi na moim biurku, przybiera kształt zygzakowatej błyskawicy, ponieważ szuka drogi najmniejszego oporu; tak jest i w społeczeństwie. To, co najłatwiejsze, najprostsze, najbardziej schematyczne, bierze górę.

Wiek sprawia, że niechętnie już godzę się na wywiady, ale miałem niedawno wizytę Japonki, bardzo sympatycznej i mówiącej dobrze po polsku, która przetłumaczyła Wysoki Zamek. Miała pewne kłopoty – co to na przykład jest bigos? – ale pomógł Internet. A wczoraj przyszła Francuzka, wedle której zajmuję się głównie mistycyzmem i ogólną teorią kontemplacji. Usiłowałem łagodnie wytłumaczyć, że się myli, ale zauważyłem, że moje wysiłki są daremne. Miałem zresztą trudności, bo i po francusku nie mówię już tak, jak przed laty.
Od gościa z Tokio próbowałem się dowiedzieć, co Japończyk może wynieść z mojego Wysokiego Zamku. Co z niego zrozumie? Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu kamienia rozchodzą się coraz dalej, tak też dzieje się z moimi książkami: z jednej strony Brazylia i Portugalia, z drugiej Korea, Japonia, Tajwan, Chiny… Mnie to już właściwie obojętne, bo jestem bardzo stary, ale myślę sobie, że gdyby mój ojciec, który zmarł tu, w Krakowie, mając 74 lata, dowiedział się o tym, toby się może trochę uspokoił, bo bardzo był zmartwiony, że rzuciłem medycynę… sierpień 2005  

Napisane było, kiedy Lem miał 85 lat… i jaki język i myśl…
 
Jak to jest, że tylko ludzie wielcy potrafią pisać prosto, jasno, zrozumiale i głęboko…. To chyba kwestia wolności umysłu… Kotarbiński, Kołakowski…
 
Czego życzę wszystkim
 
Azarel

 [żródło: empik

Dziś o pewnym polityku…

Posted 27 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

Za Wikipedią

Zespół paranoiczny (dawniej paranoja prawdziwa, obłęd) [...] według ICD-10, nazywana zespołem paranoicznym (reakcją paranoiczną). W DSM-IV zespół ten nosi nazwę zespół urojeniowy („delusional disorder”). Są to usystematyzowane urojenia (najczęsciej prześladowcze i oddziaływania, rzadziej wielkościowe lub inne).

Reakcja paranoiczna czasem dotyka osoby [...] których zaburzenie powoduje zła komunikacja z innymi osobami, niepewność co do ich intencji. Reakcji sprzyjają także paranoiczne (paranoidalne) cechy osobowości (zaburzenia osobowości), sytuacja nagłego lub przewlekłego stresu psychologicznego, nadużywanie alkoholu, izolacja (np. więzienna, przez barierę językową, w trakcie samotnych, wielomiesięcznych wypraw). Ze względu na treść urojeń zespoły paranoiczne dzieli się na:

inividia – paranoja zazdrości ( o sławę )
querulatoria – paranoja pieniacza ( ja wiem najlepiej… )
persecutoria – paranoja prześladowcza ( prześladuje mnie UKŁAD )
reformatoria – paranoja reformatorska ( „solidarne państwo”, rozbicie układu )
inventoria – paranoja wynalazcza ( trzecia droga – niektórzy nazywają to kaczyzmem )
Istnieje również paranoja indukowana (udzielona). Jest to stan w którym osoba blisko związana z chorym zaczyna traktować bezkrytycznie paranoiczne myśli chorego ( np. brat bliźniak )

I jeszcze pełne kryteria diagnostyczne.

wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie
tendencja przeżywania długotrwale przykrości
podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich lub pogardliwych
sztywne poczucie własnych praw
podejrzenia dotyczące wierności
przecenianie własnego znaczenia
pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń

________________________________________________

Nie będzie dziś konkursu na zgadywanie, o kim piszę…

Wystarczy przeczytać artykuł w dzisiejszej Rzeczpospolitej”

Azrael

Gruba kreska – a cienka czerwona linia…

Posted 26 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

Gruba kreska… chyba najbardziej znany slogan polityczny III RP. Sformułowanie to, wygłoszone w expose premiera Tadeusza Mazowieckiego, w roku 1989, było przedmiotem manipulacji, ataków politycznych i nie porozumień.

W swojej wersji oryginalnej brzmiało ono tak;

„Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania.”

Dotyczyło ono tylko tego, że rząd powołany przez Mazowieckiego nie jest kontynuatorem linii państwa komunistycznego…

Słowa Mazowieckiego były później ( i są dalej ) przedmiotem manipulacji. Zaczął Wałęsa, który na doraźne potrzeby kampanii prezydenckiej oskarżył premiera o niechęć do rozliczeń, dekomunizacji, lustracji i akceptację działania byłych komunistów w sferach polityki i gospodarki.Dziś, to sformułowanie niesłusznie, przypisywane jest zwolennikom pobłażania między innymi działaczom służb bezpieczeństwa PRL.

