
Nie zawiodłem się znów na polskich publicystach, dziennikarzach, komentatorach, politykach i oczywiście, całym społeczeństwie.
Książka „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”, Jana Tomasza Grossa wydana przez krakowski „Znak”, rozpętała dyskusję zastępczą. Powiedziałbym – statystyczno – pseudonaukową.
Wydawnictwo to, traktowane w Polsce jako dzieło naukowe, jest w rzeczywistości esejem, opierającym się na wspomnieniach i świadectwach Żydów ocalałych po Holokauście, ich losach powojennych. Opisuje także relacje polsko – żydowskie po wojnie. Pogromy, mordy i co było skutkiem tego (choć nie tylko tego) – żydowską emigrację. Książka jest zamierzoną prowokacją, mającą według Grossa dać Polakom impuls do przemyślenia swojej postawy wobec Żydów w obliczu Holokaustu i upadku wartości – i pozwolić na oczyszczenie się z pewnych stereotypów.
Według Grossa antysemityzm Polaków jest stanem złożonym, wynikającym z faktu psychologicznego, polegającego właśnie na wojennej obojętności Polaków wobec masowego mordu, poczynionego przez Niemców na Żydach i strachu przed utratą zajętych po Żydach majątków, kiedy ci wracali po wojennych przejściach w swe rodzinne strony.
Książka wywołuje dyskusję, ale nie taką jak by chciał Gross – i nie taką, na jaką stać powinno Polaków. Nie ma w tej dyskusji prawie wcale pierwiastka moralnego, dyskusji o tym, czym jest antysemityzm i rasizm, jak został on w Polakach zakorzeniony, czy wybuchł on z powodu traumy wojennej i rozluźnienia gorsetu moralności, przewartościowania stosunku do drugiego człowieka w obliczu hekatomby hitlerowskiej, czy może są także głębsze przyczyny tego zjawiska.




Najnowsze komentarze