Kukliński – coroczne patriotyczne jasełka

Jest początek lat dziewięćdziesiątych, szukam nowej siedziby dla firmy, w której jestem partnerem. Agent mieszkaniowy wskazuje mi ciekawą willę, właściwie segment. Skarpa wiślana, za Nowym Miastem, zacisznie i ekskluzywnie. Jadę, ulica Rajców, piękny szeregowiec, trzy kondygnacje z poddaszem, wszystko w pięknej boazerii. Czuć klimat bogactwa lat ’70, wszystko w nienagannej kondycji.
Wracam tam za kilka dni ze wspólnikami, podjeżdżam, rozmawiam z agentem. Okazuje się, że właściciela nie ma w Polsce – ale jego znajomi, młode małżeństwo, czujnie się nam przypatrujący – mają wszelkie pełnomocnictwa do wynajmu. Oglądam papiery – i widzę nazwisko – Kukliński. Po kilku minutach klapka się w głowie otwiera – patrzę się na małżeństwo – tak, kiwają głowami – tak, to ten… Willi nie biorę – za mała na moje potrzeby…
Wychodząc spostrzegam zamykającego furtkę sąsiedniej willi mężczyznę, krępego, już starszego.. patrzę się uważniej – tak, to on – były premier rządu PRL, Zbigniew Messner.
Tak mieszkał bohater polskich sił zbrojnych, oczywiście bohater dla jednych – zdrajca dla innych. Pieszczoch komunistycznego wojska, oficer do spraw specjalnych i adiutant generała Jaruzelskiego.

Continue Reading →

Wizyta w Rosji – bez przełomu, ale z perspektywami

Wylało się w internecie, mediach elektronicznych i prasie tyle informacji, opisów i komentarzy na temat wizyty premiera Donalda Tuska w Rosji – że każdy może sobie dopasować komentarz do swoich poglądów.

Jedno mogą zajrzeć do „Rzepy” i poczytać Marka Magierowskiego i przeczytać, że spotkanie przyszłego prezydenta Rosji, obecnego prezydenta Rosji i aktualnego premiera, z Donaldem Tuskiem – to tylko „miły gest”.
A z „w atmosferze powszechnego uwielbienia trudno ocenić efekty tej wizyty” – oczywiście – Marek Magierowski nie sili się nawet na analizę – bo i po co; On przecież nie jest od analizowania – lecz on jest KOMENTATOREM o szerokiej wiedzy eksperckiej – i on wie. No cóż – ja pamiętam, jak polityka „wstawania z kolan” nie przyniosła żadnych takich gestów ze strony Rosji – a pewien premier, przedstawiciel najlepszego sojusznika wielkiego mocarstwa – został przyjęty swego czasu w przedpokoju…

Z drugiej strony na przykład Wojciech Radziwinowicz z „Gazety Wyborczej” nie rozpatruje swojej „martyrologii” z próbą niewpuszczenia go na spotkanie z premierem Zubkowem – pisze, że to Putin pierwszy poruszył na spotkaniu z polskim premierem temat Katynia… inni jakoś tego nie zauważają– bo nie pasuje to do postaci ZŁEGO.

Pisanie komentarzy pod kątem własnych poglądów politycznych – mija się z celem. Czas spojrzeć na to pragmatycznie.

Continue Reading →

Prezent muzyczny

Tym razem postanowiłem zrobić prezent muzyczny zarówno moim czytelnikom, jak i sobie.

Z okazji tego małego zwycięstwa w plebiscycie portalu Wiadomości24.pl, dziś muzyka zwycięstwa;

Vangelis. Grecki kompozytor, głównie znany z muzyki elektronicznej – i znakomitej muzyki filmowej. Ostatnio, idący w stronę muzyki bardziej monumentalnej – czego świadectwem jest ilustracja muzyczna do filmu „El Greco”. W przeciwieństwie do Zbigniewa Preisnera, polskiego kompozytora, który ostatnio zaczął aspirować do pozycji kompozytora muzyki poważniej – Vangelis zna swoje miejsce i możliwości. A są one ogromne.