Jestem przeciwnikiem lustracji. Takiej lustracji, jaką nam proponują.Lustracji jako narzędzia walki politycznej, narzędzia anatemy społecznej. Lustracji opartej o teczki, teczki tworzone nie na potrzeby archiwizacji historii społecznej, tworzone nie przez ludzi odpowiedzialnych za państwo i społeczeństwo, ale przez funkcjonariuszy wypełniających zadania zlecone – zadania służące celom manipulacji i doraźnych korzyści zlecających – aparatowi władzy PRL.Teczki, według mnie, nie mają żadnej wartości, ani historycznej, ani faktograficznej. Tak jak system, propaganda tego systemu, są tylko krzywym zwierciadłem PRL.

PiS przewiduje ze we wrześniu tego roku ujrzy światło nowa ustawa lustracyjna;

Za „Gazetą Prawną

Wszystko jednak wskazuje na to, że już za kilka miesięcy model lustracji w Polsce ulegnie zasadniczej zmianie, gdyż Sejm w najbliższych tygodniach uchwali nową ustawę w tej sprawie, która zakłada likwidację sądu lustracyjnego i poszerza znacznie katalog osób lustrowanych. Ich przeszłość ujawniać ma Instytut Pamięci Narodowej.– Projekt PiS-u nakłada na IPN obowiązek wystawiania zaświadczeń osobom, które będą podlegały lustracji. W zaświadczeniach tych będzie odnotowany stan archiwów na temat danej osoby, z rozpisaniem na rodzaje dokumentów, oraz charakter, w jakim dana osoba występuje w źródłach – mówi Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. W internecie nie będą umieszczane wszystkie szczegółowe zeskanowane dokumenty dotyczące danej osoby, ale właśnie zaświadczenie. – Podobnego rodzaju dokumenty IPN wydaje obecnie osobom mającym status pokrzywdzonego. Tyle że według projektów nowej ustawy zaświadczenia te będą bardziej rozbudowane i będą dotyczyły znacznie szerszej grupy osób – dodaje prezes Janusz Kurtyka.

Przestanie istnieć sąd lustracyjny, jego obowiązki przejmie IPN
Poszerzy się katalog osób lustrowanych o notariuszy, profesorów, samorządowców.

Przestanie działać sąd lustracyjny…  a więc los ludzi opisany w teczkach zależeć będzie tylko od zatrudnionych w IPN…

Praktycznie osoba, która zostanie oskarżona o współpracę z SB ( co w praktyce – jak sprawa Zyty Gilowskiej wskazuje – o to że się mieszkało przez płot z sb-kiem ) nie będzie miała prawa wyboru… i obrony.

Państwo moralne i solidarne, państwo prawa, jak chce go widzieć partia braci Kaczyńskich, zamierza wprowadzić w życie ustawę ANTYPRAWNĄ , nie etyczną i dającą możliwości dużo dalej idących manipulacji niż dotychczas.

Cienka czerwona linia… nie dotyczy to znanej powieści Malicka…

Bronisław Wildstaein,  wynosząc swoja listę z IPN, przesunął tą linię szaleństwa lustracyjnego. Nie przekroczył jej, ponieważ nie wykorzystał jej osobiście do walki politycznej, do ataków na wrogów, do pomiatania ludźmi, autorytetami. Jego działanie nie było obliczone na efekt rozpętania walki, lecz ma rozpoczęcie dyskusji.

Teraz tą cienką czerwoną linie PiS usiłuje przekroczyć i rozpętać szaleństwo lustracji – lustracji na podstawie fałszywek, pism bez podpisów, kopii dokumentów.Jestem przekonany, że ustawa lustracyjna w takiej postaci, jak chcę ją PiS jest niczym innym, jak NARZĘDZIEM politycznym w walce z opozycją – i nie tylko… bo również ze społeczeństwem.

Kaczyński twierdzi, że chce oczyszczenia państwa i jego zjednoczenia – nic bardziej mylnego – czerwona linia lustracji podzieli kraj jeszcze bardziej…

Każdy będzie mógł bezkarnie, w przypływie szaleństwa lub wyrachowania – pomówić, oskarżyć, szepnąć na ucho – „on ma teczkę…” .

I na nic będą opowieści, że była ona podejrzanie cienka…

Szaleństwo lustracyjne, przy chichocie esbeckim, rozleje się po kraju… dotykając wszystkich.

Kaczyński, mimowolnie spełnia testament esbecji…  

Wolę grubą kreskę od linii szaleństwa… 

Azrael

Kościelna lustracja a dywanik

Posted 25 cze 2006 — by Azrael
Category Kościół

O lustracji, w tym o lustracji w Kościele Katolickim pisałem już kilkakrotnie…

Nie dlatego, aby temat był ciekawy, lub był w moim głównym nurcie zainteresowania. Ale polscy „politycy”, w tym kościelni, i polskie media dostarczają właściwie tylko takich informacji.


