Pseudoteologiczne dywagacje

Znalazłem dziś taki sobie artykuł,w „Rzepie”, teologa świeckiego z Olsztyna… Michała Wojciechowskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Na temat kary śmierci i aborcji…

Nie za bardzo czuję się w tej chwili na siłę aby polemizować z nim na gruncir socjologicznym  ponieważ, ten artykuł jest socjologiczny a nie teologiczny – może później – ale znalazłem w nim taki lapsus – mam nadzieję że lapsus..

Zakładam oczywiście, wbrew wielu rzecznikom laicyzacji, że świeckość nie musi oznaczać bezładu moralnego.

Autor , tak pisząc TWIERDZI, że ci którzy walczą o wolność słowa, o rozdział kościoła od Państwa i o pełną otwartość światopoglądową – są w swoje przeważającej masie za bezładem moralnym !

Pan Wociechowski zakłada więc z punktu , że moralność jest tylko jedna i słuszna – katolicka… a ci co walczą o świeckie Państwo – są amoralni… Ale łaskawie przyznaje, że są wśród nich dobrzy ludzie…

Cóż, wypada tylko przypomnieć panu teologowi, że Kotarbiński, ateista i twórca etyki niezależnej stwierdza jednoznacznie, że rozum i zdrowy rozsądek oraz postępowanie czcigodne, należne człowiekowi jest postępowaniem moralnym. Sumienie chrześcijanina jest dane od Boga – ateisty od rozumu.

I według tego co mówi Kotarbiński, można wysnuć wniosek następujący – niezależnie od tego czy człowiek będzie wierzący czy nie – jego moralność będzie dobra czy zła – zależy od tego czy jest czcigodny czy haniebny…. a to podlega różnym czynnikom

A resztą tego, dla mnie bulwersującego artykułu - zajmę się kiedy indziej.

 

Azrael

Kto kryje "Delegata" ?

O lustracji pisałem, raz i nie dwa… nie jest to mój ulubiony temat, bo wołałbym pisać o innych ciekawych sprawach na przykład naszych sukcesach na polu integracji europejskiej, albo o normalizacji stosunków Polski i Rosji. Ale dają, co dają… i trzeba z tym żyć. 

Jakby osobnym tematem, wyłączonym poza nawias i starej i projektu nowej ustawy lustracyjnej jest sprawa lustracji Kościoła Katolickiego. 

Jestem przeciwny lustracji – już to napisałem… ale okazuje się, że „lud” , media i politycy ( w większości ) – nie.

Mamy sprawę niejakiego „Delegata” – osobnika działającego na styku „Solidarności” i Episkopatu, mającego styczność nawet z kardynałem Stefanem Wyszyńskim…Nie będę spekulował kto to jest… bo jest, zostanie zapewne ujawniony, i już się mówi że będzie to szok… Co jakiś czas „pączkują” takie informacje ze źródeł IPN, Kościoła lub mediów.

Ja mam jednak proste pytania – lubię stawiać proste pytania…

25 lipca Katolicka Agencja Informacyjna, piórem Bogumiła Łozińskiego, opublikowała raport o zbrodniczych działaniach wobec Kościoła tzw. Grupy „D” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL. W raporcie znalazły się nazwiska 70. funkcjonariuszy SB, którzy zajmowali się systemowym niszczeniem Kościoła w Polsce.

Raport dokładny, napisany ze znawstwem i więcej – na podstawie rzetelnych informacji i ZAPEWNE na podstawie dokumentów źródłowych…

Moje pytania brzmią – dlaczego nie została jednocześnie opublikowana lista kościelnych TW, którzy w tych SAMYCH  materiałach zapewne występują ?

Dlaczego nie zostało podane nazwisko „Delegata” i inne znaczące nazwiska ?

Kto i dlaczego kryje „Delegata” ?

I ponieważ Kościół Katolicki NIE ZOSTANIE  objęty ustawą lustracyjną – kiedy się oczyści ?

Azrael

"Delegat"

Czy to jest profesor Romuald Kukułowicz ?

Czekam

Azrael

Awans Kuklińskiego ?

 

Jak napisała dzisiejsza „Rzeczpospolita”,środowiska kombatanckie chcą ponoć awansu płk. Kuklińskiego do stopnia generała… przy okazji 15 sierpnia, czyli świeta wojska.

Nowy szef kancelarii prezydenckiej, Aleksander Szczygło, powiedział, że decyzja jeszcze nie zapadła.

A ja w swoim archiwum znalazłem coś takiego…

Oświadczenie – Związku Kombatantów RP i Byłych Więźnów Politycznych*

Dziwne meandry rozumowania

  Pod koniec sierpnia br. massmedia poinformowały o pobycie w Polsce Ryszarda Kuklińskiego. Swoistą i chyba nieprzypadkową przygrywką do tej wizyty stanowił wywiad, jakiego Józef Szaniawski udzielił gazecie „Rzeczpospolita” (zamieszczony 24-25 sierpnia br.). Znany jest on od lat jako swoisty „konferansjer” R. Kuklińskiego. Spotyka się z nim, prowadzi długie rozmowy, przekazuje jego wersje wydarzeń, informacje, opinie. Stąd też to, co mówi w tym wywiadzie, niewątpliwie opiera się na relacjach Kuklińskiego, który jak dotychczas ich nie sprostował. A mógł przecież to uczynić, chociażby udzielając wywiadu opublikowanego 28. 08. na łamach tejże „Rzeczpospolitej”. Na temat poruszonych przez p. Szaniawskiego wątków, oczywistych konfabulacji i niedorzeczności, można by napisać cały obszerny tekst. W tym momencie ograniczymy się tylko do niektórych uwag:  

