
Oczekiwanie na debatę pomiędzy Aleksandrem Kwaśniewskim a Jarosławem Kaczyńskim jest zręcznie podsycane przez media. Będą miały one o czym pisać, co analizować, wytykać błędy i stawiać laurki.
A tak naprawdę sama debata, przy tych właśnie wyborach, do parlamentu krajowego, nie ma głębszego sensu i znaczenia dla wyników. Bo wybory w Polsce odbywają się na poziomie powiatu, województwa, a nie szczeblu globalnym. Głosuje się tam na znanych sobie, na twarze lokalne, na ludzi, którzy się sprawdzili, lub potrafią się na rynku lokalnym dobrze sprzedać. Układ polityczny został w ciągu ostatnich lat tak spetryfikowany, także na szczeblu lokalnym, że takie medialne szopki nie będą miały znaczenia. Oczywiście, sprawy wizerunków polityków mają znaczenie w metropoliach, Warszawie, Krakowie, Poznaniu, ale Kwaśniewski nie startuje – a przeciwnikiem Kaczyńskiego jest Donald Tusk.
Donald Tusk to ten, który przegrał na debacie dzisiejszej, jako „wielki” nieobecny. Wist Kwaśniewskiego, który na potyczce z Kaczyńskim może tylko zyskać, i podjęcie rękawicy przez Kaczyńskiego – to sprowadzenie szefa Platformy Obywatelskiej do rangi polityka drugiej kategorii. I Tusk teraz, jeżeli będzie chciał odzyskać pozycję, to musi konsekwentnie… unikać debat. Bo niezależnie od tego, czy dostanie zaproszenie od Kaczyńskiego czy byłego prezydenta – to zawsze będzie tym drugim. Chyba że propozycja padnie z obydwu stron, na debatę trójstronną… tego unikać już nie może, bo zostanie oskarżony o działanie tchórzowskie i przeciwko wyborcom.
Debata zapowiadana jest jako stracie III RP i projektu, bo przecież nie faktu społecznego i politycznego – czyli IV RP. To jest nadużycie i zabieg socjotechniczny, zastosowany przez sztab Jarosława Kaczyńskiego. Jest on próbą ustawienia Kwaśniewskiego w narożniku ringu, w pozycji obronnej, jako obrońcy układu. Na Kwaśniewskiego będzie się próbowało zrzucić odium rządów wszystkich od Mazowieckiego do Belki, jemu przypisać wszelkie wady III RP – zapominając o jej sukcesach. Kaczyński będzie atakował w starym stylu – będą padały słowa o układzie, o korupcji, o polityce zagranicznej na kolanach, o oligarchach, o odrzuconych – cały pisowski arsenał zagrywek socjotechnicznych. I doskonale. Kaczyński, patrząc na jego ostatnie wystąpienia na spędach wyborczych – gotuje się coraz bardziej, jego retoryka i styl wystąpień, atmosfera spotkań, napędza go i każe mu używać słów i sformułowań populistycznych i zdecydowanych. Ale studio telewizyjne – to jest zupełnie inna przestrzeń medialna i inna forma wyrazu.
Kwaśniewski nie może dać się sprowokować do wymiany ciosów. On będzie w studio po to, aby nie tak jak Kaczyński – kierować atak w stronę III RP i walczyć z Kwaśniewskim i … Tuskiem – lecz po to, aby po pierwsze, komunikować się z wyborcami swoimi, nieprzekonanymi oraz po drugie, z wyborcami Platformy Obywatelskiej, których musi przekonać, że koalicja z LiD-em to nie koalicja z postkomunistami, lecz z nowoczesnym, proeuropejskim układem politycznym. Kwaśniewski musi komunikować się z ekranem, kamerą ,widzem, w stylu pierwszej debaty Johna F. Kennedy’ego z Richardem Nixonem, a nie wchodzić w zwarcie z Kaczyńskim. Niech tamten sobie szaleje, niech atakuje – Kaczyński musi zachować spokój. Jak w aikido – siłą Kwaśniewskiego może być wykorzystanie agresji Kaczyńskiego – bo tej agresji należy się spodziewać. Kwaśniewski musi położyć nacisk nie na rozliczanie tego co było, lecz na pokazanie siebie i swojej formacji jako nowoczesnej alternatywy proeuropejskiej wobec Prawa i Sprawiedliwości… i PO.