Od kilku dni trwa zamieszanie wokół Zyty Gilowskiej, dużo dłużej – sprawy lustracji w KK. Podsycana co jakiś czas doniesieniami o kolejnych odkrytych TW (Hejmo, Czajkowski, Maliński, itd. itd…. ) lub kłótniami wewnątrz instytucji – sprawa księdza Zaleskiego.

KEP zajęła się tą sprawą – można powiedzieć – wreszcie !. Ale jak….

Przytoczmy fragment komunikatu z 336. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski; 

________________________________________________________________

Tuż po zakończeniu pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI do Polski rozpoczęła się medialna kampania domagająca się lustracji księży. Wszyscy, także duchowni, jako obywatele, podlegają temu samemu prawu i tego nikt nie kwestionuje. Jednakże biskupi wyrażają stanowczy sprzeciw wobec takiej lustracji, która przebiega bez należytej weryfikacji dokumentów, z pominięciem poszanowania dobrego imienia i bez uprawomocnionego wyroku sądu, opierając się wyłącznie na dokumentach organów bezpieczeństwa. Nie wolno zapominać, że dokumenty te były sporządzane przez wrogie Kościołowi i ruchom niepodległościowym tajne służby, których funkcjonariusze pozostają do dzisiejszego dnia bezkarni, a tylko ich ofiary stają się przedmiotem publicznych oskarżeń. Dlatego biskupi polscy są zdania, że rzetelna lustracja nie może dokonać się bez uprzedniego ujawnienia struktur i metod działania służb bezpieczeństwa.

________________________________________________________________

W kościele polskim ZAWSZE dominował syndrom oblężonej twierdzy. I tak jest, tak pozostało.

To nie Kościół jest winny, nie jego pasterze, ale – media, ponoć media, prowadzące kampanię.

Należy odwrócić drogowskaz i pokazać, że my zrobimy swoje – kiedy inni zrobią swoje, my, księża zlustrujemy się ( nie wiadomo w jakim trybie, „kiedyś” ) ale wara innym od tego  !

Najpierw dekomunizacja, rozliczenie innych – a później – no się zobaczy…

Ani słowa o wiernych, ich odczuciach i oczekiwaniach, ani słowa pokory. Mówi się o powołaniu na szczeblu Episkopatu komisji lustracyjnej, ale o jakich kompetencjach i czy powołanej we współpracy z IPN – nie wiadomo.

Wrażenie o tym, że zamiatamy sprawę z powrotem pod dywanik… jest nie odparte…

Słowo – realatywizm – jest niestety jak najbardziej na miejscu. W Kościele często się słyszy słowa o sprawiedliowości, prawdzie, przebaczeniu, skrusze, odkupieniu win… dla kogo ?

Krąży już dowcip – czy idąc do konfesjonału – będziemy się spowiadać, czy donosić…

Azrael

Prawie Krzak

Posted 24 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

 

Obejrzałem sobie występ naszego rzecznika rz…. pardon, premiera rządu Kazimierza Marcinkiewicza.

Przekaz medialny był wspaniały… Kilkakrotnie patrzyłem w róg ekranu, szukając znaczka CNN, ABC, NBC lub innej stacji… ale nie, to była TVP… Trawa, słońce jak na zamówienie, Kazio miał znakomity make up, kamera dobrze pokazywała, no prawie jak Hameryka…

Co premier mówił ? A, to już sprawa całkowicie nie istotna, tak samo jak nie istotny jest wpływ premiera na otaczający go świat… Bo nie o to chodzi… PR zagranie w stronę PO należy traktować w sferze żartu…

Populiści z programem socjalnym jak w schyłkowym okresie socjalizmu szwedzkiego usiłują nas przekonać, że idą droga reform liberalnych… i mamy nawiązanie do innej reklamy – „jednak dla idiotów… !”

Prawie jak Bush… i jak w reklamie – tylko prawie….

Azrael

Władza vs nauka – dlaczego muszą przegrać….

Posted 24 cze 2006 — by Azrael
Category Biznes, Państwo

Umiejętność wykorzystywanie wiedzy, interdyscyplinarność gospodarki i wzajemne przenikanie się różnych dziedzin nauki jest dla każdego, powinno być dla każdego żyjącego w XXI wieku oczywiste – dla każdego, kto chce być inteligentem, mieć wpływ na swoje otoczenie. Wyjątkowa odpowiedzialność spoczywa na zarządzających i rządzących – niezależnie od miejsca i pozycji zajmowanej w strukturze społecznej. Bo wpływają oni nie tylko na swój byt, rozwiązuja problemy nie tylko swoje prywatne życie, lecz mają wpływ na życie, w zależności od skali dziesiątek, setek, tysięcy… itd. , a docelowo – milionów ludzi, w skali całego społeczeństwa.

Z racji swojego zawodu ( i jednoczesne hobby, co nie zawsze idzie w parze) podlegam stałym „dokształtom”. Pracując na styku ekonomii i informatyki, bez stałego uzupełniania wiedzy i śledzenie trendów rozwojowych i to w bardzo różnych dziedzinach – po roku przerwy zostałbym analfabetą zawodowym.