Bez komentarza zostawiamy megalomańską opinię, iż „Minister Obrony Narodowej wiedział mniej o potędze militarnej Związku Sowieckiego niż Ryszard Kukliński”. Uporczywie powtarzane jest też stwierdzenie, iż znał on plany operacyjno-strategiczne ZSRR – Układu Warszawskiego. Plany ewentualnych działań wojennych są najbardziej strzeżoną tajemnicą wojskową i państwową. W Polsce znany był wąskiemu gronu osób tylko plan operacyjny Wojska Polskiego. Plany działań przewidzianych dla innych armii Układu Warszawskiego, w tym dla Armii Radzieckiej, nie były znane Szefowi Sztabu Generalnego, a nawet Ministrowi Obrony Narodowej, więc tym bardziej nie mógł ich znać Kukliński. Uczestnicząc w ćwiczeniach koalicyjnych znał ich tło i przebieg. Nie mogły one jednak – jako żelazna zasada – ujawniać, zdradzać rzeczywistych zadań. Groteskowo brzmią wywody Józefa Szaniawskiego na temat ćwiczeń w rejonie Magdeburga w 1973 r. i tego, co działo się w „kwaterze polowej” marsz. Ustinowa: strofowanie stojących na baczność otępiałych radzieckich  marszałków i generałów, chodzenie Kuklińskiego w skarpetkach z butami w ręku  po mapie, przestawienie na niej paru chorągiewek i w nagrodę „całusy”  Ustinowa. Szaniawski komentuje ten wyczyn skarpetkowy w następujący sposób: „Od tej  pory Kukliński był poza wszelkimi podejrzeniami”. W ćwiczeniach tych  uczestniczyło wielu polskich oficerów, generałów i nikt nie potwierdza  takiego faktu.  Do tego warto dodać najbardziej pikantną okoliczność. Otóż marsz. Ustinow -  jak określił p. Szaniawski „prawa ręka Breżniewa” – Ministrem Obrony ZSRR  został dopiero w 1976 r. – trzy lata po śmierci marszałka Greczko. Jak więc  mógł kierować wspomnianymi ćwiczeniami? Oto przykład, jaką wiarygodność mają  owe „rewelacje”.  Zmiany w doktrynach wojennych obu przeciwstawnych sojuszy następowały w  wyniku postępującego przeświadczenia, że wojna z zastosowaniem broni  jądrowej równa jest obopólnemu samobójstwu. Użycie tej broni zakładano więc  jako ostateczność. Istniała przewaga Układu Warszawskiego, zwłaszcza w  czołgach, a jednocześnie przewaga NATO w innych kategoriach uzbrojenia, w  technologicznej nowoczesności, w uzawodowieniu armii itd. Było to  powszechnie znane, a nawet demonstrowane w rozmachu i skali różnych ćwiczeń,  w masowości użycia wojsk, w pokazach nowych rodzajów i środków sprzętu  bojowego. Doprawdy trudno uwierzyć, ażeby znakomite, wysoce kompetentne dowództwa i  sztaby armii amerykańskiej oraz innych armii NATO uzyskały rzeczywistą wiedzę o siłach zbrojnych Układu Warszawskiego, w tym o 300-tysięcznym awangardowym zgrupowaniu radzieckim na terenie NRD, dopiero od Ryszarda Kuklińskiego. Niewątpliwie przekazać on mógł wiele, w tym istotnych materiałów – tego nikt nie neguje – ale nie były to dla Układu Warszawskiego dokumenty kluczowe. Stąd też twierdzenie Józefa Szaniawskiego, iż Ryszard Kukliński „położył Amerykanom na biurku szczegółowe elementy planu agresji, która miała spaść na Zachodnią Europę” (jak grom z jasnego nieba) jest zwykłym bałamuctwem. Ryszard Kukliński rzekomo zdemaskował umiejscowienie „trzech punktów dowodzenia nie tylko sowieckiej armii, ale całego państwa”. To znów improwizacja. Mógł jedynie wiedzieć o stanowiskach dowodzenia Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego. Ale z jego wcześniejszych wypowiedzi wynika, iż wiedza ta była bardzo niekonkretna. Z wypowiedzi udzielającego wywiadu można wnosić, że rakiety dostrzeżone przez Kuklińskiego na Mazurach należały do jednostki radzieckiej. A były to faktyczne rakiety, które wprowadzono do uzbrojenia Wojska Polskiego. Wskazanie wywiadowi, uczyniło z nich cel. 0 rocie przysięgi składanej w Wojsku Polskim pisano już wielokrotnie, zaprzeczając jej tendencyjnej interpretacji. Nie przeszkodziło to p. Szaniawskiemu posłużyć się po raz kolejny kłamstwem. Przysięga, jaką składali wszyscy żołnier
ze ludowego Wojska Polskiego (w tym Ryszard
Kukliński) nie zawiera słów – jak to imputuje pan Szaniawski – o „wierności sojuszniczej armii sowieckiej i innym bratnim armiom Układu”. Były natomiast słowa: „…stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami”. „Przymierze” nie jest tożsame z „wiernością”. W sojuszu, a więc w przymierzu Wojsko Polskie jest obecnie z armiami NATO, ale przecież było­ by absurdem utożsamianie tego z wiernością. Wiemy oczywiście, iż różne to sojusze, ale tendencyjne preparowanie ówczesnej przysięgi wojskowej obraża miliony żołnierzy, którzy przez dziesięciolecia (od 1952 do 1988 roku) ją składali. Mija się też z prawdą stwierdzenie pana Szaniawskiego, że w przysiędze „nie było narodu polskiego”. Otóż był już w jej pierwszym kluczowym zdaniu „…przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i zujnym żołnierzem”. Dodamy też, że trzykrotnie pada w tej przysiędze słowo „Ojczyzna”. Interesujące dlaczego Józef Szaniawski pominął wątek stanu wojennego. Przecież Kukliński był jednym z opracowujących technologię jego wprowadzenia. Można z ironią powiedzieć, iż tak sprawny przebieg tej operacji to również jego zasługa. Natomiast wciąż brakuje logicznej odpowiedzi dlaczego przebywając już bezpiecznie w USA i mając rzekomo tak mocną pozycję, nie żądał, nie spowodował ostrzeżenia „Solidarności”, Kościoła, Papieża-Polaka, a przede wszystkim dlaczego nie zostały uprzedzone polskie władze, iż wprowadzenie stanu wojennego spotka się z ostrą reakcją Zachodu. To wszystko jakoś koliduje ze wznoszeniem go na piedestał bohaterstwa. Wreszcie podkreślana przez Józefa Szaniawskiego „bezinteresowność” Ryszarda Kuklińskiego. To kolejny mit. Dobitnie to wykazał jego bliski sąsiad z ul. Rajców – generał Władysław Hermaszewski w liście otwartym, jaki opublikowało w numerze styczniowym 1998 roku czasopismo „Kontrasty”. Szeroki, merytoryczny i kompetentny stosunek do tzw. sprawy Kuklińskiego został przedstawiony w listach otwartych: 9 generałów Sztabu Generalnego WP („Rzeczpospolita” z 19-20 sierpnia 1993 roku) oraz 31 generałów WP („Gazeta Wyborcza” i „Trybuna” z 7 października 1997 roku). Są wśród sygnatariuszy „Sybiracy”, żołnierze frontowi, osoby wywodzące się z armii przedwrześniowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, a także represjonowani w okresie stalinizmu. W poczuciu żołnierskiego honoru poddawali oni krytycznej ocenie dezercję oraz działalność szpiegowską Kuklińskiego, która realnie rzecz biorąc, polegała przede wszystkim na przekazywaniu informacji, dokumentów, materiałów objętych tajemnicą wojskową i państwową Polski. Wyraził to dobitnie Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz na konferencji prasowej w dniu 2 października 1992 roku (opublikowała „Rzeczpospolita” nr 233 z 3-4 października 1992 roku): „Płk Kukliński nie miał, bo nie mógł mieć dostępu do generalnych planów operacyjnych całego Układu Warszawskiego, a jedynie dojście do pewnej ich części, która dotyczyła zaangażowania naszych Sił Zbrojnych. W związku z tym wydał niejako plany operacyjne polskich wojsk. Jaki byłby tego efekt, można się łatwo domyśleć…” jeśli mimo to Józef Szaniawski we wspomnianym wywiadzie stwierdza, iż Ryszard Kukliński przekazywał tajemnice nie polskie, a tylko sowieckie, nie państwa polskiego, tylko „obcego wrogiego nam mocarstwa” i dalej, że „Amerykanów polska armia nie interesowała” – to dlaczego Naczelna Prokuratura Wojskowa kategorycznie odmawia ujawnienia uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa. Przecież – jak należy sądzić – nie dlatego, aby chronić tajemnice nie istniejącego już od lat Układu Warszawskiego. Ta zagadka jest wciąż nie wyjaśniona. Nie występowalibyśmy z tym oświadczeniem, gdyby nie kolejny nawrót, próby eksponowania, gloryfikacji Ryszarda Kuklińskiego. Zawsze staliśmy na stanowisku, iż jeg
o sprawę – w nowej historycznej i międzynarodowej
sytuacji – należy zamknąć w sposób humanitarny. Niech mieszka gdzie chce i niech żyje w spokoju. Natomiast nie możemy się pogodzić z tak tendencyjnym, fałszywym eksponowaniem jego roli. Sam nazywa ją zresztą niezbyt skromnie – misją. To zamiast zbliżać Polaków, zacierać, łagodzić konflikty i sprzeczności czasu minionego, wznieca niepotrzebny spór, godzi zwłaszcza w tych, którzy w czasie minionych kilku dziesięcioleci spełniali swój żołnierski obowiązek – od szeregowego do generała. Zapowiedzi książek Ryszarda Kuklińskiego i Józefa Szaniawskiego oraz wspólnych Ryszarda Kuklińskiego oraz Jana Nowaka Jeziorańskiego – komentarzy, dotyczących najnowszej historii Polski, nie wróżą spokojnej drogi, do tak potrzebnego Polsce wzajemnego zrozumienia i porozumienia. Publikacje, do jakich odnosimy się w tym oświadczeniu, takie obawy uzasadniają.