Dziś więc muzyka zwycięstwa – „Chariots of Fire”, za którą to Vangelis dostał w 1982 roku Oskara.

[youtube=watch?v=TYJzcUvS_NU]

Reszta ciekawych nagrań – jak zwykle na moim VideoBlogu.

W Warszawie ciepło i słoneczko – życzę wszystkim ciepłego weeknedu.

Azrael

W co i po co gra Jan Piński?

W dniu wczorajszym, umieściłem na swoim blogu artykuł pod tytułem Jan Piński odkrywa szarą sieć powiązań”. Dotyczył on sprawy relacji pomiędzy spółką J&S Energy a Skarbem Państwa, reprezentowanym przez Waldemara Pawlaka. Ale nie tylko.

Jednym z publicystów, którzy zajmowali i zajmują się tą sprawę – a szerzej, działalnością w Polsce spółki J&S Energy, należącej do grupy J&S Group – jest właśnie publicysta tygodnika „Wprost”, Jan Piński.

Piński wieczorem, w dniu 6 lutego 2008 roku, na jednym z blogów w portalu Salon24 umieścił komentarz do artykułu blogerki katartyny, dotyczący tej sprawy. Przytoczę go w całości.
(zapis z blogu kataryny, salon24, 2008-02-06, godzina 23:06)

Continue Reading →

Dorżniemy watahę!

Joanna Lichocka w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” pisze, że nowy rząd zajmuje się, jak to określa,„rewelacjami medialnymi”, dotyczącymi kopiowania danych i wynoszenia dokumentów Służby Kontrwywiadu Wojskowego, jeszcze za szefowania tej służbie przez Antoniego Macierewicza. Uważa także, że zbadanie nielegalnych podsłuchów, zakładanych przez byłe służby – co zostało już udokumentowane i potwierdzane zeznaniami przez komisją ds. służb specjalnych Sejmu – nie jest według naszej pani redaktor warte zachodu – mediów i polityków. Nie mówiąc oczywiście o laptopach i kartach sim, pogryzionych przez asystentkę ministra Zbigniewa Ziobro.

Pani Joannie „trudno jest ocenić, czy rewelacje [...] są prawdziwe”. Więcej – nie bierze się nawet za analizowanie tego, co się dzieje wokół służb specjalnych, ich szefa, Antoniego Macierewicza i ministra Ziobro.

Lepiej zamiast tego zwrócić uwagę gawiedzi na to, że przecież minęło blisko 100 dni działania gabinetu Donalda Tuska – a on nie przedstawił całościowego programu naprawy ochrony zdrowia i nie rozwiązał problemów w oświacie, nie mówiąc już o tym, że inne sprawy budżetówki leżą odłogiem.

Właściwie – można się z tezami Joanny Lichockiej zgodzić – kwestie rozliczeń zbytnio są eksponowane przez nową ekipę rządową i media, szukające newsa – a programy naprawcze państwa, administracji i budżetówki – są w lesie. Ale… no właśnie – jest parę ale…

Continue Reading →

Blogowe życie

Blogerzy rzadko stykają się ze sobą w realu – jeżeli już, to sporadycznie. Lubią sieć, wirtualną rzeczywistość, choć ich pisanie odnosi się najczęściej do spraw ich życia prawdziwego, rzeczywistego.

Blogerzy piszą o wszystkim – bo wszystko ich interesuje – jedne rzeczy bardziej, inne mniej. Te, które bardziej przeżywają – lub są dla nich ważniejsze – upubliczniają w formie zapisów.

Blog już nie jest dziewczęcym pamiętnikiem, nie jest tylko pisaniem dla wąskiego kręgu czytelników. Staje się, wraz ze wzrostem znaczenia internetu – także zjawiskiem opiniotwórczym.

Nie jestem socjologiem kultury medialnej, ani badaczem rzeczywistości wirtualnej. Po prostu piszę. Dla przyjemności, dla potrzeby podzielenie się opiniami.