Jednocześnie okazuje się, że ta uzupełniana wiedza może dać  asumpt do zupełnie nowych, ciekawych wniosków, natury społecznej i politycznej. Miałem przyjemność uczetstniczyć ostanio w 2. konferencjach poświęconych zagadnienieniom informatycznym – systemom DATA CENTER oraz Business Inteligence (BI) – wydawałoby się – zagadnienia jak najdalsze od spraw społecznych, polityki, nawet ekonomii…

Okazuje się, ze jednak nie.

Przy okazji tych konferencji, można było poznać zagadnienia z bardzo różnych dziedzin, rzuconych na światło aktualnego stanu polskiej gospodarki – i szerzej – polityki. 

Przykład pierwszy z brzegu…

Jak się okazuje, Polska, kraj w Europie, o olbrzymiej ilości studentów, o dużej ilości instytutów badawczych i uczelni technicznych, w ogólnoświatowym rankingu innowacyjności zajmuje 72 miejsce na 104 sklasyfikowane kraje… ! Za Malezją, Tajlandią, i innymi krajami tzw. Trzeciego Świata !

W innym zestawieniu, mówiącym również o innowacyjności i nowoczesności Polska wypada równie blado. To wskaźnik zarejestrowanych wynalazków w Europie. Polska rejstruje niw wiele ponad 1% wszystkich wynalazków w instytucjach europejskich, gdy najlepsza w tym rankingu Irlandia ma ten wskaźnik na poziomie… 40% ! 

Takie rankingi, zestawienia, są bardziej nawet niż proste liczenie PKB, mówiące o przepaści ekonomicznej, organizacyjnej  i społecznej Polski…Czy to oznacza, że Polacy są od innych narodów mniej kreatywni i inteligentni ?! Nie, oczywiście, że nie ! Przykładem jest Polak, który z odpadów uruchomił produkcję benzyny, lub zmarnowany poprzez procedury adminstracyjne i brak fundyszy, temat "błekitnego lasera".

Tylko, że ci, którzy Polską rządzą, powinni się zajmować nie sprawami drugiego sortu, jak dodatkowe lekcje wychowania patriotycznego czy lustracja p. Gilowskiej, lecz zajmować się ZARZĄDZANIEM podległymi im resortami, obszarami kompetencji i zasobami danymi im w administrację.

Sztandarowe hasło obecnie rządzącej ekipy „Tanie Państwo” po przejrzeniu się bliżej, okazuje się niczym innym, jak humbugiem medialnym i zbitka pomysłów pseudo organizacyjnych bez żadnej podbudowy merytorycznej.

Zamiast zająć się w pierwszej kolejności ORGAZNIZACJĄ I ZMIANĄ PRAWA administracyjnego i ułatwieniem procedur – zaczęto bawić się dzielenie, łączenie, zmiany szyldów… konsolidacje (?). 

Idźmy dalej… Jedną z najbardziej popularnych teorii zarządzenia jest teoria Zrównoważonej Karty Wyników ( Balanced Scorecard – BS ).

Teoria ta, autorstwa Roberta Kaplana i Davida Nortona, stworzona została dla opisania struktur przedsiębiorstw. Opiera się ona na spojrzeniu na firmę poprzez strukturę 4. zagadnień

-        finansów

-        klientów

-        procesów firmy

-        wiedzy i rozwoju.

Nie będę pisał dalej szczegółowo, każdy może sobie znaleźć informacje pod linkami…

Okazuje się jednak, że ta teoria doskonale się sprawdza również przy zarządzaniu… sektorem publicznym… na przykład ministerstwem czy nawet państwem.

Podobnym narzędziem, jak BS, jest tzw. Mapa Wiedzy, czyli zestaw różnego rodzaju wskaźników opisujących zagadnienia wpływu decyzji podjętych w jednym miejscu, np. przez akcjonariusza firmy, na komórkę firmy w innym miejscu.

Jedna z firm audytorskich zastosowała taką mapę wiedzy w ministerstwie edukacji w jednym z krajów wspólnoty – i się sprawdziło ! Bo okazało się, że ministerstwo tez jest FIRMĄ – ma za pieniądze sprzedawać wiedzę i usługi i zarządzać podległymi mu jednostkami…

Połączenie 2. wyżej wymienionych teorii daje doskonały model, model trójwymiarowy zarządzania ORGANIZACJĄ.

A taką organizacja jest również państwo. Co raz częściej te modele są stosowane nie tylko w teorii i praktyce ekonomii i zarządzania, lecz również w praktyce POLITYKI.

Mam duże wątpliwości czy nauczyciel, który jest obecnie na czele rządu, jest intelektualnie przygotowany do tego, aby spróbować popatrzeć na swój rząd jak na firmę.Rządzenie w Państwie to dla niego i jego szefa ( Kaczyńskiego ) to WALKA z UKŁADEM, to komisje, lustracja, użeranie się z Lepperem i Giertychem, a nie zarządzanie…. nie mówić już o ideologu narodowym Giertychu…. 

Dla nich te zasady nowoczesnego Państwa to są rzeczy NIE DO PRZESKOCZENIA intelektualnie i światopoglądowo.  

