
Prawo i Sprawiedliwość w ramach „odzyskiwania” inteligencji wielkomiejskiej będzie zapewne sięgało po swoje kadry intelektualne. Piszę – zapewne – bo nie jestem do końca przekonany, czy Jarosław Kaczyński będzie potrzebował wsparcia intelektualnego. Wszak nie tylko genialnym strategiem jest – ale i wielkim myślicielem. Zupełnie jak Lenin…
Czytam ja sobie często dość propisowskich myślicieli i przyznam się szczerze (całkowicie bez ironii), że obcowanie z tekstami Szlachty, Gawina, Cichockiego czy nawet Legutki – bywa niezłą rozrywką i rozgrywką intelektualną. Gorzej już jest z Krasnodębskim. Ale cóż, i tak Jarosław Kaczyński oparł swój program tak zwanej IV RP na przemyśleniach z lat swojego „Sulejówka”, rozmowach z wiernym Dornem i lustrem (czytaj: bratem) a nie na analizie pism innych – w założeniach – gorszych I dostaliśmy zlepek idei narodowo – gaullistowskich w sosie populizmu.
Jednym z tych, których jednak Kaczyński słuchał – był zapewne Andrzej Zybertowicz. To on dał Kaczyńskiemu „mięso” jego projektu, coś, co go napędzało, co było osnową projektu zmiany państwa – czyli walki z układem.
Układ – słowo w czasie funkcjonowania tak zwanej IV RP najbardziej rozpowszechnione, pozostanie w słowniku politycznym już na zawsze – tylko teraz raczej w znaczeniu lekko kabaretowym. Układ służb, układ zależności, układ mafijno – biznesowy… ilość zastosowań jest nieograniczona. Większą karierę zrobiło tylko słowo „porażający”, ale już w połączeniu – porażający układ – wzbudza teraz paroksyzm śmiechu…
Zybertowicz wypłynął po raz pierwszy w roku 1993, kiedy wydał książkę ( w znakomitym, jedynym prawdziwie patriotycznym wydawnictwie „Antyk”) pod tytułem „W uścisku tajnych służb”.
W tej wiekopomnej pozycji Zybertowicz właśnie zawarł obraz mitycznego układu, oplatającego Polskę oraz nakreślił supozycję równie słynnego czworokąta, składającego się ponoć z przestępców, służb specjalnych, polityków i biznesmenów..
Ta wielka pozycja została przeczytana przez Jarosława Kaczyńskiego, zaadaptowana i ustaliła jego spojrzenie na III Rzeczpospolitą . Wystarczyło dodać do tego tylko „zdradę Okrągłego Stołu” „inwigilację prawicy” – czyli mityczną szafę Lesiaka – oraz na przeciw postawić wroga ludu – Adama Michnika – i świat już był poukładany.
Prawdziwą karierę Zybertowicz zrobił jednak dopiero w latach tak zwanej IV RP, kaczyzm pozwolił mu wypłynąć na szerokie wody i dał poznać jego szeroką i niebanalną wiedzę. Tropi wprawdzie wprawdzie układ „od zawsze”, ale dopiero czasy „naporu i przełomu” pozwoliły mu na szersze wypowiedzi. Pełno go było w prasie i mediach elektronicznych, gdzie mógł wreszcie wesprzeć swego protektora twórczą myślą. Już same tytuły jego artykułów i wywiadów z nim mówią nam wszystko…
„Kulisy IV Rzeczpospolitej”
„Układ w niemalże modelowej postaci”
„Szara siatka”
„Okiełznać enklawę tajności”
„Układ zasadniczy”
„Układ czuwa”
Za czasów jedynie słusznej władzy, Zybertowicz został ekspertem komisji weryfikującej WSI, a na toruńskim UMK, w Instytucie Socjologii, stworzono specjalnie dla niego studium Socjologii Bezpieczeństwa, zwane popularnie „toruńską szkołą wywiadu”. Warto zajrzeć tam i zapoznać się z programem – a jeszcze lepiej z listą wykładowców. Całe bydgoskie ABW tam sobie dorabia – a wcześniej można było znaleźć też tam nazwisko byłego szef UOP za czasów rządów AWS, a obecnie jeszcze szefa Agencji Wywiadu,. Zbigniewa Nowka.
