O Dornie – z suplementem

To nie jest trzeci bliźniak – to był partner do dyskusji, jedyny z którym się liczyli.
Jeżeli okazało się, że już się nie liczą – Ludwik Dorn się sam zdymisjonował.
Odszedł – bo stwierdził, ze jest granica podległości – a ta granicą jest prawo, przestrzeganie Konstytucji.

Jednak myślę, że u podstaw jego decyzji leżą sprawy ideowe – i polityczna przyzwoitość…
Dorn wie, że ta przyzwoitość została dawno przekroczona, przez koalicję z Lepperem i Giertychem.
Ale pozostaje im wierny. Jeszcze. Jak przestanie – to będzie groźniejszy – bo tylko chyba on może pociągnąć za soba innych działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest to chyba jednak możliwe – bo oznaczaloby to, że jeden drugiemu zrobił jakieś prywtane świnstwo…

Azrael

Godzina 20.00

Parteigenosse Dorn nie zdzierżył…

Im dalej w las tym więcej drzew… czyli w tym przypadku – informacji.
Jak doniósł PAP, że „źródeł niepotwierdzonych, ale zbliżonych”, powodem odejścia ministra Ludwika Dorna był nie jakiś problem natury prawnej, jak sam sugerowałem, lecz brak współpracy z ministrem Ziobro i z powodu , jak to określił Jarosław Kaczyński „pewnych różnic odnoszących się do sposobu koordynowania różnych przedsięwzięć”…

Jak to należy czytać…
A tak samo jak w przypadku dymisji Radosława Sikorskiego… czyli, że Ludwik Dorn nie zgodził się na realizuję „rewolucji” lustracyjnej, czyli oczyszczenia resortu i administracji z ludzi, którzy kończyli studia i rozpoczynali karierę przed 1989 rokiem… kosztem rozwalenia całkowitego podległych mu służb…Jeszcze inne źródła mówią, że oprócz spraw w służbach mundurowych – chodziło także o nominacje wojewodów i ich zastępców.

Radosław Sikorski nie chciał pozbyć się z korpusu generalskiego ludzi, których jedyną przewina było to, że odbyli szkolenia w byłym Związku Radzieckim. Dorn także chciał polegać na fachowcach, nie patrząc doktrynalnie na pochodzenie.
Jak sądzę, gdzieś w tle są jednak sprawy prawne, związane z elementami lustracji i przeglądów kadr, pod kątem innych przygotowywanych ustaw „czyszczących”.

Niektórzy komentatorzy stwierdzili, że sprawy dymisji ministrów Sikorskiego i Dorna mieszczą się w ramach procedur demokratycznych…
Nie, bezsprzecznie nie. Bo zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku nie chodziło o spór merytoryczny – lecz o to, czy dany minister podporządkuje się woli „wodza”, nie podyktowanej dobrem Państwa, lecz jego spaczonym przez lata „walki, Mein Kampf”.
To jest najpoważniejszy kryzys w PiS –poważniejszy niż sprawa niezadowolenia Dorna z powodu powołania Andrzeja Leppera na stanowisko wicepremiera.

Azrael

Polska już przegrała

Na temat działań polskiego MSZ, minister Anny Fotygi, a właściwie jej bezwładu – wylano już litry atramentu i zamieszczono gigabajty informacji elektronicznych w Internecie… Małe i większe awantury, z Niemcami, czy gady polskiego prezydenta – to nie omalże codzienność. Napięte stosunki z organami Unii Europejskiej, nie wyjaśniona sprawa Eureco – ciągną się już latami. Brak dobrych relacji z sąsiadami, umierający, tak kiedyś ciekawy – Trójkąt Wyszehradzki, wyraźne rozluźnienie Trójkąta Weimarskiego.

Jednak największym polskim problemem w kontaktach międzynarodowych, z Unia Europejską i Stanami Zjednoczonym są nasze stosunki bilateralne z… Rosją.

