Oczekiwanie…

Jeszcze trochę… jeszcze ciut, ciut,… poczekam…

Azrael

Po bandzie…

Galba, ( tfu…, na psa urok ) napisał na swoim blogu;

___________________________________

Przyspieszenie albo klęska

Jak w tytule. Innych opcji nie ma. Jarosław Kaczyński będzie ostatnim premierem w tej kadencji Sejmu. Jeśli zdoła doprowadzić do przyspieszenia, pójdzie po bandzie, zagra va banque i wygra – będzie nim (premierem) przez najbliższe trzy lata a potem kolejne cztery. Jeśli nie zaryzykuje lub ryzyko podejmie ale grę przegra wtedy wybory, nieważne wcześniejsze czy terminowe, nieuchronnie skutkować będą restauracją kwaśniewszczyzny.

…. i dalej…

Nie ulega wątpliwości, że nowy premier będzie chciał zacząć swoje urzędowanie od mocnego akcentu. Nie bądźmy zdziwieni gdy w najbliższych dniach po warszawskim bruku potoczy się parę głów. Paru aferzystów, których w międzyczasie rozpracowały służby działającego ostatnio cicho ale ponoć bardzo wydajnie ministra spraw wewnętrznych… Być może ktoś ulokowany bardzo blisko byłego prezydenta. Do tego zmiany podatkowe, może przyspieszenie wprowadzenia dwóch stawek PIT. Jeśli ten impet uda się utrzymać wystarczająco długo by dogłębnie przeorać glebę, którą obecnie porastają chwasty wtedy możemy być świadkami największego politycznego sukcesu w najnowszej historii Polski. Co by nie sądzić o Jarosławie Kaczyńskim jedno przyznać muszą nawet jego wrogowie – ten człowiek ma poczucie misji i dlatego dla wykorzystania szansy, na którą czekał przez blisko 20 lat,  a którą to szansę zaczynał ostatnio marnować wskazany przez niego premier, zdolny będzie zrobić wszystko – nawet jeśli towarzyszyć temu będzie sto razy donośniejszy jazgot medialny niż obecnie.

__________________________________________

galba, oczywiście, jak człowiek „prawicy polskiej” ( czyli stojący z mojegu punktu widzenia po za sferą zdrowej świadomości… ) nie może napisać wprost, jako wysunięta placówka walki idoologicznej, że Kaczyński PRZEGRA, i że Kaczyński posłuży się zagraniami populistycznymi, w gospodarce neoliberalnymi a w sferze społecznej - metodami słuzb specjalnych, znanymi mu z atopsji…

Ale mimochodem napisał to co ja twierdzę od dawna – że Kaczyński dla zachowania WŁADZY jest gotów zrobić wszystko… Słuchajcie, słuchajcie… jest gotów na WSZYSTKO !!!

Azrael

Rekonstrukcja gabinetu…

Gabinet premiera Marcinkiewicza według Jarosława K. wymagał rekonstrukcji..

Na pewno ?

Azrael

Zły premier Marcinkiewicz

 

Zmiana na stanowisku premiera rządu nastąpiła nagle, ale co z pierwszego punktu widzenia wydawałoby się dziwne i nie racjonalne – nie niespodziewanie. 

Ponieważ, każdy kto śledzi zasady polityki Jarosława Kaczyńskiego, wiedział, że wcześniej czy później taka zmiana nastąpi – spodziewano sięjej jednak później, po kampanii i wyborach samorządowych – tym naturalnym dla Kaczyńskiego polu aktywności.

Marcinkiewicz, moim zdaniem, sam sprowokował swoje odejście – jego zachowanie w ciągu kilku ostatnich tygodni wskazuje, że przestał się interesować administracją rządu – zaczął się bawić w politykę, trochę tak patrząc z lekką ironią w oczy Kaczyńskiego. Świadczy o tym według mnie sposób rozwiązania sprawy Gilowskiej i powołanie Wojciechowskiego na ministra finansów. 

Jak  może być ocena premierowania Marcinkiewicza ?

Trudno jest ocenić coś, co nie zostało zwieńczone choćby najmniejszym sukcesem, jakimś spektakularnym osiągnięciem, mającym odbicie w strukturze Państwa, zmianie prawa, znaczącym sukcesie, dokumencie, na przykład w postaci projektu budżetu.

Były słowa, słowa, telewizja, radio, podróże, studniówki, „dobre wieści”, występy na tle telebimów, jednym słowem – PR w najlepszym ( jak na Polskę oczywiście… ) stylu.

A sukcesy ?

 ZERO, PROSZĘ PAŃSTWA ! 

Ktoś mógłby napisać, że budżet Unii i słynne „jes, jes, jes !”. Nic podobnego ! To sukces Mellera i Kułakowskiego, to oni pilotowali Marcinkiewicza i on tylko MEDIALNIE pilotował sprawę. 

Czytam gazety ekonomiczne stale, z racji zamiłowania i zawodu… śledzę także doniesienia z Sejmu i analizy… Nie będę tutaj przytaczał żadnych wskaźników, liczb, analiz – bo to nie jest to miejsce…

 Przytoczę tylko kilka informacji z ostatniego tygodnia… jako memento mori ..,

 _____________________ 

Pozorny dialog

  Przedsiębiorcom trudno będzie dogadać się z rządem, bo ten pojmuje politykę gospodarczą w archaiczny sposób. Trudno o inną ocenę: dążenie do rozciągnięcia państwowej kontroli na jak największą część gospodarki jest bowiem sprzeczne z zasadami wolnego rynku. W realizacji takiego scenariusza prywatny przedsiębiorca staje się konkurentem, a nie partnerem. Wrogiem, a nie sojusznikiem. Więc rząd markuje dialog, którego w swojej wizji państwa nie potrzebuje. Konsekwencje tych działań poniosą nie tylko właściciele firm. Straci cała gospodarka. W rezultacie także rządzący, którzy tak długo będą przypisywać sobie jej dzisiejszą dobrą kondycję, aż wszystkiego nie zepsują. …. może dalej….  

Oszukani rolnicy

 …. Resort rolnictwa pod rządami Andrzeja Leppera przygotował projekt rozporządzenia, które skutecznie zablokuje przyjmowanie nowych wniosków o renty strukturalne. Od 2007 roku zostaną zaostrzone zasady ich przyznawania. Jeśli faktycznie wejdą w życie, mniej osób będzie mogło się o nie ubiegać, otrzymując w zamian mniejsze pieniądze. Taka zmiana przyniesie konkretne oszczędności dla budżetu państwa, nie spowoduje jednak rozwoju kilkuarowych gospodarstw…   

Wzrost hamuje reformy

 Gospodarka rozwija się w tempie 5 procent rocznie i powinniśmy być właściwie zadowoleni. Dlaczego jednak się cieszyć, skoro wyniki i prognozy mogłyby być jeszcze lepsze? Przekonują o tym ekonomiści podpowiadając recepty. Rząd powinien przyspieszyć reformy gospodarcze, by więcej pieniędzy można było przeznaczać na rozwój. Powinien znosić bariery hamujące rozwój biznesu. Powinien też tworzyć lepsze warunki dla szybszej absorpcji pieniędzy unijnych. Rząd oczywiście doskonale zna te recepty, ale nie spieszy się z ich aplikacją. Paradoksalna sprawa, ale gdyby gospodarka zwolniła – tu odpukujemy – politycy i administracja szybciej zabraliby się do reform. A tak można bezkarnie zadowalać się 5-procentowym wzrostem rocznie. 

PiS proponuje uproszczenie systemu podatkowego poprzez zmniejszenie stawek podatkowych do dwóch: 18- i 32-procentowej. 

To była jedna ze sztandarowych obietnic pana prezesa. Minister finansów pana prezesa, pani Zyta, ogłosiła właśnie utrzymanie dotychczasowych stawek i ewentualne powrócenie do obietnic pana prezesa w 2009 r., czyli żeby robić dziurę budżetową innej już formacji rządzącej.

Według obliczeń ekonomistów zmiany podatkowe pani Zyty polegające na odmrożeniu i waloryzacji kwoty wolnej od podatku dla większości podatników oznaczają oszczędności rzędu od 1 zł do 4 zł miesięcznie. Jedno piwo.  

Priorytetem PiS będzie szybki rozwój około 5 tysięcy kilometrów dróg ekspresowych o europejskim standardzie. Jeszcze nie wybudowano ani jednego kilometra z zapowiadanych. Ale to dobrze. Bo kto będzie po nich jeździł? Od 2007 r. wzrośnie o 25 gr na litrze akcyza na benzynę.  

Całkowite nakłady na badania w Polsce, według ostatnich danych Eurostat, wynosiły tylko 0,59 proc. PKB. Niezbędne jest zwiększenie wydatków na te cele. Wydatki na badania i rozwój zamrożone zostały na tym samym poziomie. Pracownikom naukowym odebrano za to przywileje podatkowe.

W obronie naukowców stanął pan prezydent.  