Jakiś czas temu, rok temu, spotkałem się z Makowskim. Makowski to dla mnie guru polskiego blogerstwa. Potrafi na swoich kilku blogach, używając różnych formuł wypowiedzi – od tekstu, skrótu myślowego, poprzez satyrę, aż do obrazu – przekazać ogromną wiedzę, myśl, wspomnienie. Jest plastykiem i fotografikiem – i do tego jeszcze twórcą – więc operuje wielością form. Zna możliwości przekazu wizualnego i możliwości sieci, jak mało kto. Makowski to król polskiego Internetu „wszechwag”. Warto go czytać – i polecać. Szkoda, że nikt go jeszcze tak naprawdę nie docenił.

Makowski powiedział mi, że za jakiś czas blogi – lub szerzej – prywatne opinie w internecie zaczną wypierać zorganizowane formy przekazu, że ludzie bardziej świadomi zaczną szukać nie suchych informacji – lecz także ich interpretacji, opinii, poglądów, nie z mediów mainstreamu – lecz właśnie internetowych „outsiderów”. I coś w tym jest – okazuje się, że forma blogowa, szybka, gdzie opinia i myśl przeważa nad suchym faktem, informacją, liczbą – pozwala na inne, świeższe, ciekawsze – i bardziej autentyczne przekazanie konkretnych danych. Na unikalność, jakiej mainstream nam nie daje.

Spotykam się także coraz częściej z opinią moich czytelników, że zaczynają czytać internet o poranku nie od portali, newsów z onet, wp, gazeta.pl czy innych źródeł – lecz sięgają od razu po informacje od niezależnych komentatorów. Bo uznają, że ten, który je pisze – wie więcej, jest bardziej autentyczny, miarodajny – i szczery.

Coś w tym jest – blog publicystyczny zaczyna pełnić rolę opiniotwórczą i ważną. Najświeższy przykład – to kampania wyborcza, prezydencka w USA. Po przeczytaniu doniesień z portali o aktualnym stanie rywalizacji – natychmiast sięgam do blogów, aby poznać opinie.

Dla mnie wypadkowa opinia z kilku blogów – i unikalne spojrzenie – daje dopiero obraz tego, jak ta kampania wygląda.
Bez opinii Bartka Węglarczyka, Marcina Gadzińskiego, Piotra Wołejki, czy kolegów z bloga Wybory prezydenckie USA 2008 – nie wyobrażam sobie śledzenia tych zmagań w USA.

Okazuje się, że mój blog też ma pewne grono czytelników – i jak się okazuje – zwolenników.

Portal dziennikarstwa obywatelskiego, Wiadomości24.pl, już drugi raz organizował konkurs na najlepszych blogerów i najlepszych dziennikarzy obywatelskich.
W roku ubiegłym, po kilku zaledwie miesiącach pisania – byłem w 5. finałowej, w kategorii POLITYKA.

A w tym roku – wygrałem w tej kategorii ten plebiscyt!

I żeby było do końca jasne – decyzję podejmowali internauci, głosowanie odbywało się anonimowo – i każdy miał prawo zagłosować raz na danego blogera.

Wygrał mój blog, ponieważ… no, dlaczego? Czekam teraz na Wasze opinie – dlaczego głosowaliście na mnie?

Ja wiem jedno – piszę, to co myślę, piszę to co czuję, piszę, jak się okazuje po wynikach, to co czują inni… Ale może Wy macie inne zdanie?

Dziękuję Wam za wszystkie głosy, za to, że uważacie, że warto…

Pozdrawiam serdecznie

Azrael

Jan Piński odkrywa szarą sieć powiązań

Niefrasobliwość polskich mediów, jako odpowiedź na niefrasobliowść polityków – jest porażająca.
Informacje na tematy kluczowe dla polskiego bezpieczeństwa – nie tylko energetycznego – lecz również faktycznego bezpieczeństwa państwa jako organizacji – są na czołówkach gazet, portali internetowych i w newsach stacji telewizyjnych.