Nie ma co analizować szczegółowych zagadnień. Nie wiadomo, jakie pytania zostaną zadane przez trójkę dziennikarzy prowadzących spotkanie. Sama formuła – krótkie, 30-sekundowe pytania i dwuminutowe odpowiedzi – nie daje wielkiego pola do oratorskich popisów i rozbudowanych wystąpień. Pola na własne inicjatywy polityków – są mocno ograniczone. Generalnie – wydaje się, że Kwaśniewski będzie miał przewagę w sprawach polityki zagranicznej – NATO, wprowadzenie Polski do Unii, plus minister Fotyga – której działalność można tylko zdyskontować na korzyść polityki zagranicznej w III RP. Polityka wewnętrzna, w kontekście wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia – może być atutem Kaczyńskiego. Ale i tu, dobrze kontrargumentując – Kwaśniewski ma szansę na zdobycie punktów.
Ale reasumując – debata nie ma wielkiego znaczenia na układ sił PiS – LiD. Może mieć, dość ograniczony wpływ, na wynik sondażowy Platformy.
Czekam na debatę z ciekawością – bez emocji.
Azrael




Ale reasumując – debata nie ma wielkiego znaczenia na układ sił PiS – LiD. Może mieć, dość ograniczony wpływ, na wynik sondażowy Platformy.
Mysle, ze wybory rozstrzygaja sie nie w metropoliach ale w malych miescinach i na wsiach, z ktorych sklada sie ten kraj Taki przekaz debatowy do tej czesci elektoratu nie dociera. A przynajmniej nie jego tresc, merytoryczna, o ile w ogole taka tam sie znajdzie.
Mam przekonanie, ze te wybory sa rozstrzygniete. I ze to rozstrzygniecie bedzie mialo tylko efekt osobisty dla politykow. Nie widze zasadniczego znaczenia faktu kto je wygra niewielkim procentem. Jesli patrzec dalej niz do poniedzialku 22 pazdziernika, nie mozna jak sadze tego znaczenia zobaczyc. I chcialabym, zeby nad tym zastanowili sie debatowicze. Ale to raczej niemozliwe. Dlatego wybory sie odbeda, a potem zycie potoczy sie dalej. Pewnie, ze wolalabym z dwojga zlego, aby zarzadzanie przejeli ci, ktorzy sa mniej oszolomieni, przynajmniej takie wrazenie sprawiaja. Ale naprawde to chce o wiele wiecej. A na to musze poczekac. Tego jeszcze nie widac.
Azraelu,
nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem, że wybory w Polsce odbywają się na szczeblu lokalnym. Najlepiej świadczy o tym to całe zamieszanie o to, kto skąd będzie startował, z którym przed chwilą mieliśmy do czynienia… Opisana przez Ciebie sytuacja mogłaby mieć miejsce, gdyby wprowadzone zostały JOWy, co zresztą było jedną z obietnic w 2005 roku. Choć i wtedy nie byłoby to takie oczywiste, gdyż ludzie wybrani lokalnie należą do jakiejś partii i stosunkowo ważne jest, co mają do powiedzenia jej liderzy…
Na debatę również czekam pozbawion wszelkich emocji, gdyż wypowiedzi polityków są do bólu przewidywalne. Kwaśniewski będzie mówił o tym, że powinniśmy się zbliżyć do UE, że to SLD wprowadziło Polskę do Europy. Wspomni pewnie także coś o gospodarce. Kaczyński będzie kwitował, że SLD=rządy oligarchii, że PiS jest najlepszy, że jest cudownie, a ludziom żyje się lepiej. No i oczywiście, że Kwaśniewski pił w Charkowie…
Pingback: Radio » Blog Archive » Debata
masz rację: nie ma głębszego sensu
ps.
no, chyba że na Wizji pojawi się Zamaskowany Ziobrro w otoczeniu Agentow CBŚundAund…
– i na oczach Miljonów zrealizuje „przedwyborczą 2005″ obietnicę PiS..;-)))
A tam. Co to za debata, jak mają sobie wymyślać przy udziale pośredników…
A z tym marginalizowaniem Tuska też bym nie przesadzał. To raczej stereotypowe myślenie rzucone przez jednego czy dwóch „znawców” dziennikarzy i podchwycone przez resztę. W tej kampanii wszystko jest płynne, a ludzie coraz bardziej zdegustowani, więc może się okazać, że gdzie dwóch się bje, tam trzeci korzysta.
Pingback: Ooops! » jak będzie wyglądać dzisiejsza (tzw.) Debata?
