
Sceptycznego spojrzenia na sytuację polityczną w Polsce, nauczyły mnie wydarzenia ostatnich kilkanastu miesięcy. Przedtem, stary a głupi, gotowy byłem uwierzyć w zapewnienia, programy, oświadczenia… Ale praktyka uprawiania polityki – a także sposób jej komentowania i recenzowania przez media – uleczyły mnie skutecznie. Szczególnie – to ostatnie.
Patrzę sobie na polski magiel polityczny – i wiem, że nie ma tu, teraz siły politycznej, partii, ugrupowania, na które jestem gotów oddać swój głos bezwarunkowo, identyfikując się z ludźmi i programami. Może dlatego – że programy ni jak się nie maja po pierwsze, do realiów – po drugie – wiadomo, że są one pisane pod wybory, a nie oddają rzeczywistego katalogu potrzeb państwa i społeczeństwa.
Moje poglądy oscylują, jako ekonomisty, w kategoriach liberalizmu gospodarczego, pełnej prywatyzacji niestrategicznych gałęzi gospodarki, przy zachowaniu preferencji zrównoważonego parytetu rozwoju społeczeństwa. Czyli – doprowadzenia do sytuacji takiej, kiedy szanse społeczne 18 – latka z Warmii i Mazur będą podobne do tego z Warszawy. Myślę, że jest to możliwe, że Unia Europejska, jej pomoc, programy rozwojowe dają taką możliwość, aby następne pokolenie do tego dorosło. Przykłady Hiszpanii i Portugalii o tym świadczą. Czyli – kurs jednoznacznie proeuropejski i liberalny. A do tego jest potrzebna spójna, jednoznaczna polityka, realizowana przez stabilny rząd. Pamiętajmy też, że mamy na karku bardzo ważną, z punktu widzenia prestiżu, ekonomii wizerunku, sprawę – czyli organizację EURO 2012. Bez poprawienia relacji z Unią – nie jesteśmy wstanie zrealizować tego projektu.
Sceptycznie podchodzę do wyborów. Dopóki nie zobaczę wyników głosowania na tablicy sejmowej, które doprowadzi do ogłoszenia przez prezydenta terminu wyborów – nie wierzę. Ale warto rozpatrywać scenariusze.
Nadworni publicyści PiS-u, z Maciejem Rybińskim i Piotrem Semką na czele, od kilku tygodni prowadzą krucjatę promującą POPiS i zohydzającą ewentualną koalicję Platformy z LiD-em.
Maciej Rybiński w każdym „wyplutym” przez siebie artykule, próbuje udowodnić, że to nie głowa koalicji była zła, lecz jej ogon, czyli Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. Semka – podobnie. Mówiąc o LiD-zie – eksponuje się Sojusz Lewicy Demokratycznej, przydając demokratom.pl status kwiatka przy kożuchu LiD-u. Propaganda jest rozkręcona na cały regulator, a zwolennicy PiS-u, dla których wnuczek dziadka z Wermahtu był do tej pory największym wrogiem – gotowi się zbratać z wyborcami Platformy. Prawda jest taka, i to musi zrozumieć Donald Tusk – że taka koalicja legitymizuje rządy Jarosława Kaczyńskiego – i osłabia wiarygodność Platformy.
Cały czas komentatorzy, głównie springerowskich „Faktu” i „Dziennika” piszą o tajnych uzgodnieniach Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim, o paktach, typu – wybory za komisję, o trwających ponoć stałych konsultacjach. A z drugiej strony – co jakiś czas pojawiają się „pawie” medialne, takie jak rewelacje tygodnika „Wprost” o biciu żony Tuska albo o jego pijackich rajdach. W ogóle „Wprost” działa ostatnio, jakby miała scenariusz z przed dwóch miesięcy… teraz, panie redaktorze Janecki – już kochamy Platformę…
A Kwaśniewski spokojnie realizuje plan obłaskawiania Platformy, wyborców LiD-u… i wyborców PO także.
W wywiadzie dla agencji Reuters powiedział, że koalicja LiD- z PO jest naturalna, a do tego – że nie widzi problemów z poparciem kandydatury Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Sygnał bardziej niż czytelny, jednoznaczny. Wczorajsza wspólna konferencja Komorowskiego i Szmajdzińskiego, na temat Afganistanu i polityki informacyjnej MON-u – też była wymowna.
Krytycy takiej koalicji, szczególnie z części konserwatywnej PO, stwierdzają, że to zgubny pomysł dla tej partii, bo zostanie ona zdominowana i zużyta we współpracy z LiD-em. Ciekawe, że biorąc pod uwagę prawie dwuletnie rządy PiS i wszystko, to co w ostatnich tygodniach wyłazi na wierzch – nie widzą takiego zagrożenia w rządach z Prawem i Sprawiedliwością… Wiara w tak zwaną IV RP, silne państwo, które okazało się coraz słabsze, w te wszystkie rewolucje moralne, wstawanie z kolan w polityce zagranicznej, czyste intencje, solidarność społeczną – jest dla trzeźwego obserwatora kompletnie irracjonalna. Zostały tylko służby specjalne, podsłuchy, inwigilacje, nie załatwione reformy ekonomiczne, nepotyzm i bezprzykładne zawłaszczanie państwa.
