Jak zostać prezesem spółki giełdowej

Nominacje na stanowiska szefów jednostek ważnych dla działania tak zwanej IV RP, nareszcie są podane określonym, jasnym kryteriom merytorycznym.

Po pierwsze – koniecznie nominant nie może być kojarzony wcześniej z daną branżą.

I tak szefem wielkiej spółki paliwowej został… prawnik, szefem banku centralnego – specjalista od betonów, natomiast na szefa spółki telekomunikacyjnej, stojącej przed wielkim wyzwaniem technologicznym (konwergencja się kłania) – kierujemy specjalistę od… historii myśli ekonomicznej…

Pod drugie – koniecznie musi należeć do żelaznej gwardii Porozumienia Centrum – a jak nie – to damy mu zastępców – dla pewności.

Po trzecie – nie może mieć teczki w IPN – a jak ma – to na pewno sfałszowaną.

Po czwarte – musi być praktykującym katolikiem – a mile widziane by było działanie przy jakiejś Kurii, w jakimś komitecie przy Kościelnym.

Nowa nominacja – na prezesa wielkiej spółki, „Polkomtel” spełnia te warunki.

Continue Reading →

Paranoiczna lojalność

Wysłuchałem krótkiej wypowiedzi telewizyjnej Jarosława Kaczyńskiego, w trakcie jego dzisiejszej obecności w Sejmie.
Nie był łaskaw stanąć przez posłami, w zastępstwie będącej na urlopie Anny Fotygi (zrobił to wiceminister Kowal) i wytłumaczyć się z polskiego udziału na szczycie w Brukseli.
Ale jego wypowiedź, kilkuminutowa zawierała taką konstatację;

Że sprawa krytyki polskiej polityki i polskiego uczestnictwa w Brukseli jest paranoiczna i on, premier, nie będzie się tłumaczył przed posłami, bo to jest PONIŻEJ JEGO GODNOŚCI.
A więc posłowie są niegodni, wręcz dla Jarosława Kaczyńskiego – tego rodzaju wypowiedź na sali Sejmu – jest uwłaczająca.
Już kilkakrotnie pisałem, że parlament dla Kaczyńskiego to nie miejsce debaty – lecz maszyna do głosowania. Stąd te porozumienia koalicyjne, gdzie prosto, łatwo, handlowo daje się załatwić sprawy.

W przypadku Pawła Zalewskiego – jest jasność. To tylko o LOJALNOŚĆ wobec PiS, i osobiście Lecha Kaczyńskiego chodzi. Bo PiS, a więc także LK pozwolili Zalewskiemu wrócić do polityki… bez nich byłby nikim…

Nie wiem, na co ten facet jeszcze czeka. Ja po takim dictum oddałbym legitymację w 15 minut… bez zdjęcia, aby się nie szargało…

Azrael

P.S. Sprawą usunięcia mojego video - zajmę się póżniej. 

Sprawa Barbary Blidy – początek końca

Dzis inaugaracja nowej formuły na moim blogu – nagrań video.

[dailymotion id=YdETsahH0gdSXhqUA]

Sprawa Barbary Blidy jest na tyle poważna, że istnieje konieczność jej dokumentowania w różny sposób.

Azrael

P.S. Proszę o Wasze opinie nie tylko o materiale, ale także o formule…

Pozdrawiam

P.S. O godzinie 14.00 moje nagranie zostało skasowane, bez podania przyczyn. To nie jest sprawa normalna i ja tego nie zostawię tak. Ci którzy je obejrzeli – wiedzą co tam było, być może sporządze następne… Post nie zniknie.

P.S. 2, To drugi materiał, nagrany przeze mnie…, godzina 16.55
Azrael

Dobry fachowiec, ale…

Szeroko otwarte oczy, wysoko podniesione brwi;

„Jak to?! Taki fachowiec, świetny poseł, specjalista najwyższej klasy, świetnie zarządzał Komisją Spraw Zagranicznych, zawsze tak lojalny, do tego – ceniony i poważany przez opozycję i media… a tu nagle – dyscyplinarka od Jarosława Kaczyńskiego?!” Za mały trzy słowa w wywiadzie w TOK FM, za zmarszczone brwi na bzdety, jakie Fotyga prawiła na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych?

Proszę się przyjrzeć temu zdaniu i spróbować ulokować Pawła Zalewskiego z takim przymiotami w każdej innej partii obecnej w Sejmie. Nawet Samoobronie…
Wszędzie ten człowiek byłby hołubiony, i nawet gdyby z jakiś względów nie zajmował miejsca w czołówce – to byłby dobrą i godną twarzą. I do takiej sytuacji by nie doszło.

