Polemika w Salonie

Zaprszam dziś do Salonu 24.
Wczoraj napisałem artykuł „Scenariusz rozpadu”, który też był umieszczony na Salonie 24.

Polemikę ze mną podjął wczoraj redaktor Mikołaj Wójcik z gazety „Dziennik”.

A ja mu na to odpwiedziałem – dziś, swoim artykułem. Oto on, nie jest on wyjątkowo najpierw tu opublikowany, lecz jako polemika – spejclanie dla S24. Czyli – tylko w kontekście tamtego można go czytać…

——————————————–

Redaktor Wójcik ma rację.

Redaktor Mikołaj Wójcik, z „Dziennika”, odprężony po wyborach, ale zapracowany (zapewne ma swój udział w zmianie olinowania i ustawienia żagli swojej gazety pod nowe wiatry polityczne – jak to u Axel Springera bywa… – praca przy kabestanie kosztuje dużo sił…), miał jednak chwilę, aby zajrzeć i poczytać tekst anonimowego blogera, na Salonie 24. Chwała mu za to, tym bardziej że opinia dziennikarza i politologa jest zawsze cenna, dla nas, maluczkich.

Co ciekawe – Pan Mikołaj ma poglądy nie daleko odbiegające od moich. I on stwierdza, że twarzami PiS zostaną na zawsze (czyli do upadku partii – to moja teza, nie redaktora) Kurski, Suski i Jola w czepku. Nie pisze, czy to dobrze czy źle – wszak nie rzucamy tego na szerszy kontekst polityczny.

Dalej potwierdza moje przypuszczenie – że decyzyjność w Prawie i Sprawiedliwości ogranicza się do dość wąskiego kręgu, nawet bardzo wąskiego – Jarosława Kaczyńskiego, jego kota Alika – i zapewne telefonu – czyli kontaktu z bratem, nie raz obaj członkowie „biologicznego czynnika” mówili, że bez siedmiu rozmów via telefon nie ma dnia… I znów nasz redaktor nie wysnuwa z tego żadnego wniosku.

Ja wysnuwam – że Kaczyński, nie modelując na nowo stosunków w partii na szczeblu centralnym, a jednocześnie pokazując, że nie jest już nie omylny – może prowadzić do dalszej frustracji Rady Politycznej i Zarządu. Już wyniki na szefa klubu sejmowego wskazywały, że ta jedność zaczyna się chwiać. Zawężenie swojego obszaru konsultacji do wyżej wymienionych „postaci” tej partii – daje prawie pewność, że nic nowego się w tej formacji nie urodzi. A jest to nie tylko ze szkodą dla PiS – również ze szkodą dla polskiego parlamentaryzmu.

Nie jest prawdą, że tylko finanse się liczą. Mają one, zgoda, znaczenie dla funkcjonowania partii – ale równie ważna jest organizacja i ludzie. Jeżeli jednak z partii – i klubu – odejdzie kilkunastu posłów – to odejdzie również z nimi grupa działaczy lokalnych. Nie jest równie powiedziane, że jedność na szczebli centralnym zostanie przeniesiona automatycznie w dół, do interioru. Straty w regionach mogą być o wiele większe, niż w Sejmie – bo dotykają żywotnego interesu działaczy – własnych pieniędzy.

Moje słowa o sprzeczności w łonie PiS zostały przez Pana Politologa źle zrozumiane. Mnie chodziło o sprzeczności między głoszonymi ideami a faktyczną realizowaną polityką partyjną, która z hasłami równości, solidarności społecznej i „państwa oddanego obywatelom” nie miała wiele wspólnego. I dlatego konstrukcja, oparta o pomysł socjotechniczny, a będąca de facto wydmuszką ideologiczną, może się rozpaść. Tak wiem – elektorat PiS jest betonowy. Odporny na argumenty – i jak te 5 milionów wyborców wskazują – nastawiony na hasła populistyczne i kłamstwa serwowane mu przez Jarosława Kaczyńskiego. Ale nie zapomnijmy – to jest w dużej części elektorat pływający, który zdryfował do PiS z LPR i Samoobrony – i może znów popłynąć z innym nurtem. Badania socjologiczne (choćby te robione przez dr. Markowskiego w PAN) wskazują, że polski wyborca jest wyjątkowo niestały.