Z jednej strony sprawa decyzji darowania kary dla spółki J&S Energy, podjęta przez wicepremiera i ministra polskiego rządu. Spółki, która była i jest w dalszym ciągu w kręgu zainteresowania służb specjalnych Rosji.

Waldemar Pawlak, z przyczyn administracyjnych miał prawo podjąć taką decyzję – decyzja o karze była podjęta w sposób niezgodny z procedurą administracyjną i w związku z tym nieskuteczna i narażająca skarb państwa na dodatkowe koszty odszkodowawcze.

Ale z drugiej strony – biorą pod uwagę i partnera i wysokość kary – miał OBOWIĄZEK co najmniej zawiesić szefa Agencji Rezerw Materiałowych, Józefa Aleszczyka, który wydał taką decyzje – a sprawę poddać kontroli Najwyższej Izby Kontroli. I powinien wykonać to NIEZWŁOCZNIE – czyli już w grudniu 2007 roku – a nie po publikacjach prasowych.

Takie zaniechanie działań przez wicepremiera może rodzić niezdrowe podejrzenia. Tym bardziej, że jak za moment pokażemy – firma J&S Energy stosuje działania „niekonwencjonalne” – z których korzystają dziennikarze.

Publikacje prasowe o tej bulwersującej sprawie ukazały się – w tym wypadku w „Rzeczpospolitej” – bez konsultacji i wypowiedzi Waldemara Pawlaka. Jako właśnie „news”, a nie sprawa zahaczająca o bezpieczeństwo państwa.

Z drugiej strony dowiadujemy się z informacji dziennikarza tygodnika „Wprost”, Jana Pińskiego, zamieszczonej na blogu znanej blogerki, że był on świadkiem działań KORUPCYJNYCH, jakie zostały podjętej przez firmę J&S Energy, za pośrednictwem jej agencji medialnej, MDI, wobec redakcji jego pisma;

Pisze Piński, co następuje; (zapis z blogu kataryny, salon24, 2008-02-06, godzina 23:06)

Debata na temat kary

[...] Jako osoba, która upubliczniła informacje na temat darowania kary przez wicepremiera Pawlaka dodam kilka pikantnych szczegółów.
Otóż o karze za brak zapasów, która groziła J&S chciałem napisać w październiku zeszłego roku. Wysłałem wówczas w tej sprawie pytania do firmy MDI m.in do Pana Gorzelińskiego. Zamiast odpowiedzi dowiedziałem się, że MDI odwiedziło tygodnik Wprost z ofertą rozmów na temat wycofania pozwów dotyczących innych publikacji o J&S na sumę kilkunastu milionów złotych(rekordową w polskiej prasie), byleby tylko nie było tekstu na temat grożącej kary (Ciekawe skąd ta ostrożność, skoro decyzja miała być dla nich zaskoczeniem i niesprawidliwością?). W efekcie zawartej ugody, którą MDI ostatnio pokazuje gdzie może firma J&S wycofała pozwy co oznaczało dla niej utratę połowy wpisowego wynoszącego kilkaset tysięcy złotych, zapłaciła również koszty swoich prawników (4 lata obsługi 5 procesów, jak nic kolejne paręset tysięcy), a w zamian dostała przeprosiny na dwie trzecie kartki, no i brak tekstu na temat kary w październiku i listopadzie (tego ostatniego punktu formalnie w umowie nie było). Przedstawicielom firmy J&S zależało na ugodzie do tego stopnia, iż zaznaczyli, że autorzy tekstów nie muszą przepraszać firmy za swoje publikację (wiedzieli, że może być z tym kłopot).

Jan Piński

Ta informacja, przedstawiona przez redaktora Jana Pińskiego zawiera następujące sprawy;

J&S Energy, poprzez swoich „emisariuszy”, panów Kasprówa i Gorzelińskiego, doprowadziła do ugody pomiędzy spółką a redakcją „Wprost”. Za konkretną wartość – czyli odstąpienie od pozwów sądowych – redakcja tygodnika zgodziła się nie publikować informacji na temat decyzji Waldemara Pawlaka, wobec J&S Energy…

Czy to można nazwać korupcją? W czystej postaci – zapewne nie. Ale Jan Piński pisze, że jego redakcja ODSTĄPIŁA od poinformowania opinii publicznej o sprawie ważnej z punktu widzenia bezpieczeństwa, w zamian za zaniechanie działań firmy gazowej…

Jan Piński niechcący odsłonił, na jakiej zasadzie działają firmy PR, pracujące na rzecz różnego rodzaju firm. I w ten sposób odkrył nam system działania szarej sieci powiązań i wpływów.

