Kwity na Ziobro

Tak zwana IV RP miała do tej pory jedną poważną aferę, zagrażającą funkcjonowaniu koalicji rządowej oraz istnieniu rządu Jarosława Kaczyńskiego. To sprawa taśm Renaty Beger. Pozostałe afery – rozporkowa Samoobrony czy sprawy związane z finansowaniem działalności Ligii Polskich Rodzin – pozostają pod kontrolą władz i mogą być swobodnie manipulowane i sterowane.

Ale mamy sprawę związaną ze śmiercią byłe posłanki Sojuszu Lewicy Demokratycznej, byłego członka rządu – Barbary Blidy.
Od samego początku tej sprawy, po otrzymaniu pierwszych informacji – postawiłem tezę, że odpowiedzialność polityczna za śmierć B. Blidy spoczywa na ministrze sprawiedliwości, Zbigniewie Ziobro i jego ludziach, pośrednio i bezpośrednio z nim powiązanych.

Na swoim blogu http://bblida.tumblr.com od dnia 25 kwietnia 2007 roku dokumentuję wszelkie informacje w tej sprawie, zarówno te potwierdzające moją tezę, jak również informacje o wątpliwościach. Ale wątpliwości mam coraz mniej. Im głębiej w las – tym nie jak w przysłowiu – więcej drzew – lecz robi się coraz jaśniej.

„Gazeta Wyborcza” w swoim wydaniu piątkowym opublikowała raport, dotyczący przesłuchania 4. prokuratorów prokuratury katowickiej, prowadzących tą sprawę oraz rzecznika prokuratury – prok. Tomasza Tadli. W odpowiedzi na tą publikację, minister Zbigniew Ziobro zwołał 1,5 godzinną konferencję, na której próbowała obalić tezy materiału Wojciecha Czuchnowskiego i Piotra Pacewicza.

Konferencja Ziobry, przy współudziale jego podwładnego, zastępcy prokuratora generalnego Jerzego Engelkinga, miała podważyć materiał zgromadzony przez „GW” i wykazać jego nieprawidłowości i manipulacje…

Ale, wielki redaktor Ziobro, zwany od dziś także Wielkim Korektorem – ma pecha, bo materiały ukazały się w formie pełnej na stronach dziennika – i każdy może do nich sobie zajrzeć… Ja więc zajrzałem.

Nie zrobię jednak pełnej analizy tych skanów dokumentów, nie będę analizował zdań słowo po słowie, nie zamierzam tropić usuniętych fraz czy przecinków…Bo nie o to chodzi – i nie taki był cel tej publikacji…

Więc po kolei…

1.Porażką Zbigniewa Ziobry jest to, że te materiały w ogóle znalazły się w rękach dziennikarzy. Pełne, kompletne, bez skrótów, z przypisami. Oznacza to, że środowisko prokuratorskie widzi, że manipulacje w tej sprawie są tak potężne, że należy się bronić, że należy pokazać światu cały mechanizm, który za tą sprawą stoi.

2.Materiały jako takie mają ograniczoną wiarygodność – mogłyby mieć większą, gdyby do nich dołączone były nagrania, które w trakcie tych przesłuchań były czynione. Nie ma tych nagrań, nie wiadomo, czy publicyści „Gazety Wyborczej” są w ich posiadaniu. Jeżeli tak – to wyraźnie wzmacnia to wymowę dokumentów oraz ich siłę rażenia.

3.Materiały też nie są do końca wiarygodne, ponieważ nie zapomnijmy, że sprawa miała miejsce pomiędzy prokuratorami. Z jednej strony – byli to podwładni Zbigniewa Ziobry… z drugiej strony – też podwładni ministra… to plus weryfikacja – ma kolosalny wpływ na to, co się tam znajduje. Widać samocenzurę zarówno ze strony pytającego – jak i zeznającego.

