To jednak jest manipulacja!

Za portalem dziennik.pl

„Fakt” dotarł do zeznań Anety Krawczyk. Kobieta powiedziała prokuratorowi, że Andrzej Lepper i Stanisław Łyżwiński zmuszali kobiety do udziału w seksie zbiorowym.

Aneta Krawczyk uprawiała seks grupowy z LepperemJak ustalił „Fakt”, w poniedziałek podczas przesłuchania w w łódzkiej prokuraturze była szefowa biura posła Łyżwińskiego powiedziała wprost: Uprawiałam seks grupowy z Andrzejem Lepperem i Stanisławem Łyżwińskim. Uczestniczyła w tym jeszcze jedna kobieta. Aneta Krawczyk mówiła śledczym także o innych orgiach z udziałem członków Samoobrony.

Spotkanie zaczęło się niewinnie. Obaj panowie w towarzystwie Anety Krawczyk pili alkohol. Potem zebrało im się na amory. Byli tak rozochoceni, że mało im było jednej kobiety i postanowili do miłosnych igraszek zaprosić jeszcze jedną panią. Dzwonili gdzieś długo, w końcu do towarzystwa dołączyła jeszcze jedna kobieta. Wówczas rozpoczęła się orgia. Uprawiali seks grupowy – tak według „Faktu” zeznała Krawczyk.

Była szefowa biura poselskiego Łyżwińskiego opowiedziała prokuratorom także o innych podobnych orgiach, w których mieli gustować liderzy Samoobrony. Aneta Krawczyk nie brała w nich udziału, ale wiedziała o tym, że się odbywały. Szeroko opowiadała śledczym o imprezach zakrapianych alkoholem, które kończyły się seksem.

Kobieta, by potwierdzić swoją wiarygodność, opisała też szczegóły anatomiczne intymnych części ciała Andrzeja Leppera.

Zeznania Anity Krawczyk NIE MAJĄ PRAWA wyjść poza prokuraturę… jeżeli jest to prawda, język i sformułowania świadczą o tym, że raczej są to materiału pochodzące z przesłuchania – to oznacza, że cała afera jest prawdziwa – i zmanipulowana.

Pytania – przez kogo ? Czy likwidacja obecnej koalicji jest naprawdę na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu ? Ale patrząc na dynamike działania i tempo psotępowania prokuratury, należy sądzić, że w przeciwieństwie do spraw taśm Renaty Beger, nad którymi nie panował – teraz pragnie sprawę rozwiązać jak najszybciej.

Tylko po co ? Co dadzą przedterminowe wybory ? Czy Jarosław Kaczyński chce dokonać zupełnie nowego rozdania ? Czy wierzy, że jest wstanie zabsorbować cały elektorat LPR i „Samoobrony” ?

To jest tak całkowicie, podwójnie obrzydliwe – i sprawa, i jej wydźwięk polityczny.

Chlew….

Azrael

[źródło: Dziennik.pl]

P.S.  2006.12.07 – godz. 9.00 – Okazuje się jednak, że materiały z przesłuchania w prokuraturze pochodzą bezpośrednio z usta Anny Krawczyk - źródło.  

A.

Idiotyzm objawiony

Wina według posła Jana Burego ( PSL ), z wywiadu dla portalu prawy.pl

Pierwsze zdanie wywiadu;

Można szukać wielu winnych, ale nie w osobie ministra.[Dorna]

Ostatnie zdanie notki;

Wina ministra jest tylko taka, że wiedział i tolerował, albo nie wiedział i wtedy też ma problem.

Nie winny, winny, ale nie winny… no bo nie…

No tak…. Waldek steruje swoimi kolegami posłami pewnie wymachując chorągiewkami, bo mówienie do posła Burego mija się z celem

Azrael

[zdjęcie:portal Sejmu]

P.S. Oczywiście Janek trafia na moją listę Popaprańców 

Kim Pan jest, Panie Dorn?

Na jednym z blogów Salonu 24, emerytowanego dziennikarza Andrzeja Koniecznego, znalazłem dziś ciekawy, osobisty wpis. W całości dotyczy on odpowiedzialności ministra Dorna za sprawę śmierci dwójki policjantów.

Ale zafrapowały mnie uwagi osobiste, przeżycia z okresu studiów redaktora Koniecznego.

Oto one;

Zabolało dlatego, że przypomniało mi moje studia w czasach stalinowskich. Najpierw na Politechnice Wrocławskiej urągała mi od „bubków inteligenckich” trzęsąca tą uczelnia rosyjska żydówka nie umiejąca dobrze po polsku, Nina Kupiec. Potem, kiedy za radą dziekana, który powiedział mej matce, że sam się czuje przez to babsko zagrożony, przeniosłem się na Politechnikę Warszawską, wpadłem tu w ręce nagorszej stalinowskiej kanalii na tej uczelni – asystenta od marksizmu-leninizmu. Mam w indeksie jego podpis: Dorn.

[...]

Miał na mnie haka, że jestem „obcy klasowo”. A tępienie „obcych klasowo” było jego specjalnością. Ale to mu chyba nie wystarczało, zachodził więc do nas na Grójecką do akademika i agitował swoich pobratymców wśród tej bandy ZMP-owskiej, by mieli na mnie oko, bo nosząc przyciemnione okulary i szwendając się gdzieś wieczorami (za dupą Maryni…) mogę być amerykańskim szpiegiem.

