Kohabitacja z wężem

Jesteśmy już prawie dwa tygodnie po wyborach parlamentarnych i można by sądzić, że emocje, płacze i zgrzytanie zębów po stronie przegranych powinno powoli zanikać, przeradzając się w rozsądną refleksję i spokojną analizę, co i dlaczego przyczyniło się do porażki Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego i projektu tak zwanej IV RP.

Ale niestety – nic z tego. Nic, co by wskazywało, że relacje pomiędzy zbliżającą się już nową władzą wykonawczą, rządem Donalda Tuska, a głównym reprezentantem przegranej partii, Lechem Kaczyńskim, pełniącym funkcję prezydenta – miały przybrać cywilizowaną formę kohabitacji.

Continue Reading →

Dzień Zaduszny

Jak co roku, publicyści, stający według nich w „obronie prawdy” usłużnie przypominają, że nie mamy Dnia Zmarłych – tylko Dzień Wszystkich Świętych. Muszą sobie to sami przepowiedzieć i narzucić tą nową poprawność jak najszerszemu gronu. W zeszłym roku nawet niejaki redaktor Sobala z PR zapowiadał karanie prezenterów radiowych, jeżeli by im się przypadkowo wymsknęło na antenie niesłuszny Dzień Zmarłych.
No, ale to na szczęście poza mną… Dla mnie 1 listopada to dzień wspomnień nad grobami bliskich i przyjaciół, którzy odeszli – natomiast 2. – czyli Dzień Zaduszny – to dzień refleksji nad tymi, którzy nas opuścili i dlaczego nam ich brakuje.
W tym roku moje myśli pobiegły ku dzieciom. Dzieci, niczemu nie winne, ich śmierć, z głodu, z zaniedbania, czasami od kuli – to dla mnie największa hańba świata współczesnego. I nie wielcy pisarze, działacze polityczni, aktorzy powinni być w naszej pamięci tego dnia – lecz właśnie dzieci – te które odeszły i odejdą.

I mały fragment poezji;

Dzień zaduszny – Jan Brzechwa
Kiedy miedzianą rdzą
Pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki,
Zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
Smutniejące w dali swojej wysokiej.

Na siwych puklach układa się babie lato,
Na grobach lampy migocą umarłym duszom,
Już niedługo, niedługo czekać nam na to,
Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.

Jeżeli życie jest nicią – można przeciąć tę nić,
I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie…
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!

Azrael