Jan Piński uchodzi za specjalistę od pisania o sprawach PKN „Orlen” i właśnie J&S Energy.
Warto się zapytać – czy i jak informacje, zbierane przez redaktora Pińskiego były wykorzystywane?

Azrael

Znów awantura o książkę

Jeszcze dobrze nie skończyła się „wielka, ogólnopolska dyskusja” o książce Jana Tomasza Gross, „Strach”, a już na horyzoncie następna dyskusja.
Piszę z przekąsem o tym – bo podobnie jak w przypadku „Strachu” – dyskusja będzie się toczyła w mediach, pomiędzy poszczególnymi publicystami, redakcjami i środowiskami – bez szerszych konotacji i refleksji społecznych – czy w tym przypadku – religijnych, światopoglądowych i wewnątrzkościelnych. Choć może się okazać, że dla niektórych ta nowa pozycja wydawnicza będzie ważna i przełomowa.

Jutro Wydawnictwo Sic! Wypuszcza na rynek książkę Tadeusza Bartosia, byłego dominikanina i dalej działającego teologa, pod tytułem „Jan Paweł II. Analiza krytyczna”.

Wydawca książki pisze o nowej pozycji wydawnictwa;

„Książka Tadeusza Bartosia o Janie Pawle II, opatrzona podtytułem „analiza krytyczna”, znacząco różni się od dotychczas wydawanych w Polsce pozycji poświęconych zmarłemu w 2005 roku papieżowi. Autor – znany teolog, publicysta i były dominikanin – nie rysuje bowiem kolejnej laurki, lecz przygląda się postaci i poglądom Jana Pawła II z krytycznym namysłem.”

Książka nie jest pełną i kompletną monografią krytyczną życia i pontyfikatu Karola Wojtyły. Jest to raczej zaczątek dyskusji na ten temat.

Continue Reading →

Afera gazowa – czyli Gudzowaty znów na scenie

Program „Superwizjer”, autorstwa Przemysława Wojciechowskiego, pojawił się 4 lutego w telewizji TVN24 nieprzypadkowo. Nieprzypadkowo właśnie w tym terminie – przed wyjazdem Donalda Tuska do Moskwy.

I nie chodzi w tym materiale tylko o sprawy kto i kiedy podpisywał umowy na dostawy gazu do Polski, siecią przesyłową z Ukrainy, ale dla porządku przypomnijmy;

W 2003 roku umowę na dostawę UZUPEŁNIAJĄCĄ – co warto zaznaczyć, tak zwaną spotową – podpisał Marek Kossowski, ówczesny szef PGNiG. Umowa trójstronna, pomiędzy PGNiG, Eural-Trans-Gas oraz ukraińską państwową firmą Naftohas Ukraina była uzupełnieniem umowy ramowej, podpisanej bezpośrednio z „Gazpromem”, za pośrednictwem spółki Gaz – Trading, udziałowca EuRoPol – Gaz. Umowa ta była gwarantowana przez znaną zachodnią firmę audytorską – a sam pośrednik był polecany przez zarówno przez Ukraińców – jak i „Gazprom”. Sprawa był czysta formalnie – nawet jeżeli do polskich służb dochodziły informacje, że nie wszyscy udziałowcy pośrednika są „pierwszej świeżości.

Continue Reading →

Kim jest Siemion Mogilevich?

Sprawa Siemiona Mogilewicza, firmy „Eural Trans Gas” i kontraktów, jakie były podpisywane przez polską stronę – firmę PGNiG – to tylko mały odprysk dużo większej sprawy, rozgrywającej się na szczytach władzy w Rosji i Ukrainie.

