
Ludwika Dorna nie lubię – z zasady, jako byłego już przybocznego Jarosława Kaczyńskiego, i jako człowieka mocno zadufanego w sobie, który pozuje na ekscentryka – a tak naprawdę często wychodzi z niego… polityczny buc.
Dorn chwycił się nowych technik komunikacji, czyli Internetu. Zaczął w nim publikować listy. Ja się zmusiłem do przeczytania trzech – tego do wyborców, przed wyborami, następnie o ewentualnej koalicji konstytucyjnej – i ostatni – o Naszej Partii.




Najnowsze komentarze