Kacza inteligencja

Jak Pan Prezes, Nadprezydent Jarosław Kaczyński powiedział w niedzielę na Kongresie NASZEJ PARTII ,w Łodzi ( bo Warszawa to „łże elity”… że PiS ( dla przypomnienia: Prawo i Sprawiedliwość ) nie jest partią antyinteligencką… no to aż mnię ścisnęłoby w dołku i oczy się zaszkliły… I te burze oklasków… i te telebimy, półtora tysiąca wiernych druchów…

No bo ja błądził… ja bidny inteligent, myślołze, że mnie zaś ostawili… ( mówić językiem nowej władzy – tej inteligencji spod znaku dr Leppera ).

I słuchałem spokojnie dalej, co mają do zaoferowania… a mają dużo… :-)

Pan Prezes proponuje mnie budowę NOWEGO PAŃSTWAk, PAŃSTWA REPUBLIKAŃSKIEGO !

Mocne słowa !


Cóż, zapachniało mi to trochę ideą „nowego człowieka”, ze starych dobrych czasów. Ale cóż – pan Prezes też w tych czasach się wychował – i kształtował swój światopogląd i język. Słuchaliśmy dalej…

Były zapowiedzi wzrostu nakładów na naukę – plus

Obniżenie kosztów pracy – ale jak – już nie powiedział – ponoć przedsiębiorcom będzie łatwiej… bo zniknie „podatek korupcyjny ( ? )

I właściwie na tym się skończyło.

Dyskusja na temat odzyskania inteligencji toczyła się również w „podgrupach", w trakcie dyskusji programowej. Tam działacze „naszej partii” ustami Ujazdowskiego stwierdzili, dochodząc do odkrywczego wniosku, ze silne państwo nie przeszkadza państwu obywatelskiemu… zacny wniosek… Ale jak to państwo obywatelskie się będzie realizowało – też już nie było :-( . 

Na obrzeżach Kongresu toczyły się dyskusje myślicieli i ideologów… Jeden z nich stwierdził, że polskie elity zostały kupione za mieszkania i przywileje… I za czasów komunizmu i później. I to by tyle było na temat odzyskania zaufania inteligencji. Mało….

Był jeszcze propagandowy bełkot i, co dziwne, słaby atak na PO. Ale pan Marcinkiewicz jak zwykle pokazał się jako wiecowy eurydyta i znakomity piarowiec i przyłożył – dla równowagi.

A potem, w poniedziałek,  wróciliśmy do rzeczywistości… tej prawdziwej, nie budowanej na słowach, lecz na faktach i na pieniądzach.

Wczoraj rząd obwieścił zmiany w podatkach. Według nowych przepisów podatkowych wszyscy twórcy, lekarze, nauczyciele tracą możliwość naliczania 50% kosztów uzysku.

Państwo jest w ostrym konflikcie z lekarzami, za moment będzie z nauczycielami, przedsiębiorcy się modlą, aby tylko nikt nie grzebał w gospodarce.

Bo inteligencja jest potrzebna jako kwiatek do kożucha – wyborów samorządowych nie wygrywa się głosami inteligencji ,lecz głosami tych, którym można sprzedać hasła bez pokrycia.Jak podała dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”, poparcie dla PiS deklaruje 19 % obywateli z wyższym wykształceniem. To dużo mówi.

Cóż, mam swoje lata… wykształcony jestem za czasów komunistycznych, za pieniądze rodziców – nie komunistyczne… pracowałem praktycznie zawsze prywatnie, wtedy nikt mnie nie kupował, mojego zdania i moich opinii, nie musiałem się nigdzie zapisywać, nie musiałem iść na kompromisy z sobą, za czasów Balcerowicza i rozpasanego liberalizmu też jakoś nikt mnie zmuszał do „podkładania” się w imię konformizmu…

I dlatego te bajdurzenia o „Nowym Państwie” pana Kaczyńskiego , „solidaryzmie”,  o nowych zadaniach inteligencji w tzw. IV RP – to nie dla inteligencji, drogi Panie…

Bo Panie Kaczyński, gdyby Pan mówił do inteligencji 7. miesięcy wcześniej, to może…Ale zdążył Pan i pańscy pretorianie ( ciśnie się inne słowo ) duuużo nabroić.