Kariera Mogilewicza i jego wiedza na różne tematy, tajemnice Kremla, „Gazpromu”, ale także Ukrainy i Kijowa – są ogromne.

Zostawmy więc polski zaścianek – i zajmijmy się czymś naprawdę frapującym;

Ktoś już na ten temat napisał, postanowiłem się więc posiłkować gotowymi materiałami.

Continue Reading →

USA – Polska – Rosja

Śmieszą mnie odgłosy, jakie dochodzą od strony komentatorów pro pisowskich na temat polskiej polityki zagranicznej. I tej wobec Stanów Zjednoczonych – i jeszcze bardziej wobec Rosji. Tak samo zresztą, jak opinie na temat konieczności prymatu poprzedniego modelu polityki wschodniej – rozumianej jako „dopieszczanie” naszych relacji z Ukrainą i Gruzją oraz próby wyciągnięcia innych państw po sowieckich ze sfery wpływów Rosji.

Polska, co już wielokrotnie pisałem, ze względu na swoją pozycję geopolityczną – powinna i musi realizować politykę równowagi. Równowagi pomiędzy poszczególnymi graczami na scenie globalnej.

Polityka rządu Prawa i Sprawiedliwości wepchnęła nas – za darmo, bez zabezpieczenia – w orbitę doktryny militarnej Stanów Zjednoczonych. Doktryna ta, prowadzona niezmiennie od wielu lat, pod wpływem neokonserwatystów, polega w stosunku do Rosji na jej osłabianiu. Za wszelką cenę. I uwikłanie się Polski w tą grę, poprzez ochocze przystanie na tarczę antyrakietową – tylko pogorszyło pozycję Polski wobec Rosji i UE , a nie wzmocniło.

Tarczy – NIE MA i jeszcze przez lata nie będzie – nie tylko ze względów zmian politycznych w USA, ale głównie z powodów technologicznych.

Continue Reading →

„Behemoth” wreszcie popularny w Polsce!

Znakomity zespół deathmetalowy, „Behemoth”, znany szeroko w Europie Zachodniej (ostatnio grał we Francji, gdzie nagrał też krążek DVD) i walczący o rynek USA – zdobywa popularność w Polsce.

Polski deathmetal, którego najbardziej znanymi przedstawicielami są zespoły „Kat” i „Vader” – działa poza polskim „szołbiznesem”. Ten jest zajęty promocją kolejnych Flint, Kasi Cerekwickich, lub muzyki poważniejszej, rzekłbym – uduchowionej, jaką tworzy Rubik, opsss, Pan Rubik, jak się każe tytułować.
Ale zawsze w Polsce działał impresariat niezależny, acz zaangażowany.

Mogła się o tym przekonać swego czasu Katarzyna Kozyra, działająca na styku różnych sztuk, uprawiająca sztukę z zakresu tak zwanej sztuki krytycznej. O niej „impresariat” katolicki pamiętał już w latach ’90…

Continue Reading →

Ćwiąkalski idzie po śladach Ziobry

Dziennikarze (ostatnio Igor Janke i Tomasz Sekielski) z mało ukrywaną satysfakcją piszą, że minister sprawiedliwości, Zbigniew Ćwiąkalski, podobnie jak jego poprzednik, uległ magii telewizji, mikrofonów, kamer, konferencji prasowych.
Podobnie jak Zbigniew Ziobro posługuje się sprawnie gadżetami – dla Ziobry była to słynna niszczarka, przy sprawie afery billboardowej, czy „gwóźdź” z podsłuchów Andrzeja Leppera – dla Ćwiąkalskiego – są ta na pół popsute notebooki i poprzecinane karty sim z telefonów byłego szefa MS.

Zgoda, w pełni zgoda – Ćwiąkalskiego jest za dużo w mediach. Za dużo w błahych sprawach – za mało w poważnych. Zniszczone notebooki bez ekspertyzy – a najlepiej raportu z odzyskanych danych z dysków – mają wartość tylko medialną.