Prezydium Rady Klubu Generałów Wojska Polskiego

Prezydium Zarządu Głównego Związku Kombatantów RP i Byłych

Więźniów Politycznych

Prezydium Zarządu Głównego Związku Byłych Żołnierzy

Zawodowych i Oficerów Rezerwy WP

Prezydium Zarządu Związku Żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego

Jest to oświadczenie z przed kilku lat…

To jak właściwie jest ? Kto za , kto przeciw…

Czuję, że zaczyna się walka o nową historię Polski… 

 Osobą płk. Kuklińskiego zajmę się wkrótce…

Azrael

Refleksje polityczne o cichej dyktaturze

Patrząc na scenę polityczna Polski, jesteśmy przyzwyczajeni do spoglądania na nią przez pryzmat partyjny, i to w większości wypadków tylko przez pryzmat ugrupowań znajdujących się akurat w parlamencie. Wydaje nam się, że rządzą nami konkretne osoby – Jarosław i Lecz Kaczyńscy, Lepper, czy Donald Tusk.Ale tak naprawdę z punktu widzenia szarego obywatela, w szczególności tego z poza Warszawy  ta WŁADZA jest bezosobowa. Patrzymy na nią nie jak na zbiór  jednostek, lecz jak na pewien SYSTEM.