Dopuszczenie do koalicji kryminalistę Leppera z załącznikami, kto wie, czy nie byłymi sbekami.

Ministrem edukacji został narodowiec z bagażem pseudo faszystowskich ogolonych Wszechpolaków na plecach, którego pomysłem jest dawanie tego, co i tak się należy.

Zrobił Pan z rozgłośni o podejrzanych źródłach finansowania i kierowanej przez człowieka, rozłamowca Kościoła – radio rządowe.

Pan i pańscy ludzie ( Dorn, Ziobro, ostanio Religa ) atakują po kolei wszystkie rupy zawodowe INTELIGENCJI.

Atakowane są media, a jednocześnie pański premier wykorzystuje je cynicznie do ogłaszania wątpliwych sukcesów gospodarczych…

I tak można by jeszcze trochę…

Nie licz Pan na inteligencję.Pańskie słowa są tyle warte co pański śpiew Hymnu – fałsz… 

Azrael  

 

Celibat ? Nieee…

 Dzisiejsze Życie Warszawy doniosło o jeszcze utajnianych wynikach badań, zrealizowanych przez Wydział Teologiczny UAM w Poznaniu.Wynika z niego, że ok. 47% księży zdecydowanie wypowiada się za zniesieniem celibatu !Jeżeli mieliby prawo wyboru – wybraliby możliwość posiadania żony i dzieci .29% opowiedziało się natomiast za celibatem…. 

Te wyniki, już obwołane jako sensacyjne, świadczą nie tylko o tym, że sprawa celibatu jest tematem dyskusji wewnętrznej Kościoła Katolickiego. Mówią również o tym, że Kościół polski nie jest już tym monolitem jakim go stworzył Stefan Wyszyński.  Problemy polskiego Kościoła, głęboko zarysowane w ciągu roku od śmierci Jana Pawła II, stawiają przed hierarchami wiele zadań. Lustracja, sprawa zaangażowania mediów w politykę, głębokie podziały wewnątrz Episkopatu Polski – to są sprawy, które wymykają się z pod płaszczy biskupów i zaczynają być tematem dyskusji nie tylko wiernych.

Siostra Matylda na czacie…

 A zostańmy przy sprawie celibatu…

To nie jest temat obcy, nowy i na pewno zamknięty.Celibat NIE JEST DOGMATEM ! To tylko wyraz dyscypliny kościelnej, wyraz PODLEGŁOŚCI duchownego wobec Kościoła, a nawet ściślej – wobec swojego zwierzchnika w Kościele.

Dyskusja na temat zniesienia celibatu trwa w KK od dawna. Mówią o tym nie tylko teologowie, wyrzuceni po za nawias Kościoła, lecz również ci hierarchowie Kościoła, którzy w celibacie widzą problem spadku powołań kapłańskich. Mówimy o krajach anglosaskich, nawet o krajach tradycyjnie katolickich, jak Hiszpania. 

Również wierni, zrażeni skandalami homoseksualnymi i pedofilskimi  księży woleliby widzieć sowich kapłanów jako wiernych mężów i ojców – jak to jest w kościołach protestanckich, lub kościołach rytu wschodniego.  Żonaci księża, a takich jest wielu – również w Polsce – uważają, że zniesienie celibatu może być powrotem Kościoła do korzeni.

Celibat

A oto skutki celibatu….

Przypomnijmy, że celibat został narzucony duchownym w Polsce dopiero w XIII wieku…

Nawet Piotr miał żonę…  

Azrael

[żródło: Życie Warszawy]