Na początek, za „ Rzepą” – wypowiedz prof. Andrzeja Rzeplińskiego
To była wielka lekcja działania wymiaru sprawiedliwości. Wyrok nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo każdy proces lustracyjny jest poszlakowy i każdy wyrok jest możliwy. To był bardzo trudny proces. Pokazał, jak ogromne są problemy w dochodzeniu do prawdy, czy ktoś był, czy nie był agentem. Podziwiam Małgorzatę Mojkowską, która jest znakomitym sędzią, i współczuję jej, że musiała w takich warunkach orzekać. Były bardzo silne naciski. Nie mówię tu o telefonach, ale w mediach zainteresowani niedwuznacznie dawali sądowi do zrozumienia, jaki wyrok jest do zaakceptowania. Mam nawet pretensje do sądu, że nie nałożył grzywny za niektóre zachowania. Wypowiedź Zyty Gilowskiej, że gdyby uznano ją za agenta, byłby to „mord sądowy”, była skandaliczna.
Tak w tym spektaklu podwójnej i potrójnej moralności ( Gilowskiej, Kaczyńskiego, wcześniej Marcinkiewocza, ale również mediów ) tylko sędzia Mojkowska zachowała godność, umiar i poczucie sprawiedliwości.
W swoim 50 minutowym uzasadnieniu znakomicie oddała zarówno poczucie bezradności wymiaru sprawiedliwości wobec manipulacji SB-eckich, pokazała, że materiały i dokumenty oraz zeznania byłych sb-eków są nic nie warte.
Ale najważniejsze jest to – co zostano powiedziane nie wprost – że Gilowska BYŁA tajnym współpracownikiem, naiwnym, nieświadomym ale nie w kontekście nieświadomości całkowitej – nieświadomości konsekwencji, jakie może przynieść kontakt ze służbami. Opluwanie teraz przez Gilowską i dawną koleżankę i jej męża, Wieczorka i RIP – usiłuje wyprzeć z własnej pamięci swoje przewinienia. To między innymi, że ŚWIADOMIE umówiła się z Wieczorkiem, że jej nie zrobi krzywdy. Teczka, wybielona i CZYSTA w rozumieniu prawa – jest w myśl nowej – i jak doskonale to przedstawiła sędzia starej ustawy lustracyjnej – materiałem obciążającym Gilowską. I Gilowska jest osobą skompromitowaną – sama się skompromitowała – a ostatnie jej wypowiedzi pod adresem sądu są jak zgniła wisienka – nie, nie na torcie – na czymś całkowicie przeciwnym.
Bardzo ważna dla rzeszy nowych lustrowanych jest konkluzja ostateczna pani Mojkowskiej – to że niejasności, braki i wątpliwości stara ustawa rozstrzyga na korzyść lustrowanego ; nowa stawia oskarżonego przed koniecznością udowodnienia niewinności – tylko nie wiadomo przed kim – bo sądy cywilne będą miały LATA na wyjaśnienie sprawy – a opinia publiczna działa od razu – on line.
Wyrok i uzasadnienie sądu stawia w najbardziej trudnej sytuacji… Jarosława Kaczyńskiego. Bo zaproszenie Gilowskiej do rządu PRZED wysłuchaniem uzasadnienia – stawia sprawę moralności i jego i Gilowskiej w pozycji dwuznacznej – bo odorek zostal…. na zawsze.
I jeszcze jedno – powstał casus prawa lustracyjnego – przed jego wprowadzeniem.
Zyta Gilowska ( dla innych „Beata” ) – GO HOME !
Azrael




Najnowsze komentarze