
Świat im się zawalił 21 października 2007 roku. Wszystko się skończyło, układ zwyciężył, a 13 grudnia już zagościł w naszych domach. Nowa kasta „odrzuconych” i kombatantów IV RP jest w dalszym ciągi w traumie, szoku i nie potrafi sobie z tym poradzić. To znaczy potrafi zareagować w sobie tylko znany sposób – poprzez negację rzeczywistości, przez atakowanie Donalda Tuska i jego rządu, przez wyciąganie choćby najdrobniejszych jego potknięć, analizę jego wypowiedzi i życiorysu – jego i kandydatów do rządu. O, można już atakować Donalda Tuska za to, że nic nie zrobił, że nie przedstawił żadnego programu – pomimo, że nominację na premiera odebrał dopiero wczoraj z rąk Lecha Kaczyńskiego – a rząd zacznie funkcjonować po zaprzysiężeniu i uzyskaniu votum zaufania izby niższej parlamentu.
Ci frustraci, sieroty po IV RP to także sieroty po tak zwanym POPiS – ie. Oni są święcie przekonani, że do koalicji po wyborach w roku 2005 nie doszło tylko z winy Platformy i samego Donalda Tuska. To on jest winny, to on nie poszedł za głosem wielkiego moralnego przywódcy, Jarosława Mądrego Kaczyńskiego, Słoneczka Żoliborza, że nie zgodził się na koalicję łaskawie zaproponowaną Bo to on mówił jedyną wspaniałą, wielką prawdę – a inni tylko mu kłody pod nogi rzucali…Wciągnięcie na orbitę władzy Andrzeja Leppera i Romana Giertych – to też winna PO. Wszystko było w ogóle winą PO – pamiętamy wypowiedzi i wywiady szefa PiS – o czym by się nie rozmawiało – i tak zawsze się na Donaldzie kończyło i jego „bezprzykładnych, straszliwych atakach”.




Najnowsze komentarze