Wyborca idzie do urn, wierzy lub nie wierzy obietnicom, oddaje głos… i zapomina. Poddaje się dobrowolnie DYKTATURZE polityków i kształtuje swój światopogląd i spojrzenie na kraj na podstawie, często wątpliwej jakości, mediów. Istotą polityki jest to, aby zapanować nad wyborcą i społeczeństwem jako podmiotem. Nie po to, aby spełniać przed wyborcze obietnice – po to aby sprawować władzę. Politycy, nie zależnie od opcji jaka reprezentują, po skończonych wyborach, zapominają o społeczeństwie… przynajmniej w Polsce. Zapominają, że tak naprawdę są tylko cienką warstwą tego, co nazywamy Polską.

Z czego to wynika ? Wynika to z prostego faktu, że WSZYSTKIE partie polityczne oraz że całe społeczeństwo, niezależnie od wieku, wychowane jest na modelu rządów komunistycznych, modelu jedynie słusznej linii partii, naszej partii – PZPR. Takiego modelu, w którym i media i społeczeństwo jest manipulowane – i w którym nie ma dialogu pomiędzy władzą a społeczeństwem.PiS i PO poszły do wyborów, jak by na to nie patrząc, jako blok wyborczy. Kokietowali wyborców, obiecywali złote góry, prezentowali spójny program. Po 2. tygodniach OBIE partie zapomniały o wyborcach. Kaczyński z miejsca stał dyktatorem i stwierdził, że jest prawie bogiem, liderzy Platformy – obrazili się na rzeczywistość i – nie mówiąc tego wprost – na „głupie” społeczeństwo.

I PiS zaczął sprawować władzę… władzę rozumianą jak działanie określonej grupy polityków w celu realizacji określonych celów. I ta realizacja celów nie ma nic wspólnego z realizacja celów społeczeństwa, grup, jednostek. Legitymacja społeczna, patrząc na wyniki wyborów i frekwencję wyborczą, została przez polityków PiS spokojnie odłożona na półkę. Kaczyńscy wiedzą, że przy tym kształcie sceny politycznej nie mają ŻADNYCH zobowiązań… Na dodatek, dobierając sobie takich, a nie innych koalicjantów – mogą realizować swoje cele bezkarnie – przynajmniej do momentu, kiedy nie zostaną zweryfikowani. A to może być długi okres – z powodów gospodarczych i pieniędzy unijnych.

Dlaczego tak się dzieje ?

Trzeba się cofnąć do lat 80… Przyczyną zmian ustrojowych w Polsce NIE BYŁA sytuacja ekonomiczna. Przyczyną tego była „Solidarność” a nawet szerzej – ruchy społeczne wywołane przez sierpień ’80. Nagle okazało, się że jest grupa 10 mln. świadomych obywateli – i nie ma, poza aparatem represji, z drugiej strony nic. Po roku 90, cały ten kapitał, nie da się ukryć, że głównie przez działaczy postsolidarnościowych, został roztrwoniony, zgubiony, sprzedany za przywileje . I Kaczyńscy też w tym brali udział.  Pomimo prób utworzenia ruchu samorządowego, w Polsce nie ma społeczeństwa obywatelskiego… są tylko lokalne grupy interesów.

Politycy, nie zależnie od opcji, z lewicy czy pseudoprawicy to doskonale widzą… i realizują konsekwentnie swoje partykularne cele…

PiS rządzi tak jak PZPR – taka jest prawda… w innych realiach, przy innym szafarzu, ale tak naprawdę nie wiele się licząc z odczuciami społecznymi – od, tylko tyle, aby wygrać następną rundę… Doskonale to widać, choćby przy manipulacji ordynacją wyborczą do jesiennych wyborów. Rządzenie Jarosława Kaczyńskiego to nic innego jak dalsza kampania wyborcza. To nie zarządzanie krajem, to nie spełniane oczekiwań społecznych – to walka z wrogiem. I dodatkowo wykorzystywanie, cyniczne, polskiego modelu katolicyzmu do swych celów. I tak jak dla PZPR wróg – to był „wróg ludu” i „imperializm” – tak dla PiS wrogiem jest UKŁAD i służby specjalne. Ale nie czarujmy się… inni BĘDĄ postępować tak samo !

Czy istnieje możliwość zmiany tego stanu rzeczy ?

Według mnie w obecnie nie. Ponieważ w Polsce w dalszym ciągu nie ma świadomych, profesjonalnych mediów, świadomej klasy średniej, która mogłaby ukształtować nową opcje polityczną i świadomego swojej siły prywatnego biznesu. Polska, oczywiście, pod wpływem udziału w Unii Europejskiej, będzie się zmieniać… ale zbyt wolno, zbyt wolno, jak na oczekiwania młodego pokolenia.

Chyba, że rewolucja…

Azrael

 

Mój zachwyt nad premierem…

 Posłuchałem sobie wczoraj wystąpienia nowego, lepszego premiera Jarosława Kaczyńskiego…  ( lepszego od wiadomo kogo… tego co nigdy nie odejdzie ) i nie omalże wpadłem w zachwyt !