[...]

Trudno się dziwić, że nasza stalinowska żydokomuna z wydziału dała dyla za granicę, skoro jednym z pierwszych pociągnięć władz Politechniki w 1956 było wypieprzenie ojca wicepremiera Dorna. A nie była to przecie jeszcze żadna wolna Polska, więc wywalenie go świadczy, co za stalinowska szuja zeń była.

W oficjalnej biografii ministra Dorna można znaleźć, że jego ojciec, używający nazwiska Dornbaum, był skromnym zegarmistrzem, z zakładem przy ulicy Marszałkowskiej.

Ludwik Dorn jest najbliższym przyjacielem, od zawsze, braci Kaczyńskich. I tu się pojawia dziwna zbieżność w życiorysach obu rodzin;

Jest faktem bezspornym, że inżynier Rajmund Kaczyński miał w życiorysie
piękną, powstańczą kartę. Niestety, za komuny ostro kolaborował z partią,
organizując na tak zwanej peerelowskiej „Sorbonie” przy Politechnice
Warszawskiej specjalne 2-letnie kursy wyłącznie dla kacyków komunistycznych,
po których ukończeniu wybrańcy dostawali dyplomy ukończenia studiów
wyższych. To wstydliwa historia… – mówi nam jeden z pracowników
politechniki.
Na tyle wstydliwa, że w licznych wywiadach Kaczyński chętnie opowiada -
sypiąc szczegółami – o mamie, dziadkach, stryjence matki (córce nadwornego
lekarza króla Rumunii), a o dorosłym okresie taty – ani mru-mru…
Podczas tegorocznych uroczystości rocznicowych powstania jeden z mówców
powiedział dyplomatycznie o ojcu Lecha: „Brał udział w życiu środowiska
kombatanckiego na miarę, a nawet ponad miarę swoich możliwości”.
Wiadomo, partia źle widziała wszelką nieprawomyślność…
12 października poprosiliśmy grzecznie pretendenta na fotel „pierwszego” (za
pośrednictwem Adama Bielana, rzecznika prasowego sztabu wyborczego Lecha
Kaczyńskiego) o wyjaśnienie, czy jego ojciec Rajmund „był w jakikolwiek
sposób zaangażowany w system przyspieszonego kształcenia dygnitarzy Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej…”.
Na odpowiedź wciąż czekamy. Zamurowało ich…

Pokolenie kombatanckie ? Tak, na pewno… tylko w jakim kolorze.

Oczywiście Rajmundowi Kaczyńskiemu nikt nie zabierze pamięci o jego dokonaniach powstańczych i odniesionych ranach. Ale jest to przykład – że historia jest bezwzględna – i nie należy się na nią obrażać i jej negować.

Azrael

Partia kobiet – nie kobietonów

Jacek Kurski powiedział prawdę….

Tak, tak, wiem… zabrzmi to w kontekście poczynań tego polityka w ciągu ostatniego roku trochę tak jak stwierdzenie , że Czerwony Kapturek pożarł bull terriera, pardon – wilka….

Ale jego wypowiedź o „kobietonach” jak mało która była szczera i prawdziwa. Zaczepiony na korytarzu sejmowym przez dziennikarzy spontanicznie powiedział co myśli.

I trzeba przyznać że ma rację – po popatrzmy sobie na konterfekty Sobeckiej, Wujkowskiej, Kruk, czy Wiśniowskiej – i co gorsze – posłuchajmy ich…

Kurski wprawdzie, pod presją tychże „kobietonów” szybko na swoim blogu odwołał swoje słowa, ale my wiemy swoje… taki męski polityk, co nie wahał się pokazać kolegom swojego… khm… nie zmienia tak szybko zdania…

Manuela Gretkowska tworzy partię polityczną – partię kobiet., Polska jest kobietą”
Odzew jest spontaniczny – i ogromny. Odbyło się w kraju dziesiątki spotkań, telefony do organizatorek się urywają skrzynki pocztowe się grzeją.

Kobiety, po raz pierwszy w Polsce – chcą aktywnie uczestniczyć jako podmiot polityczny w kształtowaniu życia społecznego. Chcą walczyć o swoje prawa i przywileje. Chcą mieć realny wpływ na politykę Państwa.

I doskonale – POPIERAM JE, nie wykluczone, że się nawet zapiszę do tej partii. Dotychczasowe organizacje kobiece, te o których się mówi, były afiliowane przy partiach politycznych, męskich, były przybudówkami Kościoła Katolickiego ( różne ruch obrony, wzmacniania, popierania rodziny i oczywiście życia poczętego ) nie wiele robiły w dziedzinie poprawy instytucjonalnej życia kobiet. Nowa partia chce się przenieść z przed Sejmu – do Sejmu.
Doskonale, więcej – chciałbym, żeby była na tyle silna, aby mogła znaleźć kogoś takiego, jak socjalistyczna kandydatka na prezydenta Francji, Segolene Royal. Życzę im ( i sobie ) tego.

Pod kilkoma wszakże warunkami;

Po pierwsze nie może to być partia, której twarzą będzie Kazimiera Szczuka. To nie może być formacja tanich, egzaltowanych i pustych populistek i pseudointelektualistek. Szczuka i jej podobne – są kompromitacją ruchów kobiecych. Nawet dobre ich intencje rozmywają się w tanich, socjotechnicznych i egzaltowanych poczynaniach.