Czy istnieje możliwość zmiany takiego nastawienia, czy istnieje zbudowania INNEGO modelu zarządzania państwem i uprawiania polityki w Polsce nie jako WALKI, lecz jako działań konstruktywnych ? 

Według mnie nie… bo Jarosław Kaczyński, którego należy uznać za główną postać polityczną i tego który pociąga sznurki, nie jest również predestynowany do zmian…

Patrząc na jego decyzje polityczne, personalne, na ostanie 9 miesięcy chaosu, którego zwieńczeniem była koalicja z SO i LPR – trzeba jasno stwierdzić – jego rządy nie przyniosą Polsce niczego dobrego i skończą się prawdopodobnie tak jak AWS…Dlaczego ? I znów nauka przychodzi nam w sukurs…. Ponieważ Jarosław Kaczyński nie zna, lub nie potraf stosować podstawowego narzędzia polityki, wynikającego z kolej z matematyki – teorii gier. 

Teora gier ( za Wikipedią ) Teoria gier to dział matematyki zajmujący się badaniem optymalnego zachowania w przypadku konfliktu interesów. Teoria gier wywodzi się z badania gier hazardowych i taka jest też jej terminologia, jednak zastosowanie znajduje głównie w ekonomii, biologii (szczególnie w socjobiologii), socjologii oraz informatyce (patrz: sztuczna inteligencja). Zastosowanie teorii gier w biologii przez Johna Maynarda Smitha zaowocowało pojawieniem się ewolucyjnej teorii gier i memetyki, a także nowymi zastosowaniami w naukach, które wcześniej bazowały na teorii gier. 

Ale teoria gier znalazła zastosowanie również w naukach politycznych – ma znakomite wyniki w prognozowaniu zachowań formacji politycznych i wyborów. Kładzie bardzo duży nacisk na obserwację zachowań i reakcje przeciwników politycznych. 

Ale w tej teorii jest jeden mały haczyk… zakłada ona że wszystkie strony gry są UCZCIWE, że ich decyzje są racjonalne, wynikają z przesłanek dobra, dobra publicznego i Państwa….

Wątpię nie tylko w intelektualny zdolność Jarosława Kaczyńskiego – wątpię w jego uczciwości – dlatego powinien i MUSI PRZEGRAĆ… dla dobra kraju…

 Czy można wyciągnąć jednak z opisanego stanu przepływu wiedzy z gospodarki i nauki do praktyki polityki jakieś wnioski pozytywne ? 

Można – że obecnie rządzący, nie potrafiący stosować DOBRYCH PRAKTYK zarówno w rządzeniu państwem, jak i polityka – muszą przegrać….

 Oby jak najszybciej…

Azrael

Odzyskaliśmy MF !

Posted 23 cze 2006 — by Azrael
Category Państwo

Nie było mnie kilka dni ( duchem ), musiałem się po uczyć – i mam ciekawe wnioski na temat Państwa – ale o tym później.

No i wróciłem i jak radość - radość w kraju i NASZEJ PARTII !

Odzyskaliśmy z rąk liberałów Ministerstwo Finansów !

Wcześniej odzyskaliśmy Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Skarbu. Do odzyskania jeszcze Ministerstwo Zdrowia ( lub jak niektórzy mówią - Niemocy, od czeskiego filmu "Nemocnice na krai mesta"… ).

Podpowiem – Religa współpracował za czasów BYŁEJ NASZEJ PARTII z I Sekretarzem KW – Ziętkiem…

A tyle jeszcze teczek do przegrzebania….

Azrael

Wildstein – post scriptum… ( ostatnie ? )

Posted 19 cze 2006 — by Azrael
Category Media

 

Pisałem w maju o Bronisławie i jego naiwnej wierze w niezalezność – i oto mamy już następny kwiatek…

Za PAP

___________________________________________

Widstein grozi odejściem z TVP

W tym tygodniu rozstrzygnie się, czy Bronisław Wildstein nadal będzie prezesem Telewizji Polskiej – pisze "Dziennik". Według informacji gazety, Wildstein nie zgadza się, by szefem lokalnego programu 3. publicznej telewizji została kandydatka forsowana przez Samoobronę.

Jak się dowiedział "Dziennik", prezes TVP w tej sprawie nie ustąpi. A rozstrzygnięcie obsady kierownictwa TVP 3 traktuje jako test na swoją niezależność. Spór wybuchł w ostatni piątek. Tego dnia Wildstein dostał na piśmie wniosek o mianowanie na stanowisko szefa TVP 3 Beaty Jakoniuk-Wojcieszak pracującej dotąd w redakcji publicystyki TVP 1. Pismo wystosowali Anna Milewska, członek zarządu telewizji z rekomendacji Samoobrony i Sławomir Siwek, członek zarządu związany z PiS.

Politycy "Samoobrony w rozmowie z "Dziennikiem twierdzą, że nominacja Jakoniuk-Wojcieszak jest już przesądzona. Prezes Wildstein odmawia komentarza w tej sprawie. Jednak wielokrotnie w swych wcześniejszych wypowiedziach deklarował, że nie zgodzi się na jakiekolwiek polityczne ingerencje w działalność telewizji publicznej.