Ma być lepiej, będzie drożej

 Nie ma szans, by Polska była tanim państwem. Społeczeństwo domaga się od władzy pełnej i bezpłatnej opieki zdrowotnej, edukacji i bezpieczeństwa. Chce też, by państwowi urzędnicy decydowali o wydawaniu różnych zezwoleń i zarządzali publicznym majątkiem. Tego wszystkiego nie da się pogodzić z ideą taniego państwa. Wręcz przeciwnie. Jeżeli chcemy, by tak zbudowany aparat państwowy był skuteczny, to powinniśmy być przygotowani na wzrost wydatków.

  …. I NA KONIEC…. 

Kres mitu taniego państwa

  Program PiS „Tanie i sprawne państwo” miał przynieść pięć miliardów złotych oszczędności. Dziś w rządowym raporcie mówi się tylko o sprawnym państwie    

- W programie przedwyborczym nasze apetyty były bardzo duże – przyznaje poseł PiS Artur Zawisza. – Gdy zaczęliśmy rządzić, okazało się, że plany trzeba zweryfikować. Dodaje, że szanse przeprowadzenia choćby części zapowiadanych zmian miał ocenić specjalny zespół, którym kierował minister Mariusz Błaszczak z Kancelarii Premiera. Zakończył on prace pod koniec czerwca. Raport z ich przebiegu powinien być znany na początku lipca, ale jego pisanie się przedłuża.  

Dokument jest jeszcze tajemnicą, „Rz” udało się jednak dowiedzieć, co w nim jest. Przede wszystkim nie uda się zlikwidować wszystkich agencji i funduszy, o których była mowa wcześniej. Plany w tym zakresie mogą zostać zrealizowane w połowie. Także zwolnienia urzędników i ograniczenia wyjazdów samochodów służbowych nie przyniosą takich oszczędności, jakie planowano. Zamiast 570 mln zł mogą dać niespełna połowę tej sumy. – Przygotowaliśmy analizy, kto potrzebuje służbowego auta i komórki, a kto nie – wyjaśnił jeden z członków zespołu.

 -Tylko najmniej ważne stanowiska zostaną zlikwidowane. Nie można bowiem ciąć na ślepo, bo to może doprowadzić do paraliżu aparatu władzy.  Państwo ma być sprawne, jak coraz częściej podkreślają politycy PiS, a to z oszczędnościami ma niewiele wspólnego. Tym bardziej że po zawiązaniu koalicji trzeba było stworzyć nowe resorty i ministerialne stanowiska. To nie tylko opóźniło realizację programu, ale znacznie zwiększyło koszty funkcjonowania administracji. Tym samym postawiło całe przedsięwzięcie pod znakiem zapytania. Już w marcu premier mówił tylko o miliardzie złotych oszczędności. Teraz autorzy analiz sporządzonych na zlecenie rządu twierdzą, że może to być zaledwie kilkaset milionów.  

PiS nie chce jednak przyznać, że wycofało się z programu. Jako dowód podaje wprowadzenie billingów telefonicznych w Ministerstwie Rolnictwa oraz w resorcie środowiska blokadę łączenia rozmów z telefonów stacjonarnych na komórki. Poza tym ministrowie i podsekretarze stanu nie mogą już wypoczywaćpółdarmo w rządowych ośrodkach. Obowiązują ich ceny rynkowe. Oszczędności próbuje szukać też minister finansów, który zalecił samorządowcom, aby kupowali mniej ciastek i kawy oraz zmniejszyli o 10 procent pensje urzędników. Szczególnie ten ostatni nakaz oburzył i tak kiepsko wynagradzanych pracowników budżetówki. Leśnicy np. zapowiedzieli, że nie wpuszczą turystów do parków narodowych.     

…. i tak dalej, i tak dalej….

To w kraju, ale może za granica jest lepiej ?!   

RAPORT GAZETY PRAWNEJ OPÓŹNIAMY SIĘ Z DOSTOSOWYWANIEM USTAW DO PRAWA UNII EUROPEJSKIEJ 

Coraz więcej sporów rządu z Brukselą  

• Polsce grożą kary finansowe za każdy dzień zwłoki w niewdrożeniu prawa UE

• Komisja domaga się zmiany zasad opłat rejestracyjnych samochodów używanych

• W najbliższych miesiącach mogą być wszczęte kolejne postępowania    

Komisja ostrzega Warszawę 

Przed dwoma dniami Komisja podjęła decyzję o przesłaniu Polsce i Finlandii formalnego żądania zmiany obowiązujących w tych państwach zasad opodatkowania rejestracji samochodów. W Polsce sposób naliczania podatku rejestracyjnego prowadzi do wyższego opodatkowania używanych samochodów sprowadzonych z innych państw członkowskich. Przepisy te nie są zgodne z art. 90 Traktatu WE, który stanowi, że żadne państwo członkowskie nie nakłada bezpośrednio lub pośrednio na produkty innych państw członkowskich podatków wewnętrznych jakiegokolwiek rodzaju wyższych od tych, które nakłada bezpośrednio lub pośrednio na podobne produkty krajowe.

  71 postępowań wytoczyła już przeciwko Polsce Komisja Europejska Polska ma dwa miesiące na odpowiedź – jeśli Komisja Europejska uzna ją za niewystarczającą, skieruje sprawę do unijnego Trybunału w Luksemburgu. Decyzja o wysłaniu listu, która zapadła kilka dni temu, stanowi drugi etap postępowania w tej sprawie – pierwsze ostrzeżenie otrzymaliśmy jeszcze w lipcu 2005 roku. Postępowanie zostało wtedy wszczęte na wskutek wielu skarg na polskie ustawodawstwo, które wprowadza surowsze warunki w przypadku rejestracji używanych samochodów sprowadzonych z zagranicy niż w przypadku samochodów ponownie rejestrowanych w kraju.    Groźba nie po raz pierwszy Wszczęcia procedur wyjaśniających możemy spodziewać się m.in. w przypadku prawa farmaceutycznego, transportu czy weterynarii. Ciągle nierozwiązanym problemem pozostaje również Europejski Nakaz Aresztowania, którego Polsce nie udało się ostatecznie wdrożyć.  Nie wiadomo jeszcze, jak zakończy się postępowanie przeciwko Polsce w sprawie Unicredit. 19 lipca 2006 roku na ostatnim posiedzeniu przed wakacjami Komisja ma podjąć decyzję, czy kontynuować postępowanie przeciwko Polsce wszczęte w związku z blokowaniem fuzji banku Pekao i Banku BPH.

 …. A może być tak…. 

Gabinet federalny uchwalił preliminarz budżetowy na rok 2007 

    Gabinet federalny uchwalił w Berlinie projekt ustawy budżetowej na rok 2007. Przewiduje on wydatki w wysokości ponad 267 miliardów euro. Nowe zadłużenie Federacji ma wynosić 22 miliardy euro, na inwestycje przewidziana jest suma w wysokości 23 i pół miliarda euro. Tym samym po raz pierwszy od pięciu lat budżet państwowy RFN będzie odpowiadał zaleceniu Ustawy Zasadniczej, zgodnie z którym wysokość nowego zadłużenia nie może przekraczać sumy inwestycji państwowych. Oznacza to również, że Niemcy dotrzymają już w tym roku zaleceń Paktu Stabilizacji i Wzrostu UE – powiedział federalny minister finansów Peer Steinbrueck. 

PROJEKT BUDŻETU W LIPCU… 

GDZIE ? OCZYWIŚCIE U SĄSIADÓW

________________________________________________________

  Mężczyznę, jak powiedział „klasyk” poznaje się po tym jak kończy… przykro, ale Marcinkiewicz nie zaczął ani nie skończył. 

Był złym premierem złego rządu, bez pomysłu, bez zdolności administracji i bez zaplecza politycznego. 

Nie wprowadził do polskiego życia gospodarczego, jak i również do społecznego NIC, za co można by go dobrze pamiętać.

Gdzie te projekty ustaw, gdzie te regulacje, gdzie rozporządzenia, gdzie nowe regulacje dla przedsiębiorstw, nowe regulacje podatkowe ?!  To, że ktoś dobrze wygląda, ma ładne garnitury, świetnie się wysławia i na tle swoich mocodawców jest człowiekiem europejskim – to mało, aby go uznać za DOBREGO PREMIERA. 

To najgorszy rząd III RP w jej historii, lub jak kto woli – najgorszy rząd IV RP… 

Do czasu, proszę Państwa…

 

[źródła: Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza, inne

  

Azrael 

To się porobiło…

„Konstytucyjnie prezydent może dymisję przyjąć lub odrzucić, nie będę się wypowiadał, co zrobi – tak zapowiedź dymisji premiera Kazimierza
Marcinkiewicza skomentował sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński. Jak dodał, to jedyny komentarz”

 A i tak wiadomo, że najważniejsze deycyzje w Państwie zapadają w niedzielę po mszy, na obiadku u mamusi… :-)

A poważnie, to wreszcie Jarosław Kaczyński wieźmie odpowiedzialność za swoje czyny !
I nie bedzie już zrzucania win na mityczny  “układ”, PO i tym podobne… również za to, że przestępcy i quasi narodowcy Giertycha są w rządzie…

To on będzi opdpowiedzialny za klęskę – miejmy tylko nadzieję, że swojej formacji, a nie Polski.