Po drugie, partia nie może być emanacja różnych form, czy odłamów feminizmu. Feminizm sam w sobie jest ruchem sprzeciwu wobec dominacji męskiej, a to powinna być partia budowy nowych wartości – i odpowiedzialności za życie i rozwój kobiet. Partia kobieca powinna akcentować prawa obywatelskie i działać w ramach obowiązujących przepisów prawa – i oczywiście – walczyć o ich zmiany, jeżeli są takie potrzeby – ale w ramach walki parlamentarnej.

Po trzecie – nowa formacja powinna się trzymać z daleka od wszelkich partii politycznych, obecnych w polskim parlamencie, a także wszelkiej maści organizacji typu gejowskiego, zielonych, czy innych populistów., których głównym zadaniem i emanacją poglądów są marsze, zadymy i występy medialne. To nie ma być partia praw MNIEJSZOŚCI – kobiety nie są mniejszością – lecz składnikiem społeczeństwa.
Dialog – tak, dyskusja, uzgadnianie poglądów, może koalicje w parlamencie – oczywiście, ale – później. Teraz należy SAMODZIELNIE zbudować partię i jes struktury.

Partia tak jest potrzebna. Tak zwana IV RP robi wszystko, aby zniszczyć społeczeństwo obywatelskie – począwszy od prób wpływania i nadzoru nad organizacjami, fundacjami pozarządowymi, przez kontrolę nie tylko funduszy, ale i programów – na zwasalizowaniu samorządów kończąc. Inicjatywa obywatelska kobiet – jest jak najbardziej wskazana.

A że walka o samoświadomość kobiet jest ważna i konieczna , świadczą wypowiedzi i postawa „lwic Samoobrony” , Reni, Sandry i Gieni wobec doniesień o wybrykach swoich szefów.

Nie przypadkowo na pierwszej linii postawione zostały kobiety… nie ma nic bardziej „wiarygodnego”, niż napuszczenie „swojej” na przeciwnika…

Cóż, może „gryzienie w kark” przez Łyźwińskiego tym paniom odpowiadało….

Azrael

Policjanci i mężczyźni

Zginęła dwójka policjantów, ojciec dziecka i ładna kobieta… prawdopodobnie dobrzy policjanci, tacy uczynni i wypełniający ochoczo polecenia przełożonych…

Zginęli, bo ich były kolega chciał się z innymi byłymi kolegami z komisariatu napić wódeczki…
A potem ich przełożony złamał prawo, nie pierwszy raz zapewne, i wysłał ich w noc, we mgle w drogę z pijanym kolegą.

A inny ich kolega z resortu, rzecznik prasowy Tomasz Skłodowski najpierw plótł androny o rzekomej misji specjalnej…. a jak policjanci na swoim forum internetowym zaczęli się burzyć – odszczekał wszystko – jak na mężczyznę przystało.

Potem zaczęły się przepychanki pomiędzy policją i ministerstwem, czy i kto ponosi odpowiedzialność za tą sprawę… czy pracwonik resortu miał prawo wydać dyspozycję czy nie, czy policjant musiał wykonać polecenie…

Są tarcia na linii ministerstwo a służba…

Dla mnie to post factum nie ma znaczenia…zginęli ludzie.

Czekam kiedy Bieńkowski i Dorn okażą się mężczyznami i podadzą się do dymisji…złożą rezygnację na ręce premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Dlaczego ? Bo są odpowiedzialni, bo to jest służba. Bo to są standardy postępowania w demokracji – i standardy honorowej postawy.

Bieńkowski został powołany na polecenie Dorna… więc Dorn jest za niego odpowiedzialny.

Bieńkowski miał oczyścić i wzmocnić służbę, ale poza rozbudowaniem wydziału wewnętrznego ani o jotę nie poprawił komfortu i bezpieczeństwa pracy policjantów.

Oto co oni sami sądzą na ten temat;

Za Dziennikiem Łódzkim;

Policja przeprowadziła ostatnio specjalne ankiety, mające zbadać samopoczucie funkcjonariuszy i ich stopień zadowolenia z pracy – podaje Dziennik Łódzki. Wyniki trudno uznać za korzystne – tylko co czwarty policjant określił siebie jako osobę zadowoloną ze swojego życia zawodowego.

Jeszcze bardziej pesymistycznie niż ocena obecnej sytuacji w policji, wypadły przewidywania funkcjonariuszy co do przyszłości tej instytucji. Aż 61 procent ankietowanych jest przekonanych, że sytuacja w policji idzie w złym kierunku, kolejne 30 procent nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania. Stosunkowo z największym optymizmem patrzą w przyszłość pracownicy komendy głównej, wśród których zadowolona z pracy jest ponad jedna trzecia. W komisariatach i szkołach policyjnych poziom zawodowej satysfakcji nie przekracza już natomiast nawet jednej czwartej.

Zdaniem psychologa społecznego prof. Janusza Czapińskiego, wyniki badania w pewnym stopniutłumaczą rosnące problemy policji z rekrutacją nowych pracowników. Nie da się również nie zauważyć innej niekorzystnej tendencji – osoby pracujące obecnie w policji coraz częściej zaczynają myśleć o zmianie zawodu. Czapiński jest przekonany, że od pracy w policji odstraszają przede wszystkim niejasne kryteria awansu zawodowego oraz niskie pensje – aż 70 procent policjantów prewencyjnych i kryminalnych narzeka na swoje uposażenie.