______________________________________________

To nie lepiej było od razu kolegę z fundacji prasowej  "Solidarność" Siwka wstawić ?

Azrael

Życzenia…

Posted 19 cze 2006 — by Azrael
Category Różne

Dla Prezydenta i Nadprezydenta… z okazji urodzin…

Zobaczmy szczere twarze….

… i to co z nich zostało…

Życzenia równiez dla najbiższej rodziny – Żony Marii ( oby zmieniła modystkę od kapeluszy ) i kota Busia ( żeby nie dostał parchów od przytulania… )

Azrael

Piana biznesowa Marcinkiewicza

Posted 19 cze 2006 — by Azrael
Category Biznes, Państwo

 

Kilka artykułów niżej chwaliłem naszego „premiera” Marcinkiewicza za znakomity PR i zdolności autoprezentacji, przydzielając mu znaczącą pozycję rzecznika rządu.

Warto przyjrzeć się temu, co dla państwa najważniejsze, czyli stronie gospodarczej jego pracy – i jego podwładnych.

Marcinkiewicz osiągnął wiele „sukcesów” na niwie gospodarczej. Oprócz słynnego „ jes, jes, jes” i sławetnej umowy z UniCredito, nasza tzw. Premier obiecywał rozwiązanie kilku spraw;

Bezpieczeństwa energetycznego kraju

Autostrad

Nowy port lotniczy

Nowy, polski Pentagon

Przyjrzyjmy się temu bliżej…

Według ”Gazety Prawnej” na te inwestycje potrzeba około 25 mld.  zł. Okazuje się, że z 6. głównych projektów strategicznych tylko jeden , portu lotniczego wygląda na papierze realnie. Brak studiów analiz, brak nawet założeń finansowania,  brak opracowań ryzyka finansowego inwestycji brak ustaleń resortowych czy analiz międzynarodowych.

Część projektów miałaby być wykonana tzw. partnerstwie publiczno – prywatnym, część w formie dotacji unijnych.

Ale biorąc pod uwagę niechęć układu rządzącego w Polsce do UE oraz do intencji powstrzymania prywatyzacji i do generalnej nieufności do kapitału prywatnego  – kiepsko to rokuje…

Jak to wygląda…

Można śmiało powiedzieć – wzrost ekonomiczny Polski, poprzez brak umiejętności MENEDŻERSKICH Marcinkiewicza i jego ludzi – nie przełoży się na wzrost produktywności polskiego Państwa i jego niezależność od źródeł zaopatrzenia energetycznego i poprawę infrastruktury…

Ale w telewizji za to dobrze wyglądamy, co Panie Marcinkiewicz ?!

Azrael

Jedyny prawdziwy Prezydent…

Posted 19 cze 2006 — by Azrael
Category Różne

Oto jedyny prawdziwy Prezydent…

I możesz go lać w "mordę", jak chcesz i ile chczesz…

   

A to nowa siedziba Prezydenta

Azrael

Rezolucja Parlamentu Europejskiego a praktyka polska…

Posted 18 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

Wypowiadają się wszyscy na ten temat, przyszło i na mnie…

Atmosfera, nawet wśród tych , którzy ja popierają, a takich jak sądzę wśród inteligencji( tej umysłu ) jest większość, jest taka trochę zgniła.

Pisałem już, że polski antysemityzm, podsycany choćby „naukowym”i pracami Nowaka i Poradowskiego, jest przykryty warstwą politury pachnącej demokracji, lecz bardzo cienkiej i trzeba tylko takiej małej iskry, aby ta politura sie spaliła – jak sprawa Jedwabnego.

 I jak na zawołanie mamy dzisiejszą sprawę w Ursusie , gdzie pobratymcy Wrzodaka wykorzystali pamięć bitych robotników, żeby załatwiać swoje sprawy…

Ale poseł Krupa o tym pewnie na antenie ICH RADIA nie wspomni…

Azrael

Hit eksportowy Cepelii

Posted 17 cze 2006 — by Azrael
Category Państwo, Różne

Oto hit eksportowy naszej centrali wyrobów ludowych…

P.S.Miniatury rozchodzą się doskonale wśród właścicieli strzelnic objazdowych…

A.

Turcja daje nam przykład, jak wychowywać dzieci !!!

Posted 17 cze 2006 — by Azrael
Category Różne

Za PAP

Turcy cenzurują Prosiaczka

Turecka telewizja państwowa usunęła z programu rysunkową wersję "Kubusia
Puchatka", ponieważ występuje w niej … Prosiaczek – doniosła w sobotę
gazeta "Sabah".
Krytycy coraz częściej zarzucają państwowej telewizji, że pod rządami
konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju premiera Recepa Tayyipa
Erdogana programy mają wyraźny przechył religijny. Islam zabrania jedzenia
wieprzowiny; świnia jest przez muzułmanów uważana za zwierzę nieczyste.


Według gazety "Sabah" początkowo zastanawiano się w telewizji nad wycięciem najlepszego przyjaciela Kubusia Puchatka z kreskówki, ale okazało się, że Prosiaczek występuje tam zbyt często, więc film zdjęto z programu.

