Blogerzy rzadko stykają się ze sobą w realu – jeżeli już, to sporadycznie. Lubią sieć, wirtualną rzeczywistość, choć ich pisanie odnosi się najczęściej do spraw ich życia prawdziwego, rzeczywistego.
Blogerzy piszą o wszystkim – bo wszystko ich interesuje – jedne rzeczy bardziej, inne mniej. Te, które bardziej przeżywają – lub są dla nich ważniejsze – upubliczniają w formie zapisów.
Blog już nie jest dziewczęcym pamiętnikiem, nie jest tylko pisaniem dla wąskiego kręgu czytelników. Staje się, wraz ze wzrostem znaczenia internetu – także zjawiskiem opiniotwórczym.
Nie jestem socjologiem kultury medialnej, ani badaczem rzeczywistości wirtualnej. Po prostu piszę. Dla przyjemności, dla potrzeby podzielenie się opiniami.
Jakiś czas temu, rok temu, spotkałem się z Makowskim. Makowski to dla mnie guru polskiego blogerstwa. Potrafi na swoich kilku blogach, używając różnych formuł wypowiedzi – od tekstu, skrótu myślowego, poprzez satyrę, aż do obrazu – przekazać ogromną wiedzę, myśl, wspomnienie. Jest plastykiem i fotografikiem – i do tego jeszcze twórcą – więc operuje wielością form. Zna możliwości przekazu wizualnego i możliwości sieci, jak mało kto. Makowski to król polskiego Internetu „wszechwag”. Warto go czytać – i polecać. Szkoda, że nikt go jeszcze tak naprawdę nie docenił.
Makowski powiedział mi, że za jakiś czas blogi – lub szerzej – prywatne opinie w internecie zaczną wypierać zorganizowane formy przekazu, że ludzie bardziej świadomi zaczną szukać nie suchych informacji – lecz także ich interpretacji, opinii, poglądów, nie z mediów mainstreamu – lecz właśnie internetowych „outsiderów”. I coś w tym jest – okazuje się, że forma blogowa, szybka, gdzie opinia i myśl przeważa nad suchym faktem, informacją, liczbą – pozwala na inne, świeższe, ciekawsze – i bardziej autentyczne przekazanie konkretnych danych. Na unikalność, jakiej mainstream nam nie daje.
Spotykam się także coraz częściej z opinią moich czytelników, że zaczynają czytać internet o poranku nie od portali, newsów z onet, wp, gazeta.pl czy innych źródeł – lecz sięgają od razu po informacje od niezależnych komentatorów. Bo uznają, że ten, który je pisze – wie więcej, jest bardziej autentyczny, miarodajny – i szczery.
Coś w tym jest – blog publicystyczny zaczyna pełnić rolę opiniotwórczą i ważną. Najświeższy przykład – to kampania wyborcza, prezydencka w USA. Po przeczytaniu doniesień z portali o aktualnym stanie rywalizacji – natychmiast sięgam do blogów, aby poznać opinie.
Dla mnie wypadkowa opinia z kilku blogów – i unikalne spojrzenie – daje dopiero obraz tego, jak ta kampania wygląda.
Bez opinii Bartka Węglarczyka, Marcina Gadzińskiego, Piotra Wołejki, czy kolegów z bloga Wybory prezydenckie USA 2008 – nie wyobrażam sobie śledzenia tych zmagań w USA.
Okazuje się, że mój blog też ma pewne grono czytelników – i jak się okazuje – zwolenników.
Portal dziennikarstwa obywatelskiego, Wiadomości24.pl, już drugi raz organizował konkurs na najlepszych blogerów i najlepszych dziennikarzy obywatelskich.
W roku ubiegłym, po kilku zaledwie miesiącach pisania – byłem w 5. finałowej, w kategorii POLITYKA.
A w tym roku – wygrałem w tej kategorii ten plebiscyt!

I żeby było do końca jasne – decyzję podejmowali internauci, głosowanie odbywało się anonimowo – i każdy miał prawo zagłosować raz na danego blogera.
Wygrał mój blog, ponieważ… no, dlaczego? Czekam teraz na Wasze opinie – dlaczego głosowaliście na mnie?
Ja wiem jedno – piszę, to co myślę, piszę to co czuję, piszę, jak się okazuje po wynikach, to co czują inni… Ale może Wy macie inne zdanie?
Dziękuję Wam za wszystkie głosy, za to, że uważacie, że warto…
Pozdrawiam serdecznie
Azrael
Najnowsze komentarze