
Kazio wypuścił na ulice swój plakat reklamowy z hasłem „Wizja i skuteczność”

Nie ma co pisać o programie Kazia… bo wiadomo – mosty, drogi, metro… reszta to i tak bełkot… jak zresztą inni kandydaci…
Ja tylko przypomnę, jak Marcinkiewicz odchodził z posady premiera – jak mały, czarny kundelek z podwiniętym ogonem…
I przypomnę – co pisałem, o jego skuteczności jako premiera i dokonaniach jego gabinetu.
I warto z tego wyciągnąć wnioski.
A jako Warszawiak od wielu pokoleń… podobnie jak w przypadku Zyty mówię
GO HOME, Kaziu, go home…
Azrael









Tylko ciekawe, czy Gorzowianie by go chcieli.
Najciekawsze, że takie zero jak Marcinkiewicz ciągle ma w Warszawie tak wysokie poparcie. BTW kandydatka PO Hanna G-W jest moim zdaniem nie wiele lepsza – optymalny wydaje sie Borowski, ale on juz jakiś taki wypalony jest. Szkoda, że Warszawa (miasto w którym spędziłem 5 urokliwych lat) nie ma szczęścia do kandydatów. Miasto w którym obecnie mieszkam czyli Kraków, też dało ciała, prof. Majchrowski – ujdzie w tłumie, ale jego obecna kadencja to nic szczególnego, kandydat PO poseł Szczypiński – żadna rewelacja, kandydat PiS – wzięty z łapanki prof. Terlecki – spuśćmy zasłone milczenia na tą kandydaturę. Jedyna osoba nadająca się dopełnienia funkcji prezydenta Krakowa – marszałek Sepioł – nie dostał nominacji PO ze względu na jakies partyjne zagrywki. Szkoda dla Krakowa (i Warszawy).
Obawiam się, że i w Warszawie jeo skutecznośc bliska będziej tej jaką miał w rządzie. Ale śpijmy spokojnie bo my lubimy obiecanki więc znajdą się i wyborcy.
Pozdrawiam
Najbardziej rzeczowy Borowski bo zna realia a Kaziu jest szalenie medialny i nic więcej – niestety.
ja już nikomu nie ufam i nie wierzę w nic, zresztą nigdy nie wierzyłem
mi, rodowitej warszawiance, serce sie kraja, gdy sobie pomysle o rzadach pis-wtyczki
„komunikacja, porzadek, duma” – kompromitacja, balagan, dno
http://www.nie.com.pl/art8011.htm
a co on tam, w tym Gorzowie zwojuje, kiedy już przyzwyczajony do świata?
Ciekawe, w jaki to sposób lawirować będzie Marcinkiewicz, aby nie utracić sympatii umiarkowanego elektoratu już i tak zirytowanego pisowskim cyrkiem.