Continue Reading →

Panie Leszku, piszę do Pana list…

Pisząc swój tekst na temat polskiej lewicy (Lewica bez pomysłu, 27 stycznia 2007 r.), nie przypuszczałem nawet, że spotka się on z tak specyficznym zainteresowaniem.

Otóż kilka dni później otrzymałem 2 listy elektroniczne od Pana Leszka Millera, twórcy i byłego szefa SLD, premiera rządu – a obecnie… aż by się chciało napisać – emeryta politycznego – ale nie – szefa i twórcy nowej partii na lewej stronie sceny politycznej – Polskiej Lewicy.
Pan premier napisał w swoich mailach (mam nadzieję, że nie obrazi się za ujawnienie korespondencji – bo dotyczy ona spraw programowych i fundamentalnych);

Szanowny Azraelu, przeczytałem z uwagą twój wpis „Lewica bez pomysłu”. Kiedy
natrafiłem na fragment:
„Czy może pisać o nowej partii Leszka Millera, Polskiej Lewicy, która z
kolei jest formacją nastawioną na promowanie swojego wodza i właściwie poza
jednostronicowymi hasłami nie ma programu? Bo czy może być zaczątkiem
programu stwierdzenie, że „nie powinniśmy się wstydzić czasów PRL”?

pomyślałem, że dobrze będzie przesłać ci kilka rzeczy o większej objętości
niż tylko jedna strona wypełniona hasłami.

i dalej;

[...] jeśli zatem zechce
Pan napisać o przesłanych tekstach będę rad niezmiernie.
Pozdrawiam serdecznie
L.Miller

No cóż – zostałem wywołany do tablicy – więc czas na prośbę i propozycję odpowiedzieć.

Continue Reading →

J&S Energy – śmierdzi nie tylko ropą…

J& S Energy otrzymała w październiku 2007 roku karę w wysokości 461 mln 696 tys. zł., nałożoną na nią przez Agencję Rezerw Materiałowych, w wyniku kontroli i postępowania od sierpnia tego roku. Kara została nałożona przez prezesa tego urzędu – a nie w imieniu całej agencji. Było to podstawą, do anulowania kary. Decyzję podjął w grudniu nowy minister gospodarki i wicepremier, Waldemar Pawlak, a podstawą prawną decyzji „były błędy proceduralne, a przede wszystkim naruszenie przepisów dotyczących właściwości rzeczowej organu wydającego decyzję w I instancji”. I formalnie wszystko jest cacy. Tylko – że nie wszystko się zgadza.

Otóż w dalszym ciągu nie zgadza się ilość ropy, jaką trader, J&S Energy powinien mieć zmagazynowane w Polsce, w zbiornikach, i nie zgadza się, przynajmniej z poczuciem sprawiedliwości i rzetelności – dlaczego postępowanie wobec firmy zostało umorzone? Nie mamy do tej pory odpowiedzi na pytanie, czy ARM wznowiła postępowanie wobec J&S Energy – czy zostawiła sprawę w spokoju.

Continue Reading →

Słodkie sny muzyczne

Chyba nie ma nikogo, kto by nie lubił śnić. Słodko i kolorowo. Ja czasami mam intensywne sny, które zostają w pamięci.
No i dziś właśnie dziś mi się przyśnili… Eric Burdon i Tom Petty….
Dlaczego oni?! Kompletnie nie wiem…

Ale z braku weny – trzeba takie znaki wykorzystać. Dziś w związku z tym muzyczne pocztówki z Toma Petty’ego i jego wspaniałego (dalej działającego, pomimo kariery solowej) zespołu The Heartbreakers.

[youtube=watch?v=tXkblbJqwn0]

Klasyka rocka, ikona, grał ze wszystkim wielkimi amerykańskiego rocka (albo oni raczej grali z nim)

Tu strona oficjalna Toma.

A tu – inne nagrania

Miłego słuchania i spokojnego weekendu.

Azrael

No, jednak jest sprawiedliwość!