Krytycy koalicji PO z LiD-em nie widzą jednego – że współpraca Donalda Tuska, Komorowskiego z Onyszkiewiczem, Geremkiem, Mazowieckim – i także Kwaśniewskim, którego już trudno traktować jako polityka stricte lewicowego – wzmacnia tą partię i nadaje jej mocny rys liberalny i europejski. Po rządach quasi nacjonalistów, populistów – to będzie ożywczy powiew. Te środowiska mają w dalszym ciągu wiele wspólnego – i ich siła z multiplikowana w jednym ciele koalicyjnym – osłabia lewicę, czyli SLD. Ale SLD ma czas.
Jan Maria Rokita, jak się wydaje, jest zmarginalizowany, i jego tak zwana konserwatywna grupa – nie liczy się za bardzo w partii – poza jego Krakowem.
LiD nie jest moją formacją ulubioną, szczególnie patrząc na to, jak się łaszą stare zetesempowskie knury, typu Miller, Dyduch… mam duże zastrzeżenia do Aleksandra Kwaśniewskiego za jego lenistwo. Marzyła mi się kilkanaście miesięcy temu zupełnie nowa formacja socjaldemokratyczna, z Kwaśniewskim i Cimoszewiczem na czele. Ale – nie ma wyjścia. Prawda jest taka, że stabilność Polski może zapewnić tylko koalicja PO z LiD-em.
I oczywiście – zniszczenie PiS-u.
Ale to w rękach Kaczmarka i komisji śledczych.
Azrael




trzeba jeszcze dodać, że na naszą lewice, patrzą bardziej przychylnym okiem w Europie…
Jeżeli PO będzie próbowało cokolwiek zrobić razem z PiS, to ja stracę resztę szacunku do Tuska… Nie mogę sobie nawet wyobrazić współpracy z takimi zakłamanymi, populistycznymi bandytami…
Więc modlę się o LiPO
Przypominam sobie pewnego wyborcę PO, dla którego najważniejsze było, że jego kandydat na posła ma w domu ‘ołtarzyk’ poświęcony Solidarności, z jej flagą i zdjęciami z 1980 roku…
Też staram się być ‘racjonalistą i sceptykiem’, ale przypominam, że dodatkowym spójnikiem PO i PiS jest wspólna przeszłość, nie tylko z Solidarności, ale także koalicji AWS-UW. Są ludzie, dla ktorych to ma znaczenie.
To Azrael dopiero od kilkunastu miesięcy wie że hasła wyborcze to tylko hasła?
„Gratuluję” – ja jestem świadomy tego od wielu lat…
Azrael jest liberalem gospodarczym? Nieprawda.
To co pisze dalej przeczy temu.
Oczywiście zgadzam sie że fajnie byłoby aby szanse nastolatka z Warmi były podobne do szans bogatego nastolatka z Warszwy. I faktycznie byłoby to sprawiedliwe. Ale to utopia.
I nie wolnorynkowe. Bo co zrobi Azrael – zabroni bogatym przekazywać pieniądze w spadku dzieciom – toż to zamach na prawo własnosci. Zrobi większą progresję podatkową? To nieefektywny socjalizm. UE brnie w równośc i socjalizm zabijając wzrost gospodarczy który jest podstawowym źródłem bogactwa ogółu…
Niestety nie wymyślono dotąd nic efektywniejszego niż wolny rynek, a wolny rynek rodzi niesprawiedliwości – przede wszystkim taką że nie każdy ma równy start. Ale to tak jak z demokracją – niedoskonała – ale nie ma nic lepszego.
Poza tym jako liberał gospodarczy Azrael powinien dać raczej przykład Irlandii i Estonii a nie Portugalii i Hiszpanii. Takie przykłady dałby prawdziwy liberał.
I kolejny mit Azraela – komisje śledcze zniszcza PiS – nic bardziej mylnego. PiS przetrwał Lepper, Beger, przetraw i komisje. Ma świetnych speców od PR którzy wymyślą odpowiednie medialne kontrakcje. A poza tym komisje nie są już tym co kiedyś – po prostu znudziły się już ludziom…
Azraelu, gwoli wyjaśnienia, Miller nie bardzo mógł mieć coś wspólnego z ZSMP, którą tak pogardzasz (dlaczego?), gdyż była to organizacja studencka .
Jeśli chodzi o znów przywoływanego dziadka Tuska, to pozwolę sobie zwrócić uwagę, że to nie dziadek, kimkolwiek był, uprawia w Polsce czynną politykę. Tuskowi można zarzucić co innego, jego własne zaniechanie. W momencie gdy jego janczarowie gnoili Cimoszewicza (Miodowicz i Brochwicz, sprawa Jaruckiej), on nabrał wody w usta i to go właśnie dyskwalifikuje w moich oczach. Nie mam zaufania do polityka, który akceptuje takie metody w swoim środowisku.
Odnośnie „ożywczego powiewu” jaki mają wprowadzić do SLD panowie z byłej Unii Demokratycznej, to czy ty, żuczku, nie pamiętasz, kto rozpoczął klerykalizację Polski? I co, uważasz, że to takie ożywcze było?
Pozdrawiam, T.
Teodoro, zawsze tak uważałem. Gdyby nie gruba intryga Miodowicza (włos mu z głowy nie spadł!) wobec Cimoszewicza moglibyśmy dawno zapomnieć o wrednych i anachronicznych bliźniakach. I bylibyśmy w innym miejscu życia. j.
Pingback: Top Posts « WordPress.com