4.Ważne jest odczytanie materiałów pod kątem psychologicznym… Otóż z tych materiałów wyziera poczucie odpowiedzialności za słowo, poczucie pewnej solidarności zawodowej, misji… ale także – poczucie strachu… Ci ludzie zdają sobie sprawę z tego, że to jest coś, co może złamać nie tylko ich karierę zawodową, ale również życie ich i ich najbliższych…

5.Materiały, przesłuchania, same w sobie są zmanipulowane, całe to dochodzenie, przesłuchania – to manipulacja, która ma przynieść wrażenie, że się tą sprawę „wyjaśnia”. Dlaczego tak sądzę – z prostego powodu. Otóż wszystkich przesłuchań dokonuje ten sam prokurator z prokuratury łódzkiej, Rafał Sławnikowski, i nie dokonuje tego w jednym czasie, lecz przesłuchania są rozciągnięte na 20 dni czerwca!
Między tymi przesłuchaniami mamy wielkie dziury, w czasie których prokuratorzy katowiccy mogą się ze sobą kontaktować, przekazywać informacje… i ulegać wpływom swoich przełożonych, ulegać manipulacjom i sterowaniu! I tak;

Sebastian Głuch jest przesłuchiwany 1. czerwca
Piotr Wolny – 12. czerwca
Tomasz Tadla – 13. czerwca
Tomasz Balas – 19. czerwca
i na końcu, najsłabsza psychicznie, z tego środowiska, mająca najwięcej wątpliwości – Małgorzata Kaczmarczyk – Suchan – 20. czerwca.

Taki rozrzut przesłuchań – pozwala na wiele, na bardzo duże manipulacje.

Same przesłuchania mają jednak wartość inną – bardzo znaczącą;

Wynika z nich jednoznacznie, że osią oskarżenia, motorem sprawy, osobą, która miała pogrążyć Barbarę Blidę (a może i innych polityków, także… z PiS – Wassermann) była Barbara Kmiecik.
To ona miała być głównym świadkiem oskarżenia, to wokół jej zeznań miano budować całą sprawę. To ona, zapewne za nadzwyczajne złagodzenie kary miała zostać „świadkiem koronnym”.

Przesłuchania prokuratorów szeregowych – nie wiele tak naprawdę wyjaśniają. Oni byli tylko narzędziami, które zostały użyte do realizacji sprawy. Prowadzący wcześniej sprawę prokurator Emil Melka został od niej odsunięty – ale z materiałów nie wynika, aby powodem była jego opieszałość. Chodziło tylko o zdynamizowanie akcji i działań, dlatego wymienieni prokuratorzy zostali skierowani do realizacji tej sprawy.

Same przesłuchania w prokuraturze łódzkiej dotyczą tylko przygotowań do zatrzymania Barbary Blidy i dochodzenia do akcji w dniu 25 kwietnia rano w Siemanowicach.
Ale nie zapomnijmy – a tle jest sprawa V DS 25/06 – która jest utajniona, gdzie tak naprawdę są dowody – a właściwie nie dowody – lecz zeznania Barbary Kmiecik i Ryszarda Zająca, mające być kanwą oskarżenia.

Te materiały opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” wskazują na następujące rzeczy;

1.Nacisk na prokuratorów Balasa, Głucha, Wolnego i Kaczmarczyk – Suchanek – ze strony ich przełożonych – był ogromny. Szczególnie ze strony prokuratora okręgowego – Krzysztofa Głucha, który na bieżąco, w sposób niespotykany – kontrolował ich działalność. I to właśnie ten człowiek jest następnym elementem układanki ogniwem, które ma prowadzić do wyjaśnienia tej sprawy. Nie wiem, czy już był przesłuchiwany, czy nie – ale to on jest tym, który posiada wiedzę, mogącą wskazywać na wpływ ministra Ziobry na przebieg dochodzenia, śledztwa i sposób zatrzymania Barbary Blidy.

2.Prokurator Głuch łączy prokuraturę katowicką z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, z Ocieczkiem i Śliwińskim, jako drugim, jeszcze ważniejszym elementem tej układanki. To właśnie w tej części sprawy należy się doszukiwać głównych elementów wpływów Zbigniewa Ziobro. Zarówno Ocieczek jak i szef ABW – Świątkowski – to przyjaciele Zbigniewa Ziobro z początków jego kariery – i to oni mieli dokonać spektakularnych zatrzymań.

3.Wizyta Zbigniewa Ziobro na Śląsku w dniach 25 lub 26 kwietnia – był bardzo prawdopodobna. Plotka ta pojawia się we wszystkich zeznaniach – a jej źródła należy upatrywać w ABW.

