
Nie lubię Wałęsy. Nigdy go nie lubiłem. Za zarozumialstwo, za brak taktu, za zawiść, brak klasy.
Zraził mnie jako prezydent, nie znosiłem jego wystąpień, miałem za złe otoczenie się ludźmi w stylu Wachowskiego, czy Drzycimskiego.
Ale jest, jest symbolem przełomu, jest człowiekiem, który wyniesiony na szczyt przysporzył Polsce splendoru – i dzięki temu jest jak jest. Jest Polska wolna.
Nie on stworzył „Solidarność”, tak jak nie uczyniła tego suwnicowa Walentynowicz i Andrzej Gwiazda. To tylko elementy. Nie oni tworzyli ideę i prawidła, nie są autorami 21 postulatów, nie wnieśli do ruchu pierwiastka intelektualnego. Ruch społeczny był dziełem doradców pierwszego komitetu strajkowego – a jego korzenie to ROPCiO, KOR, i inne związki opozycyjne. Także Kościół Katolicki. I setki tysięcy aktywnych działaczy w kraju.
Wałęsa ma znaleźć się w radzie mędrców Unii Europejskiej, projekcie pomysłu Nicolasa Sarkozy’ego. Polska powinna tam być, bo to miejsce i funkcja prestiżowa. Nie wiadomo jeszcze ani jaka będzie faktyczna rola rady, ale doświadczenie mówi, że takie ciała nie do końca formalne, mogą mieć duże znaczenie.
Jednym z zadań rady ma być przygotowanie raportu o rozszerzeniu Unii (a może o potrzebie jej zamknięcia w dotychczasowych granicach). Inne tematy, nad którymi mają się pochylić mędrcy, to sprawy imigracyjne, zmiany klimatyczne i rozwiązania jakie ma Unia przyjąć, polityka energetyczna, a także sprawy polityki energetycznej.
W Polsce pojawiły się już głosy, że Lech Wałęsa nie nadaje się do tego ciała, padają słowa o kompromitacji. Świadczy to o tym, jak zaściankowe jest spojrzenie na sprawy polskiego wizerunku zagranicą.
Były prezydent nie jest dyplomatą, nie posługuje się językami, nie jest intelektualistą Ale jest za to laureatem Nobla, byłym prezydentem – i człowiekiem, który ma w sobie charyzmę. I jest stale obecną w Europie historią – która jest bardziej szanowana i rozumiana wszędzie – tylko nie w Polsce.
Podważanie pozycji Lecha Wałęsy to upadek prestiżu Polski, to zanegowanie praktycznie jedynego polskiego tej klasy autorytetu, to negacja roli naszego kraju jako elementu historii także Niemiec, Czech, Węgier… wolnej strefy krajów byłego obozu komunistycznego.
Jest takie stare powiedzenie, niezbyt eleganckie, ale trafne.
„Psy szczekają, karawana jedzie dalej”.
Wałęsę obszczekują różnej maści bardziej rasowe, a najczęściej w ogóle nie rasowe pieski – ale on jest zbyt wysoko, aby mu to przeszkodziło… w dobrej promocji Polski.
Azrael
Najnowsze komentarze