Praktyka zawodowa mówi, że średnio zdolny człowiek jest wstanie przyjąć jednocześnie nie więcej niż 6 do 10 informacji, Tak więc kartka i pióro do ręki i notowałem, co też Pan premier mówi… 

A mówił 1,5,h, czyli długo. O wszystkim, o planach, wytycznych, projektach, zadaniach, tematach, zaleceniach, ganił, chwalił, wytyczał, przytaczał, pouczał i … nawet dowcipkował…Wyglądało to świetnie !  Naprawdę !  Z głowy, ba, nawet z planem – najpierw to, potem tamto, ci, lepsi, gorsi, sprawy wagi… socjalne, społeczne, gospodarcze…

Potem, były pytania „merdiów”… jak zwykle ( oprócz Kolendy- Zalewskiej ) idiotyczne, bezczelne ! No bo jak… o Kurskim ? Przy tej wadze problemów poruszonych w nowym expose…

 

Potem zajrzałem do swej kartki… a tam… spojrzałem na ekran… na kratkę… nic cholera… prawie nic…Aha, przepraszam – padła liczba ok. 200 !!! projektów do końca roku… i to że Polska za klika lat będzie innym krajem… 

 

 

A poważnie; 

  1. Już jedną obietnicę 140 gotowych ustaw mieliśmy – przy pakcie stabilizacyjnym… gdzie one są ?

  2. Nie padł ani jeden postulat, ani jeden projekt, nawiązujący do teorii „taniego państwa”

  3. Zero informacji na temat walki z bezrobociem – jak , kiedy, jakie projekty

  4. Kaczyński mówił  dużo o sprawach dialogu społecznego, „rewitalizacji” komisji trójstronnej – jednocześnie wypuszczając sygnały, że pieniędzy na podwyżki dla lekarzy i nauczycieli nie będzie… ( gorąca jesień na ulicach ? )

  5. Na tematy gospodarcze – poza hasłami – zero konkretów, drogi, kolei i inne ble, ble

  6. Zapowiedział tworzenie narodowych koncernów… ale po co, jakie jest ich uzasadnienie ekonomiczne… tego już nie było…

  7. O budżecie – bez związku, składu, kotwica – ale już o zadaniowym projekcie i PRAWDZIWEJ reformie podatków – też nic

  8. Polityka zagraniczna – poza „wizerunkiem” – żadnych konkretów – a Rosja i Unia to problemy dalej ważące…

  9. Było o finansach pomocowych Unii Europejskiej i projektach minister Gęsickiej – ale przy okazji – o tym, że znaczenie samorządów spadnie ( w podtekście )

  10. Oczywiście było dużo o koniku pisowskim – o sektorach siłowych – umacniamy, zwiększamy, mobilizujemy… i oczywiście dalszy atak na niezależność sądowniczą i samorządową korporacji prawniczych…

  11. Było też o PZPN – w kontekście agentów..

 A mnie jako praktykowi, zabrakło w tym wszystkim jednego, najważniejszego – JAK ?!  Jak to będzie czynione ?! 

Zero propozycji legislacyjnych, zero ścieżek postępowania, zero odpowiedzialności, kto i po co…

Takie mówienie, w stylu niemalże gierkowskim… zrobimy, zrealizujemy, poprawimy…  Proszę Państwa – duże nic w ładnym opakowaniu…  

Ponieważ po drugiej stronie kartki też NIC nie było… zachwyt mój spadł do poziomu standardowego… czyli do ZERA… 

Aha, byłbym zapomniał… Był na konferencji Przemysław Edgar Gosiewski – szef Komitetu Stałego RM , ponoć odpowiedzialny między innym za sprawy legislacji i przepływu informacji… 

Przyniósł i wyniósł teczkę Pana Premiera…. 

Azrael 

Dobre dekalogi

Katolicy, ci nie douczeni, twierdzą że istnieje DEKALOG.

Oczywiście jeden , słuszny, dany od Boga…I nagminnie go łamią…

A jednak są też inne DEKALOGI. Innych wiar, albo rozumu.

Bo można żyć, dobrze, godnie, uczciwie i rzetelnie według innych, stworzonych i PRWADZIWYCH przykazań – rozumu – albo wiary…

Oto 2. INNE – nie gorsze dekalogi… 

Pierwszy to wspólny dekalog judaizmu i chrześcijaństwa;

_________________________________________________________ 

„I. Ja będę ci twoim Bogiem, [Ja], który wywiodłem cię z ziemi Micrajim, z domu niewoli. 

II. Nie wolno ci mieć innych bogów oprócz Mnie. Nie wolno ci zrobić sobie figury, żadnego wyobrażenia tego, co jest w niebie na górze, ani tego, co jest na ziemi w dole, ani tego, co jest w wodzie poniżej lądu. Nie wolno ci oddawać im pokłonów i nie wolno ci im służyć, bo Ja הי, twój Bóg, jestem Bogiem żądającym wyłączności, który [wymierza] karę [za] grzech ojców [buntowniczym] synom do trzeciego i czwartego pokolenia, tym, którzy Mnie nienawidzą, a tym, którzy Mnie kochają i przestrzegają Moich przykazań, wyświadczam dobro przez tysiące [pokoleń]. 

III. Nie wolno ci przysięgać na Imię, twojego Boga, nadaremnie, bo Bóg nie wybaczy temu, kto przysiągł na Jego Imię nadaremnie. 

IV. Przestrzegaj dnia Szabatu, aby go uświęcać, tak jak Bóg, twój Bóg, nakazał ci [przy Mara, zanim dał wam Torę]. Sześć dni [powszednich] możesz pracować i wykonywać wszelkie czynności, ale sobota to Szabat dla Boga, twojego Boga. Nie będziesz wykonywał żadnych zakazanych czynności ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój byk, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani konwertyta, który przebywa w twoich bramach – po to, żeby odpoczšł twój sługa i twoja służšca jak ty. I pamiętaj, że niewolnikiem byłeś w Micrajim, gdy Bóg, twój Bóg, wywiódł Cię stamtąd silną ręką i wyciągniętym ramieniem, [abyście Mu służyli]. Dlatego Bóg, twój Bóg nakazał ci, żebyś zachowywał Szabat.  