Ofiarą cenzury w telewizji padały już i inne filmowe świnki, na przykład  panna Piggy ze słynnego "Muppet Show".

___________________________________________________________________

Żądam wycofania tego filmu z polskiej, katolickiej TVP !!!!
Maleństwo to nieślubne dziecko …. kangurzycy i patrząc na uszy… wiadomo kogo !!!Skandal, dajmy odpór tej prowokoacji….. ( tu każdy może sobie wpisać co chce… syjonistycznej, środowisk homoseksulanych, unii, a nawet Adama M. z wiadomej gazety…. )
Polskie dziecko dobrem Romana Giertycha….!!

( Jeszcze kieliszeczek panie Jasiu… oops )

Azarel

Nowa nauka Romana…

Posted 16 cze 2006 — by Azrael
Category Polityka

Jeszcze „atrament nie wysechł” ma moim artykule pt.  „Czyny Romana”, a ten już dał nowy asumpt do dyskusji.

 Tym razem jest to pomysł o 2. przedmiotach – 2. niezależnych historiach -Polski i powszechna.  

Ta pierwsza oczywiście bardziej „słuszna” , bo patriotyczna… 

No bo Polska nie leży w Europie, bo akces do Unii to tylko układ przejściowy…Tak jakby cała dotychczasowa historia powszechna i POLSKI została napisana na czyjeś zamówienie, a teraz należy ją zweryfikować…

Cóż, może się okazać, że pomysł z punktu MORALNOŚCI NARODOWEJ jest dobry… 

Po co uczyć, że Kraków powstał na mocy prawa niemieckiego, że Gdańsk to państwo hanzeatyckie, nie wykluczone, że Bracia Polscy nie nazywali się Polscy a holenderscy i byli agentami wpływu…A całe rozdziały można by przepisać  z Romana ( Dmowskiego ) albo wręcz zrobić z gazety „Tarcza” wszechpolaków obowiązkowy materiał szkolny…. 

Ale wiadomo o co chodzi – o to, co jest kwintesencją myślenia i PiS i LPR – to, żeby rzetelną wiedzę obywatelską zamienić na wiedzę QUASI patriotyczną ! Wepchnąć młodzież z powrotem w prowincjonalny zaułek… Temu służy również pomysł likwidacji nauki wiedzy o społeczeństwie- bo ta uczy DEMOKRACJI, która tym ideologom jest obca. 

Ten pomysł otwiera po raz kolejny dyskusję na temat – czym jest patriotyzm współczesny i jak go realizować.

Chyba że będziemy uczyć patriotyzmu w stylu białoruskim…. 

Azrael   

Stanisław Michalkiewicz – publicysta tropiony

Posted 16 cze 2006 — by Azrael
Category Media

 

 O Michalkiewiczu, niegdyś działaczu Unii Polityki Realnej i drugim po JKM ideologu tej partii ( obecnie kanapa lekko wyleniała… ) oraz publicyście m. in. Radia Maryja i „Najwyższego czasu” stało się głośno po jego znanym felietonie o „judejczykach”, którzy nas zachodzą od tyłu.

Nie będę przypominał tego artykułu ani z nim polemizował, ponieważ temat Żydów, antysemityzmu i tzw. „Przedsiębiorstwa Holocaust”, mnie nie specjalnie interesuje. 

Michalkiewicz po tym felietonie stał się znów popularny. Dzięki GW też. Można by powiedzieć, – reaktywacja, albo nawet zmartwychwstanie, z niebytu społecznego i politycznego. Tekst z 29 marca, wygłoszony na antenie Radia Maryja, wzbudził liczne kontrowersje. Michalkiewicz z dnia na dzień stał się pieszczochem… Tak, nie osobą objętą anatemą, tylko pieszczochem mediów i polityków ( tych drugich po cichu… ). 

Michalkiewicz

Bo jak stara prawda mówi – nie ważne co mówią, ważne że mówią… 

Michalkiewicz stała się gwiazdą medialną… wypowiada się na tematy różne, publikuje już praktyczne wszędzie, od Warszawy przez Poznań do Toronto…. Jest rozchwytywany, bo doskonale się wpisuje w nurt polskiego myślenia spiskowego. W każdym niemalże felietonie, w każdej odczytanej przez Michalkiewicza informacji, przefiltrowanej przez jego światły i głęboko chrześcijański umysł (sic!) znajdujemy jakiś spisek 

Oto przykłady;Felieton „Folksfront”;  

________________________________________________

W rezultacie wszystkie państwa dysponują w Polsce całkiem nieźle rozbudowanymi własnymi agenturami, które kierują sprawami całego państwa i – zgodnie z życzeniami mocodawców – utrzymują je w stanie bezwładności, oczywiście ze szkodą dla polskich interesów państwowych i narodowych. Dlatego też, kiedy zagrożona rozwiązaniem razwiedka zwróciła się o pomoc do swoich macierzystych, zagranicznych central, te odpowiedziały na tę prośbę z pełnym zrozumieniem i w ten oto sposób narodziła się wspomniana rezolucja Parlamentu Europejskiego. 

