Ludwik Dorn – samobójstwo czy cwaniactwo?

Polityk odchodził z życia publicznego do tej pory tylko w dwóch przypadkach – kiedy przegrał walkę – wyborczą – tak jak Roman Giertych, lub o pryncypia – jak na przykład Marek Jurek – lub kiedy się skompromitował. Moralnie, obyczajowo, albo wprost z powodu korupcji – jak niejaki Richard Nixon, na przykład (choć już taki Clinton wytrzymał…) albo Sawicka.
Rzadko się zdarza, że polityk odchodzi samodzielnie, bez przymusu, że świadomie wybiera inną drogę – jak Wiesław Walendziak.

Ale już całkowicie niezrozumiałe jest odejście z polityki poprzez popełnienie seppuku. Nie zwykliśmy do tej pory w Polsce, w której daleko jeszcze do standardów demokracji i zwyczajów kultury politycznej – widzieć polityka, który dla idei – nie zawsze słusznych – poświęca swoją karierę.

Czytając życiorys polityczny Ludwika Dorna, można w nim znaleźć właściwie trzy dominujące elementy – walkę, odejścia i powroty. Nie ma tam żadnych kompromisów, żadnych zagrań „pod siebie”. Kiedy „Lutek” uważał, że trzeba odejść, bo pozostanie w jakimś układzie nie zgadza się z jego poglądami – to rzucał wszystko – i odchodził. Jego kariera opozycjonisty i polityka po 1989 jest barwna i pełna zwrotów – jeszcze ciekawsza, niż jego życie prywatne – które też było bogate w zwroty i szybkie odejścia – ale bez powrotów.

Continue Reading →