Tarcza antyrakietowa – suplement

W związku z wizytą Jarosława Kaczyńskiego w USA, mówi się, że najważniejszym punktem spotkań ma być kwestia tarczy antyrakietowej

Pisałem o tym w dość obszernym artykule, poruszając także kwestie wpływu tej decyzji na stosunki polsko – rosyjskie

I dzisiejsze media – całkowicie nie przypadkowo – przynoszą sygnał z Rosji

„Moskwa nie pozostanie bierna wobec antyrakiet w Polsce”

Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych rosyjskiej Dumy Konstantin Kosaczow ostrzegł, że Moskwa „poczyni określone kroki polityczne i dyplomatyczne” w odpowiedzi na ew. rozmieszczenie elementów tarczy antyrakietowej w Czechach lub Polsce.

… i dalej….

„Zaostrzać stosunki z Rosją i – nawiasem mówiąc – z Chinami, których to również dotyczy, w okresie, gdy USA aktywnie poszukują wzajemnego zrozumienia w kwestii wypracowania stanowiska w sprawie irańskiego programu nuklearnego i niektórych innych gorących problemów międzynarodowych, jest co najmniej krótkowzroczne” – ocenił Kosaczow.

Po co nam to ? Za garść dolarów ?

Azrael

 

[żródło:Onet}

Gest Kozakiewicza – współcześnie

Nie pamiętam tego gestu, ponieważ nie było mnie wówczas w kraju. Obrósł on legendą, wszedł do języka obiegowego, jest synonimem dla wielu oporu wobec Związku Radzieckiego i naszych władz komunistycznych. Cóż –  nie tak wielu jednak ten opór świadomie wobec władzy stawiało – więc ci, co jak Lucuś z opowiadania „Ostatni husarz” Sławomira Mrożka nie mieli nawet odwagi siusiać w krzakach na Władzę Ludową – utożsamiali się z Kozakiewiczem.

Bo ci co siusiali –  w pieluchy – teraz lustrują lub opluwają tych co siedzieli w więzieniach lub musieli wobec prześladowań emigrować.

Kozakiewicz oczywiście został bohaterem mimo woli… jego gest po skoku na 574 był reakcją na chamstwo publiczności na Łużnikach. Nic politycznego !

Dopiero po przyjeździe do Polski okazało się , że Polacy – wobec znanej sytuacji politycznej –zaadaptowali ten gest jako symbol sprzeciwu. Były wprawdzie działania ambasadora Borisa Aaristowa wobec władz polskich – ale skończyły się niczym.

Symbol został – tkwi w świadomości – nawet poza postacią Władka Kozakiewicza.

Sam Kozakiewicz w roku 1985 wyjechał za chlebem do RFN.

Ale wrócił… nie wiem czy na stałe… ale ostatnio zaczął się udzielać medialnie

W TV emitowana jest reklama, w której Kozakiewicz na konferencji prasowej na prośbę żurnalistów i kamer  ma zaprezentować swój słynny gest – i nie może… ma chore ramię

I pojawia się cudowna tubka… z żelem i Władek jedzie – łapa do góry… druga na przedramieniu… oklaski…. koniec….

Tak, koniec.

Dla mnie  „gest Kozakiewicza” nie robił wówczas i nie robi teraz żadnego wrażenia – wówczas był tylko znakiem odwagi indywidualnej i „gierojstwa” człowieka – zadziornego, fajnego, wesołego. To inni do niego dopisali ideologię, do której Kozakiewicza został dopisany jakby jako przedłużenie swojej ręki…

Teraz też nie robi – bo jestem odporny na reklamę

Ale ciekaw jestem wrażeń tych, dla których ten gest ma znaczenie symboliczne ?

Co odczuwają ? Wprawdzie nie nosiło się tego na koszulkach, lecz w „sercu” ale dla wielu „nie siusiających” może być szokiem sprzedanie wizerunku do reklamy – wizerunku gestu i wizerunku wspomnień „martyrologicznych”

Coś co się z błyskiem w oku komentowało, na kolacyjkach, przy wódeczce – teraz wraca – jak wiele innych rzeczy – karykaturą…

I na koniec inna refleksja;

Kozakiewicza przyjechał z Niemiec.

Popatrzmy na taki scenariusz.

Impreza sportowa na Stadionie Dziesięciolecia – pełne trybuny – Prezydent Kaczyński i Premier Kaczyński – na trybunie honorowej – skacze Helmut Koenig z Niemiec – walczy z Jan Marią Borutą w skoku wzwyż na 249 – rekord świata.

Stan wrzenia – trybuny szaleją – jak Niemiec zaczyna rozbieg – rozlega się buczenie i kwakanie z trybun.

Rozbieg… wymach ramion…. skok…. jeeeest 249 !

I Koenig się odwraca… i pokazuje gdzie się „wiesza laskę na przedramieniu”… Bracia wstają z miejsc…

A jutro rządowa gazeta „Nasz Dziennik:” informuje o obniżeniu kontaktów dyplomatycznych z Niemcami do poziomu chargé d’affaires…

Bo jak się można za kartofla obrazić…. to za taki gest, uuuuu

Azrael

 

  

Co tam u Wojtusia ?

Wracamy do naszego pieszczocha Wierzejskiego. 

Blog jest taką formuła, gdzie autor,  mówi szczerze – oczywiście szczerze na tyle na ile chce. A polityk czego nie udowadniać nie trzeba – jest szczery tak jak CHCE BYĆ aby go postrzegano w mediach – bo nie wobec wyborców

Wczoraj był łaskaw skrobnąć nasz Wojtuś;  

Pochwała dwóch posłów.