______________________________________________________

Polskie służby specjalne, te z byłej WSI są inspiratorem rezolucji PE ! I on tak poważnie !!! 

I dalej… Felieton „ W kaftanie (służby) bezpieczeństwa”; 

__________________________________________________

Jakby tego było mało, to decyzja kardynała Dziwisza stawia kropkę nad „i”, niczym u pani red. Moniki Olejnik. Gdyby nawet tu i ówdzie doszły do głosu jakieś nieodpowiedzialne tendencje, to zostaną one niezwłocznie spacyfikowane, bo po staremu „kadry decydują o wszystkim”. Zachodnioeuropejscy sceptycy są przecież na tyle spostrzegawczy, by zdawać sobie sprawę, że razwiedka nie umieszczała swoich agentów na wiejskich parafiach, bo byłby z nich taki pożytek, jaki pies ma z piątej nogi. Pożytek przynosili oni dopiero w miejscach, gdzie przygotowywane są i podejmowane decyzje. Dlatego właśnie lustracji nie można było przeprowadzić przez 17 lat, a i teraz też, z pomocą Boską, została szczęśliwie zablokowana i to chyba na dobre, bo nawet według ustawy o rozwiązaniu WSI, funkcjonariusze razwiedki w swoich oświadczeniach nie muszą ujawniać „tajnej współpracy” z osobami duchownymi. Jak to ujmował Towarzysz Szmaciak? „Czas zmienić politykę rolną / lecz ludzi krzywdzić nam nie wolno”? Dlatego polska oferta ewangelizacyjna może zostać w Europie Zachodniej oceniona jako całkowicie bezpieczna, nie naruszająca zatwierdzonych zasad politycznej poprawności. Więc może jednak – felix culpa? 

_________________________________________________________ 

Znów o WSI !!! 

I na koniec felieton „Kabaret smutnych panów”;

_________________________________________________________

 nic dziwnego: 24 maja Sejm uchwalił ustawę o rozwiązaniu WSI, na podstawie której każdy funkcjonariusz ubiegający się o ponowną służbę będzie musiał złożyć oświadczenie m.in. o tajnej współpracy z „przedsiębiorcami, nadawcami, redaktorami naczelnymi, dziennikarzami i wydawcami” a jeśli nadal z takiej tajnej współpracy „korzysta” – to w pół roku ma ją zakończyć. Prawdziwość tych deklaracji ma sprawdzać Komisja Weryfikacyjna w połowie wyznaczona przez prezydenta, a w połowie – przez premiera. Ujawnienie tylu niedyskrecji, zwłaszcza z „przedsiębiorcami” i „nadawcami” może wysadzić w powietrze całą III Rzeczpospolitą i większość autorytetów moralnych. Toteż Smutni Panowie bynajmniej nie czekają bezczynnie na nadejście 30 września, kiedy to WSI mają zostać „rozwiązane”, tylko wyprowadzają swój kabaret na ulice; lekarze już strajkują, wkrótce dołączą do nich górnicy, a w kolejce stoją już „służby mundurowe” i tak dalej. Kto by pomyślał, że razwiedka aż tak rozbudowała sobie agenturę, również po „transformacji ustrojowej”? Kto wie, czy te skecze nie wysadzą w najbliższych miesiącach całego rządu? Wszystko to być może, zwłaszcza, że i hierarchia przyjęła postawę wyczekującą, zapowiadając ewentualne ujawnienie księży-konfidentów dopiero „w początkach października”, kiedy już będzie jasne, czy trzeba ujawniać, czy przeciwnie – wcale nie trzeba.  

___________________________________________________________

Pan Michalkiewicz na jakiś kompleks… lodówkę otwiera… a tam też WSI….  

Ale to nie o tym….  

Pan Michalkiewicz jest człowiekiem inteligentnym, i wie, że tak jak w modzie, sezon trwa krótko… i trzeba korzystać… bo nie wiadomo co dalej… 

Więc nasz erudyta „żydowskim” sposobem postanowił się sprzedać – sprzedać się kilkakrotnie…  

Bo co tam wierszówka, co tam spotkania autorskie, honoraria i tym podobne !  Lepiej zarobić na IDEI !!! Tak, IDEI…  

Zakładamy więc stronę www.michalkiewicz.pl ( z której pochodzą cytaty przetoczone ) i ściągamy pieniążki od czytelników.  

ZA WOLNE SŁOWO !

Oczywiście dobrowolnie, jakżeby nie !  

Ale gdzieś w podtekście jest… jak to się mówi – petitem napisane… ja bidny, prześladowany, samotny, nie wykluczone, że piszę z podziemia… służby WSI na moim tropie… idea… i ci okrągło stołowi mnie ścigają…. 

Niby nie naruszamy Karty Etyki Mediów…. ale smrodzik  jest… rozległy…. 

Powiem wprost – cynik Urban to światłość dziennikarska w porównaniu z Panem Michalkiewiczem ! 

Azrael