Bieńkowski, człowiek z zewnątrz, ze Straży Granicznej, miał doprowadzić do rewolucji… nie doprowadził do niczego…

To jak, okażą się mężczyznami ?

Wątpię…

Azrael

Pęknięcia w PiS

W medialnym szale po doniesieniach o „męskości” posła Łyźwińskiego, co się spotkało zresztą z entuzjastyczną reakcją jego żony, nie zauważono innej, bardzo ciekawej informacji.

We wczorajszej „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł dotyczący tarć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości.

MSWiA przygotowuje raport o niesłusznym oskarżaniu policjantów przez prokuraturę. Dokument za kilka tygodni trafi na biurko premiera

[...]

Sporządzenie dokumentu zlecił wiceminister odpowiedzialny za policję Marek Surmacz – dowiedziała się „Rz”. W raporcie mają być opisane wszystkie przypadki oskarżenia bądź postawienia zarzutów policjantom, które skończyły się uniewinnieniami przed sądem albo umorzeniem spraw ze względu na brak dowodów.

Wszystko wskazuje jednak, że ministerstwo doszło do wniosku, że w niektórych przypadkach prokuratorzy przeszkadzają policjantom w pracy.

[...]

Choć wysocy rangą urzędnicy MSWiA wzbraniają się przed kategorycznymi osądami, sugerują, że w niektórych sprawach prokuratorzy mogli współpracować ze środowiskiem przestępczym, któremu zależało na wyeliminowaniu niewygodnych stróżów prawa. – Stąd uporczywe działanie przeciwko policjantom, często z pomijaniem obiektywnych dowodów. Nie chcemy takich przypadków w przyszłości – mówi nasz informator w resorcie.

To, że ministra Dorna stać na pewien dystans do poczynań zarówno Premiera, oraz kontestacja pewnych decyzji personalnych – wiadomo nie od dziś. Świadczą o tym jego występy medialne i ostentacyjne omijanie Romana Giertycha i Andrzeja Leppera. Ale po raz pierwszy mamy tak wyraźny sygnał o pęknięciach w rządzie, wśród członków rządu. O Dornie można mówic róźnie, ale jest ow swoich poczynaniach mniej medialny – a bardziej skuteczny – i działania hunwejbina Ziobro co raz bardziej go denerwują.

A w sprawach dochodzeń prokuratorskich i innych działań władz istnieje jakąś dziwna cisza w sprawach domniemanych przestępstw poczynionych przez członków koalicji.

1 . Co ze sprawą nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Samoobrony ( Filipek)
2. Dlaczego i prokuratura i funkcjonariusze MSWiA mieli zakaz inwigilacji środowisk Młodzieży Wszechpolskiej ?
3. Co się dzieje z raportem o likwidacji WSI ? Dlaczego nie jest upubliczniany ?
4. Co ze sprawą odpowiedzialności Mojżesowicza i Lipińskiego w sprawie „Bergergate:”
5. Co z odpowiedzialnością za wyciek notatki ministra Jesienie ze spotkania z funkcjonariuszem ambasady USA ?

I jeszcze jedno – co poniektórzy dyskutanci tematu seksualnego Leppera sugerują, że próbuje się mu przyczepić następną łatkę, następną sprawę, bez krytycznie….

A ja przypomnę tylko to – że Andrzej Lepper to prawomocnie skazany przestępca, który został zaproszony do rządu przez Jarosława Kaczyńskiego – szefa partii., która ma sztandarach czystość moralną, odnowę i sprawiedliwość. I za nim i jego działaczami ciągnie się odór postkomunizmu i przeszłości agenturalnej – dużo mocniej niż za działaczami lewicy. To winą Kaczyńskiego jest to, że nie podjęto przynajmniej starań, aby przestępcy nie mieli prawa do zasiadania w Sejmie, nie mówiąc o rządzie. Bo to jest wygodne…

Warto o tym pamiętać… to nie komentatorzy są winni – to ci, którzy śmiecia i jego pretorian zaprosili do rządzenia.

Azrael

Panel – internet a polityka

Dziś w redakcji „Krytyki Politycznej” odbył się panel dyskusyjny, zrealizowany w ramach cyklicznego projektu dyskusyjnego technologie@społeczeństwo .pl na temat jakości internetu w życiu politycznym. Panelistami byli
Waldemar Pawlak z PSL Edwin Bendyk, redaktor„Polityka” i Igor Janke, szef Salon24.

Pytania postawione wstępnie przez redakcję krążyły wokół zagadnienia, czy internet pomaga politykom w kontaktach z wyborcami oraz czy tzw. media wielokierunkowe zmieniają układ sił politycznych w Polsce.

Oczywiście tematy tak luźno zarysowane nie mogły dać jednoznacznych odpowiedzi. Zaznaczono, że media wielokierunkowe rozmywają podział na nadawcę przekazu medialnego i jego odbiorcę, jak również są wyzwaniem dla starych mediów, nazwijmy je jednostrumieniowych ( z czym, na tym etapie rozwoju internetu w Polsce – zgodzić się nie mogę ).

Dyskusja był dosyć rozległa i pod moderacją red. Jarosława Lipszyca dryfowała w różnych kierunkach.