Zwieńczeniem działalności Zybertowicza było funkcja doradcy przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, oczywiście do spraw bezpieczeństwa – bo nazwanie jego stanowiska „doradca ds. rozbijania układu” jakoś nie pasowało…
Ostatnimi czasy wychodzą jednak na światło dzienne dokonania naukowe i szkoleniowe pana doradcy.
Otóż w ramach budowy nowych struktur Andrzej Zybertowicz doradzał Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i szkolił nowy narybek funkcjonariuszy.
Kilka tygodni temu „Gazeta Wyborcza” ujawniła materiał o reformie „firmy”, jaką chciał wprowadzić nasz wybitny socjolog, poprzez wprowadzenie jej w „okres drgań” i „skoordynowane posunięcia rozwibrowujące”.
Idea miała polegać na tym, aby jak to zostało zapisane – wprowadzić ABW w „drgania” – czyli tak naprawdę ją zacząć rozmontowywać i poprzez działania socjotechniczne rozbić układ zależności służbowych i homogeniczności organizacji – a następnie – po atomizacji całego układu – złożyć ją na nowo z ludzi już tylko poddanych nowemu układowi odniesienia – czyli takich, nad którymi nowa władza będzie panować.
Całość miała się składać z siedmiu faz – i dać nie tylko nową służbę – ale i nowego człowieka służb.
Te wiekopomne opracowanie kosztowało 60 tysięcy złotych – ale chyba nie zostało zaadaptowane przez „fabrykę” ABW – bo patrząc na Bogdana Święczkowskiego – wolał on zapewne prostsze metody panowania nad podwładnymi – wrzask – albo pieniądze.
Ale Zybertowicz nie ustawał w staraniach o naukowe oddziaływanie na swoje ukochane służby – a i ABW chciała szerokim garściami czerpać z krynicy wiedzy nowoczesnej socjologii.
I znów nieoceniona „Gazeta Wyborcza” (przypomnijmy – element układu) dotarła – a właściwie otrzymała od jednego z kursantów – materiały z seminarium dla funkcjonariuszy ABW prowadzonego przez Andrzeja Zybertowicza (i innego „wielkiego” minionego okresu – Jerzego Targalskiego).
Tu już się posłużę bezpośrednimi cytatami z „GW”, by nie uronić nic z wielkich słów;
Otóż toruński profesor wykładał teorię „niecności” tajnych służb.
„Tajne służby to enklawa niecności – nauczał Zybertowicz. – Służby specjalne to instytucja, w której przestrzeganie zasad niecnych jest cnotą”. A „niecnota powinna służyć ochronie zasad zacnych” – podkreślał.
… i dalej…
„Czy aby chronić naszą wolność i wizję dobrego życia, musimy posługiwać się metodami wrogów wolności i innych wartości demokratycznych?”. Wyliczał, że takie metody to „skrytość, podstęp, manipulacja, dezinformacja i zdrada”.Na to pytanie Zybertowicz odpowiada twierdząco: ponieważ „wrogowie [państw demokratycznych] w swoim postępowaniu nie ograniczają się do zasad dobrego społeczeństwa i działają w sposób tajny”, więc „przeciw tajności bronią jest tajność” oraz „niecność”.
Żeby uściślić, co to jest „niecność”, profesor stwierdza, że „na gruncie norm naszej kultury” można powiedzieć, że „zasady rzymskie są zacne”, a „zasady arabskie są niecne”.
Do zasad i metod „niecnych” Zybertowicz zaliczył podejrzliwość i tajność. Jako typowe w działaniach służb wymienia: manipulację, dezintegrację, dezinformację, prowokowanie do zdrady, szantaż w zamian za współpracę, wreszcie „gromadzenie informacji tzw. wrażliwych, czyli haków na temat każdego”.
W konkluzji mówi o trudnej równowadze między „niecnymi” służbami a demokratycznym państwem i o tym, że „niecnota” może zainfekować demokratyczne otoczenie.
„Działania służb muszą być nieprzenikalne” i „nie muszą być zrozumiałe dla obywateli”, a „dochody z funduszu operacyjnego nie muszą być wykazywane w zeznaniach podatkowych” – rozwija swoją teorię toruński naukowiec.
