Zyta, nie daj się prosić !

I nie wracaj

1. Skończyłaś wprawdzie dobra uczelnię i dobry kierunek ( ekonometria ) ale później niestety pętałaś się po peryferiach polskiej nauki. Ani UMCS ani KUL to nie są uczelnie pierwszoligowe w dziedzinie ekonomii politycznej – także makroekonomii. Zajmowałaś się samorządem głównie, i to raczej w skali mikro. Gmina , powiat., itd. Zaczęłaś się zajmować makroekonomią i to w wydaniu okrojonym do zagadnień finansowych w drugiej połowie lat ’90. Nie masz żadnej praktyki w normalnym działaniu gospodarki, nie doradzałaś żadnej dużej firmie, nie masz również dostatecznej praktyki w administracji publicznej. Jedyny Twój tytuł naukowy do zajmowania się finansami na szczeblu centralnym to wspólne opracowanie z Wojciechem Misiągiem projektu ustawy o finansach. Nie byłaś na żadnym dłuższym stażu za granicą, nie byłaś na żadnym poważnym stypendium – i nie da się tego wytłumaczyć tylko tym, że byłaś „prześladowana”. Nie masz żadnej poważnej pracy monograficznej, która by była cytowana, nie mówiąc o tym, – żeby była podstawą jakiejś reformy lub choć ustawy.

2. Masz doświadczenie w polityce – na gruncie parlamentarnym. Z PO odeszłaś z hukiem, Donald pozbył się Ciebie pośpiesznie – bo po Lublinie od kilku lat krążyły plotki – w środowisku „Solidarności” od Twojej współpracy z SB. Było to na długo, za nim wybuchła sprawa z Wieczorkiem. Gorący kartofel został wyrzucony za burtę. I po kilku miesiącach został podjęty przez Kaczyńskiego – nie dlatego, że jesteś taka dobra – dlatego że pasowałaś do puzzli politycznych. Potem, wiedząc, że masz za uszami nie reagowałaś na sygnały dochodzące do Ciebie. A jak trzeba było – to szybciutko wypadłaś z obiegu – i znów cię zapraszają. Grają Tobą, jak małą srebrną kuleczką na kole kasyna….

3. Zawsze, także w Sejmie, zachowywałaś się emocjonalnie. Tam to było nie omalże urocze – taka krwista kobieta, z poglądami i ciętym językiem… ale jakoś od 2003 roku brak Twoich poważnych opracowań sejmowych.. Ale to czy było folklorem sejmowym, w rządzie już trochę raziło. A później, przy okazji sprawa lustracyjnych zaczął się po prostu magiel… te histeryczne wypowiedzi, konferencje przed sądami, te słowa bardziej przystające egzaltowanej przekupce ze straganu warzywnego. Potem tanie chwyty wobec sądu, rzeczy i słowa, które nie uchodzą funkcjonariuszowi państwowemu. A tekst o mordzie sądowym – już wprost uwłaczający wielu ludziom… poległym za inne, ważne sprawy z rąk sędziów komunistycznych. I mąż w kapciach jako Twój rzecznik – paradne !

4. W rządzie Moja Pani – też tak naprawdę nie było specjalnych sukcesów… wielkie plany zapowiedzi, balon nad ministerstwem wielkich reform… a potem co raz mniej, co raz mniej i zostały pojedyncze flakowate baloniki ze śmierdzącym powietrzem jak się okazało. Resztę Twoi byli koledzy z rządu sprowadzili do nic nie znaczących kwitów. A ludzie z Twojego Ministerstwa Finansów bardziej wspominają Twoje gwiazdorstwo, i takie… przaśne zachowanie, niż rzetelna pracę… ludzi potrafiłaś do zadań dobrać – to fakt – ale to mało. I jeszcze Lepper – o którym mówiłaś że nie wyobrażasz Siebie z nim w rządzie…. teraz Twoim adwokatem – żenada. I pamiętaj – jak ustawa o udostępnieniu akt wjedzie w Zycie – będziesz OZI. Chyba, że Jarek rękami Lecha obali ustawę – cieszyłoby mnie to bardzo !

Sama powiedziałaś, że rząd to nie gra komputerowa – że nie można ciągle z niej wychodzić i znów wchodzić

Droga Zyto ! jesteś wybitną specjalistką tylko w oczach profanów…. Wracaj do siebie, będziesz doskonałym doradcą swojego samorządu w Świdniku….

Paniusiu – GO HOME, GO HOME Zyta…

Azrael