Krasnodębski, idolog PiS, powiedział - ” Nadchodzi czas próby”

Tak - dla Polski

Azrael 

Odkryliśmy spisek !

Tu wcale nie chodziło o Trójkąt Weimarski…

UKŁAD ( brrrr… ) podrzucił Panu Prezydentowi nieświeże jajeczka, nie po to aby on opuścił spotkanie trzech przywódców w trójkącie…

Chodziło o coś innego – chodziło o to, aby Pan Prezydent nie pojawił się na rocznicy „linczu” ( za RM ) w Kielcach… 60 rocznicy… i w ten sposób znów dał asumpt „określonym siłom” syjonistycznym do zaatakowania Polaków, Polski, i wspomożenia UKŁADU.

UKŁAD ( brrr… ) zamówił następnie artykuł w „Der TagesszeiUtng” aby tylko ten „rozstrój” ( dyspepsja ? ) dopełnić… następnie UKŁAD ( brrr…. ) swoimi knowaniami doprowadził do idiotycznych wypowiedzi otoczenia Prezydenta i minister Fotygi….

Dalej U…. ( brrr… ) napisał list ministrów SZ, podrzucając im fałszywkę….  aby „określone siły znów wystąpiły przeciwko… etc. .etc, etc. …. wody, wody !!!

  

[ źródło: inspiracja red. Michalkiewicza i Radia Maryja ]

Azrael

P.S.

Tą droga składam głębokie podziękowanie w/w inspiratorom, ponieważ turlając się ze śmiechu po kocyku przy słuchaniu red. Michalkiewicza mogłem się równo opalić….

A.

Brunatna Polska

Miała być Polska samorządna, solidarna, przyjazna ludziom, otwarta, i niosąca nowe wartości…

A jak jest ?

Oto twarze nowej Polski… twarze z pierwszych stron gazet;

     

Wojciech Wierzejski

Znany z ostrego atakowania środowiska homoseksualistów. W 2004 „ze względów higienicznych” odmówił podania ręki organizatorom Parady Równości. W tym samym roku opublikował na swojej stronie internetowej „listę gejów i lesbijek”, za co grozi mu obecnie proces o naruszenie ustawy o

ochronie danych osobowych. W trakcie Parady Normalności w 2005 stwierdził m.in, że „osoby zidentyfikowane jako czynni, aktywni działacze homoseksualni powinni być poddawani obyczajowej, społecznej, towarzyskiej nietolerancji, aby nie mogli potem świadomie, jawnie, publicznie, odważnie chodzić i pokazywać swoich twarzy i chełpić się tym, że są nienormalni” oraz nawoływał do delegalizacji organizacji gejów i lesbijek. Stwierdził ponadto, że osobom którym udowodni się cudzołóstwo, powinno się golić głowy. W maju 2006 zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o zbadanie powiązań organizacji homoseksualistów ze światem przestępczym.16 czerwca Prokuratura Krajowa poinformowała o nie stwierdzeniu takich związków. Wojciech Wierzejski nie kryje, że jest tradycjonalistą katolickim. Podkreśla konieczność odprawiania liturgii w języku łacińskim oraz to, że kapłan powinien sprawować mszę świętą stojąc przodem do ołtarza a nie do wiernych.

Dziennik „Rzeczpospolita” udowodnił również brak znajomości języka angielskiego posła Wierzejskiego, choć ów poseł, jako wiceszef Sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej taką znajomość wcześniej deklarował.

Przez przeciwników politycznych jest określany jako jeden z „faszyzujących” członków LPR. W młodości uczestniczył w ruchu neofaszystowskich skinheadów. Dziennik „Fakt” zamieścił jego zdjęcia, na których składał faszystowskie pozdrowienie. Ma na koncie kontrowersyjne wypowiedzi i akcje w ramach działalności partyjnej i z Młodzieżą Wszechpolską. 

   

Mateusz Piskorski

Działacz antyfaszystowskiego stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, Rafał Pankowski poinformował, że poseł Piskorski miał kontakty ze skrajnie nacjonalistycznymi neopoganami ze Stowarzyszenia „Niklot”. Współpracował też z nacjonalistami Europy Środkowej. Piskorski kilka lat temu wchodził w skład

zespołu redakcyjnego neonazistowskiego pisma „Odale”. Jakiś czas temu tygodnik „Wprost” opublikował na okładce zdjęcie nacjonalistycznych neopogan z wyciągniętymi w hitlerowskim geście rękami. Na pierwszym planie widać obecnego posła Samoobrony. Sam Piskorski nie ukrywa swoich związków ze skrajną prawicą. Oświadczył niedawno, że „dziwi się obecnej nagonce mediów na jego osobę”.

W ostatnim czasie Mateusz Piskorski blisko współpracuje z Piotrem Ikonowiczem, m.in. pomógł kierowanym przez Ikonowicza Nowej Lewicy / Nurtowi Lewicy Rewolucyjnej uratować warszawskie biuro przed grożącą NL eksmisją. W siedzibie NL na ul. Twardej w Warszawie odbywały się też spotkania Nowej Lewicy z posłem Piskorskim.

Marszałek Sejmu Marek Jurek zapowiedział zainteresowanie się sprawą i jej wyjaśnienie, gdyż w jego przekonaniu „jeden poseł nie może narażać dobrej reputacji całego parlamentu”.

       

    Piotr Farfał

Wiceprezes TVP

Piotr Farfał pisał do „Szczerbca” w 2000 r. Pięć lat wcześniej – co ujawniła „Gazeta” – redagował rasistowskie pisemko „Front”. Po publikacji „Gazety Wyborczej” wyparł się autorstwa większości tekstów we „Froncie”.

„Gazeta Wyborcza” zainteresowała się faktem, co potem robił Farfał? – Piotr wstąpił do naszej partii i działał w NOP, zarówno na Dolnym Śląsku, jak i później na studiach w Szczecinie – mówi „Gazecie” Adam Gmurczyk, prezes NOP i naczelny „Szczerbca”. – Zapamiętałem go, bo był zdolny. Kilka jego tekstów opublikowałem. Niestety, później związał się z Giertychem i bezideową LPR. Nasze drogi się rozeszły.

W jednym z numerów „Szczerbca” artykuł Farfała o demokracji: „Nie można zmusić idioty, by stał się geniuszem; podobnie z demokracji nie można uczynić obrońcy interesów Narodu. Kłamstwo w demokratycznej maszynce do prania mózgów jest doraźnym instrumentem politycznym oraz celem o dalekosiężnych skutkach. Kłamstwa mniej istotne lub celowe prowokacje ujawnia się za pomocą mediów. W ten sposób wyrabia się w Narodzie poczucie zaufania do środków masowej informacji. Jednocześnie ukrywa się fakty, które mogłyby zagrozić istnieniu Systemu.[...]Kłamstwo jest istotą demokracji, jej najważniejszym nakazem”.

  Wybryki młodości ?  Czy zaplanowana akcja ?

Co łączy tych ludzi ?

Nie, nie tylko skrajne poglądy – bo te można zmieniać, i być może z niektórych poglądów wyrośli.

Jest w ich postaciach coś gorszego…

To jest nihilzm moralny, pozwalający im się przystosować do rzeczywistości… teraz demokratycznej, a w przyszłości – kto wie… oni doskonale wiedzą, że wartości są względne –  teraz zasiadają w sejmie i instystcjach DEMOKRATYCZNYCH – ale później…

Histora XX wieku niesie wiele doświadczeń…

[źródła: Indymedia, Onet]

 

Azrael

 

Wesoły dobrodziej

W maju pisałem już o wesołym księdzu z Łowicza…

A w lipcu dalej nic nie wiadomo.

A właściwie wiadomo – kryjemy go dalej…

-        Nie zgłaszaliśmy zniknięcia pieniędzy organom ścigania i nadal jest to nasza wewnętrzna sprawa – mówi kanclerz Kurii Diecezji Łowickiej ks. Stanisław Plichta. –

I całość…

Bo MY tak już mamy… nasze sprawki są NIEGODNE rozpowszechniania…

Ciekawe, jaką niegodziwość trzeba zrobić wiernym , aby ten obłudny parasol się zamknął… 

Zgnilizna, zgnilizna…

Azrael

Radio Rewolucja

  ______________________________________________________

księgowa i znajomy senatora LPR aktywista Młodzieży Wszechpolskiej i doradca gospodarczy Leppera
spec od wyburzeń i zaopatrzeniowiec
żona posła Samoobrony i syn działacza PiS
córka senatora PiS i skarbnik PiS
członkowie rady nadzorczej Agencji Rozwoju Regionalnego i prezes upadłej spółki
25-letni magister, lekarz i restaurator
szef Samoobrony na Warmii i Mazurach i szef agencji ochrony
szef Samoobrony w Opolu i członkowie PiS
kierownik biura posła LPR i szef ZUS
były sekretarz pomorskiej LPR i była asystentka posłanki PiS

______________________________________________________

 Czy myślicie że jest to lista zaproszonych gości na raut lub dancing ? 