@Azraelu, pozwól , że ja też nie zgodzę się z Tobą, że wybory będa rozstrzygnięte na poziomie lokalnym , a ludzie głosować będą na znane twarze z lokalnego otoczenia! Tak nie jest! Może w jakimś stopniu tak, bo ktoś tam pewnie lokalnie kogoś zna, każdy ma też jakąś rodzinę, która będzie głosowała na kandydata , ale to tak samo dzieje się wszedzie , także w dużych miastach.
@beatrix piszesz: Mysle, ze wybory rozstrzygaja sie nie w metropoliach ale w malych miescinach i na wsiach, z ktorych sklada sie ten kraj (…)
mysle, ze zastosowałaś tu spore uproszczenie, któremu uległ też Azrael. Podzieliliście Polskę na metropolie ( duże miasta, czytaj Warszawa, Kraków, Trójmiasto ) i małe miejscowości = mieściny, gdzie w Waszym widzeniu takich miejsc wszyscy się znają i głosują na twarze , a nie na partie. Rozumiem Wasz punkt widzenia, ale sądzę , że nie można dzielić Polski na A i B. Jak już to co najmniej na A B C D E i jeszcze kilka literek alfabetu .
Nie żyjemy już w czasach, gdzie rytm życia małych miejscowości wyznaczał sobotni targ na placu czy rynku, niedzielna msza i odpust , a ludzie się znali wlaśnie na takiej zasadzie jak myslicie. Nie twierdzę, że takich miejsc w Polsce nie ma, ale jest ich coraz mniej, a powszechnośc przekazu mediów , szczególnie telewizji ma większy wpływ na ludzi niż gadanie sąsiadki spotkanej w lokalnym sklepie. Myślę, że zarówno Azrael, jak i beatrix zdecydowanie ulegli schematowi, który jest już chyba trochę wyblakły w swym odcieniu kolorystycznym i nie całkiem rzeczywisty. Nie w geografii tkwi linia podziału , a w mentalności, która nie wynika prosto z geografii, a z wielu innych czynników, przy czym geografia odgrywa w niej coraz mniejszą rolę.
I zapominacie zupełnie o miastach wielotysiecznych, które nijak do metropolii zaliczyć się nie da, ale od okreslenia „miescina” zarówno pod wzgledem wielkosci jak i wynikającej z tego rozumienia zaściankowości jest im już także bardzo daleko. I uwierzcie, że wiem o czym mówię, nie wynika to z mojego lokalnego patriotyzmu, ale z obserwacji człowieka, który w dojrzałym wieku zmienił miejsce zamieszkania z metropolii na miasto takie, którego włąśnie w waszym podziale geograficznym Polski, nijak znależć nie mogę.
a tak a propos debaty, chciałabym zapytac, dlaczego tak głośno było o tym pogardliwym okresleniu Jarosława miłościwie nam panującego odnosnie Tuska, jakoby ten ostatni był li tylko pomocnikiem Kwasniewskiego, wiec Jarosław z pomocnikami gadac nie bedzie, a jakos bez wiekszego echa przeszla celna i ostra riposta z ust jednego z poslow PO , ze w takim razie Tusk powinien zaprosic na debate Pana Rydzyka Tadeusza, bo wszak z pomocnikami w osobie Kaczynskiego rozmawiac nie chce. Brakuje mi wlasnie takiej tresci takiego smaku i ostrosci w wykonaniu opozycji. Brakuje mi „cukru w cukrze”. Trzeba bylo isc za ciosem i rzeczywiscie zaprosic Rydzyka, a czemu nie? Czego oni sie boja? Pluja im w twarz a oni grzecznie wycieraja sie i tworza nawe spoty z nicnieznaczacym haslem, by zylo sie lepiej, czy jakos tak. Takie to jakies mdle, bez wyrazu, Czy nikt tam nie ma pomyslu na wyrazistosc? Chociaz troche makijazu przed ta randka by sie przydalo. Rozumiem naturalnosc, ale bez przesady………..
@ ola
chodzilo mi wlasnie o rozroznienie mentalnosci. Moze nie geografia a poziom zycia w roznych miejscach determinuje wybory polityczne badz ich brak. Co oczywiscie nie jest jedyna regula i nie dotyczy wszystkich, jak to w wyborach – decyduje wiekszosc.
Tu trzeba spojrzec na rzecz poprzez liczby – wiekszosc mieszkancow Polski to mieszkancy wsi i malych miast. Stad sadze, ze wybory tam sie rozstrzygaja, nie chodzilo mi o wybieranie lokalnie, znanych twarzy.
Apeluję do wszystkich ,uczestniczenie w wyborach jest naszym obowiązkiem,jeśli chcemy mieć wpływ na sytuację w kraju to musimy iść. teresa