
Jerzy Marek Nowakowski pozwał rząd, w postaci ministra Obrony Narodowej, czyli tak naprawdę – państwo polskie. Sprawa dotyczy oczywiście raportu Antoniego Macierewicza.
Nowakowski, jak pamiętamy został tam umieszczony jako agent WSI, o pseudonimie „Falkowski” i miał w ramach działań operacyjnych – donosić na prawicę, w tym informować o nastrojach w Prawie i Sprawiedliwości – którego jest członkiem.
Publicysta nie zaprzecza, że w ramach swoich obowiązków był konsultantem ds. zagranicznych, ale nie zajmował się inwigilacją partii prawicowych. Sprawa Nowakowskiego jest pierwsza – ale nie ostania.
Antoni Macierewicz i Zbigniew Wassermann zeznawali przed komisją ds. służb specjalnych, że wprowadzenie zmian w raporcie o WSI było konieczne. Komisja nie uzyskała informacji, dlaczego dokonano zmian w raporcie i powstały co najmniej dwie jego wersje.
Media doniosły także, że zmiany zostały dokonane przez Lecha Kaczyńskiego…. telefonicznie!!! Nie w formie dekretacji, polecenia, powołania się na paragraf prawa – lecz poleceniem – nie wiadomo, czy uprawomocnionym – telefonicznie…
Opozycja złożyła projekt, aby powołać komisje specjalną ds. raportu. Jednocześnie komisja ds. służb specjalnych, od dawna usilnie zabiega o status komisji śledczej. Obydwie propozycje raczej nie mają szansy powodzenia…
Jarosław Kaczyński nie raczył powiadomić opinii publicznej, jakie były ostateczne powody odejścia z rządu Radosława Sikorskiego.
Tylko dziennikarze spekulują, że jednym z powodów była sprawa raportu Macierewicza – oraz, już potwierdzone – rozbicie struktur polskiego wywiadu i kontrwywiadu – także w Afganistanie.
Pytań jest kilka;
Jak jest odpowiedzialność osób zarządzających bezpieczeństwem Państwa?
Dlaczego państwo, w postaci jego przedstawicieli, czyli Sejmu, straciło nadzór nad służbami specjalnymi?
Czy informacje, które są w posiadaniu służb specjalnych, w tym komisji Macierewicza – są w odpowiedni sposób chronione?
Czy nie mamy obecnie do czynienia z sytuacją, gdzie służby specjalne zostały poddane praktycznie jednoosobowemu nadzorowi, bez możliwości kontroli.
To nie jest sprawa błaha, i nie odnosi się ona tylko do jednostkowych zagadnień, dotyczących Macierewicza i jego komisji. Podobne wątpliwości nasuwają się w sprawie materiałów dotyczących byłej SB.
Na jednym ze spotkań, na których byłem ostatnio, od człowieka, który kiedyś był poddany inwigilacji ze trony służb, padło zdanie – „materiały z teczki Lesiaka jeszcze zagrają”
Ostatni ważne pytania;
Kiedy i jak materiały z archiwów służb specjalnych zostaną wykorzystane do rozgrywek politycznych przez Jarosława Kaczyńskiego?
Muszę się przyznać – dziwię się opozycji, PO, SLD czy PSL, że nie protestują przeciw tak wyraźnemu zawłaszczeniu służb państwa przez kilkuosobową kilkę polityków.
I czy i kiedy poniosą oni za to odpowiedzialność? Czy może zostaną bezkarni, tak jak pułkownik Lesiak – i jego mocodawcy?
Azrael




Najnowsze komentarze