A może patrząc na funkcje pełnione, raczej na jakąś partyjną imprezę plenerową połączoną z grillem ?! 

Nic podobnego !

 To są fachowcy medialni, wysunięci na placówki w terenie przez panią Kruk… nowi członkowie Rad Nadzorczych radia publicznego, nominowani przez KRRiT, w regionach.

Czy potrzebny jest jakiś komentarz ? 

Właściwie nie… idą wybory samorządowe, więc za DARMO można sobie załatwić tubę medialną… 

I po prostu – wbrew własnym przedwyborczym obietnicom PiS – twórcze zastosowanie zasady  

TERAZ K*, MY !!!

[źródło: GW 

Azrael

Paranoja etyczna

  Dwa dni temu, trochę przypadkiem, oglądałem program Bogdana Rymanowskiego w TVN 24. Jego gośćmi był ksiądz Jan Sikorski duszpasterz więziennictwa i senator PO, Jarosław Gowin, też nie wątpliwie człowiek kościoła.

Dyskusja dotyczyła sprawy arc. Paetza i jego uczestnictwa w życiu społecznym…

Nie będę przypominał całej sprawy – jest ona znana powszechnie. Paetz, oskarżony, na podstawie doniesień seminarzystów i odsunięty od kierowania kurią poznańską, lecz NIE SKAZANY  i nie osądzony przez Watykan w najlepsze pokazuje się i UCZESTNICZY w życiu wiernych.

Interesujące było podejście dyskutantów, Sikorskiego i Gowina do sprawy.

Jeden podchodził do zagadnienia ( Sikorski ) w duchu ewangelicznym – drugi co ciekawe MORALNYM.

Wydawałoby się , że te 2. punkty oglądu rzeczywistości powinny być zbieżne… Okazuje się, że jednak nie !

Ksiądz Sikorski, przytaczając ZNANE  argumenty o  NIE SKAZANIU Paetza, stwierdził, że ponieważ  nie jest jego spowiednikiem i nie siedzi w jego głowie, więc pozostawia to jego sumieniu, czy uczestniczy w życiu publicznym czy nie… Ponieważ, co zresztą potwierdził arc, Gądecki, żaden biskup diecezjalny nie może zabronić uczestnictwa Paetza w publicznych mszach i  innych zgromadzeniach, więc należy to pozostawić SUMIENIU księdza…

Jarosław Gowin, wskazując na moralność, ludzką i społeczną, twierdzi, że biskup narusza poczucie godności wiernych i Kościoła.  Że jest to nie zgodne z wizerunkiem Kościoła i jego prestiżem… i że to jest sprawa Watykanu – co jest słuszną postawą…

Słuchając tego i oglądając, musiałem na chwilę po nadaniu programu wstać i popatrzeć w lustro…

Nie, no nie… wszystko jest ze mną w porządku… chyba… nie jestem paranoikiem…

Bo to co zobaczyłem i usłyszałem w telewizornii to nic innego jak czysta PARANOJA !

Paranoiczne jest to, że ksiądz mówi – tak, rzeczywiście są przesłanki mówiące o tym, że biskup molestował kleryków, ale tak do końca to nie wiadomo, nie można tego generalizować… itd. I ZOSTAWMY TO SUMIENIU Paetza… 

Dlaczego paranoiczne – bo ksiądz Sikorski nie może zrozumieć , że arcybiskup mając takie , a nie inne stosunki z seminarzystami ma zupełnie inną konstrukcję psychiczną niż księża wierni Ewangelii i nauce Kościoła ! On myśli inaczej i czuje inaczej niż heteroseksualny ksiądz !

Ta postać w życiu publicznym to policzek dla tych molestowanych, to uwłaczanie ich pamięci i obrazowi Kościoła ! Namiętności homoseksualne Paetza zaślepiają jego widzenie prawdy, świata i Boga !

A z drugiej strony Gowin – i jego bezsilność, bezsilność wiernych wobec obłudy, kłamstwa i zaniechania Kościoła… wobec ich odczuć i poczucia sprawiedliwości – paranoja…

Cóż, zgnilizna… bo jeżeli wbrew oczywistym faktom  Kościół nie potrafi rozwiązać tego problemu…

Czy Kościół zagubił standardy etyczne ?! Wygląda na to, że tak…

Wierni wymagają od Kościoła PRAWDY i wsparcia – a co otrzymują ?

Kościół stracił poczucie odpowiedzialności za nich…

 

Azrael    

Pitt Bull czy mieszaniec ?

 

W powodzi doniesień o … własciwie nie wiadomo jak nazwać to co się stało ze zdrowiem Wielkiego Pana Prezydenta, żeby nie narazić się na obsceniczność … umknęła wczorajsza ważna informacja;

Rzeczpospolita doniosła, że Prokuratura Krajowa po licznych przesłuchaniach oraz po analizie dokumentów – nie znalazła potwierdzenia doniesienia Jacka Kurskiego o „aferze bilboardowej”

Tu informacje pełne

Zaczyna się robić z tego afera korytarzowa…. Trwają poszukiwania osób przechodzących korytarzami, którzy „coś” słyszeli…

Nie wykluczone zatrudnienie jasnowidzów… i rozszerzenie poszkiwań na sąsiednie ulice…

____________________

PiS gratulujemy Kurskiego ! I radzimy trzymać łydki w górze na sali sejmowej – nie wiadomo kogo może jeszcze pokąsać i czy na pewno szczepiony…

Azrael 

Gazetowa choroba…

Przyczyną „dolegliwości dyspeptycznych” ( sic ! ) Pana Prezydenta jest ponoć artykuł zamieszczony w niemieckiej gazecie „Die Tagesszietung” i następnie opublikowany na portalu MSZ.

Jak GW donosi to właśnie on był przyczyną „wzburzenia” trzewi Pana Prezydenta.

Artkykuł został już usunięty z portalu… ale cóż… nie jest on dokumentem tajnym ani objęty cenzurą ( Beniamin by go pewnie przepuścił :-) )

 _______________________________________________________

„Die Tagesszeitung” z 26.06., Peter Koehler
„Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem. Dzisiaj: Lech
„Kaczę” Kaczyński”
Niemiecka opinia publiczna nie wierzyła własnym oczom – oto polski Prezydent
nie sięga niemieckiej głowie państwa do kolan, na Targach Książki w
Warszawie nie zwraca nań uwagi, a niemieckiej kanclerz podaje stojąc
„przednią łapę”. Wiadomo było, że Kaczyński chwalił się, iż przez dziesiątki
lat żadnemu niemieckiemu politykowi nie podał „nawet paznokcia”, a z Niemiec
zna tylko „spluwaczkę w męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie”.
Wiadomo było, że urodzony w 1949 r. jest przedstawicielem generacji,
„pokąsanej przez Niemcy już przed narodzinami”, a w jego ponurej wizji
świata już od czasów średniowiecza każdy Niemiec „prze na wschód”. Niemcy
uznali ten pogląd za wymarły stereotyp i nikt nie spytał Prezydenta podczas
jego wizyty w Berlinie, skąd ma luksusową limuzynę. Niemieckiemu
prezydentowi przystoi suwerennie „płynąć” ponad partiami, ale polski
Prezydent musi pokazać zęby: Zmiażdżyć niemiecko-rosyjski gazociąg bałtycki,
zdławić w zarodku projekt „Centrum przeciwko Wypędzeniom niestrawnych
Niemców”, stratować Powiernictwo Pruskie, domagające się czynszu za
użytkowanie byłych ziem niemieckich na wschodzie. Ostatnio „szczęśliwą
rączką”, jeszcze jako prezydent Warszawy wprowadził w czyn, każąc sporządzić
ponad 700 stron liczące opracowanie dot. dokonanej przez Niemców zagłady
polskiej stolicy w czasie II wś i obwieścić żądanie odszkodowania rzędu 24
miliardów dolarów. Wielu Polaków żywi przez wieki narastającą nieufność
wobec wszystkiego, co nie polskie. Od czasu, gdy bracia Kaczyńscy wystąpili
w filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, księżyc jest im zdecydowanie
bliższy, niż Niemcy czy Rosja. Bądź co bądź Rosja wepchnęła Polsce „kciuk
komunizmu w odbyt”. W 1980 r. Kaczyńscy pomagali strajkującym stoczniowcom
jako prawnicy. Lech chyba co nieco przeoczył, studiując prawo i w 1981 r.
został osadzony w areszcie „o wodnistej zupie i ościstym chlebie”, ale w
1989 r. przy Wałęsie wybiła jego godzina. Dzięki swemu Porozumieniu Centrum
dostał się do parlamentu, jakoś egzystował jako profesor prawa, krótko nawet
jako minister Sprawiedliwości, aż biznesmen Janusz Heathcliff Ivanovski
Pineiro postawił obu braciom zarzut zagarnięcia pieniędzy z budżetu państwa
na rzecz zbudowania Porozumienia Centrum. No to zbudowali nowy klub – partię
PiS, dzięki której Lech w 2002 r. został szefem Warszawy, a Jarosław w
wyborach parlamentarnych roku 2005 zgarnął „największy kartofel”, sprytnie
odmawiając sobie urzędu premiera i wyczarowując z niebytu Marcinkiewicza.
Lech sięgnął po najwyższe „poroże władzy” i pod koniec 2005 r. przejął we
władanie fotel Prezydenta. Połączonymi siłami obaj bracia starają się
wyprzeć z państwa i społeczeństwa ostatnich komunistów. Parlament ma
skinieniem głowy zaakceptować ponad 100 ustaw bez krytyki pod adresem rządu.
Wzorem dla braci Kaczyński jest J. Piłsudski, „wynalazca” Polski z roku
1918, który odkrył w 1926 „demokrację sterowaną” i w ten sposób przygotował
grunt dla „na pół faszystowskiego reżimu wojskowego roku 1935″. Podobnie jak
Piłsudski także Kaczyńscy są Polakami „po uszy” i „ojczyzna pasuje do nich,
jak ulał”. Dowiedli, że czyści są „z przodu i z tyłu”: Lech udowodnił to,
wielokrotnie zabraniając warszawiakom „publicznych męskich tyłków”, Jarosław
zaś jeszcze lepiej – żyjąc z własną matką, „ale przynajmniej bez świadectwa
ślubu”.