Dziś „wydarłem się” (co nie oznacza, że się skarżyłem), że konkurs na Blogera Roku, organizowany przez portal Onet.pl został zmanipulowany. Oczywiście – nie przez organizatorów, lecz przez „spółdzielnie” blogerskie pod sztandarami Wielkiej i Jedynej Prawicowej Partii UPR i Salon24.

No i okazało się, że dzieci skupiły się na jednym – zostawiając drugie bez manipulacji…

I oto otrzymałem dziś takiego „emajla”;

Witam,
mam przyjemność poinformować, że jesteś wśród nagrodzonych w naszym konkursie na Blogera 2007 Roku. Gala odbędzie się 7 lutego 2008 r. o 12, w warszawskiej Kinotece. Prosimy o potwierdzenie przybycia. Gratulujemy!

pozdrawiam serdecznie,
/…/

www.wiadomosci24.pl

No tak – w kategorii „polityka” zostało zgłoszonych 71 blogów – praktycznie wszystkie tuzy polskiego blogerstwa. Mój blog – dzięki Waszym głosom – jest w finałowej trójce…

Pozdrawiam – i jeszcze raz Wam dziękuję…

Azrael

Ziobro: Sprawiedliwość ante portas

Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości oskarżają polityków Platformy Obywatelskiej, że usiłują oni zrobić ze Zbigniewa Ziobro kozła ofiarnego. Że PO będzie robiła wszytko, aby wykazać, że jest on tym, który odpowiada za wszelkie niegodziwości tak zwanej IV RP.
Oczywiście – jest to PRAWDA. Tak, obecna władza, rękami ministra Ćwiąkalskiego i podległych mu służb – oraz służb podległych ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, Grzegorzowi Schetynie – zrobi wszystko, aby ujawnić wszelkie działania niezgodne z prawem, jakich się dopuścił Zbigniew Ziobro.
I będzie to robione zgodnie z obowiązującym prawem. I zgodnie z myślą polityczną.

Bo czyż nie wykazanie, że urzędnik i polityk, mający stać na straży prawa, popełnił przestępstwa, nie jest sukcesem politycznym – i jednocześnie powinnością państwa?!

Ziobro oczywiście nie jest winny wszelkich „zbrodni” IV RP. Temu są winni bracia Kaczyńscy. To jest wiadome, na nich spoczywa odpowiedzialność polityczna – i miejmy nadzieję, że nie tylko.

Continue Reading →

Żałosny konkurs na „blagiera roku”

Od dawna powtarzam, że piszę w Internecie kawałki polityczne, dlatego, że sprawia mi to przyjemność oraz z potrzeby walki z „kaczyzmem” – czyli obnażaniem ułomności i kłamstw Jarosława Kaczyńskiego. To było zresztą głównym powodem założenia mojego pierwszego bloga, na platformie WordPress, w kwietniu 2006 roku.

Od tego czasu, poza pierwszym powodem, motywacja uległa zmianie, modyfikacji. Zauważyłem, że co raz więcej osób wraca na mojego bloga – i nawet nie komentując, czyta go regularnie, oczekując ode mnie komentarzy i opinii – czasem nawet bezceremonialnie je wymuszając, po drugie – Kaczyńskiego, nie ma już u władzy, mam nadzieję, że na stałe – więc trzeba się zajmować innymi sprawami – i przesiadam się powoli na krzesełko opozycji wobec obecnego rządu. Może nie tyle opozycji – co krytyka. Oczywiście – dla idiotów i tak pozostanę lewakiem i poplecznikiem Tuska, nie mówiąc o tym, że również postkomunistów – ale ja nie piszę dla idiotów, tylko dla moich stałych czytelników. I to oni są dla mnie największą wartością.

Oczywiście – pisze się po to, aby być czytanym. Dlatego założyłem bloga na Salonie24, potem zostałem zaproszony do publikacji w portalu prawica.net – i na końcu stworzyłem bloga na portalu onet.pl. Ten ostatni blog – to jednocześnie wejście w obszar publicystyki internetowej. O tym trochę później.

Continue Reading →

  • Facebook