Dobre kontakty Unii z Rosją, wynikające z czystego biznesu – czyli biznesu energetycznego i ogromnego rynku zbytu, a także, z powodu wysokich cen surowców – ogromnego rezerwuaru kapitałowego – są dla państw tzw. Starej Europy – kluczowe. Bardziej kluczowe nawet niż tak zwana jedność europejska.
Rosja, jak bardzo by zaprzeczała, że nie stosuje szantażu energetycznego – i tak ten pistolet przystawia Europie do głowy… Nikt tego nie chce powiedzieć otwarcie – ale Rosja ma coraz większy wpływ zarówno na decyzje Unii, jak i na jej działalność gospodarczą. Europa potrzebuje kapitału – nie spekulacyjnego, nie tymczasowego, lecz stałego, opartego o solidne – w tym przypadku zabezpieczone źródłami energii – podstawy. I Rosjanie się gotowi ten kapitał zainwestować – jak choćby w ratowanie Airbusa.

Amerykanie, „umoczeni” i zablokowani w Iraku – nie mają środków na poważne inwestycje w Europie.
Europa wie, że jeżeli w krótkim czasie nie dogada się z Rosją na temat nowego traktatu – to Rosja skieruje swoje kroki w stronę Dalekiego Wschodu, gdzie są Chiny, Japonia, Indie – bardzo mocni partnerzy, silne gospodarki i rynki zbytu. To jest ten pistolet, który jest bardzo realny.

Continue Reading →

Ideolodzy bez idei

Pisanie komentarzy politycznych na bieżące tematy jest coraz bardziej nużące i stresujące.

Oczywiście, dzieje się wiele. Tego dobrego zwalniają, zastępując go jeszcze lepszym (Szczygło), tamten z kolei ma otwarty rozporek – więc od miesiąca z okładem emocjonujemy się aferą, pani minister, która ma być naszym głosem w Europie i nawet dalej – nie jest wstanie sformułować nawet nie tyle stanowiska w jakiejś sprawie, ale nawet własnej opinii. Jej głos staje się słyszalny tylko wtedy, kiedy ma telefon z Pałacu Prymasowskiego, że należy trochę po pohukiwać w stronę Odry i Nysy. Polityka jest rozumiana w sferach rządowym jako kolejny etap rozliczeń ze wszystkimi za wszystko, toczy się od jednej ustawy lustracyjnej do drugiej deubekizacyjnej poprzez weryfikację WSI.
Opozycja natomiast – skupia się na prostych działaniach krytykujących władzę – albo przedstawia program, który jest niczym innym, jak rozszytym programem z 2005 – i poskładanym na nowo (Rokita i program tzw. gabinetu cieni).

Continue Reading →

Czy ogarnie nas "czerwona gorączka"?

Dziś Bronisław Wildstein sformułował w wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” następującą tezę, dotyczącą Bogusława Wołoszańskiego;

W „Twierdzy szyfrów” pan Wołoszański nie jest ani reżyserem, ani nie występuje. Jest scenarzystą, można powiedzieć złośliwie, że ma nawet większe kompetencje niż sądziliśmy, żeby być scenarzystą filmu o agentach, szpiegach i tak dalej. Oczywiście, to taki czarny żart. Sam pan Wołoszański nie powinien występować w telewizji publicznej, jak i w żadnej innej, bo nie jest człowiekiem wiarygodnym.

Czy ludzie, którzy pracowali dla służb specjalnych, jako analitycy, jako źródła informacji o mediach zagranicznych, czy jako etatowi pracownicy służb, będąc jednocześnie na kontraktach zagranicznych – mają mieć zakaz pracy w mediach?

Czy prywatny pracodawca ma prawo zatrudniać kogo chce, według własnego uznania?

Czy powstanie w mediach komisja wewnętrzna, ds. lustracji dziennikarzy?

Czy grozi nam powtórka z Josepha McCarthy’ego?

Czy polskie media, świat dziennikarski i polskie życie społeczne ogarnie czerwona gorączka lat 50. w USA?

Ciekawe, do czego doprowadzą wszystkie ustawy lustracyjne, deubekizacyjna, o ujawnianiu agentów…

Ciekawe… jak sądzicie?

Azrael

Szpitale – działania zaplanowane

Emocje, podgrzewane przez relacje z konferencji prasowych, z udziałem dzieci chorych na raka, płaczących rodziców i zasępionych ministrów, szybkie decyzje – i już po tygodniu gotowy plan – niby plan.
Tak się prezentuje konflikt rozpętany wokół szpitala klinicznego we Wrocławiu.

