
„Oto jest dzień, który dał nam Pan”, „Przemek, Przemek wicepremier”, „Przemek Gosiewski naszym przyjacielem jest”.
To tylko zapewne część repertuaru, jakim raczyli innych mieszkańców hotelu sejmowego posłowie i senatorowie Prawa i Sprawiedliwości, z okazji spodziewanej nominacji Przemysława Edgara Gosiewskiego na stanowisko wicepremiera. Nowo – stary repertuar biesiadny.
Dziwne, jak Siwiec całował ziemię w Kaliszu – rwetes się podniósł straszny… a tu – nic, cisza.
Może dlatego, że tam obrażano naszego, Papieża, a tu – właściwie pod postacią Pana można się domyślać różnych postaci… może nawet samego Premiera, prawda?
O Edgarze można śmiało powiedzieć, że zasłużył sobie. W oczach Kaczyńskiego, oczywiście, bo nie w oczach innych polityków, nawet z partii rządzącej. To człowiek pracowity, mróweczka, taki, co jak trzeba to zrobi wszystko, co mu się zleci. Świadczy o nim nawet to, jak zmęczony się kiwał i przysypiał na jednej z konferencji swego wodza.
[youtube=watch?v=DuvjKr4mias]
Ale z lotnością umysłu – już u niego słabiej, tak jak zresztą z wyczuciem politycznym.
Stanowisko wice szefa rządu – to już nie jest czysta administracja – to zastępca premiera, to twarz, która ma firmować Polskę, również w kontaktach za granicą. Tu trzeba umiaru i delikatności, taktu politycznego, elokwencji znajomości języka.
Ale Edgar jest sprytny, wie, zna swoje ograniczenia i doskonale zdaje sobie sprawę, że bez Jarosława Kaczyńskiego – jest nikim. Dlatego równolegle z karierą rządową – buduje sobie zaplecze, wpływy i poważanie w swoim okręgu wyborczym – w kieleckim. Stąd słynny peron, tomograf w szpitalu, projekt parku technologicznego i lotnisko miedzynarodowe… na peronie we Włoszczowej wysiadają trzy do pięciu osób jednorazowo… liczmy, że na lotnisku liczba będzie większa – bo wszyscy będziemy do tego dopłacać.
Roman Giertych stwierdził, że musi coś dobrego zrobić dla Polski, w związku z tym porozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim i powiedział mu, jak zwykle kategorycznie, że się nie zgadza na Gosiewskiego – wice bez teki…
To nie pierwsza taka stanowcza postawa długiego Romana… zawsze jest stanowczy… ostatnio, przy wyborze marszałka Sejmu.
Roman przypomina starą, sprytna kurę, którą goni wokół słupa kogut…
„Pobiegam trochę, zrobię jeszcze ze trzy kółka…a potem dam się złapać”. Bo co innego mu pozostało?
Wszystko to, kupczenie stanowiskami, handle – to nie jest objaw demokracji. To nie są procedury demokratyczne – to jest właśnie korupcja polityczna.
Przy taśmach Renaty Beger, Kaczyński powiedział, że tak właśnie prowadzi się rozmowy polityczne, w cieniu gabinetu, gdzie ustala się warunki i także stanowiska.
Przy obsadzeniu stanowiska marszałka – już takiej krępacji nie było – wszystko było czarne na białym – Jurek się ukorzy i wróci – dostanie laskę z powrotem. Giertych na minuty dosłownie przed głosowaniem – jeszcze się targował o stanowiska w tak zwanej erce…
Media jakby tego nie zauważały… dla nich to już się zrobił polski standard, taki akceptowalny.
Ale cóż, one są zajęte wzajemną nawalanką – jak ostatnio „Rzeczpospolita” z „Dziennikiem”…
Ponoć o idee i oblicze katolicyzmu chodzi…
Żenujące….
Azrael
Najnowsze komentarze