V. Szanuj twojego ojca i twoją matkę, tak jak Bóg, twój Bóg, nakazał ci [przy Mara], żebyś długo żył i żeby ci się wiodło na ziemi, którą Bóg, twój Bóg, daje tobie.     

VI.Nie wolno ci mordować. 

VII. i nie wolno ci cudzołożyć, 

VIII. i nie wolno ci porywać [człowieka], 

IX. i nie wolno ci świadczyć nadaremnie przeciwko twojemu bliźniemu, 

X. i nie wolno ci pożądać żony twojego bliźniego, nie wolno ci pożądać domu twojego bliźniego, jego pola i jego sługi, i jego służącej, i jego byka, i jego osła ani niczego, co należy do twojego bliźniego.

________________________________________________________________________

… a drugi, mnie najbardziej bliski…bo daje ci wskazówki rozumu dla rozumu… Bertranda Russella

____________________________________________________________

   Dziesięć liberalnych przykazań Być może istota liberalnego światopoglądu może być podsumowana w nowym dekalogu, który nie zamierza zastąpić starego ale tylko uzupełnić go. Dziesięć Przykazań, które jako nauczyciel chciałbym ogłosić, mogą być przedstawione następująco: 

1. Nie czuj się całkowicie pewny czegokolwiek. 

2. Nie sądź, że warto psuwać się naprzód przez ukrywanie dowodów, bo dowody z pewnością zostaną ujawnione. 

3. Nigdy nie zniechęcaj do myślenia bo jesteś pewien że ci się uda. 

4. Kiedy napotykasz na sprzeciw, nawet ze strony męża lub dzieci, staraj się zwalczyć go porzez argumentację a nie przez autorytet , ponieważ zwycięstwo oparte na autorytecie jest nierzeczywiste i iluzioryczne. 

5. Nie miej szacunku dla autorytetu innych, bo zawsze można znaleźć przeciwne autorytety. 

6. Nie używaj siły dla likwidowania poglądów które uważasz za szkodliwe bo jeśli tak zrobisz to te poglądy zlikwidują ciebie. 

7. Nie bój się mieć ekscentrycznych przekonań, bo każda opinia teraz akceptowana była kiedyś ekscentryczna. 

8. Znajduj więcej przyjemności w inteligentnej różnicy zdań niż w pasywnej zgodzie, bo jeśli cenisz inteligencję tak jak powinieneś, to to pierwsze oznacza większą zgodę niż to drugie. 

9. Bądź skrupulatnie prawdomówny nawet gdy prawda jest niewygodna, ponieważ jest bardziej niewygodne usiłowanie jej ukrycia. 

10. Nie zazdrość szczęścia tym którzy żyją w raju głupców, bo tylko głupiec będzie uważał że to jest szczęście.

__________________________________________________________________ 

 

Azrael 

 

[ źródla: ]

1. Dekalog judaizmu i chrześcijaństwa

2. Nota o Bertrandzie Russellu

 

Prawnik mafii

Nie, nie mafii przestępczej… jeszcze…  

Pan Jaromir Netzel „gościł” już na moim blogu – jako duże pytanie…I powoli te pytania znajdują odpowiedź. 

Bo Pan Netezel ( upomniany dziś grzywną prawnik – sic ! ) działa jak typowy pracownik służb specjalnych, który ma do wykonania zadanie, lub jak wynajęty prawnik MAFII, który ma znaleźć haki na konkurencję.Chodzi oczywiście o słynną aferę bilboardową Jacka Kurskiego.  

Jak „Gazeta Wyborcza” dziś doniosła;  

Prokuratura nie potrafi potwierdzić oskarżeń Jacka Kurskiego

 

… i już o Panu Netzelu….  

Bo prezes Jaromir Netzel powołał kilkuosobowy zespół, który miał zbadać kampanię „Stop wariatom…”. „Macie coś znaleźć” – mieli usłyszeć od Netzela kontrolerzy. Do zespołu weszło dwóch dyrektorów biur, prawnik, główna księgowa i Leszek Lech. Ten ostatni robi przy boku Netzela błyskawiczną karierę. Najpierw zastąpił zawieszoną w obowiązku świadczenia pracy dyrektor biura ds. marketingu Iwonę Ryniewicz. Ostatnio awansował na p.o. dyrektora biura audytu. I dalej tropi aferę. O Lechu krążą w PZU i branży reklamowej najdziwniejsze opowieści. Ich sedno sprowadza się do podejrzeń o powiązania ze służbami specjalnymi.  

Proste pytania, jakie zadałem kilka tygodniki temu – znajdują szybko odpowiedź… Prawa nie złamano, afery nie było… dokumenty zostały zniszczone… na pokazie ministra Ziobro, w słynnej niszczarce…

A jaka mafia ? Cóż – polityczna…   

Państwo PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚĆI  

Azrael

Gra pedofilią

RSS (Really Simple Syndication) to fajne narzędzie – wrzucasz do czytnika i informacje same przyłażą na stronę. Jedną ze stron jaką sobie ustawiłem, była strona www.kidprotect.pl – strona poświęcona przestępstwom przeciwko dzieciom, w tym oczywiście pedofilii.

