
To nie jest trzeci bliźniak – to był partner do dyskusji, jedyny z którym się liczyli.
Jeżeli okazało się, że już się nie liczą – Ludwik Dorn się sam zdymisjonował.
Odszedł – bo stwierdził, ze jest granica podległości – a ta granicą jest prawo, przestrzeganie Konstytucji.
Jednak myślę, że u podstaw jego decyzji leżą sprawy ideowe – i polityczna przyzwoitość…
Dorn wie, że ta przyzwoitość została dawno przekroczona, przez koalicję z Lepperem i Giertychem.
Ale pozostaje im wierny. Jeszcze. Jak przestanie – to będzie groźniejszy – bo tylko chyba on może pociągnąć za soba innych działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest to chyba jednak możliwe – bo oznaczaloby to, że jeden drugiemu zrobił jakieś prywtane świnstwo…
Azrael
Godzina 20.00
Parteigenosse Dorn nie zdzierżył…
Im dalej w las tym więcej drzew… czyli w tym przypadku – informacji.
Jak doniósł PAP, że „źródeł niepotwierdzonych, ale zbliżonych”, powodem odejścia ministra Ludwika Dorna był nie jakiś problem natury prawnej, jak sam sugerowałem, lecz brak współpracy z ministrem Ziobro i z powodu , jak to określił Jarosław Kaczyński „pewnych różnic odnoszących się do sposobu koordynowania różnych przedsięwzięć”…
Jak to należy czytać…
A tak samo jak w przypadku dymisji Radosława Sikorskiego… czyli, że Ludwik Dorn nie zgodził się na realizuję „rewolucji” lustracyjnej, czyli oczyszczenia resortu i administracji z ludzi, którzy kończyli studia i rozpoczynali karierę przed 1989 rokiem… kosztem rozwalenia całkowitego podległych mu służb…Jeszcze inne źródła mówią, że oprócz spraw w służbach mundurowych – chodziło także o nominacje wojewodów i ich zastępców.
Radosław Sikorski nie chciał pozbyć się z korpusu generalskiego ludzi, których jedyną przewina było to, że odbyli szkolenia w byłym Związku Radzieckim. Dorn także chciał polegać na fachowcach, nie patrząc doktrynalnie na pochodzenie.
Jak sądzę, gdzieś w tle są jednak sprawy prawne, związane z elementami lustracji i przeglądów kadr, pod kątem innych przygotowywanych ustaw „czyszczących”.
Niektórzy komentatorzy stwierdzili, że sprawy dymisji ministrów Sikorskiego i Dorna mieszczą się w ramach procedur demokratycznych…
Nie, bezsprzecznie nie. Bo zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku nie chodziło o spór merytoryczny – lecz o to, czy dany minister podporządkuje się woli „wodza”, nie podyktowanej dobrem Państwa, lecz jego spaczonym przez lata „walki, Mein Kampf”.
To jest najpoważniejszy kryzys w PiS –poważniejszy niż sprawa niezadowolenia Dorna z powodu powołania Andrzeja Leppera na stanowisko wicepremiera.
Azrael









Najnowsze komentarze