Dla mnie szczerze mówić nie dała odpowiedzi na żadne ważkie pytanie, szczególnie o społeczną i sprawczą rolę interenetu i jego wpływ na decyzje polityczne ludzi polityki – oraz nie poruszyła, według mnie kluczowego dla Polski tematu – czy i kiedy politycy zajmą się wreszcie sprawą społeczeństwa informacyjnego – nie tylko w zakresie potrzebnych ustaw – ale również koncepcji intelektualnych. A Waldemar Pawlak, który na nowych mediach informatyce zna się jak mało kto – powinien rozumieć., że rozwój Polski zależy bardziej od tego, jak się będzie kształtowała edukacja informatyczna i inwstycje teleinformatyczne – niż od dodatkowych lekcji patriotyzmu.

Przekazanie zapisu całej, prawie 2-godzinnej dyskusji nie ma sensu. Gospodarze zapowiedzieli, że w internecie pod adresem  www.antropologia.isns.uw.edu.pl\wiki  zostanie umieszczony podcast z tego spotkania.

Azrael

Prawicowy, moralny, chrześcijański rząd


Mamy dwie afery obok siebie – jedną związaną z domniemanymi występami Młodzieży Wszechpolskiej ze swastyka w tle, drugą – skandal seksualny w „Samoobronie”

Jest kilka aspektów, które te dwie sprawy łączy;

Rząd Prawa i Sprawiedliwości odwołuje się bardzo chętnie do wartości chrześcijańskich i moralności. Obydwie sprawy, jeżeli zostaną uwodnione, są jak najdalsze od tych haseł. Faszyzm, jest bardzo daleki od wartości prawicowych, konserwatywnych, a także chrześcijańskich. Natomiast seksualne wykorzystanie kobiet, za obietnice pracy jest rzeczą całkowicie amoralną. Jeżeli politycy dają sygnał, że kobieta jest tylko SEKSUALNYM PRZEDMIOTEM, nic nie znaczącym elementem, jest to zaprzeczenie jakichkolwiek elementarnych wartości.
Wszystkie te zapewnienia o odnowie moralnej, oczyszczeniu Państwa,o wartościach rodziny – okażą się tylko pustymi hasłami, i wreszcie stanie się jasne, że chodziło tylko o jedno – o zdobycie i utrzymanie władzy.

Ten rząd, określający siebie jako konserwatywny, chrześcijański, moralny i sprawiedliwy – straci mandat sprawowania władzy.

Jarosław Kaczyński, jeżeli są prawdą enuncjacje , że to on stoi przynajmniej za niektórym poczynaniami mediów w ciągu ostatnich dni – powinien odejść. Odejść na zawsze. Tak samo, jak Roman Giertych i Andrzej Lepper.

Jeżeli dochodzenia w obydwu sprawach dadzą skutek pozytywny – to próba budowy ewentualnej nowej koalicji PiS z PO –powinna być uznana za zdradę ideałów tej drugiej.

Czas zmian… nadchodzi.

Azrael

Obrzydliwość

Jest to sprawa tak obrzydliwa, że nie bardzo mi się chce ją komentować.

Pozostają pytania… jeżeli zeznania Anety K. są wiarygodne – a są potwierdzone również nagraniami oraz opiniami innych kobiet z otoczenia Łyżwińskiego – to oczekuję natychmiast reakcji marszałka Jurka oraz premiera Kaczyńskiego.

Andrzej Lepper powinien natychmiast zostać zawieszony w czynnościach służbowych.
Minister Ziobro powinien natychmiast skierować doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury, wobec Leppera i Łyźwińskiego.

A i tak winny jest temu Jarosław Kaczyński… za cenę ODNOWY MORALNEJ wpuścił świnie na salony…

Obrzydliwość….

Azrael

Policja i odpowiedzialność

Zaginęło dwoje policjantów… nie w trakcie pełnienia obowiązków służbowych, lecz w czasie POZAREGULAMINOWEGO polecenia odwiezienia pijanego dyrektora MSWiA, byłego szefa komisariatu kolejowego.

Komendant główny policji Marek Bieńkowski polecił wszczęcie postępowania wyjaśniającego, dlaczego dwoje zaginionych policjantów pojechało do Siedlec, czyli poza swój teren służbowy.
[...]
Policjanci z warszawskiego komisariatu kolejowego zaginęli w nocy z piątku na sobotę. Mieli wykonać zlecone im zadanie. Jak dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, otrzymali je z MSWiA a miało chodzić o odwiezienie dyrektora jednego z biur resortu. Wiadomo, że dojechali na miejsce; później ślad po nich zaginął.

Oto co zostało zamieszczone na Internetowym Forum Policyjnym;

Ten tajemniczy dyrektor z MSWiA to były naczelnik z kolejowego. Pił gorzałę na kolejowym a oni potem dostali polecenie odwiezienia go do domu, pod Siedlce. Byli w mundurach ale na wierzchu mieli cywilne kurtki. Tylko ta panna miała klamkę. Stacji nie mieli. Tego typa co mieli odwieźć odstawili na adres. Gdy wracali zatrzymali się na stacji benzynowej, na siusiu. Oficjalna wersja dla prasy jest, że realizowali zadanie służbowe.
[...]
Jakie zadanie specjalne zlecone dla zwykłych krawężników z komisariatu kolejowego…?!!!! i to prawie 100 km od Warszawy!!! Jeżeli potwierdzą się informacje o wykorzystaniu policjantów jako taksówkarzy dla pijanego wysokiego funkcjonariusza MSWiA, to nie widzę innej możliwości, jak podanie się do dymisji 01 KGP

Sprawa jest jasna…ale czy do końca ?