A sprawa jest inna, wygląda inaczej – i szkoda, że media, tak dociekliwe – nie widzą tego.
Dyskusja na temat restrukturyzacji i finansowania polskiej służby zdrowia, z położeniem nacisku na lecznctwo zamknięte, nie może się odbyć bez udziału samorządów lekarskich, samorządów lokalnych oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Rzecz idzie o to – kto i w jaki sposób będzie finansował szpitale.
Minister Religa nie mógł podjąć dyskusji na temat zmiany zasad finansowania szpitali i nie mógł powiedzieć – tak, to jest chore – należy to zmienić – ale do tego są potrzebne takie i takie działania – oraz tak otpowiedzialność za pieniądze. W wielu przypadkach za stan finansów szpitali sa odpowiedzialni właśnie lekarze, lekarze na stanowiskach menadżerskich. Gdyby taka dyskusję podjął – nic by, zarówno od premiera Kaczyńskiego, jak i minister Zyty Gilowskiej – nie uzyskał. A na pewno nic od narzuconego mu szefa NFZ – Sośnierza.


Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, o tym, że na poczet długów można zająć całość środków na rachunku szpitala – jest znany od ponad miesiąca. I ten moment Religa wykorzystał. Poczekał, kiedy cięciwa zostanie napięta do ostateczności – i to wykorzystuje.
Dwuznacznie moralne, nieetyczne? Nic podobnego – w perspektywie dłuższej – jest to z korzyścią dla wszystkich.

W Polsce jest ZA MAŁO łóżek szpitalnych… ale problem jest w tym, że nie są one rozmieszczone sensownie, oraz, że strukturalnie nie są one wykorzystywane zgodnie z wymogami medycznymi.

Program naprawczy służby zdrowia musi być radykalny – i kompleksowy.
Jego elementem podstawowym to oczywiście wzrost nakładów na służbę zdrowia – ze środków budżetu i środków funduszy ubezpieczeniowych – oraz samorządów. Aby to uczynić – należy poddać szpitale rygorowi ekonomicznemu.
Możliwe jest to tylko wtedy, kiedy nastąpi zmiana profilu prawnego i formy własnościowej.
Zakłady Opieki Zdrowotnej oraz szpitale jako takie – muszą zostać przekształcone w spółki użyteczności publicznej – co pozwoli im zarówno na pozyskiwanie funduszy ze Skarbu Państwa – oraz funduszy prywatnych.
Drugim elementem jest wyraźna zmiana zasad działania Narodowego Funduszu Zdrowia – to jest struktura całkowicie niewydolna i w pełni zbiurokratyzowana. Powinna zostać ona radykalnie odchudzona – a jej funkcje terenowe – powinny przejąc komórki w ZOZ-ach.

Następnym elementem jest tak zwany koszyk świadczeń gwarantowanych.
A czwartym – doprowadzenie do sytuacji swobodnego działania firm ubezpieczeniowych i ich zainteresowania w inwestycje w służbie zdrowia.

Mam nadzieję, że żadna złotówka nie zostanie szpitalom darowana… ponieważ to są niczyje inne pieniądze, niż nasze – podatników. Szpitale powinny otrzymać kredyty pomostowe, preferencyjne, powinny mieć możliwość dysponowania swoim majątkiem i na podstawie tego prawa własności – korzystać z kredytów – pod zabezpieczenia.
Ale nie darowizn skarbu państwa.

Na marginesie – media relacjonując sprawę szpitala wrocławskiego, jako winnego całej sprawy wskazują komornika i firmy windykacyjne – a pośrednio – wierzycieli, ponoć nieczułych na los dziecka.

A my, potencjalni pacjenci powinniśmy być wdzięczni tym ludziom – bo oni walczą w interesie normalności – i naprawy służby zdrowia.

Azrael

[zdjęcie:National Geographic]

Z klasą

Odszedł z klasą. Nie wiele mówiąc na konferencji pożegnalnej – powiedział wystarczająco dużo, aby wiedzieć, że za jego dymisją stoi zarówno konflikt z Antonim Macierewiczem, jak i jak i dołki, jakie kopał pod nim betonowy minister Szczygło.
Należy sądzić, ze Radosław Sikorski nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za operację w Afganistanie, w momencie, kiedy polskie służby wywiadu i kontrwywiadu są tak rozbite.

Wczoraj napisałem, że Sikorski nadawałby się na stanowisko ministra spraw zagranicznych. Jest to człowiek, który niezależnie od własnych ambicji, potrafi myśleć pro państwowo. Ale to jest zbyt trudne dla braci Kaczyńskich.
Już opinia rzecznika rządu, Dziedziczaka, o tym, jakoby przyczyna odejścia ministra byłaby zła ocena jego pracy – świadczy tylko o tym, że to, że minister wyprzedził ruch Kaczyńskiego – wzbudziło jego wściekłość. Próbuje się do koszyczka ministra włożyć sprawy, za które odpowiadają jego poprzednicy – czyli szkolenie na F-16, czy niekompletne i słabe fińskie „Rosomaki” – widać, że jest to robione na siłę.

Nie jest to polityk, który budzi we mnie entuzjazm, jak żaden, który się godzi na układ z Jarosławem Kaczyńskim, ale przynajmniej jest kimś, kto mógłby nas reprezentować. Okazuje się, że wewnętrzne rozgrywki polityczne, opierające się o służby specjalne – mają priorytet przed interesem Państwa.

Jest jednak jeszcze inna możliwość – że rzeczywiście ktoś usłużny doniósł Kaczyńskim na temat prywatnych, niepochlebnych opiniach o ich działaniach – i o tym, że Sikorski nie odmówiłby nowej partii, gdyby takowa powstała

Cóż, Panie Ministrze – nie jest Pan w mniejszości…

Azrael

Raport, czy raporcik?

Nerwowo zaciśnięte zęby, twarz wykrzywiona grymasem, drżące, spocone ręce i wzrok utkwiony w kalendarz…
Tak zapewne sobie wyobrażają hunwejbini lustracyjni obraz byłego, a może i obecnego agenta służb, rekrutującego się z mediów, papierowych, telewizji, czy radia…

16 lutego – data, od których ponoć polskie media będą „inne”.

Jak inne? Czyste, wolne od wpływów, be udziału służb i nacisków zewnętrznych.
Będą tak pisać niezależni publicyści „Dziennika”, „Faktu”,.”Newsweeka” (Axel Springer), prasy lokalnej (Passauer), telewizji i radia publicznego (pod kierownictwem Wildsteina i Czabańskiego). Tylko ci źli, pozostający pod wpływem wrogich sił, z „Gazety Wyborczej”, TVN i „Polsatu” będą jątrzyć i się zapierać.

Jaki raport zobaczymy? Jest tu pewien problem, ponieważ zacierają się nam dwie komisje. i ich kompetencje.

Continue Reading →

No to co, że lata?!

Pan prezydent lata do domku w Sopocie z Warszawy… 50 razy w ciągu ostanich 7 miesięcy… czyli co najmniej 7 razy na miesiąc…(ułamków nie będę liczył).
Wygląda to na to, że Pan Kaczyński lata też w środku tygodnia…
Dziwicie się? A czemu znów, to PRZECIEŻ LECH WAŁĘSA TEZ LATAŁ (Szczygło)!

Prawda jakie logiczne?

Nie rozumiem… wcześniej Pan Lech mówił, że będzie oddawał rezydencje prezydenckie – te w Wiśle (pałacyk Mościckiego), Lucieniu, Ciechocinku, czy Juracie…ale żeby je oddać, lub sprzedać… to trzeba je wyremontować… więc je remontujemy…
W Juracie – wiadomo, odpoczywamy, w Lucieniu – spotykamy się z „kulturą”, czyli twórcami, Ciechocinek – tężnie ( a nasz wielki przywódca ma bronchit, no i cera Pierwszej Damy wymaga solnych wdechów…), Wisła…ekhm… miasto Małysza?!

Taaak, tanie, NASZE tanie państwo…

A i w Kancelarii trzeba było też dodać ponad 60 etatów… gdzieś te sekretarki z Ratusza Warszawy muszą pracować…

Azrael

Leci kabarecik 2007.02.04

IV RP w pigułce…

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3894147.html?skad=rss 

Potajemnie zniszczono wszystkie numery „Nie”

W Chełmskiej Bibliotece Publicznej zniszczono wszystkie egzemplarze tygodnika „Nie”. – To cenzura – mówią pracownicy. – Były zbędne – przekonuje dyrekcja biblioteki.

http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3894038.html?skad=rss 

Ksiądz oskarżony o gwałt i pedofilię stanie przed sądem

Do sądu trafił pierwszy akt oskarżenia w największej aferze pedofilskiej w Kościele na Pomorzu. Do 12 lat więzienia grozi byłemu proboszczowi z Dębnicy za gwałt i pedofilię.Akt oskarżenia przeciwko 38-letniemu Piotrowi T. trafił do Sądu Rejonowego w Człuchowie.

http://miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,3891105.html?skad=rss

Nowe zalecenie Ministra Z. Ziobro?! 

Na toruński Rynek Staromiejski powróci pręgierz

Unikatowy pręgierz w kształcie osła wróci na Starówkę. Nestor toruńskich przewodników Benon Frąckowski przekonywał do tego naszych włodarzy przez 15 lat. W tym roku jego marzenie się ziści.

http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3894158.html?skad=rss 

Rewanż PiS na PO za chlebowe kaczory

Kazimierz Czekaj – radny wojewódzki PO, który zasłynął w ubiegłym roku z wypieczenia chlebów w kształcie kaczorów – został zdymisjonowany z funkcji przewodniczącego Rady Produktów Regionalnych. Taką decyzję podjął marszałek małopolski Marek Nawara z PiS.

 

Dobranoc

Azrael

Sikorski ministrem spraw zagranicznych?

Media są dziś pełne dywagacji na temat spodziewanego odejścia Radka Sikorskiego z rządu.
Przyczyn wymienia się kilka… a to kłótnia o sprawę zakresu współpracy i zasad umieszczenia tarczy antyrakietowej w Polsce, a to, że Sikorski, prywatnie przy łyskaczu powiedział parę słów szczerych i dosadnych na temat rodziny panującej, a to, że sprawa dotyczy konfliktu z Macierewiczem… i oczywiście jego samodzielność.

Myślę, że wszystko po trochu.
Dystans Sikorskiego do braci Kaczyńskich jest mniej więcej taki, jak wygląda ubiór Jarosława Kaczyńskiego z urwanym guzikiem i starymi traperami na nogach– od angielskiego płaszcza ministra obrony.

Sikorski to światowiec – skończył prestiżową uczelnię, był wszędzie, wszędzie będzie się dobrze czuł – a już na pewno w świecie dyplomacji.
Jego nominacja na ministra obrony, kontekście naszego udziału w awanturze irackiej i afgańskiej – była ze wszech miar wskazana. Nikt inny, a właściwie nikt (oprócz Jerzego Kozińskiego) nie ma takich kontaktów w Waszyngtonie.

Continue Reading →

Dobry gospodarz musi ogarniać wszystko!

W jakim celu się ten wywiad w dzisiejszym „Dzienniku” ukazał… właściwie nie bardzo wiadomo. Chyba po to, aby przykryć wrażenie artykułu Michała Karnowskiego o dniu pracy przywódcy Narodu, z przed kilkunastu dni, który Wojtek Orliński włożył pomiędzy stare wydania „Trybuny Ludu”.

Wywiad miał być lekki, dowcipny, miał dać takie poczucie, że przywódca jest wyluzowany. Taki wywiad z twórcą… reżyserem rzeczywistości…
O, na początku strzelił dowcipem;

To już bezczelność! Nie dość, że nieletni, to jeszcze śmie sugerować, że ma większe poczucie humoru. Zaraz wezwę kogoś z BOR.