 ____________________________________________________

Tak, to prawda, artykuł jest głupi i prymitywny, nie można go nazwać nawet pamfletem… ale zarówno prawo prasowe Polski, jak i Unii Europejskiej dopuscza takie praktyki.

Jeżeli faktyczną przyczyną odłożenia wyjazdu był jeden artykuł w szmatławcu… to mam pytanie;

Dlaczego politycy PiS tak chętnie korzystali z łam „Faktu” ? Czy, jak trzeba było osiągnąć określone cel to ich to nie brzydziło ?

Kolejny raz Lech Kaczyński naraził się na śmieszność !

Azrael

Informatyzacja na papierze

Dzisiejszy „Puls Biznesu” podał jako „nius” informację o planie informatyzacji państwa… 

Który to już plan ?!  Szczerze mówiąc , zdążyłem osiwieć, dwa razy schudnąć i przytyć od momentu kiedy został ogłoszony pierwszy taki plan, rządów zmieniło się co najmniej 4. a Polska… cóż jest w tym samym miejscu co była… tzn. STOI w tym samym miejscu, a świat ucieka… Kwestia podpisu elektronicznego jest koronnym tego przykładem.

Tu całość na temat tego projektu (sic!)

Warto zapozanć się z niezależnym raportem CaoGemini na temat e-administracji – bardzo jasno jest tam sformułowane, acz delikatnie, miejsce Polski.  

http://www.pl.capgemini.com/m/pl/n/pdf_e-Administracja.pdf   

Przyznam się szczerze – nie wierzę w możliwości tego rządu i administracji… 

Dlaczego ?

 

 [źródło:Teleinfo]

 

 

 

 

Dopóki nie zostanie uproszczona kwestia zmówień publicznych ( a ostanie regulacje w tej kwesti nie wiele zmieniły), dopóki biurokracja papierowa nie zostanie opanowana, dopóki procedury administracji nie przestaną straszyć ludzi i jak długo informatyką będą się zajmowali aparatczycy w stylu Bogusława Dziarnowskiego z Ministerstwa Skarbu Państwa, a nie fachowcy – tak zostanie… 

 

Azrael

Na ratunek !!!

Ponoć Pan Prezydent ma zaburzenia dyspeptyczne… to się trochę inaczej nazywa w mowie potocznej :-)

Nazywanie tego w ten sposób przypomina mi, w kontekście odwołanej wizyty w Londynie Naszej Głowy Państwa , stary dowcip;

______________________________________

Albin Siwak przychodzi do lekarza;

- Mam straszną migrenę !

Lekarz;

Migrenę to może mieć królowa angielska, wam towarzyszu Siwak głowa napier*…

____________________________________

A na dolegliowości dobry jest węgiel…

Ten nigdy nie miał z tym problemów – pracował w węglu

P.S. Górnicy zapowiedzieli, że przyjadą w środę z urobkiem z wtorku na pomoc…

Azrael

Klerykalne przenikanie struktur

Klerykalizm w polskim życiu politycznym jest co raz bardziej widoczny. Jego przyczyn jest kilka;

1. Brak koncepcji ideologicznych.


Żadna znacząca partia obecna na polskie scenie politycznej nie ma jasnego oblicza ideowego. Ma tylko hasła, lepiej lub gorzej trafiające do elektoratu.
Tzw. lewica od wielu lat pogrążona jest w marazmie ideowym i jakiekolwiek próby naprawy tego poprzez dyskusje, sympozja i inne spędy – tego nie zmienią. Radykalna lewica, reprezentowania np. przez „Rację” miała wpisany nawet jeszcze do nie dawna program antyklerykalizmu – lecz się z tego wycofała. SLD od czasu do czasu nieśmiało występuję przeciwko klerykalizacji życia społecznego, np. krytykując dofinansowanie Świątyni Opatrzności Bożej – lecz są to działania okazjonalne, taktyczne a nie modelowe, programowe. Być może, kiedy lewica zdecyduje się odczytać na nowo klasyków PPS – dojdzie do stanowisk HUMANISTYCZNYCH – humanizmu społecznego jednostki, a nie ideologicznego.
Co do tzw. prawicy… to należy zauważyć jeszcze bardziej instrumentalne podejście do zagadnienia.
Bo jak inaczej określić „rekolekcje” łagiewnickie Platformy Obywatelskiej kilka miesięcy temu , jak nie próbę odwrócenia spojrzenia katolików od PiS i jej współpracy z rozgłośnią o. Rydzyka w Toruniu… Partia otwarta światopoglądowo, liberalna i kokietująca inteligencje - dla potrzeb chwili narzuciła na siebie pelerynę chadecką.
Kampania wyborcza partii Kaczyńskich była modelowym zastosowanie socjotechniki w polityce Instrumentalne wykorzystanie RM i telewizji Trwam przez Jarosława Kaczyńskiego w okresie przed wyborczym jest najbardziej jaskrawym przypadkiem manipulacji klerykalnej. Te kilkaset tysięcy ludzi, wyznawców o. Rydzyka było kapitałem , dla którego warto było wymazać z pamięci niepochlebne opinie o linii i działalności radia – vice versa…  . Kaczyński i jego współpracownicy sumienie odwdzięczyli się za poparcie, tworząc z anteny RM i „Trwam” tubę propagandową i niemalże stacje rządowe.

2. Brak jasnych granic rozdziału Kościoła od państwa.


Przypadek finansowania Świątyni Opatrzności, zarówno ze źródeł Państwa ( sejm ) jak i źródeł samorządowych ( sejmik województwa mazowieckiego ) jest tu najbardziej jaskrawym przypadkiem klerykalizmu życia społecznego.
Ale nie tylko… najbardziej znaczące sygnały na to, że politycy akceptują taką formę udziału Kościoła jest praktyczny brak kontroli nad działalnością edukacyjną w szkołach. Przypomnijmy apel MEN o udział młodzieży w spotkaniach lednickich, pomysł zakupu dzieł „zebranych” Jana Pawła II, o maturze z religii nie mówiąc… dokładnie tak, jakby Roman  Giertych zasiadał jednocześnie na fotelu ministerialnym i pełnił funkcje członka Konferencji Episkopatu Polski !
Także redakcja katolicka TVP cieszy się nie spotykaną, niczym nie zasłużoną autonomią.

3. Brak debaty na temat roli Kościoła w Polsce.


Prawda jest taka, ze takiej debaty po prostu od roku 1981 nigdy w Polsce nie było. I to zarówno  wśród świeckiej, jak i w Kościele Katolickim. Tą dyskusję zastępowała wszechobecna ikona JP II.
Poprawność polityczna, tak negowana w przypadku dyskusji na temat np. homoseksualizmu i fobii antyżydowskich w Polsce, skutecznie hamuje dyskusje na temat Kościoła.
Najbardziej jaskrawy tego przykład mieliśmy w trakcie wizyty papieża Benedykta XVI, gdzie polski serwilizm nie pozwolił na podjęcie dyskusji na temat spotkania w Auschwitz – według wielu –bardzo kontrowersyjnego. 