Po pierwsze jestem pod wrażeniem konsekwentnego antykomunizmu posła Roberta Strąka. Zrobił on listę czynnych lewaków, działaczy SLD pracujących na Pomorzu w urzędach rządowych (w tym w kuratorium) i przekazał władzom w województwie. Proste: kariery teraz nie zrobią. Oto praktyczna dekomunizacja! Ja na Mazowszu, gdzie jestem szefem wojewódzkim LPR, chyba bym się nie odważył na tak śmiały krok. Tym większy podziw dla Roberta za odwagę i żelazną konsekwencję! Po drugie podoba mi się wytrwała i merytoryczna praca posła Szymona Pawłowskiego w Komisji Śledczej ds. banków. Zawsze przygotowany, zawsze twardo walczy, zawsze klarownie prezentuje swoje poglądy. Dziś złożył dezyderat wzywający Balcerowicza do przestrzegania prawa. A pewnie! Co to, święta krowa ten Balcerowicz? Tak trzymać Szymon!

Taaak, powoli z Pana socjologa wychodzi prawdziwa swołocz… bo dla niego, miłosiernego katolika, człowiek liczy się o tyle, o ile nie jest przeciwnikiem, którego należy zniszczyć, za wszelką cenę,. Język, tłumacząc go na zwyczaje lat 30 ubiegłego wieku, a więc starej endecji  brzmiałby by inaczej – nie byłoby lewaków – lecz czerwone szmaty. Nie mówiłoby się o dekomunizacji ale o obozach odosobnienia. Język powstrzymywany poprawnością polityczną jest i tak chamski i lekcewązcy dla przeciwnika.

O Pawłowskim nie wspomnę… cóż, czasem jest tak, że nawet idiotyzm da się pokryć  okularami i garniturkiem

 I dalej ….

….

Walczyć i kochać – powołanie mężczyzny.

Sięgnąłem ponownie do książki Anzelma Gruena, niemieckiego benedyktyna (ur. 1945), pt. „Walczyć i kochać”. Mam zwyczaj podkreślać w książkach ołówkiem, więc szybko odnalazłem kilka pięknych myśli, z którymi, sądzę, warto się podzielić na blogu. „Każdy z nas wyraża siebie za pośrednictwem płci. Bycie mężczyzną lub kobietą to nie jedna z wielu cech człowieka, ale to całościowy sposób myślenia i funkcjonowania. Płciowość wpływa na naszą cielesność i emocjonalność, na sposoby myślenia i przeżywania, na nasz kontakt z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Bez kobiety mężczyzna pozostawałby osamotniony w świecie rzeczy i zwierząt. Kobieta wprowadza go w świat osób i więzi, w świat dialogu. Dojrzała integracja sprawia, że mężczyzna uczy się dojrzale kochać i ofiarnie pracować. Dojrzały mężczyzna nie jest ani naiwny, ani okrutny. Jest dzielnym wojownikiem w dobrej sprawie. Potrafi integrować umysł i serce, dobroć i twardość, miłość i aktywność” – to słowa ze wstępu ks. M. Dziewieckiego. A sam autor, ojciec Anzelm pisze m.in.: „Temu, kto tylko walczy, grozi to, że stanie się twardym i nieczułym. Ten, kto tylko kocha, ma skłonności do okazywania wyłącznie delikatnej i czułej strony swej natury. Tymczasem do mężczyzny przynależą te dwie zdolności. Będąc wojownikiem, jest zdolny do miłości. Jego miłość potrzebuje jakości zdobywcy i obrońcy. A prowadzona przez niego walka potrzebuje miłości, żeby nie stał się fanatyczny i zaciekły”. Za parę dni podam kilka następnych myśli z tej mądrej książeczki.

Jestem przekonany, że to całe odwoływanie się Wierzejskiego do spraw płci, silnego mężczyzny i podkreślenia miłości plus walała z homoseksualizmem bardzo źle rokuje… to mi wygląda na wyraźne fobie i trzymanie się w ryzach o a ostatnie krycie się za okularkami….no cóż – na skłonności . Chyba, że ten fragment został napisany prze kogoś innego – bo wcześniej Pan Poseł zrobił rundę prasową i telewizyjną – więc jak znalazł czas na czytanie pod lipą takiej ciepłej literatury ?

I jeszcze bezpardonowy atak na Wildsteina – w podsumowaniu za to, że żle pokazuje LPR, był na tyle bezczelny, że puścił informacje o aferze WBR i tak dalej….

Jako rodzynek kawałek wpisu z dnia poprzedniego

Przywódcy państw, duchowni, pisarze, profesorowie. Oni nas nienawidzą i prędzej czy później będą chcieli zniszczyć. Wiek XX był wiekiem totalitaryzmów. Oby wiek XXI nie był wiekiem rzezi na cywilizacji zachodniej. Cywilizacja Białego Człowieka musi walczyć. Nie takimi metodami, jak PODGNIŁA, ZLEWACZAŁA, IMPOTENTNA, ZGEJOWANA i OBŁA Unia Europejska. Ale jak Ameryka. Twardo, a nawet bezwzględnie. Wówczas przetrwamy.

Ten idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, że ten kawałek go całkowicie kompromituje w jakiejkolwiek dyskusji politycznej – z białymi, czarnymi, żółtymi ? Że takie słowa dyskwalifikują go jako rozmówcę w Unii, a w USA miałby oddzielny proces za każde słowo ? To pisze polityk, którego partia ma posłów w parlamencie europejskim ?

Już wiadomo, że są pierwsze sygnały na ten temat. Z Unii Europejskiej

Na koniec;

Wierzejski najął Wszechpolaków do komentarzy na blogu i wycina negatywne opinie… Czas na działania hakerskie…. chyba…. 

Azrael