Po przeczytaniu tych słów – na wszelki wypadek kilkakrotnie, aby nie uronić nic z wielkich przemyśleń – jednego mogę być pewien;
Polska socjologia rozpoczęła całkowicie nową erę. Erę, w której taki prawdziwy humanizm i głębia zagości wśród funkcjonariuszy. Już widzę oczyma duszy, jak oficerowie w stołówce nie mówią do siebie słowami z „Psów” Pasikowskiego („Ty się ode mnie odp*, Olo!”) lecz nad przysłowiowym kotletem mielonym rozprawiają o niecności służb arabskich – i zapewne rosyjskich. I już nie będą mówić i pisać o „zadaniach operacyjnych” lecz o „tajnych, ale cnotliwych działaniach na terytorium niegodnego i niezacnego kraju”…
Aż szkoda, że służby za rządów PO odżegnują się szkoleń Pana Andrzeja i bajdurzą coś o legalizmie działań…
Na szczęście myśl, wiedza i erudycja naszego socjologa nie będą się marnowały:
Został on niedawno doradcą w Kancelarii Prezydenta RP – obok innych połamanych manekinów ze sceny tak zwanej IV RP – Anny Fotygi i Ryszarda Legutki.
Może też będzie „rozwibrowywał” Pałac Namiestnikowski?
Azrael




Chyba Cię ostatnie wydanie Polityki z artykułem Paradowskiej do wpisu zainspirowało:)
BTW: A co ze specjalnym programem komputerowym, który miał dokonać kompleksowej analizy szarej sieci, hmm? Czy coś takiego w ogóle powstało? Jeśli tak, to ile pieniędzy podatników na to wydano??
Azrael,
Tak to juz jest jak profesorzy-amatorzy zabieraja sie za sluzby specjalne.
Nigdy nie bralem powaznie tych profesorskich wypocin i tak mi chyba zostanie.
Dla takich specjalistow szkoda czasu..
pozdrawiam tumba
wygląda na to, że ideolodzy kaczystowskiego bolszewizmu na głowę biją swoich poprzedników: jakie bogactwo aparatu pojęciowego, finezja i elastyczność myśli, a przy tym zapał i determinacja podobne jak u czekistów; zawiodły tylko narzędzia, czyli materiał ludzki – ciemny naród nie kupił, choć było (wciąż jest?) dość blisko
Program do wyszukiwania układu jest piękny w swej prostocie.
Przepis jest mniej więcej taki – mamy przestępce (no powiedzmy kogoś z zarzutami w IVRP to już oznaczało skazanie i wyrzucenie klucza) oraz osobnika którego nie lubimy bo jest naszym przeciwnikiem politycznym.
Ponieważ jako że rządzimy służbami mamy bezpośredni dostęp do baz PESEL, ZUS, KRS, oraz operatorów stacjonarnych i komórkowych – zarzucamy systemowi żeby znalazł powiązanie miedzy Panem przestępcą (lub za takiego powszechnie uważanym) a rzeczonym politykiem/osobnikiem którego chcemy umoczyć w układ.
Program szuka wszystkich telefonów i nazwisk z którymi ma jakieś bezpośrednie powiązanie jeden Pan a z drugiej strony drugi Pan. Ponieważ jednak zapewne obaj Panowie się nie znają ani nigdy nie rozmawiali ani nie występowali razem na żadnych dokumentach (co za pech) to szukamy powiązań wszystkich osób z którymi się kontaktowali (przy okazji budujemy graf szarej sieci). Jak dalej nie wychodzi (wysoce zakonspirowany układ) to się zbiera wszystkich z którymi kontaktowały się osoby z którymi kontaktowali się nasi obaj zainteresowani – i tak w kolejnych iteracjach aż do skutku (im dłuższa lista tym nawet lepiej – będzie „porażający układ”).
A że jak się mówi każdego na świecie można podobno powiązać przez zaledwie 7 osób to w skali małego 38 milionowego kraju na 3-4 iteracjach powinno się skończyć.
W ten oto sposób każdego z każdym można ślicznie powiązać. Można by się nawet pokusić o „automatyczny generator raportów o układach” dla przyszłych komisji weryfikacyjnych. Co maja biedne „Koale” się przepracowywać.