I teraz proszę sobie przeanalizować dymisje Wildsteina, Sikorskiego, Marcinkiewicza. Każdy inny, każda dymisja z innego powodu. Ale każdy z tamtych miał coś, co i Zalewski ma w sobie choć dusił to, co sam dziś przyznał. To coś – to samodzielność myślenia i umiejętność kontestacji, pozytywnej kontestacji, otaczającej go rzeczywistości – pod kątem dobra środowiska w którym działali albo nawet szerzej – dobra publicznego.

Wiele, dziesiątki już razy pisałem, że rządów Kaczyńskich nie należy rozpatrywać w kategoriach rządów demokratycznych i racjonalności działań w imię dobra Państwa.
To jest hucpa polityczna, naładowana socjotechniką, skierowana na zdobycie i utrzymanie władzy. A działania polityczne skierowane są w stronę „ciemnego luda”, tego samego mentalnie, co za czasów komunizmu, dla którego liczy się, w kolejności micha, telewizja i msza w niedzielę w wyprasowanej koszuli….
Dla ludzi myślących, w takiej konfiguracji miejsca nie ma… może inaczej – dla ludzi niezależnie i dobrem państwa myślących. Promuje się miernoty, w stylu Kuchcińskiego, Gosiewskiego, Brudzińskiego… i Fotygi. Albo cynicznych łapserdaków jak Urbański i Kurtyka…
Jednym z czołowych postulatów Prawa i Sprawiedliwości, była “rewolucja moralna”. Ta rewolucja, jak każda inna nie może być realizowana przy pomocy inteligentów. Tych należy zgnoić, oskarżyć o zdradę, stłamsić i zniszczyć. I tak się z Zalewskim próbuje zrobić.
PiS to wymyślonym prywatny projekt Jarosława Kaczyńskiego, który miał mu utorować drogę do władzy i zapewnić panowanie. To projekt, marketingowy, który miał mu i jego bratu spłacić lata upokorzeń, „chodzenia” w trzecim szeregu polityków, lata odsuwania poza nawias wielkiej polityki. To projekt pozbawiony własnej idei politycznej – i pozbawiony właśnie MORALNOŚĆI! To projekt władzy. I nikt nam nie będzie bruździł.

Nie żal mi Zalewskiego i szczerze mówiąc – mało mnie obchodzi, jak się i on zachowa i jak z nim dalej w Prawie i Solidarności obejdą.

Każdy kto z tą hucpą trzyma – nie warty jest zachodu.

Azrael

Radość z reklamy

Tak to czasami ciekawy artykuł w internecie ma dodatkową puentę…

Azrael

Niepełnosprawni w polityce na przykładzie Anny Fotygi

Kilkanaście miesięcy temu pojawiły się na bilbordach plakaty reklamy społecznej, z hasłem „Niepełnosprawni w życiu – pełnosprawni w pracy”.
Jedna z grup kultury alternatywnej zrealizowała happening, doklejając na plakatach paski papieru i zmieniając plakaty na hasło „Niepełnosprawni w życiu – pełnosprawni w polityce”. Nawet nie było specjalnego wzburzenia, choć poza hasłem – zmieniły się też twarze na plakatach – na dwóch znanych polityków Prawa i Sprawiedliwości – nieprzypadkowo – braci…

Temat powraca – czy ludzie niepełnosprawni mogą uczestniczyć na pełnych prawach w polskiej polityce?

Anna Fotyga postrzegana jest, w zależności od tego, z której trony się na nią patrzy – jako polityk znakomity, świetny minister spraw zagranicznych, twardy negocjator, sprawny administrator resortu, człowiek kompetentny.
Wiadomo oczywiście kto tak o niej mówi…

Z drugiej strony – mamy do czynienia z opiniami zupełnie innymi – że jest nieudolna, słaba merytorycznie, niepotrafiąca wyartykułować swojego zdania, mająca problemy z komunikacją werbalną, a także – problemy z relacjami międzyludzkimi. Że jest wprost autystyczna…

Stwierdzenie ciekawe. Czy uzasadnione?

Continue Reading →

Co tam słychać w "Rzepie", redaktorze Janke?

Wszystkich wzburzył i zainteresował wczorajszy wpis na blogi redaktora Bertolda Kittla na temat generalnie sk* dziennikarstwa w Polsce – a tak zwanego dziennikarstwa śledczego (które ja nazywam ostatnio teczkowo – śledczym – służby donoszą teczki – dziennikarze je śledzą…) w szczególności.