4. Próba zdobycia „pozycji” taktycznej


Wydaje się, że z drugiej strony, strony KrK mamy do czynienia z sytuacją podobną…
Polscy hierarchowie po śmierci JP II są w konflikcie – widać to wyraźnie w stosunku ich do problemów związanych z rozgłośnią toruńską i w zagadnieniach dotyczących lustracji.
„Desant” kard. Dziwisza z Watykanu wcale sprawy nie wyjaśnił i nie wzmocnił Kościoła…
Wydaje się, szczególnie po ostatnich kilku tygodniach (sprawa księdza Zaleskiego ) że jego charyzma nie jest taka, aby mógł, mówiąc językiem biznesu, zdobyć przewagę „konkurencyjną” w środowisku biskupów polskich.  I stąd bierze się kokietowanie polityków. Kardynał Dziwisz bardzo chętnie widziałby się w roli swoistego namiestnika polityków, cenzora i „pieczęci” poprawności politycznej. Szkoda, że dla dobra wiernych ta energia kardynała nie skierowana jest na odnowę Kościoła, nadanie mu nowego wymiaru i roli w Polsce. Wydaje się, że sztuczny podział Kościoła na „łagiewnicki: i „toruński”, wykorzystywany skwapliwie przez polityków, nie jest dobrym lekarstwem na bolączki wiernych. Doprowadza to do przeoczenia tak skandalicznych rzeczy, jak publiczne występy biskupa Paetza.

W kraju w którym 90 % obywateli deklaruje przynależność do katolicyzmu i ponad połowa z nich praktykuje wiarę regularnie – Kościołowi, jako instytucji,  należy się znaczące miejsce w strukturze społecznej – ale nie jako manipulantowi życia politycznego.

Nie może być przenikania struktur Państwa i Kościoła – nawet nieformalnych,
Polska przeżyła 45 lat wpływu „jedynie słusznej linii” na politykę – czas z tym skończyć.

Azrael

Współczujemy !

Nasz Wielki Pan Prezydent L. Kaczyński został zmuszony ( nie wykluczone, że z powodu knowań układu ) do nagłego odwołania wyjazdu na Szczyt Trójkąta Weimarskiego.

 Nagle, niespodziewanie…

Dla wszystkich, którzy znajdą się w podobnej sytuacji, z powodów wszelakich, polecam zajrzeć na tą stronę;

Dolegliwości

P.S. Informacja musi być umieszczona w kategorii Państwo – jakżeby inaczej…

P.S. 2. Minister Krawczyk z Kancelarii Prezydenckiej w wywiadzie dla TVN 24 podał, że kontaktował się telefonicznie z Lechem Kaczyńskim – i ten go ponformował o swojej niedyspozycji oraz o tym, że będzie obecny za 2 – 3 dni…

Kilka dni temu media poinformowały różnorakich zaległościach w rozpatrywaniu spraw bieżących, wynikających z opieszałości prezydenta, m. in. w związku z nominacjami sędziowskimi.

Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów przyznał, że na początku kadencji L. Kaczyńskiego jego stan zdrowia był nie najlepszy – co było widać gołym okiem.

Funkcja Prezydenta RP w systemie władzy w Polsce nie jest tak znacząca jak choćby we Francji, czy na Ukrainie – ale  z punktu widzenia jego zadań administracyjnych oraz międzyanrodowych – poważna.

Kazimierz Marcinkiewicz powinien w trybie pilnym podjąć działania wyjaśniające zaistniałą sytuację. Uważan, że stan zdrowia prezydenta nie jest jego sprawą PRYWATNĄ !

I pytanie, które jest ZAWSZE obecne, nie wypowiedziane, lecz ważne – kto sprawuje władzę prezydencką – Lecz czy Jarosław ?!

Azrael

Patriotyzm Romana a prawda literatury

Nie wiem jak to jest, ale Mrożek zawsze i wszędzie jest aktualny…

Czytając go, znajdujemy uderzająco wiarygodne komentarze społeczne i polityczne.

Na przykład „Słoń” jest doskonałym komentarzem do idiotycznego pomysłu edukacji patriotycznej Romana…

Bo nauka półprawd i kłamstw, a taka może ona być pod ideologicznyn patronatem, może przynięść skutki całkiem inne od zamierzonych…

„Słoń”

Kierownik ogrodu zoologicznego okazał się karierowiczem. Zwierzęta traktował tylko jako szczebel do wybicia się. Nie dbał także o należytą rolę swojej placówki w wychowaniu młodzieży. Żyrafa w jego ogrodzie miała krótką szyję, borsuk nie posiadał nawet swojej nory, świstaki, zobojętniałe na wszystko, świstały nadmiernie rzadko i jakby niechętnie. Niedociągnięcia te nie powinny mieć miejsca, tym bardziej że ogród bywał często odwiedzany przez wycieczki szkolne.
  Był to ogród prowincjonalny, brakowało w nim kilku podstawowych zwierząt, między innymi słonia. Usiłowano go na razie zastąpić, hodując trzy tysiące królików. Jednak w miarę jak rozwijał się nasz kraj – planowo uzupełniano braki. Wreszcie przyszła kolej i na słonia. Z okazji 22 Lipca ogród otrzymał zawiadomienie, że przydział słonia został ostatecznie załatwiony. Pracownicy ogrodu, szczerze oddani sprawie, ucieszyli się. Tym większe było ich zdziwienie, kiedy dowiedzieli się, że dyrektor napisał do Warszawy memoriał, w którym zrzekał się przydziału i przedstawił plan uzyskania słonia sposobem gospodarczym.
„Ja i cała załoga” – pisał – „zdajemy sobie sprawę, że słoń jest wielkim
ciężarem na barkach polskiego górnika i hutnika. Pragnąc obniżyć koszty
własne, proponuję zastąpić słonia wymienionego w odnośnym piśmie – słoniem własnym. Możemy wykonać słonia z gumy, w odpowiedniej wielkości, napełnić go powietrzem i wstawić za ogrodzenie. Starannie pomalowany, nie będzie się odróżniał od prawdziwego, nawet przy bliższych oględzinach. Pamiętajmy, że słoń jest zwierzęciem ociężałym, nie wykonuje więc żadnych skoków, biegów i nie tarza się. Na ogrodzeniu umieścimy tabliczkę wyjaśniającą, że jest to słoń szczególnie ociężały. Pieniądze zaoszczędzone w ten sposób możemy obrócić na budowę nowego odrzutowca albo konserwację zabytków kościelnych.
Proszę zwrócić uwagę, że zarówno inicjatywa, jak i opracowanie projektu jest moim skromnym wkładem we wspólną pracę i walkę. Pozostaję uniżenie” – i podpis.
Widocznie memoriał trafił do rąk bezdusznego urzędnika, który
biurokratycznie traktował swoje obowiązki i nie wniknął w istotę sprawy, ale kierując się tylko wytycznymi w zakresie obniżki kosztów własnych -
- zaakceptował ten plan. Otrzymawszy odpowiedź zezwalającą, dyrektor ogrodu zoologicznego polecił wykonać ogromną powłokę z gumy, którą następnie wypełnić miano powietrzem.
Mieli dokonać tego dwaj woźni przez nadmuchiwanie powłoki z dwóch
przeciwnych końców. Aby rzecz utrzymać w dyskrecji, cała praca musiała być ukończona w ciągu nocy. Mieszkańcy miasta dowiedzieli się już, że ma przybyć prawdziwy słoń i chcieli go zobaczyć. Poza tym dyrektor naglił, ponieważ spodziewał się premii, o ile jego pomysł zostanie uwieńczony powodzeniem.
Zamknęli się w szopie, w której urządzony był podręczny warsztat, i zaczęli
nadmuchiwanie. Jednak po dwóch godzinach wysiłku stwierdzili, że szara
powłoka tylko nieznacznie uniosła się nad podłogą, tworząc bulwiasty,
spłaszczony kształt, w niczymjeszcze nie przypominający słonia. Noc
postępowała, głosy ludzkie uciszyły się, jedynie z ogrodu dolatywało wołanie szakala. Zmęczeni, przerwali na chwilę pilnując, żeby powietrze już
nadmuchane nie uciekło. Byli to starsi ludzie, nie przyzwyczajeni do takiej
roboty.
- Jak tak dalej pójdzie, skończymy dopiero rano – rzekł jeden z nich. – Co
ja powiem żonie, kiedy wrócę do domu? Nie uwierzy mi przecież, jeżeli jej
powiem, że przez całą noc nadmuchiwałem słonia.
- Rzeczywiście – zgodził się drugi. – Słonie nadmuchuje się rzadko.
Wszystko przez to, że nasz dyrektor jest lewak.
Po dalszej półgodzinie poczuli się zmęczeni. Kadłub słonia powiększył się,
ale daleko było mu jeszcze do pełnych kształtów.
- Coraz ciężej idzie – stwierdził pierwszy.
- W samej rzeczy – przytaknął drugi. – Jak po grudzie. Odpocznijmy trochę.
Kiedy odpoczywali, jeden z nich zauważył kurek gazowy, wystający ze ściany. Pomyślał, czy nie dałoby się wypełnić słonia do reszty gazem – zamiast powietrzem. Powiedział o tym koledze.
Postanowili zrobić próbę. Załączyli kurek do słonia i ku ich uradowaniu już
po krótkiej chwili na środku szopy stanęło zwierzę w całej wysokości. Było
jak żywe. Zwalisty tułów, słupiaste nogi, wielkie uszy i nieodłączna trąba.
Dyrektor, nie zmuszany już do liczenia się z żadnymi względami, a powodowany ambicją posiadania w swoim ogrodzie okazałego słonia – postarał się, żeby model był bardzo duży.
- Pierwszorzędny – oświadczył ten, który wpadł na pomysł z gazem. – Możemy iść do domu.
Rankiem przeniesiono słonia do umyślnie urządzonego dlań wybiegu,
w centralnym punkcie, koło klatki z małpami. Ustawiony na tle naturalnej
skały, wyglądał groźnie. Przed nim umieszczono tablicę: „Szczególnie
ociężały – w ogóle nie biega”.
Jednymi z pierwszych gości tego dnia byli uczniowie miejscowej szkoły,
przyprowadzeni przez nauczyciela. Nauczyciel zamierzał przeprowadzić lekcję o słoniu w sposób poglądowy. Zatrzymał całą grupę przed słoniem i zaczął wykład:
- …Słoń jest roślinożerny. Za pomocą trąby wyrywa młode drzewka i objada je z liści.
Uczniowie skupieni przed słoniem oglądali go pełni podziwu. Czekali, żeby
słoń wyrwał jakieś drzewko, ale on tkwił za ogrodzeniem bez ruchu.
- … Słoń pochodzi w prostej linii od zaginionych już dzisiaj mamutów.
Nic więc dziwnego, że jest największym z żyjących zwierząt lądowych.
Pilniejsi uczniowie notowali.
- …Tylko wieloryb jest cięższy od słonia, ale ten żyje w morzu. Możemy
więc śmiało powiedzieć, że królem puszczy jest słoń.
Przez ogród powiał lekki wiatr.
- …Waga dorosłego słonia waha się od czterech do sześciu tysięcy
kilogramów.
Wtem słoń drgnął i uniósł się w powietrze. Przez chwilę kołysał się tuż
nad ziemią, ale podtrzymany Wiatrem ruszył do góry i ukazał całą swą potężną postać na tle błękitu. Jeszcze chwila i mknąc coraz wyżej zwrócił się ku patrzącym z dołu czterema krążkami rozstawionych stóp, pękatym brzuchem i koniuszkiem trąby. Potem, niesiony przez wiatr poziomo, pożeglował ponad ogrodzenie i zniknął wysoko za wierzchołkami drzew. Osłupiałe małpy patrzyły w niebo.
Słonia znaleziono w pobliskim ogrodzie botanicznym, gdzie spadając nadział
się na kaktus i pękł.
A uczniowie, którzy wtedy byli w ogrodzie zoologicznym, opuścili się
w nauce i stali się chuliganami. Podobno piją wódkę i tłuką szyby. W słonie
nie wierzą w ogóle.

:-) :-(

Azrael

Polskie standardy

 

W IV RP… usiłują Polakom powiedzieć, że w Polsce, po wyborach wrześniowych i październikowych 2005 roku zapanowała nowa jakość życia społecznego, politycznego i moralnego. Ta nowa wartość i jakość miałaby być realizowana poprzez wprowadzenie nowych, lepszych standardów rządzenie, komunikowania się ze społeczeństwem, otwartości i , jak to się teraz modnie określa, transparentności sprawowania polityki. 

Jak to jest z tym standardami ?  Opisywanie wszystkiego, co się wydarzyło w ciągu tych ostatnich 9. miesięcy to praca ponad miarę – nie z punktu widzenia braku wiedzy, czy dostępu do materiałów źródłowych – z powodu pewnej higieny życia psychicznego. Gdybyśmy chciel,i kalendarzowo, z dnia na dzień, analizować i decyzje  i wypowiedzi polityków, hierarchów kościelnych, dziennikarzy, publicystów – mogłoby się okazać, że żyjemy w kilku różnych krajach – lub dopadła nas schizofrenia… Wydaje się, że wystarcza dwa ostanie tygodnie. 

Premier Marcinkiewicz ( i jeszcze bardziej minister Ziobro ) dużo mówią o podniesieniu STANDARDÓW SPRAWOWANIA WŁADZY I POLITYKI. Jak te standardy się przekładają na polityczne życie codzienne; 

Od 24 czerwca trwa afera Zyty Gilowskiej. Afera, nie sprawa lustracyjna, ponieważ każda sprawa posądzenia polityka, czy działacza państwowego w Polsce o współpracę ze służbami specjalnym PRL, kończy się aferą… rzadko kiedy dokumenty zgromadzone w IPN,  mocno nie precyzyjne zapisy ustawy lustracyjnej, oraz nie zbyt skoordynowane i klarowne działania Rzecznika Interesu Publicznego Olszewskiego, a wcześniej Niżieńskiego, nie pozwalają na przeprowadzenie procedury osądzenia podejrzanego do końca, bez wątpliwości i skutecznie. Tak było ze sprawą Oleksego, Niezabitowskiej, licznych księży, tak jest w przypadku Gilowskiej. 

Premier Marcinkiewicz, powołując się na STANDARDY panujące w jego rządzie, ponad normatywne dla jego członków, którzy muszą być poza wszelkimi podejrzeniami – zdymisjonował wicepremier Gilowską.

Następnie, już po decyzji Sądu lustracyjnego, odmawiającego wszczęcia postępowania, w myśl tych samych STANDARDÓW… zaprosił Zytę z powrotem do rządu !  

Okazuje się , że standard ma dwie strony i jest BAAARDZO rozciągliwy…  Przy tej okazji Marcinkiewicz ( i również Gilowska ) wykazali się brakiem znajomości przepisów prawa i związanych z tym procedur sądowych, dotyczących lustracji.  Premier wypowiadający się bez konsultacji prawnej… nowy STANDARD. 

I na koniec – prezes największej partii rządzącej ( dla przypomnienia: Prawo i Sprawiedliwość ), Jarosław Kaczyński, kontestujący, nie po raz pierwszy, decyzje niezawisłego sądu państwa demokratycznego… toć to NOWY STANDARD ! 

Tak zwana IV RP ma nam przynieść również nowe-stare STANDARDY moralności… 

Obchody Czerwca ’56 roku – rocznica ważna społecznie, moralnie, polityczne… 

Za portalem Wiara.pl 

Kto zaprosił arcybiskupa?

Podejrzewany o molestowanie seksualne młodych kleryków abp Juliusz Paetz był honorowym gościem obchodów Czerwca ’56 oraz jednym z trzech hierarchów Kościoła, którzy odprawili mszę św. na pl. Mickiewicza – donosi Gazeta Wyborcza.

Środa 28 czerwca. Na pl. Mickiewicza w Poznaniu, gdzie odbywały się główne obchody rocznicy Czerwca 1956 r., przybyło blisko 6 tys. ludzi. Wielu z nich nie mogło uwierzyć, że w wśród honorowych gości znalazł się abp senior Juliusz Paetz. W internecie zawrzało. „Jestem katoliczką, nie życzę sobie twarzy PANA Paetza na żadnej uroczystości, którą celebruje Kościół” – to tylko jeden z wielu wpisów, jakie pojawiły się na portalu Gazeta.pl.  ….

 i tu całość…. 

Spójrzmy na to przez pryzmat STANDARDU – tym razem standardu moralnego… 

Ten standard moralny, zwany w niektórych kręgach MORALNOŚCIĄ SPOŁECZNĄ nakazuje podnosić głosy protestu przeciwko paradom homoseksualistów, manifestujących swoją OBECNOŚĆ  w życiu społecznym kraju ! Inność, ale obecność.  

W imię moralności społecznej środowiska ultrakatolickie i kościelne podnoszą głosy sprzeciwu wobec tych manifestacji na ulicach polskich miast, ponieważ widok rozebranych gejów i lesbijek obraża moralność i godność Polaków, a przede wszystkim – katolików. Ale okazuje się, że ta sama moralność pozwala na publiczne pojawienie się biskupa Paetza na społecznej, patriotycznej manifestacji ! Więcej, Paetz był również na Okęciu w trakcie pożegnania papieża Benedykta XVI !  Homoseksualny ksiądz reprezentuje w moralnej Polsce Kościół Katolicki.  

A wiec moralność społeczna w tym przypadku kościelna i katolicka jest baaardzo rozciągliwa… mamy nowy STANDARD MORALNOŚCI.  

Polski Kościół stoi na głębokim zakręcie…

Opisana sytuacja wskazuje, że struktura moralna kościoła polskiego jest bardzo krucha… Pojawienie się Paetza, bez słowa przeprosin wiernych, bez skruchy i pokuty, wskazuje na że odnowę moralna księża powinni zacząć od siebie. Ktoś napisał, że istnieje swoista solidarność sutann… Wydaje się, że katolikom pozostaje modlitwa… o nawrócenie księży… 

Polska miała wnieść do zjednoczonej Europy , poza tanią siłą roboczą, nowe wartości – wartości chrześcijańskie…

Premier Marcinkiewicza dzwonił ostatnio do szefa Unii Europejskiej Jose Manuela Barroso z ciekawą propozycją  

Za KPRM 

W rozmowie telefonicznej z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso premier Kazimierz Marcinkiewicz omówił polską propozycję zorganizowania międzynarodowej konferencji dotyczącej przyszłości Europy.  

i tu całość… 

Czyżby Pan Premier chciał w trakcie tej konferencji przekazać ludom Europy polskie przesłanie i pokazać te nowe wartości rodzące się w Polsce ?