Prawa strona sceny politycznej jest zajęta przez PO, co zauważył redaktor Wójcik. Właśnie – jest zajęta, i dlatego właśnie dla PiS – partii socjalno – populistycznej nie ma tam miejsca. Jarosław Kaczyński nie może i nie potrafi przesunąć się do centrum – czego by chciała Jadwiga Staniszkis – może tylko brnąć dalej w populizm – i ortodoksję katolicką. A tego już młodzież i inteligencja miejska nie akceptuje. Wystarczy się przyjrzeć ostatnim badaniom uczestnictwa wiernych w niedzielnych mszach – spadki w niektórych regionach, w porównaniu z badaniami z przed kilku lat wynosiły nawet kilkanaście procent. Szokujące.

Nie ma miejsca na prawicy dla PiS – z racji tego, że Kaczyński nie potrafi zbudować nowego programu – jest natomiast miejsce dla prawdziwej, kilkunastoprocentowej chadecji. I taka, według mnie się objawi w ciągu najbliższych dwóch lat. PO będzie zabierało powoli elektorat lewicy do siebie, będzie musiało budować stałe, mocne centrum – kosztem konserwatystów. Według mnie, ich reprezentacja jest niedoszacowana.

Widzimy więc, że i pole działania – i oddziaływania PiS się zmniejsza. A jak się zmniejsza – to i notowania spadają. A jak spadają – to się robi nerwowo wewnątrz samej organizacji. I tak, jak kula śniegowa rosnącego poparcia PiS przed wyborami w 2005 roku zabierała po drodze różne odłamy prawicy – tak roztapianie się tego ubłoconego dwuletnimi rządami „bałwanka” pisowskiego – może spowodować, że cały układ zacznie się rozpadać…

Panie redaktorze! Program JEST ważny. I PO ma ten program – on nie musi być zapisany w kwitach, wystarczy, że będzie zapisany w programach cząstkowych poszczególnych ministerstw. A słuchając i Sikorskiego i Klicha, Pawlaka czy czytając dossier Jacka Rostowskiego – wiem, że program nowoczesnego państwa sama się ukształtuję. I jest to program oparty o współpracę poszczególnych ministrów i współpracę z UE.
Nie jest to sztuczny humbug „rewolucji moralnej” i „wzmocnienia państwa”, który zakończył się wykorzystaniem służb specjalnych do inwigilacji i bezprzykładnym nepotyzmem na każdym szczeblu administracji państwa i mediów publicznych.

Komisje powstaną – tylko najpierw trzeba wytrącić do końca wszystkie atrybuty władzy z rąk pisowczyków. To, że Hofman krzyczy za komisjami – to chyba normalne… a co ma mówić? Że Ziobra nie oddamy za żadną cenę?!

Prawo i Sprawiedliwość śmiercią skomplikowaną – pętlę będzie zakładał sam Jarosław Kaczyński, truciznę będzie serwował swoim wyborcom i członkom partii przez swoich akolitów – a na koniec kopnie krzesełko pod samym sobą. I zostanie pokoik na Żoliborzu…

Napisałem w tytule, że redaktor Wójcik ma rację… e, to był tylko taki zabieg marketingowy…

Azrael

Nowa gwiazda polskiej polityki

Krytycy Donalda Tuska i jego nowego rządu zarzucają mu, że brak w jego otoczeniu prawdziwych osobowości, że skład jego gabinetu jest skonstruowany tak, aby przypadkiem ktoś nie wychodził przed szereg – czytaj – premiera. I chyba, a nawet według mnie, na pewno – się mylą…
Ten rząd będzie miał dużo więcej ciekawych twarzy i polityków, których się słucha i poważa, niż można na pierwszy rzut oka przypuszczać.

Najczęściej wypowiadającą się osobą rządu, poza samym Donaldem Tuskiem (i, niestety, Julią Piterą) jest Bogdan Klich. Polityk do tej pory drugiego, a nawet trzeciego rzędu Platformy, były poseł Sejmu IV kadencji i obecny europoseł – od samego dnia zaprzysiężenia w Pałacu Namiestnikowskim wszedł w orbitę dużej polityki – i widać, że będzie miał dużo do powiedzenia – nie tylko w sferze obronności państwa. Jego debiut na konferencji prasowej, z dymisją Antoniego Macierewicza, od razu zwrócił na niego uwagę.

Kim jest Bogdan Klich?

Continue Reading →