
Dyskusja jak się przetacza przez media na temat książki Jana Tomasza Grossa, jak można było przypuszczać – jest dość miałka – i odnosi się głównie do zapisów publikacji – i udowadniania o ile, gdzie pomylił się autor. Będzie tropienie nieścisłości, udowadnianie, że autor nie zrobił kwerendy jedynie słusznych źródeł według Gontarczyka, czy innej gwiazdy polskiej historii z IPN lub innego narodowego instytutu.
Zapomina się oczywiście, że praca Grossa to nie jest opracowanie naukowe, czy nawet popularnonaukowe – lecz esej. I to esej oparty o żydowskie świadectwa oraz wspomnienia. I Gross nie ma obowiązku konforntowania ich z żadnymi materiałami źródłowymi.
Książka Grossa jest subiektywna, w części manipulatorska, ale materiały którymi się posługuje – są niepodważalne.
Jednak chciałem napisać o czymś innym. W całości dyskusji, która się rozpętała, brakuje mi prawdziwego odniesienia do nas, Polaków i naszego antysemityzmu. Tym razem polski polocentryzm, spojrzenie na otaczający nas świat przez pryzmat własnych doświadczeń – nie działa. A szkoda, bo można by porozmawiać o przyczynach polskiego antysemityzmu i spróbować go skonfrontować z innymi doświadczeniami.
Antysemityzm dla Polaków to nie jest pojęcie światopoglądowe, lecz tylko agresywne zachowania skierowane przeciw Żydom. Polacy mają na szerszą skalę nie przedyskutowali tego zagadnienia, dlatego gwałtownie zaprzeczają istnieniu tego zjawiska istnieniu we współczesnej Polsce. Świadczy to o niedojrzałości społeczeństwa i daje przyzwolenie na tolerancję w stosunku do wypowiedzi nie mających charakteru radykalnego.
W Polsce w dalszym ciągu zderzamy się z dwoma rodzajami antysemityzmu;
Antysemityzm tradycyjny, wynikający z głeboko zakorzenionego w polskiej świadomości i polskim kościele, aż do II Soboru Watykańskiego antyjudaizmie i antysemityzm nowoczesny,którego obliczem jest przekonanie o zbyt wielkim wpływie Żydów na różne dziedziny życia społecznego i politycznego.
„Sprawa żydowska istnieje, i będzie istnieć tak długo jak Żydzi będą
Żydami. Faktem jest że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny…”
To są słowa napisane w roku 1936 przez kardynała Hlonda, w jego liście pasterskim „O katolickie zasady moralne”.
To chyba tłumaczy się samo…
Za zabicie Jezusa i mordowanie chrześcijańskich dzieci „na macę” dokonywano często pogromów. Miały one właśnie charakter religijny, antyjudaistyczny.
Antysemityzm współczesny sięga korzeniami połowy XIX wieku i jest ściśle związany z tworzenie się u umacnianiem świadomości narodowej i nacjonalistycznej. Zaczęło się to w Niemczech i póżniej ogarnęło całą Europę, miedzy innymi Polskę, co widać w pismach Romana Dmowskiego, szczególnie z jego okresu późniejszego.
Chciałbym jednak przytoczyć tu fragmenty bardzo ciekawego eseju Henryka Grynberga, prozaika, poety i eseisty, który widzi problem antysemityzmu, odpowiedzialności chrześcijan i szerzej – Europejczyków wobec Żydów. Jest to bardzo gorzki tekst, w którym Grynberg udowadnia, że Europa, chrześcijańska Europa nie potrafiła wziąć na siebie odpowiedzialności za Szoa, i wcześniej – nigdy nie zaakceptowała Żydów jako pełnoprawnych członków społeczności europejskiej.




Najnowsze komentarze