
Nie trzeba wcale jeździć do Londynu, czy Dublina, żeby poczuć się wolno i normalnie…
Są w NOWEJ Europie też enklawy, gdzie problemem nie jest lustracja, obrona „wartości” lub rozliczanie z układem.
Są kraje, gdzie patriotyzm to nic innego jak zapewnienie swojemu krajowi i swoim dzieciom godnego miejsca w nowoczesnej przyszłości europejskiej.
Jednym z takich krajów jest Słowenia…
Warto się przyjrzeć – i ze względów kulturowych – zastanowić się nad emigracją…
Słowenia ma najwyższy wskaźnik PKB na osobę spośród dziesięciu krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej w maju 2004 – 20 900 USD. Dość wysoki poziom inflacji (3,5 %, 2004) zmalał do 2,5 % w roku 2005 i jest zbliżony do średniego poziomu inflacji w krajach UE.
Od roku 2000 obserwuje się postępującą prywatyzację w takich dziedzinach jak bankowość, telekomunikacja czy sektor użyteczności publicznej. Stopniowo znosi się ograniczenia dla inwestorów spoza Słowenii. Kraj uchodzi za najszybciej rozwijający się kraj dziesiątki nowych państw UE i jeden z najszybciej rozwijających się w ramach całej organizacji.
Słoweński rząd planuje wprowadzić euro jako walutę obowiązującą w państwie 1 stycznia 2007 roku.
Pilny uczeń UE
15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej
Słowenia dostrzega w integracji europejskiej same plusy: nie tylko zapewnia ona polepszenie wskaźników gospodarczych, ale także gwarantuje pokój. Dlatego ten mały bałkański kraj chce pogłębiać swoje więzi z Europą i wkrótce przystąpi do strefy euro.
15 lat po uzyskaniu niepodległości Słowenia potrafi ciągnąć korzyści z integracji europejskiej. Będzie pierwszym z nowych krajów członkowskich UE, który 1 stycznia 2007 roku wprowadzi wspólną europejską walutę. Tak zakończy się krótki żywot słoweńskiego tolara. W 1991 roku zastąpił jugosłowiańskiego dinara, cierpiącego wówczas z powodu inflacji: sięgała ona 2000 procent miesięcznie.

„Będziemy pierwszym z dziesięciu nowych państw członkowskich UE, który przyjmie euro, i liczymy, że wzbudzi to międzynarodowy szacunek” – mówi z nadzieją minister finansów Andrej Bajuk. Rok później, w styczniu 2008 roku ten kraj, bardzo często „mylony ze Słowacją i Sławonią” (jak ubolewa minister), obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej. „Na nowych monetach zostanie przedstawiona historia Słowenii – cieszy się Bajuk. – Na przykład na monecie 2 euro będzie widniał wizerunek naszego XIX-wiecznego poety France’a Preserena, autora słów hymnu narodowego Słowenii »Każdy naród musi żyć«”.
Według kwietniowego sondażu Eurobarometru dwie trzecie mieszkańców Słowenii czuje się „osobiście zadowolonych” z faktu, że euro zastąpi tolara. Choć słychać też głosy obawy, że może to pogłębić inflację. „Wystarczy przypomnieć sobie, co zdarzyło się w sąsiednich Włoszech! – zauważa nocny stróż jednego z hoteli w Lublanie. – Początkowo będzie nam trudno oceniać wartość monet, bo zmusi nas to do skomplikowanych przeliczeń: 1 euro to 239,64 tolara”.
Breda Kutin, przewodnicząca słoweńskiego Stowarzyszenia Konsumentów radzi swoim rodakom śledzić od lutego ceny około setki wybranych produktów i usług – na przykład filiżanki kawy czy miejsca parkingowego. To obywatelski sposób na zapobieżenie inflacji. „Wywalczyliśmy sobie, że począwszy od 1 marca prawie wszędzie wywieszono podwójne ceny: w tolarach i w euro – mówi. – Nie możemy zakazać podwyżek, ale wolno nam powiadomić o nich media” – zaznacza Kutin, dumna z tego, że jej organizacja stała się drugą instytucją, po Centralnym Banku Słowenii, do której jej rodacy mają zaufanie w sprawie euro.
„Historia Słowenii to prawdziwa success story”– mówi Lojze Peterle, pierwszy premier niepodległego rządu, eurodeputowany z ramienia chrześcijańskiej demokracji. 18 czerwca zebrał w Bled, niewielkiej alpejskiej miejscowości, swoich dawnych ministrów, by wspólnie świętować rocznicę niepodległości. Przyjął ich w pięknym hotelu, pełniącym niegdyś rolę letniej rezydencji marszałka Tito, którego matka była Słowenką.
„Słowenia ma szczególne atuty – opowiada Peterle. – Nasze ziemie należące niegdyś do imperium austrowęgierskiego stanowiły razem z Chorwacją najbardziej uprzemysłowiony region Jugosławii. Ale w odróżnieniu od Chorwacji ludność zamieszkująca Słowenię była jednolita pod względem etnicznym. Nie mieliśmy u siebie serbskich enklaw”. Kiedy ta rozwinięta gospodarczo kraina miała dość poświęcania się dla biedniejszych regionów federacji i zaczęła obawiać się rosnącego nacjonalizmu serbskiego, zdecydowała się na oderwanie od Jugosławii. Stało się to w wyniku trwającej „zaledwie” dziesięć dni wojny.
Ten niewielki kraj, liczący dwa miliony mieszkańców cieszy się dobrą kondycją finansową: dochód na jednego obywatela jest tu porównywalny do PKB na głowę w Grecji czy Portugalii, średnia pensja wynosi 750 euro ( w 1991 roku było to 200 euro), a bezrobocie sięga 6,7 proc. Deficyt budżetowy stanowi 1,8 proc. PKB, a inflacja ogranicza się do 2,3 proc.
„Nie mamy wrażenia, że wstępując Unii Europejskiej utraciliśmy część naszej tożsamości – mówi Peterle. – Język słoweński został przecież uznany za jeden z oficjalnych unijnych języków. UE gwarantuje nam pokój i wolność, czego nie mieliśmy ani za czasów Austro-Węgier, gdy groziła nam germanizacja, ani za czasów serbskiej monarchii jugosłowiańskiej, kiedy obawialiśmy się komunizmu – dodaje eurodeputowany. – Czekamy teraz na to, by Unia rozszerzyła się o inne zachodnie kraje bałkańskie, gdy tylko będą one na to gotowe”. Bo zdaniem byłego premiera integracja z UE to najlepsza recepta na zlikwidowanie źródeł konfliktów, które w przeszłości niszczyły ten rejon Europy.
[źródła: Onet, Wikipedia]
Azrael




Najnowsze komentarze