Czy generał Bieńkowski, szef policji, w przypadku najgorszego, poda się do dymisji ? Nie, nie sądzę… okaże się, że UKŁAD działa dalej.

Rzadko kiedy ktoś w Polsce potrafi wziąć odpowiedzialność na siebie…

Minister Dorn zapewne wystąpi na konferencji prasowej 0 i wyrazi PEŁNE ZAUFANIE do generała Bieńkowskiego…

Miejmy nadzieję, że wszystko skończy się dobrze…

Azrael

[źródła:Onet, IFP, zdjęcia-KGP]

Biesiada u Prałata

Kilkaset osób przybyło w sobotę na przyjęcie z okazji 70-tych urodzin ks. prałata Henryka Jankowskiego, które odbywało się w Centrum Ekumenicznym w Gdańsku. Zabrakło na nim m.in. czołowych polityków.
Organizatorzy zapowiadali przybycie m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i b. prezydenta Lecha Wałęsy a także wicepremierów Ludwika Dorna i Andrzeja Leppera, arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, biskupa Diecezji Pelplińskiej Jana Bernarda Szlagi, ojca Tadeusza Rydzyka.

Łakomstwo

Na przyjęcie, które zaczęło się po 19.00, dotarli m.in. wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński, poseł PiS Jacek Kurski, posłanka Samoobrony Danuta Hojarska. Na biesiadnych stołach były pieczone prosiaki, przekąski, słodycze i alkohol.

Gniew, zazdrość

Pytany o huczne obchody urodzinowe powiedział, że miał zawsze „zadęcie”.Teraz to jest znak, że jeszcze wrócę i jeszcze dokopię komuś” – mówił Jankowski.

Pycha

Kierujący Instytutem im. Jankowskiego Mariusz Olchowik poinformował dziennikarzy, że listy przesłali Jankowskiemu m.in. prezydent Lech Kaczyński, premier Jarosław Kaczyński. Jak utrzymywał Olchowik do prałata przysłał list także papież Benedykt XVI, który został zaproszony na 70. urodziny prałata.

Działalność prałata Jankowskiego w ostatnich latach wzbudzała więcej kontrowersji niż słów uznania.

Pycha

Oburzenie wywoływały Groby Pańskie w bazylice św. Brygidy a największe ten z 1995 r. Na czerwonym płótnie umieszczone zostały swastyki, sierp i młot, Gwiazda Dawida, napisy: „NSDAP”, „SS”, „NKWD”, „KGB” „UB” i „SB”. Obok znajdowały się skróty nazw partii politycznych: „PSL”, „SLD”, „UW”, „UP”, a także „PZPR”. Prałat usunął te napisy na polecenie metropolity gdańskiego abp. Tadeusza Gocłowskiego.

Nieczystość

Pod koniec lipca 2004 roku wszczęto dochodzenie w sprawie domniemanego molestowania seksualnego nieletniego, byłego ministranta bazyliki św. Brygidy. W grudniu 2004 Prokuratura Okręgowa w Elblągu umorzyła śledztwo. W listopadzie 2004 roku abp metropolita gdański Tadeusz Gocłowski odwołał go z funkcji proboszcza parafii pw. św. Brygidy.

I czekamy jeszcze na wyjaśnienie sprawy „Delegata”…

Azrael

[źródło: Onet]

Jedno oko felietonisty

Felieton – specyficzna, jedyna w sobie forma wypowiedzi publicystycznej. Musi być lekka, co nie znaczy że łatwa, wycyzelowana, dosadna, nie za długa, ot tak, aby czytelnik ją przeczytał w 3 – 4 minuty. Powinien być sardoniczny, nawet złośliwy i koniecznie zakończony celną puentą. Jest z reguły wyrazem osobistych poglądów autora – choć, niestety czasem – pisany jest na zamówienie.

Kiedyś, kiedy nie było mediów elektronicznych i nie miały one takiego znaczenia, felieton polityczny był głównie dostępny w czasopismach opinii. „Polityka”, „Wprost”, „Przekrój”… i czasami dzienniki codzienne. Są też felietony rysunkowe – tu mistrzem był nieodżałowany Szymon Kobyliński. Mistrzami felietonów pisanych byli ( lub są ) Passent, KTT, Stomma, ostatnio Ziemkiewicz, Zaremba… czasami też felietony piszą nie-zawodowcy, jak na przykład Kazimierz Kutz, czy Tomasz Nałęcz. Więcej nazwisk nie pamiętam, lub nie chcę pamiętać, bo w tych trudnych czasach mogę się dalej natykać na byłego lub obecnego Tajnego Współpracownika lub chociaż OZI… Teraz co raz częściej felietony są w Internecie – i winnych mediach elektronicznych.

Czy felietonista, piszący subiektywny komentarz, powinien naświetlać wszystkie elementy opisywanej sprawy ? Czy powinien być po prostu uczciwy ? Chyba tak, na pewno tak ! Formuła felietonu nie narzuca wybiórczego traktowania tematu, czy jest on rzetelny – zależy tylko od autora.

Continue Reading →

Szczyt Weimarski

5. grudnia, w Niemczech, w miescie Mettlach w Kraju Saary spotkają się przywódcy Polski, Niemiec i Francji w ramach Trójkąta Weimarskiego.

Polska delegacja przygotowała niezbędne materiały na ten szczyt;

     

Liczymy na sukcesy i przełom w stosunkach miedzynarodowych.

Azrael

Dobroczyńcy i Popaprańcy


Tym razem nie jest to mój autorski pomysł. Inspiracją tej notatki jest blog Adama Szostkiewicza i wpis na nim zatytułowany, „Pięć mózgów polskiej polityki”.

Zajmujemy się komentowaniem bieżącej polityki, tarciami miedzy formacjami, zabawami wyborczymi, podchodami, kłótniami medialnymi… zapominając o tym, że mamy za sobą 17 lat demokratycznego Państwa, w którym wiele zaszło, gdzie dokonała się transformacja od kraju socjalizmu do kulawej, ale jednak działającej demokracji.

Za tym wszystkim stali ludzie, jednostki, które swoimi działaniami wywierały wpływ na życie milionów Polaków. Warto się zastanowić – jaki ?

Kilka miesięcy temu, przy aferze „obstrukcyjnej” Lecha Kaczyńskiego, powstał słynny list ośmiu ministrów spraw zagranicznych, którzy zostali następnie okrzyknięci przez obecnie rządzących i sprzyjających im publicystów niemalże zdrajcami polskiej racji stanu. A były w tym towarzystwie wielkie nazwiska.

Namawiam moich czytelników do zabawy – ale poważnej zabawy;

Zastanówmy się, kto w ciągu tych minionych lat wywarł na Polskę ( nie tylko w ściśle politycznym znaczeniu ) największy wpływ. Kto odcisnął swoje piętno na życiu publicznym, społecznym, komu powinniśmy być wdzięczni – a o kim Polacy powinni zapomnieć.

A więc 2. kategorie. – DOBROCZYŃCY i … POPAPRAŃCY .

Namawiam Was, do chwili refleksji, spokojnej i rzeczowej.

Wymieńmy po 5. osób z każdej kategorii – i do każdej, jeżeli ktoś uważa za stosowne – jedno zdanie komentarza.

I warto – namawiam szczerze – unikać bieżących odniesień .

Miłej i sensownej zabawy

Azrael

P.S. Jako gospodarz – swoje typy umieszczę na końcu – i podsumuje całość.

A.

Dobrzy Amerykanie

Media obiegła informacja, że Polacy już za rok będą mogli swobodnie, bezwizowo wjeżdżać do USA…

Pysznie…takie to szczere podejście naszych przyjaciół, sojuszników, którzy dla nas wszystko…

Zagłębiając się dalej, czytamy jednak…. że wygląda to jeszcze wspanialej.

Bo okazuje się że ten pomysł idzie dalej – Amerykanie, chcąc nas godnie przyjąć, proponują nam, żebyśmy im już przed przyjazdem powiedzieli trochę więcej o sobie.
A więc pod pozorem sprawdzenia linii papilarnych i kształtu dłoni – kryje się zapewne pomysł, aby każdy wjeżdżający do USA dostał nowe rękawice…

Pod pozorem dostępu do naszych kont bankowych i kart płatniczych nie kryje się zapewne nic innego, jak chęć przygotowania dla nas prezentów świątecznych, a dla bogatszych – zapewne – ciekawego pakietu propozycji biznesowych.

Zapewne będą chcieli znać naszą rodzinę – jak w III Rzeszy – do IV pokolenia – aby nam poszukać rodziny na emigracji w Stanach, żebyśmy mogli pozostać dłużej. Dane zdrowotne – dadzą nam zniżki na ubezpieczenia.

Jednym słowem – wszystko dla nas !
I jeszcze chcą mieć dostęp on line do naszych baz osobowych – ale tylko po to, aby wysyłać życzenia, zaproszenia i oferty tanich hoteli…

Ale to nie wszystko… oni JUŻ TO ROBIĄ ! Bez oglądania się na bzdurne przepisy Unii Europejskiej już się przygotowują na nasz przyjazd… bo jak mają dane tych co byli lub są w USA – to mają też dane rodzin

Za portalem „Money.pl”

Bez wiedzy społeczeństwa amerykańscy agenci federalni przez cztery ostatnie lata zdążyli utworzyć bazę milionów podróżnych. Są uporządkowani pod względem potencjalnego zagrożenia, jakie mogą stanowić, jako terroryści bądź przestępcy.

Skatalogowani podróżni nie mają wglądu do tajnej listy. Dlatego nie mogą protestować ani dowiedzieć się, dlaczego się na niej znaleźli. Informacje służby specjalne mają zamiar przetrzymywać przez 40 kolejnych lat.

Do USA drogą lotniczą przybywa każdego roku 87 mln osób, kolejne 309 mln wjeżdża na terytorium kraju drogą morską lub lądową.

Większość pozycji w gigantycznej bazie danych to spis osób przyjeżdżających i opuszczających USA. System Automatycznego Naprowadzania (Automated Targeting System) sprawdza ich pochodzenie, sposób płatności za bilet, podróże wykonane w ciągu ostatniego roku, miejsce, w samolocie, gdzie zamierzają siedzieć, oraz rodzaj posiłku, jaki zamówią.

Taaak… to niewątpliwie wielka praca władz narodu amerykańskiego, aby nas godnie przyjąć.