Kittel napisał, miedzy innymi;

„Zrobiliśmy masę fajnych rzeczy, jechaliśmy po bandzie na maksa, walczyliśmy z całym światem. (…) Zaczęto mówić, że dziennikarstwo śledcze „Rzepy” jest wzorcem, punktem odniesienia. (…) Nie mówię, że nie popełnialiśmy błędów, ale czasem coś za bardzo chcieliśmy zrobić, bo nie byliśmy zimnymi technokratami. Ale nigdy, nigdy, nigdy nie zrobiliśmy niczego pod dyktando władzy ani kogokolwiek innego” (…)
„Dziś pytam siebie, gdzie są nasze ideały. Dlaczego dziennikarstwo stało sie zawodem prostytutki władzy? Dlaczego określenie „dziennikarz śledczy” staje się etykietką pudla warującego na progu sekretariatu ministra, czekającego na ochłap z rządowego biurka? Dlaczego praca w prorządowych mediach dla tak wielu ludzi staje się powodem nie do wstydu, ale do dumy? Dlaczego głównym osiągnięciem dziennikarzy staje się puszczenie w Internecie często zmanipulowanej informacji wyłącznie w celu osiągnięcia cytowalności? Dlaczego nie mówimy głośno o wstrzymywaniu materiałów, manipulowaniu, przewalaniu tekstów, o promowaniu uzależnionych miernot?

Jakby to nie czytać – o „Rzepie” w tym dużo…

Zaczęto mówić, że to nic, że Bertoldowi nerwy puściły, więc „Rzepa” jako dziennik wiarygodny musi się z nim rozstać, żeby ochłonął lekko…Piotr Lisicki, naczelny dał dziś uroczy, pełen optymizmu komentarz, gdzie po informacji padły słowa takie;

Continue Reading →

Pycha Henryka Jankowskiego

Prałat Jankowski to postać znana – i podziwiana. Znana z czasów „Solidarności”, kiedy się dobrze przysłużył wielu ludziom opozycji. Podziwiana… właściwie już nie wiadomo za co.

Media przekazały nam wczoraj informację, że Instytut im. Henryka Jankowskiego, pod kierownictwem Mariusza Olchowika, byłego ministranta księdza Jankowskiego – ma nowe pomysły marketingowe.
Będzie sieć klubokawiarni, z ładnymi kelnerkami, sprzedaż alkoholu w nich – dla celów, jak rozumiem – ewangelicznych. Zapewne w tych kawiarenkach będzie też sprzedawane wino, produkowane już od jakiegoś czasu, z wizerunkiem gdańskiego prałata. Na dodatek – będzie można sobie tam kupić kosmetyki z linii HR, nowej linii księdza Henryka – i koszulki z jego podobizną… zapewne stylizowane na Che. Prałat planuje też nakręcenie filmu, w reżyserii Mela Gibsona… z sobą w roli głównej!

Cieszę się z tych pomysłów, są takie świeże i odbiegają od poprzednich jego działań.

Continue Reading →

Nikt tak nie łączy jak premier

Nie ma lepszego działania na to, aby rozjuszyć tłum, jak to, aby go podźgać pikami, nie ma lepszej sytuacji, aby zjednoczyć ludzi, jak dać mu wroga.

Premier Kaczyński, swoimi słowami (wspomagany dziś przez Ludwika Dorna) uczynił dwie rzeczy;
Rozjuszył „tłum szatański” środowisk lekarskich – a potem go zjednoczył, w myśl znanej zasady, stawiając się i ministra Religę jako wrogów.
Strajki nie okażą się porażka, a nawet jeżeli – to i tak sprawiedliwość będzie po ich stronie.

Continue Reading →

Biologia po elpeerowsku

Po literaturze – czas na biologię.
Roman Giertych już okazał się wybitnym pedagogiem (program „zero tolerancji”), potem świetnym stylistą i krawcem (mundurki), następnie literaturoznawcą (Gombrowicz versus Wojtyła) a teraz – będzie nauczał o przyrodzie i biologi;
„Młodzież powinna się szczegółowo dowiedzieć, na czym polega zabijanie dzieci nienarodzonych” – powiedział w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” ten wybitny eurydyta, człowiek renesansu, twórca myśli neonarodowej, od becika do Dobraczyńskiego…

Biologia jest nauką empiryczną, zajmującą się badaniem życia. W przypadku człowieka objaśnia takie zagadnienia jak narodziny, wzrost, starzenie się, śmierć… i nie ma nic, kompletnie nic wspólnego z ideologią, poza tym, ze e jej skład wchodzi biologia EWOLUCYJNA.

Continue Reading →

Państwo to Ja

Komentowanie wystąpień publicznych czy prasowych Jarosława Kaczyńskiego jest z jednej strony coraz łatwiejsze, z drugiej – przysparza także więcej problemów.

Słowa przywódca Prawa i Sprawiedliwości, aspirującego do przewodzenia Narodowi, mogą być opisane w różnych kategoriach – politycznych, w tym społecznych, psychologicznych, inni by powiedzieli nawet – psychiatrycznych oraz, jak ostatnie jego wystąpienie w Radomiu – nawet demologicznych.

Od tych ostatnich skojarzeń, tak chętnie przez niemających co robić w wakacje komentatorów – odejdę. To tylko była retoryka wiecowa i wiązanie słów o „szatanach” z poezją Ujejskiego czy nawet z księgą Hioba – mija się z celem poważnej analizy.

Continue Reading →

  • Facebook