Jak by podłożyć zamiast BOR… NKWD… byłoby jeszcze śmieszniej…

Ale przywódca nie dał się wyprowadzić na manowce, jak sobie wskoczył na konika – tak już pojechał dalej…

Pan Premier zaatakował (w kolejności ukazywania się na ekranie)

- Niemcy w całości, a w szczególności ich ponoć wpływ na polskie „złe sumienia”
- oczywiście Platformę Obywatelską
- prokuratorów – za brak czujności rewolucyjnej
- media
- dalej prawników, pod postacią korporacji
- opozycję sejmową
- no i generalnie układ…
-
Reasumując – Pan Premier odczuwa wyraźny dyskomfort, że nie panuje jeszcze nad tyloma sferami życia społecznego… a już na pewno nad tym, że jest tylu myślących inaczej, niż on sobie zaplanował…

To dość banalne, co powiem, ale żadna grupa społeczna czy zawodowa nie działa dobrze, gdy jest poza kontrolą.

To jest banalne, gdy wymawia to na przykład socjolog… ale jak wymawia te słowa polityk – to powinna się zapalić czerwona lampka…

I na koniec, następny wic Pana Premiera…

I jest rewolucja moralna. Niech pan będzie jeszcze trochę cierpliwy, a przekona się pan, gdzie tak naprawdę tej moralności było dotychczas najmniej.

To ja już wolę być amoralny…

Azrael

Varia weekendowe

1. Poselskie poczucie przyzwoitości.
Pan poseł Artur Zawisza nie widzi nic nie stosownego w tym, za zasiadając w niekonstytucyjnej komisji ds. banków, która od września poprzedniego roku – nie działa, pobiera pieniądze, on i jego koledzy. To już kilkadziesiąt tysięcy złotych, na „artykuły biurowe”, jak to określił poseł Pawłowiec.
Wprawdzie jest to zgodne z regulaminem Sejmu, lecz nie zgodne z poczuciem przyzwoitości. Ale cóż po tak małym problemie – jak się walczy o nowe wartości.

2. Jaka jest różnica w demokracji?
Minister Kalata wydała na poprawę swego wizerunku 11 tysięcy złotych. Wizerunku…twarz, brwi, koafiury, może jakieś podciągnięcie skóry na szyi – czyli na wizażystkę. I nie widziała w tym żadnych problemów, niestosowności… Premier Kaczyński ma zażądać oddania tych pieniędzy od minister… i już, po sprawie…
A jak to jest tam, gdzie demokracja jest postawiona na nogach, a nie na głowie?

Szwedzka minister kultury Cecilia Stegoe Chilo podała się do dymisji. Pani minister ogłosiła rezygnację z funkcji po tym, jak szwedzkie media ujawniły, iż zatrudniała „na czarno” opiekunki do dzieci i od 16 lat nie płaciła abonamentu telewizyjnego.

A i minister (też kobieta) spraw zagranicznych W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM odeszła z podobnego błahego powodu… podobne sprawy miały miejsce w Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii…

Ale u nas… cóż standardy określa doktor, oops, już profesor Andrzej Lepper… przestępca z wyrokiem w randze wicepremiera.
Ale cóż… dla realizacji celu odnowy moralnej państwa… pójdziemy na małe ustępstwa… takie malutkie…

3. Zabytki.

Do rejestru zabytków wpisano Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, co mnie cieszy, bo pamięć o tych paskudnych latach powinna być utrwalona, a do tego – jest to, niestety, w dalszym ciągu jedyny w Polsce tak funkcjonalny i wielozadaniowy budynek. Aha, i nie widzę go ze swego okna… więc mi nie przeszkadza.
Wprowadzono do rejestru też „zabytkowe” bloki mieszkalne w Opolu Lubelskim… co już jest co najmniej idiotyzmem. Ale cóż – śmiejemy się często z Czechów za ich paradoksy…a Polska tzw. IV RP – to w całości jeden wielki paradoks…

[youtube=watch?v=a3Mg4l9QrZw]