 Rzadko do niej zaglądałem, ale jak się pojawiły upały… wyjątkowo ilość tych informacji w tym portalu wzrosła… Informacje na temat pedofilii są obrzydliwe, pornografia dziecięca – porażająca, a zbrodnie ohydne… Ale nie tylko one… Każda zbrodnia, a w szczególności zbrodnia przeciwko bezbronnym jest ohydna – tak jak na przykład zbiorowy gwałt z morderstwem, czy zabójstwo dziecka przez matkę… 

Liga Polskich Rodzin przygotowała projekt nowelizacji Kodeksu karnego w tej sprawie. Zgodnie z pomysłem Ligi, kara śmierci miałaby obowiązywać w przypadku sprawców zabójstwa – ze szczególnym okrucieństwem na tle seksualnym – dziecka poniżej 15 lat.  

Liga również przygotowuje się do referendum w tej sprawie, które miałoby być rozpisane w trakcie wyborów samorządowych. Do LPR natychmiast przyłączyła się SO, która poparła tą ideę dyskusji o karze śmierci. I licytacja poszła dalej… Minister Gosiewski, dzierżący wysoko sztandar pierwszego klauna PiS, przypomniał, że jego ugrupowanie też już w 2004 roku było za karą śmierci. I ze trzeba dyskutować na forum Unii Europejskiej tzw. 6. protokół Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, ratyfikowany przez wszystkie kraje członkowskie UE, mówi o zakazie stosowania kary śmierci. I ostatnią kartę położył prezydent Lech Kaczyński – 28 lipca w wywiadzie radiowym powiedział, że osobiście był, jest i pozostanie zwolennikiem kary śmierci. Według niego, w Europie należy dyskutować o karze śmierci. Wytłumaczył go później minister Łopiński… po raz kolejny… mówić o światopoglądzie prezydenta. 

Tyle w skrócie, o tym co się dzieje w sprawie tak zwanej dyskusji na temat kary śmierci.  

Dlaczego tak zwanej ? Bo dlaczego LPR złożył ten projekt w sprawie TYLKO takich przestępstw. Czy zbrodnie inne, na rodzinie lub w recydywie są mniej okrutne ?Dlaczego natychmiast Andrzej Lepper się dołączył.I dlaczego PiS, dalej prezydent… i tak dalej… 

Chyba wiadomo… niestety… wiadomo… 

Bo Pan poseł Wierzejski, w sposób cyniczny i OBRZYDLIWY wykorzystał sprawę pedofilii i śmierci dzieci w kampanii wyborczej ! Bo zaczęła się licytacja, obrzydliwa licytacja, na głosy wyborców. Kto da więcej ! Kto pokaże się jak większy obrońca…

Dyskusja na ten temat jest… bezprzedmiotowa… ! Nie bezprzedmiotowa moralnie… Ale nie w kontekście wyborów. Po raz kolejny w Polsce temat moralny jest niszczony przez polityków. 

Bo wspomniana konwencja Unii Europejskiej jest podstawą naszej obecności w Unii. 

Bo podnoszenie tego tematu działa przeciwko naszym interesom. 

Bo Kościół Katolicki, do którego odwołujące się wszystkie formacje dyskutujące o karze śmierci, oprócz „Nie zabijaj…” i „Nie czyń drugiemu co to Tobie nie miłe” ze Starego i Nowego Testamentu, ma również taki zapis w Katechizmie… 

2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.Jeśli Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy „są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale”. 

I polski papież Jan Paweł II wyraźnie powiedział , że jest PRZECIW karze śmierci… Nowoczesne państwo powinno mieć prawo ochrony swoich wartości w sposób skuteczny, a dzieci są dla Państwa i rodziny wartością nadrzędną. Pedofil, szczególnie ten, który popełnił zbrodnię, powinien być na ZAWSZE odizolowany od społeczeństwa.  Ale w tej dyskusji z ostatnich 2. tygodni rozpętanej przez LPR, po raz kolejny dziecko zeszło na plan drugi…  

Interes wyborczy okazał się najważniejszy… Liga Polskich Rodzin ma w sondażach wyborczych wyniki na poziomie progu istnienia. 

I okazuje się, że dla poprawy wizerunku jest gotowa chwycić się każdego pomysłu, aby sobie poprawić WIZERUNEK – nawet pedofila… 

Azrael      

Farsa sądowa Gilowskiej

 

Na naszych oczach, tym razem na żywo toczy się dalej farsa, wokół Zyty Gilowskiej.Przebieg pierwszego dnia procesu lustracyjnego Zyty Gilowskiej jest BEZ ZGODY sądu transmitowany przez TVN 24.

Pierwszy raz zdarzyło się, by zeznania świadków w procesie lustracyjnym były transmitowane na żywo, wczoraj zrobiła to TVN 24. Sędzia Mojkowska przez kilka godzin nie miała o tym pojęcia. – Dowiedziała się ode mnie podczas kolejnej przerwy. Nikt nie wyraził zgody na transmisję – mówi „Rz” sędzia Zbigniew Puszkarski. Zdaniem specjalistów prawa karnego to niedopuszczalne. – Kompletny absurd. Istnieje jedynie możliwość nagrywania. Bezpośrednia transmisja może być podstawą apelacji, bo przecież świadkowie mogą teraz ustalić zeznania – komentuje prof. Stanisław Waltoś z UJ.

Dobór składu, zeznania byłego SB-eka obnażają dalszy ciąg manipulacji tą sprawą. Wieczorna rozmowa  Jarosława Kaczyńskiego, z Gilowską jest tylko tego potwierdzeniem.Jeżeli dodamy do tego wyraźne spory w ramach PiS na temat formy i treżsci ustawy lustracyjnej – mamy wyraźne sygnały…  Dlaczego Gilowska traktowana jest wybiórczo ?Bo jest potrzebna jako uwiarygodnienie nowych starań Jarosława Kaczyńskiego, aby zdobyć nowe narzędzie politycznego nacisku.Nie odparcie, nawet według historyków IPN, wygląda to na szybką, i do tego prymitywną próbę oczyszczenia Gilowskiej…   

W słowa byłego funkcjonariusza nie wierzą historycy IPN, którzy obserwowali proces. – Nie mogę wykluczyć incydentalnego zdarzenia, że ktoś zarejestrował fikcyjnego TW, ale takie rejestracje raczej się nie zdarzały. Te sprawy dokładnie kontrolowano, by esbecy nie defraudowali pieniędzy -mówi jeden z nich, zastrzegając jednak anonimowość.