Pytanie za 2 albo 3 punkty…. czy polskie władze, ustami minister Fotygi ( jak kiedyś przemówi ) spytają się, czy i kiedy Polska wyraziła zgodę na gromadzenie i przetwarzanie danych o polskich obywatelach ?

Pytanie retoryczne…. jak sądzę…

A mówiono o państwach komuny – że one policyjne…

Azrael

Misja specjalna Wildsteina ?

Rada Etyki Mediów, pod przewodnictwem Magdaleny Bajer wydała kilka dni temu następujące oświadczenie;

Wymaga też od dziennikarza szczególnej wrażliwości i troski, by unikać gry politycznej, konkurencyjności w zdobywaniu za wszelką cenę sensacji i niestosownego samozadowolenia z odkrycia bolesnej przecież prawdy. Apelujemy przeto do wszystkich mediów, by wzięły powyższe pod rozwagę w swojej trudnej pracy

Wczoraj w programie „Misja specjalna” zostały ujawnione materiały zastrzeżone z teczek służb specjalnych, dotyczące kilku zmarłych i jeszcze aktywnych dziennikarzy i publicystów.

Pojawiły się nazwiska Krzysztofa Teodora Toeplitza, Ireny Dziedzic, Daniela Passenta, Andrzeja Drawicza, Andrzeja Nierychły, Wojciecha Giełżyńskiego.

Po raz pierwszy telewizja publiczna zaczęła się bawić w sprawy lustracyjne w sposób tak bezpośredni.. Do tej pory tubą służb była „Gazeta Polska”. teraz okazuję się, ze TVP też spełnia rolę polityczną.

Na początku listopada pojawiła się mediach elektronicznych pogłoska, jakoby redaktor Anita Gargas, była dziennikarka „Gazety Polskiej” a obecnie redaktor TVP była niejawnym współpracownikiem służb specjalnych.
Kontrolowane przecieki z prac komisji Macierewicza dziwnie blisko są Pani Anity Gargas… Zapewne teczki wymienionych dziennikarzy też są materiałami, które pochodzą z tamtego źródła.

Czy ta unia personalna GP, TVP i wczorajszy program nie są zadziwiające ?

Prezes Bronisław Wildstein, twórca “swojej” listy, zapewne jest zadowolony – spełnia się jego sen o jawności życia dziennikarskiego.

Tylko czy on sam i jego telewizja nie jest przypadkiem NARZĘDZIEM manipulacji politycznej ?

Wildstein akcentował zawsze niezależność od ośrodków decyzyjnych PiS i rządu. Wydaje mi się, że pewna zasada rzetelności dziennikarskiej został przekroczona.

Azrael

Uhhh, zaczęło się…lustracja rozpoczęta !

Za „Wirtulaną Polską” – bez skrótów

W programie „Misja Specjalna” w TVP1, powołując się na akta PRL-owskich służb specjalnych, podała kilka nazwisk dziennikarzy, którzy byli tajnymi współpracownikami SB.

Wymieniono nazwiska: Krzysztofa Teodora Toeplitza, Ireny Dziedzic, Daniela Passenta, Andrzeja Drawicza, Andrzeja Nierychły, Wojciecha Giełżyńskiego.

Toeplitz, jak podano w programie, został zarejestrowany w latach 70. jako TW o pseudonimie „Senator”. Toepliz miał zostać zwerbowany gdy milicja zatrzymała go za jazdę pod wpływem alkoholu.

Kolejna osoba, która według autorów programu współpracowała z SB, to Irena Dziedzic, zarejestrowana pod pseudonimem „Marlena” w latach 50-tych.

Według „Misji Specjalnej” z SB współpracował także Andrzej Nierychło, zwerbowany w 1978 roku jako TW „Sąsiad”. Nierychło miał rozpracowywać m.in. środowisko dziennikarzy ITD i „Kuriera Polskiego”, obecnie jest wydawcą „Pulsu Biznesu”.

Z akt SB, według programu, wynika, że konfidentem SB był też pierwszy prezes TVP Andrzej Drawicz – TW „Kowalski” i „Zbigniew”, zwerbowany w latach 50. Drawicz pisał wtedy dla tygodnika „Wieś” i zakładał kultowy studencki teatr satyryków.

Z bezpieką miał też współpracować Daniel Passent, TW o pseudonimach „John” i „Daniel”. Zwerbowany w latach 50., także związany ze środowiskiem STS.

Wojciech Giełżyński, dziennikarz „Dookoła Świata”, według „Misji Specjalnej” został zarejestrowany jako TW „Jerzy Stefański”. Giełżyński miał składać raporty ze swoich wyjazdów zagranicznych od 1957 roku, po Sierpniu 80′ wszedł w skład redakcji tygodnika „Solidarność”.

Według znowelizowanej ustawy lustracyjnej, dziennikarzy będą mieli obowiązek zwrócenia się do IPN o zaświadczenie lustracyjne.

Od jutra gorące dni… wszystkie sprawy związne z Janem Marią, Kaziem Marcinkiewiczem odchodzą na plan dalszy. Dzinnikarze zaczną sobie dawać po… twarzach.

Drawicz.. to jest dla mnie całkowite zaskoczenie… przegadałem z nim kiedyś 5 godzin…

Tylko czy przypadkiem TVP nie złamała prawa?…

Azrael

  • Facebook