4. Wartości
Oglądałem w telewizji fragment programu telewizyjnego o Nowej Zelandii. Kraj wspaniały, który rozwinął się głównie dzięki niezłomności swoich mieszkańców, bo i warunki naturalne i oddalenie od centrów Świata zmuszała icj mieszkańców do hartu ducha, niezależności, pomysłowości…
Tam wartością, na której został zbudowany kraj jest… drut nr. 8…
Co to jest?! A jest to po prostu drut do ogradzania pastwisk, który ma tą właściwość, że jest niełamliwy, łatwo się wygina, można nim wszystko, w każdych warunkach połączyć, naprawić, i będzie dalej działało, dopóki nie nadejdzie oryginał. Kiedyś, kiedy nie była tak rozwinięta komunikacja, kiedy Nowa Zelandia był tylko krajem rolniczym i wszystko się sprowadzało z macierzy, Wielkiej Brytanii – drut był metodą na przetrwanie. I stał się on synonimem dawania sobie rady, niezłomności, hartu, pomysłowości, i powodzenia kraju.
Polacy mieli wnieść do Europy nowe wartości… ponoć… poczucie godności i wartości chrześcijańskie… a co wnosimy?
Jak na razie – śmiech, żenadę, największe afery w Kościele Katolickim, które są zaprzeczeniem jakichkolwiek wartości… i oczywiście setki tysięcy uczciwych Polaków, którzy wyjeżdżają z Polski, nie oglądając się na nią, bo ona nie jest wstanie nic im zagwarantować….

To Europa ma nam coś do zaoferowania, coś co może nas uchronić przed groźbą zawłaszczania państwa przez siły ciemnogrodzian. To poszanowanie dla ludzkiej godności, wolność, praworządność, demokracja, prawa człowieka, pluralizm, tolerancja, solidarność i równość kobiet i mężczyzn, to przede wszystkim swoboda wyrażania swoich myśli

Nadzieją dla Polski – jest Eurokonstytucja.

Azrael

Przeproście Panią Senyszyn!

Katoprawica rozdarła się na cały regulator w sprawie wpisu na blogu Joanny Szenyszyn.

Ciekawe, za co?

Senyszyn od zawsze, czyli od kiedy zaczęła pisać felietony, używa takiego języka. I w „Faktach i Mitach” i na swoim blogu.
Nie robi w tym ostatnim wpisie personalnych wycieczek, nie używa słów uważanych za obelżywe.
Używa języka takiego, jaki może dotrzeć do tych, dla których jest adresowany.

Bo najważniejsze w tym tekście nie jest opisanie pazerności instytucji Kościoła, nie jest powiedzenie o tym, że politycy tzw. prawicy, pójdą na to, żeby dla przy podobania się Kościołowi, zabiorą 40 mln z funduszy emerytalnego dla nie swojej świątyni.

Najważniejsze jest to, co na końcu;

W sondzie WP na temat przekazania z FUS 40 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej wzięło udział 80 121 internautów. 83% uznało, że jest to niesłuszne, 14%, że słuszne, 3% nie miało zdania.

Mówi się, że internet jest prawicowy… a więc teoretycznie powinien wspierać w działaniach ostoję konserwatyzmu, czyli Kościół Katolicki.

Ale nie, bo katolik jest człowiekiem przyzwoitym i czułym na niesprawiedliwość i hucpę. I katolicy dali temu swój wyraz. Wyraźnie wypowiedzieli się przeciw decyzjom wikłającym Kościół w następną aferę.

To politycy, też katolicy, dla swoich utylitarnych, nędznych korzyści politycznych postawili Kościół w niezręcznej sytuacji.

Jest to o tyle dziwne, że ten Kościół przeżywa w Polsce teraz takie problemy…

Więc, Panowie Cymański i Niesiołowski! Zastanówcie się, co WY mówicie! Powinniście Szenyszyn podziękować za zwrócenie Wam uwagi!

Język wam się nie podoba? A „wykształciuchy”, a „pijacy i zomowcy” Dorna?! A „spieprzaj dziadu”, „małpa w czerwonym”?!

Senyszyn pisze ostro – bo rzeczy, o których pisze – są w wykonaniu tzw. katolickiej prawicy w wielu przypadkach haniebne.

Azrael

Grafolog do wynajęcia

Już się zaczęła z rana podnosić fala… fala obrońców biskupa Wielgusa.