Mimo całej prostoty program operuje na całkiem sporych porcjach danych a że u nas integratorem wszystkich państwowych systemów IT był holding z Pomorza to już wiadomo po co była małemu fochowi komórka do Grubego Rycha. Pewnie dlatego najlepszy płatnik stał się w pewnym momencie wysoce niewygodny
Szczęśliwie 21.X w Polsce skończył się Kaczyzm.
pozdrawiam
aarabtoWrókśmjertelny.
Cóż, jak widać na załączonym przykładzie, działalność pana Zybertowicza była niezwykle potrzebna! Jaka szkoda, że tak pożyteczny człowiek został chwilowo miejmy nadzieję, odsuniety od wpływu na służby specjalne.
Pogrążeni w smutku: Sasza & Machmud
>>Voltaire
nie tylko do tego…
co do programu
to nawet sama „niewszystkojedno” GW donosila o tym
program istnieje
kazdego dnia jest wykorzystywany przez policje czy wydzialy PZ prokuratury
calkiem fajna i pozyteczna zabawka
na przyklad analizy polaczen z bilingow pomiedzy kilkoma numerami robi calkiem sprawnie i potrafi wyszukac zaleznosci czasowe/lokalizacyjne
dzieki temu programowi wlasnie udalo sie udowodnic niejakiemu Skorpionowi kilka zabójstw do ktorych nie chcial sie przynac
niewiernym Tomaszom polecam lekture:
http://www.acsys.com.pl/index.php?action=ALERT
http://www.i2.co.uk/Products/Analysts_Notebook/default.asp#
nawet to nie jest takie specjalnie tajne
Pingback: Polityka » Blog Archive » Zybertowicz niecnota
@Analog, jak rozumiem uważasz, że używanie takich programów śledzących przeciwko osobom nie oskarżonym o żadne przestępstwo, powinno być normą w demokratycznym państwie?
@kmdr_rohan
to nie sa programy sledzace
to sa programy analizujace dane
choc sa systemy, ktore potrafia na zywo analizowac polaczenia telekomunikacyjne
i o jakich „osobach nie oskarzonych o zadne przestepstwo” piszesz?
oskarzenie (=akt oskarzenia) to efekt finalny sledztwa wlasnie w demokratycznym panstwie
@Analog
„Ten pan nie śledził Jana X. od trzech dni, on tylko analizowałł dane o Janie X.”
Chcesz się bawić w semantykę?
O jakich osobach nie oskarżonych piszę? O całym tzw. układzie, który tropi zawzięcie pan Zybertowicz, a którego to układu, poza chorymi rojeniami (lub cynicznymi kłamstwami) kilku właścicieli jedynie słusznych poglądów – nikt na oczy nie widział.
@ kmdr_rohan
przypomnij sobie co mowili na poczatku lat 90
„u nas nie ma zadnej mafii”
Co do prof. Zybertowicza to jako jego b. student cenię go jako znakomitego wykładowcę akademickiego (i to bez ironii). Jest jednym z twórców toruńskiej socjologii. Wypromował (a przynajmniej nie przeszkadzał co i tak jest w polskiej nauce niemało)masę młodych zdolnych naukowców którzy sporo w świecie osiągnęli.
Każdy może mieć jakiegoś bzika. W czasach kiedy studiowałem bzik Z. wydawał sie stosunkowo niegroźny (zresztą oprócz szarych sieci były też JOWy razem z Przystawą) ale IV RP i paranoje jej twórców sprawiły że rozkwitł. On po prostu z braćmi K. nadaje na tych samych falach
Grzechem byłoby nie skorzystać z okazji.
Prywatnie u Z. też jest pono wesoło bo jak wieść gminna niesie żona po parunastu latach magistrowania na UMK zrobiła wreszcie doktorat z czego cała socjologia pokpiwa
Ale widać „wielkie” umysły nie znoszą konkurencji i krytyk w domowych pieleszach.
@Analog.
Znowu zabawy semnantyką, ale na podstawoiwe pytania dotyczące np. podstawy prawnej stosowania takich programów – jakoś nie chcesz odpowiedzieć.
P.S. W polsce nie ma mafii. To, co widzisz, ma się tak do mafii włoskiej. od której nazwa typu organizacji przestępczej wzięła swój początek, jak węgiel kamienny do kamienia węgielnego.
@kmdr_rohan
siegnij czlowieku po KPK znajdziesz podstawy
@Analog
O, znawca się odezwał
Proszę, pochwal się znajomością procedury. Może jeszcze IDS zacytujesz?