Kilkakrotnie już wysnuwałem tezę, że do wyjaśnienia sprawy okoliczności śmierci Barbary Blidy konieczne jest złamanie zmowy milczenia. Dokumenty zdobyte przez „GW” pokazują, że ta zmowa została złamana skutecznie, że wyłom został dokonany i fala popłynie już dalej.

Dzień przed ogłoszeniem materiałów otrzymaliśmy wyraźny sygnał ze środowiska prokuratorskiego, że nie udało się go spacyfikować nowej władzy. Oświadczenie Stowarzyszenia Prokuratorów RP o nie poddawaniu się naciskom politycznym – jest znakiem wielce wymownym – i wcale nie przypadkowym. To jest właśnie sygnał do wszystkich tych, prowadzących z nadania Ziobry sprawy przeciwko Kwaśniewskiemu , Millerowi czy Kaczmarkowi – aby nie dali się wmanewrować. I nie pomogą już pacyfikacje i przesunięcia, zastraszanie prokuratorów – sprawa wyszła na światło dzienne.

Publikacja piątkowa niewiele wyjaśniła – ukazała jednak schemat i rozpruła worek którym cała sprawa była owinięta. Prokuratorzy katowiccy, ta czwórka – to tylko narzędzia. Mam nadzieję, że dziennikarze dysponują następnymi dowodami i materiałami.

Ale niezależnie od tego – wiadomo – czas Zbigniewa Ziobro mija… on się nie sprawdził i jego może nie dni – ale miesiące – są policzone…za dużo błędów, za mało sukcesów – za duża popularność… O tym – w następnym artykule.

Teraz robi już tylko za odgromnik Jarosława Kaczyńskiego… ale może się okazać, że jeżeli wielce prawdopodobna teza o politycznym podporządkowaniu służb specjalnych i aparatu ścigania sprawom politycznym okaże się potwierdzona twardymi dowodami – to ten piorun przeskoczy także na szefa Prawa i Sprawiedliwości.

Azrael

2 Thoughts on “Kwity na Ziobro

  1. Maria W. on 08/07/2007 at 19:39 said:

    Szanowny Gospodarzu,
    przed chwilą wysłałam jeden post zamieszczony pod Pana wejściem audio-wideo, i dopiero teraz przeczytałam ten felieton, który mi dodatkowo wiele wyjaśnił.Być może ta szczególna nerwowość i aktywność min. Ziobro jest związana także z sytuacją, o jakiej Pan pisze. Ale nawet jeżeli dni czy miesiące pano Ziobro mogą być policzone, to i tak w sumie niewiele to zmieni, bo premier odwołałby min. Ziobro jedynie ze względów taktycznych, dla stworzenia pozorów dbałości o niezależność wymiaru sprawiedliwości. Nikt przecież nie uwierzy, obserwując poczynania braci Kaczyńskich, że może im zależeć na niezależności jakiegokolwiek urzędnika państwowego.Wszystko w tej chwili musi być trzymane silną ręką. Gdyby chodziło braciom Kaczyńskim o prawdziwą odnowę moralną i czystość państw, to nie tolerowaliby afer w obrębie PiS (choćby podejrzana sprawa SKOKów, umorzona w błyskawicznym tempie sprawa białostockiej oczyszczalni z senatorem Putrą w tle) i koalicjantów z Samoobroną na czele i nacjonalistami Giertycha.

    Pozdrawiam serdecznie
    Maria W.

  2. Maria W. on 08/07/2007 at 20:09 said:

    Przepraszam, że jeszcze raz ja, ale okazało się, że ostatnie dwa akapity przeczytałam niezbyt uważnie.Z tego, co Pan pisze, wynika, że ewentualne odwołanie min. Ziobry może mieć przyczyny szersze niż te, o których ja napisałam. Ale jednocześnie uważa Pan, że „jeżeli wielce prawdopodobna teza o politycznym podporządkowaniu służb specjalnych i aparatu ścigania sprawom politycznym okaże się potwierdzona twardymi dowodami, to ten piorun może takze przeskoczyć na szefa PiS.”

    Czy Pan naprawdę ma taką nadzieję? Przecież już nie raz słyseliśmy, że białe jest czarne, a czarne jest białe. Dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej?

    Sytuację mogą zmienić chyba tylko kolejne wybory, o ile społeczeństwo znormalnieje i przejrzy na oczy.

    Jeszcze raz pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook