
1. Polityczna bieżączka dopada wszystkich. Komentarze na tematy „gorączce” muszą być szybko, od razu. News to news. Krzysztof Leski krzyczy o jedenastej w nocy, że premier oszalał, b grzebie w konstytucji… a co wcześniej, gdy komentował decyzje TK, lub popisywał się wiedzą zarezerwowaną dla prokuratury – to był cacy i normalny. Joanna Lichocka sypie witzem na temat konia prezydenta Kwaśniewskiego – też ciekawe. Wszystko to daje komentatorom spraw bieżących długą sławę… jakieś 48 godzin, do następnego newsa. Tylko Maciej Rybiński cieszył się dłużej, kiedy przymierzył kieckę Joanny Szczepkowskiej i ogłosił koniec III RP… tydzień się cieszył sławą i kilkunastoma polemikami – potem wszystko wróciło do normy.
2. Zawsze mnie zastanawiała, jak to jest, że wielu „zawodowych” komentatorów, szczególnie z tej młodszej generacji, która już nawet nie musi mówić, że w latach 80 „się nie zaciągała”, ma tak doskonałą zdolność mimikry.
Ich zdolność do upodabniania się do otoczenia (czytaj: redakcji, wydawcy) jest dla mnie zdumiewająca. Jak jesteśmy w Polskim Radiu – to jesteśmy pryncypialni i zasadniczy, ostrzy i prorządowi. Jak zaczynamy pisać dla gazety, niech to będzie na przykład „Dziennik” – to nagle nam się przestawia wajcha – i już piszemy głęboki, krytyczny artykuł – aby zaraz później – strzelić wielkim apologetycznym tekstem. Inni z kolei są postrzegani jako niezależni publicyści „Rzepy” na przykład, psioczymy na TVN i Waltera, afiszujemy się jak tylko możemy – ale kieszenie mamy otwarte – jak prawnicy, nie przymierzając – i jak zaproszą – to lecimy z wywieszonym ozorem….
3. Ta polityczna bieżączka i serwilizm – powoduje to, że tak naprawdę mało kto widzi dalej niż w perspektywie najbliższych tygodni, miesięcy, najdalej – do wyborów. Patrząc na bieżące rozgrywki, większość komentatorów gubi ideę dziennikarstwa – to znaczy sygnalizowanie czytelnikom, społeczeństwu o istniejących zagrożeniach. Dziwne, że to co się dzieje w Polsce od kilku tygodni wokół aborcji, i kuglowania sejmowego wokół Konstytucji RP – nie wzbudza niepokoju. Oto demokratycznie wybrany Premier rządu zabiera się do manipulowania w Konstytucji, aby obejść sprawę referendum – podstawy demokracji bezpośredniej. Oto usiłuje się wprowadzić do ustawy zasadniczej sprawy doktrynalne, wynikające nie z potrzeby społecznej, lecz wynikające z fundamentalizmu pewnej grupy politycznej – co stanowi pierwszy kroku ku powołaniu państwa wyznaniowego – a komentatorzy – milczą….Politycy usiłują złamać lub zwasalizować prawo dla swych utylitarnych celów…. a IV władza – śpi…
A potem nagle – jak przy sprawie Wildsteina – się obudzi… z ręką w nocniku…
Azrael





Najnowsze komentarze