A może wskazać nowe STANDARDY SPOŁECZNE I MORALNE Polski ?!

Ja jednak wolę standardy sprawdzone, demokratyczne, ogólnoludzkie, europejskie, ekumeniczne – od tych standardów, pożal się Boże – tzw. IV Rzeczpospolitej… 

Azrael

Lem na weekend

Wiara i wiedza
Stanisław Lem
„Rozróżnienie pomiędzy wiarą a wiedzą nie jest zupełnie łatwe do przeprowadzenia, ale możliwe.
Prawdopodobnie wiara poprzedziła wiedzę, obie zaś poczęły wschodzić wraz z początkami artykułowanej mowy ludzkiego gatunku.
Oczywiście uwagi moje na powyższy temat nie mogą mieć wiele wspólnego z rzetelnym religioznawstwem lub metanauką.
Ponadto wokół obu poruszonych nazwami tematów roztacza się halo dość dowolnej niejasności.
Powszechnie uważa się, że zwierzęta, zwłaszcza wyższe, są zdolne do zachowań odpowiadających temu, co potocznie zwiemy nawykami, a co psycholog ze szkoły Pawłowa nazwałby odruchem warunkowym.
Jakoż gołąb, który dostał ziarno grochu stojąc na palcach, może, zwłaszcza po kilkakrotnym powtórzeniu owej koincydencji, podlec takiemu powiązaniu żywienia z postawą, jak gdyby wierzył w to, że jego wstawanie na palce sprzyja pojawieniu się grochu.
Są to jednak – powie psycholog – mniemania antropomorficznego chowu.
Gołąb zachowuje się tak, jak się zachowuje, ponieważ został poddany swego rodzaju minitresurze.
Czyli urobił się w nim odruch warunkowa.
Odruchów warunkowych za akty wiary zasadniczo się nie przyjmuje, aczkolwiek między pierwszymi i drugimi zachodzi pewne podobieństwo.
Najłatwiej pokazać je, czy może raczej nazwać, jako nieścieralność określonych zachowań.
W przeciwieństwie do wiary wiedza jest daleko łatwiej skłonna do ustępstw wobec doświadczenia.
Nie muszę wierzyć, że krzesło, na którym siedzę ma cztery nogi, ponieważ bardzo łatwo mogę się o tym namacalnie przekonać.
Gdyby jednak okazało się, że ma ono tylko trzy nogi, to bez wahania przyznałbym, że moja wiedza uprzednio wyrażona była fałszywa.
Jak z tego wynika, silne jest wsparcie aktów wiedzy na popperowskim falsyfikacjoniźmie.
Problem, na ilu i jakich nogach „stoją” teorie, jest silnie uzależniony od ilości ogniw empirycznych złożonych w łańcuch wyników logicznych, prowadzący do uznania pewnej teorii za sprawną.
Tym jednak, jak się ma sprawność do pojęcia prawdy wolę się w niniejszym tekście nie zajmować.
Wiara natomiast (rozumiana konfesyjnie) żadnych działań mających ją uczynić fałszywą, czy też przynajmniej falsyfikowalną, przeważnie się nie obawia.

Moim zdaniem żyjemy w czasie, w którym kolizyjność wiary i wiedzy zachodzi nieuchronnie i postępująco.
Zresztą wyszukiwanie twierdzeń lub ich zespołów kontrfaktycznych w dogmatyce dowolnych wiar musi być, nawet przy zastosowaniu optymalnie misternej analizy logicznej, jałowe.
Jak wiadomo, Matka Boska poczęła z Ducha Świętego, wszelako każdy współczesny biolog, który już wie, że jajeczko kobiece można uruchomić pod nieobecność plemnika (np.
klonowaniem), wie zarazem, że niepokalane poczęcie pod nieobecność cudownego wprowadzenia do jajeczka chromosomu warunkującego płeć męską zapoczątkowałoby ciążę płodu płci żeńskiej.
Jednakowoż tego rodzaju przykładanie miar empiriopochodnych do dogmatyki kościelnej jest całkowicie bezzasadne, jako wyzbyte waloru argumentacyjnego.

Obecnie w Niemczech episkopat katolicki został nakłoniony listem papieża do opuszczenia wszystkich swych instytucji poradnictwa ciężarnych po to, żeby otrzymywane w takich poradniach zaświadczenia żadną miarą do spędzenia płodu posłużyć nie mogły.
Posłanie papieskie zapoczątkowuje zajścia, których pozareligijne, późne konsekwencje o charakterze społeczno-politycznym są nieprzewidywalne.
Tylko jako przykład, a nie jako orzeczenie świadomego rzeczy prewidyzmu, nazwać mogę zmiany w nastawieniach społecznych gotowe na przykład obalić w wyborach rząd kanclerza Kohla.
Moim zdaniem, które na pewno nie wynika z mojej nieomylności, ładunek rozszczepiający jedyność wiary, i to nie tylko katolickiej, podkłada pod fundamenty tej wiary, pod jej dogmatyki, globalny ruch cywilizacyjny, w znacznej mierze napędzany przyrostami wiedzy o procesach życia, zwłaszcza ludzkiego, zaś w przypadku katolicyzmu problemów natalistycznych.
Obserwując świat współczesny dowiadujemy się, że na postępy w przyspieszeniu zdobywanej informacji, także o charakterze biotechnicznym, nikt nie jest w stanie wpłynąć, chyba z jednym wyjątkiem decydentów zawiadujących inwestycjami wielkokapitałowymi.
Daremność moralnych oporów ukazuje po prostu dziejopisarstwo.

Z prasy niemieckiej wyczytałem nie przez teologów wykoncypowaną wykładnię skierowanych przeciw seksowi zakazów religijnych.
To, że jest faktem opuszczania przez organizm kobiety zapłodnionej czterdziestu procent jajeczek jako zygot, uważa biolog za jeden z mnóstwa fenomenów dowodzących, iż życie pleni się marnotrawczo, przy czym orzeczenie to w postaci bardziej naukowej brzmiałoby: życiem zarządza statystyka.
Mężczyzna koitalnie w pełni sprawny, lecz wydzielający w ejakulacie jedynie kilka milionów plemników nie może liczyć na efektywne zapłodnienie kobiety.
Medycyna stosuje w takich przypadkach albo zapładnianie in vitro, na przykład frakcją odwirowanych plemników, albo jednym wybranym plemnikiem wprowadzonym do jajeczka nakłuciem igiełką.
W dużej niezależności od powyższych spraw całą parą pracuje biologia eksperymentalna w ścisłym współdziałaniu z wielką technologią farmaceutyczną nad operacyjnym zmienianiem płodności ludzie po obu stronach płci.
Mamy do czynienia z kumulacją wiedzy, która w gruncie rzeczy nie jest i nie ma być pociskiem ładowanym do działa antykonfesyjnego.
Motywy, jakimi powodują się poszczególni badacze, nie dają się sprowadzić do jakiejś jednej postaci, na przykład do manifestacji agresywnego ateizmu, który stara się dokonywać inwazji w obręb naturalnych procesów ukształtowanych przez antropogenezę po to, ażeby dotrzeć do jakiegoś celu.
To tym bardziej, ponieważ jednoznacznie o żadnym ustalonym już celu podległym wartościującej aksjometrii nie można w ogóle mówić.
Wiedza ludzka posuwała się i posuwa się bez względu na szkody jakie mogą przynieść jej szersze wdrożenia, czy to w czasach pokoju, czy wojny.
Świat, w jakim żyjemy, nie daje się ani ujednoznacznić w swym rozbiegu w przyszłość, ani zatrzymać w tym swoim rozpędzie.
Pojawiające się, zwłaszcza w czołówce najbogatszych społeczeństw, od trzonu wiar tradycyjnych odszczepienia samobójczego sekciarstwa poświadczają, że znajdujemy się w jednym z krytycznych miejsc historii człowieka ucywilizowanego, który zderzenia, nawet frontalne, wiary i wiedzy akceptuje raczej biernie, ponieważ całościowa integracja rozumna zachodzących procesów nie jest mu dana.
Na koniec pozwolę sobie jako dyletancki obserwator zauważyć, że święte pisma otwierające się słowami wezwania w imię Boga litościwego, miłosiernego (jak Koran) potrafią ludzie przeinaczać do tego stopnia, że jako wyznawcy tego dobrego Boga w zapale prozelityzmu zajmują się ludobójstwem”

__________________________________________

Hmmm, ani słowa przeciw wierze, a tyle wiedzy…

Azrael

  • Facebook