Donald, cud nie zrobi się sam!

Donald Tusk w ostatnim sondażu CBOS otrzymał rekordowy wynik zaufania społecznego, 72%. Tak dobrze to miewał tylko Aleksander Kwaśniewski.

Znakomity jest również wynik pomiaru nastrojów społecznych – aż 53% ankietowanych sądzi, że sytuacja w kraju zmierza w dobrym kierunku. Czyli – wszystko wygląda doskonale, cieszymy się zaufaniem i idziemy jedynie słuszną drogą. Tylko, że to są tylko pomiary chwilowe, taki snap shot, który nie odzwierciedla faktycznego stanu polskiego rządu, nastrojów społecznych i perspektyw. A w mojej ocenie – nie jest dobrze…

Donald Tusk, jak na razie, nieźle sobie radzi z PR politycznym, stosuje bardzo stonowaną, miękką retorykę wypowiedzi, koncyliacyjność z jednej strony – i twardość z drugiej, szczególnie w odniesieniu do opozycji i prezydenta. Unika oficjalnie konfliktów, unika zwarcia.

Po niespełna dwóch miesiącach od zaprzysiężenia tego rządu – praktyka rządzenia nowej ekipy nie wygląda jednak najlepiej. Na dłuższą metę nie da się rządzić bezkonfliktowo, bez rozwiązywania lub eliminowania problemów. Mamy pięknie uśmiechy, doskonałe działania PR, świetne i szybkie decyzje w sprawach zagranicznych, które odblokowały Polskę na arenie międzynarodowej – i narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Wygląda, że działania pozorowane, na PR i unikanie konfliktów i trudnych decyzji jest na razie jedynym sprawnie realizowanym pomysłem na rządzenie. Natomiast brak efektów konkretnych, brak materiałów w formie projektów ustaw, rozwiązań systemowych, założeń, materiałów do dyskusji. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje oczywiście, że dostaniemy do ręki gotowe projekty reform finansów publicznych, instytucji administracji państwa, ochrony zdrowia, czy szkolnictwa – a do każdego takiego projektu, jako załączniki po 30 – 40 projektów ustaw, plus opracowania ministra Jacka Rostowskiego, dotyczące finansowania – lecz już byśmy chcieli poznać założenia ideowe i systemowe. Bo to, co elektorat usłyszał w kampanii wyborczej – było wielce obiecujące – i z tego będziemy rozliczać ten rząd.

Continue Reading →

Rysio detektyw

Zauważyłem ciekawą sprawę ostatnimi czasy;
Otóż politycy, którzy zeszli ze sceny politycznej, albo nie odgrywają na nim zbyt eksponowanego miejsca, a ambicje ich zżerają – zaczęli się ostatnio mocno eksploatować w Internecie. Pomijam takich, jak Ludwik Dorn, czy Leszek Miller, którzy wykorzystują to medium do rzeczywistego eksponowania swoich poglądów politycznych, tudzież do walki politycznej – ale jest grupa, która prowadzi tą formułę komunikacji dla zaakcentowania swojego istnienia i coś w rodzaju witryny – o, jestem, nie umarłem, liczcie się ze mną…

Czasami daje to kuriozalne i śmieszne efekty. I tak na przykład poseł PSL, Janusz Piechociński czasami na swoim blogu umieszcza jedno – dwu – zdaniowe komunikaty, o tym, co już dawno podały inne publikatory. Albo podaje… rozkłady jazdy pociągów, tudzież… dane księgowe. Zresztą kolejnictwem zajmuje się też ostatnio Paweł Piskorski…czyżby czas na prywatyzację PKP?

Inny były (miejmy nadzieję) polityk, Mirosław Orzechowski, prowadzi jak zwykle, walkę ideologiczną w obronie swojej wizji katolicyzmu, a ostatnio zajął się obroną strajkujących. Szczególnie tych z „Budryka”, nie widząc, że wspiera skrajnie lewacką organizację związkową – „Sierpień ’80”. Inny czołowy bloger LPR, Wojtek Wierzejski, którego wpisy rozpalały komentatorów, ostatnio zmniejszył intensywność pisania – zapewne szuka wreszcie uczciwej pracy.

Ale najbardziej kuriozalne jest pisanie Ryszarda Czarneckiego, niegdyś intelektualnej twarzy „Samoobrony”.

Continue Reading →