Sfałszowany podpis! – krzyczą nagłówki…

Już zapewne w Toruniu w Radiu Maryja trwały przygotowania do wydań specjalnych.
Telefony do biskupa, z wyrazami hołdu już dzwonią, a dzwony na powtórny ingres – zapewne czyszczone są kredą…
Pręgierze dla Sakiewicza, Terlikowskiego, Milcarka i innych – czekają… jak to w katolickim kraju…
Poseł Strąk już pobiegł do prokuratury z wnioskiem o ukaranie winnych „zniszczenia” biskupa…
A tu okazuje się, że…(za dziennikiem.pl)

Grafolog, badający podpis Wielgusa, niewiarygodny

To nie abp Wielgus napisał swój kryptonim „Grey” na dokumentach SB – mieli zawyrokować zachodni grafolodzy. Tyle że od prawnika, który twierdzi, że ma taką ekspertyzę, odcina się Zrzeszenie Prawników Polskich, a instytucja, którą reprezentuje… nie istnieje.
[...]
Zrzeszenie nie przedłużyło z nim umowy. „Mieliśmy pewne wątpliwości co do jakości opracowań” – tłumaczy wiceprezes Zrzeszenia Mariusz Paplaczyk.
[...]
Sam fakt podpierania się autorytetem instytucji, która nie istnieje, podważa wiarygodność deklaracji Gontarskiego. Do tego specjaliści nie wierzą w to, że na podstawie mikrofilmu – bo tylko nim mógł dysponować Gontarski – można przeprowadzić rzeczową analizę grafologiczną.

Ponadto sam arcybiskup przyznał, że podpisał esbecki dokument.( a dokumentów potwierdzających jego współpracę było 56…)

Jakby nie było tych kłamstw, samego biskupa, hierarchów, jakby nie było okłamywania Benedykta XVI… jakby sami biskupi nie stwierdzili, że jednak trzeba się od niego odciąć… Gołym okiem widać, że stoi za tym Tadeusz Rydzyk

Ciszej nad tą trumną, Kościół powinien oczyścić się z tego błota, które sam sobie sprokurował… ale nie w ten sposób.

Azrael

Tu l'as voulu, George Dandin!

Nasz wielce wspaniały były premier, były komisarz Warszawy, niedoszły prezes banku zwany też, Dyzmą, skarży się i prosi na swoim blogu…

Wielce szanowni, straszliwie mądrzy i wszystko wiedzący dziennikarze. Bardzo serdecznie Was proszę zostawcie mnie w spokoju i przestańcie szukać mi zajęcia.

Cóż, drogi Mistrzu… prawda jest taka, że Twoja popularność, pomijając fakt, że masz kiepskie tło (bracia, Gosiewski, Kuchciński, Zawisza, Cymański, Lipiński, etc., etc ,…) została zbudowana w dużym stopniu przez dziennikarzy, którzy fotografowali Twój prawy i lewy profil, nagrali Twoje słynne „yes”, trzy razy, byli zawsze tam, gdzie Ty przecinałeś wstęgi i odsłaniałeś tablice, cieszyli się z każdego kilometra otartej przez Ciebie autostrady… A Ty teraz ich odtrącasz?! Ach, niewdzięczny Ty…

Continue Reading →

Spotkanie z Rafałem Ziemkiewiczem

Miałem wczoraj przyjemność, jako członek Klubu Prawicy.net uczestniczyć na spotkaniu z Rafałem Ziemkiewieczem.
Spotkanie miało znamienny tytuł – „Michnikowszczyzna”.

Ale tak naprawdę nie było to spotkanie autorskie, poświęcone samej książce, wydanej przez Ziemkiewicza – ale raczej przedstawienie przez niego pewnego ogólnego poglądu na pozycję Adama Michnika i jego środowiska i motywacje jego działań.

Spotkanie było dość „miękkie:, to znaczy – mało polemiczne i dyskusyjne, być może dlatego, że wszyscy się spotkali u „siebie”. Mnie mile zaskoczył fakt, że redaktor ma zbieżne poglądy z moimi na polską działalność „kaczyzmu” w obecnej chwili (to słowo, ku mojemu zdziwieniu – świetnie się w tym towarzystwie przyjęło…),ale o ty ma końcu.

Continue Reading →

  • Facebook