 I nie chodzi tu o i podpisy i pieniądze… chodzi tu o JEJ ŚWIADOMOŚĆ tego co robiła, i tego, że może czuć się bezkarna.Istnieje jeszcze druga strona… jeżeli sąd zdecyduje, że zeznania Wieczorka są prawdziwe… to da wyraźnie sygnał, że dokumenty byłej SB można traktować wybiórczo… bo można było w nie wpisać co się chciało… 

A więc drodzy TW i kontakty operacyjne… szukajcie swoich esbeków ! nikt nie będzie waszym lepszym obrońcą niż oni ! Świadectwa moralności lustracyjnej – wydawane nie przez IPN – przez esbeków !

I jeszcze jedno… jeżeli Zyta wróci do rządu… to sprawcą tego… będzie SB-ek !

 

Azrael

[źródło: Rzeczpospolita]

Wcześniej o Gilowskiej

 

Zwyczajny kaczyzm – część V

 

Ideologia kaczyzmu

W świadomości społecznej, kształtowanej przez media i historiografię kaczystowską k. traktowany jest jako ruch postępowy i pro społeczny, wręcz archetypiczny przykład nurtu trzeciej drogi.

Nic bardziej błędnego !.

K. był wynaturzeniem, populistyczna wersją faszyzmu i socjalizmu, swoista polityczną, wymyśloną na potrzeby doraźnych celów politycznych braci Kaczyńskich wersją pseudo ideologii. K. z klasycznych wersji faszyzmu i socjalizmu brał tylko pewne zewnętrzne wersje symbole, hasła i pomysły doraźne. K. Nie jest rasistowski ani

faszystowski – jest ruchem nacjonalistycznym, ksenofobicznym i antyliberalnym. Od klasycznego faszyzmu k. Różnił usytuowanie stosunków pomiędzy partią a państwem. W klasycznym faszyzmie, partia występowała jako

narzędzie pomocnicze, w k. podobnie jak w socjalizmie – państwo stało się narzędziem realizacji  woli partii a właściwie woli Jarosława Kaczyńskiego.

W kaczyzmie państwo starało się kontrolować wszystkie sfery życia społecznego, począwszy od gospodarki, sądownictwa, na edukacji kończąc. Kaczyzm próbował narzucić społeczeństwu nacjonalistyczną i lewicowa społecznie dyktaturę. Kaczym był ruchem, antydemokratycznym. Starając się ograniczyć role parlamentu ( Sejmu ), próbował je zastąpić władzą charyzmatycznej jednostki (sic!). W rzeczywistości był ruchem i antydemokratycznym i ntyparlamentarnym.

Jarosław Kaczyński przedstawiał się jako wyraziciel woli ludu, tego pokrzywdzonego , wyrażający swe aspiracje i fobie. Kaczyński eksponował swoje przywiązanie do wartości ludowych i demokratycznych, prowadząc jednocześnie zręczną grę polityczną, mająca na celu zlikwidowanie funkcji demokratycznych Państwa. Zdaniem historyków, Kaczyński traktował Polaków jak marksista, przeciwstawiając klasę posiadaczy klasie ludu – tworząc za przeciwnika klasę burżujów i liberałów jako głównego wroga.  

Soc-demagogiczny charakter rządów kaczystowskich prowadził do odrzucenia zasad państwa prawa i demokracji, identyfikowanego z liberalnym światopoglądem. W k. Doszło do radykalnej deprecjacji norm prawnych i zanegowania instytucji demokratycznych. Teoretycznie nadal obowiązywała nadal konstytucja z 1997 roku, jednak zmiany, które wprowadzili do niej bracia Kaczyńscy w roku 2008 praktycznie wprowadziły do niej pierwiastek wodzowski. Kaczyńscy de jure byli jednocześnie i prezydentem i premierem – dwugłowym wodzem. Jako tacy, uważali że nie są skrępowani normami konstytucyjnymi, ponieważ w swojej pseudo ideologii uważali , że są wodzami narodu w myśl posłannictwa oczyszczenia Państwa z „brudu” demoliberalizmu .

Uważali, że najwyższym prawem jest ich wola, niżej stały dekrety prezydenckie, później dopiero ustawy, a konstytucja Państwa była tylko narzędziem, wykorzystywanym instrumentalnie do realizacji ich woli. Kaczyńscy ( prawnicy z wykształcenia !) nie zwracali uwagi na normy prawne, co początek miało  w nieustających atakach ministra Ziobro na instytucje prawa Polski.

 Zdaniem nowych „kaczystowskich” prawników, podstawową normą prawna jest „poczucie moralności i sprawiedliwości ludowej” a nie normy prawa. W jednej z wykładni nowy TK powołany przez Kaczyńskich w 2007 roku, uznał program PiS za stojący ponad konstytucją ! Takie traktowanie prawa doprowadziło do absurdu, że idea racji stanu, interesu nacjonalistycznego, góruje ponad wszelkimi systemami normatywnymi.

Wręcz do kodeksu karnego wprowadzono nowe artykuły określone „ogólnymi zasadami”. Kaczyzm powoływał się tez na mityczną „wyższość konieczną”.

 

Azrael

  • Facebook