Demokraci.pl – pozamiatane?

Powołanie platformy wyborczej Lewicy i Demokratów w sierpniu 2007 roku przyjąłem z dużą sympatią. Już nie jako zwolennik, ale raczej jako bardzo życzliwy sympatyk. Liczyłem, że nowa zjednoczona lewica, składająca się z młodych SLD, postkorowców i pod przewodnictwem Aleksandra Kwaśniewskiego – będzie mocną trzecią siłą polityczną w polskim parlamencie i naturalnym koalicjantem dla Platformy Obywatelskiej.

Cóż – nikt nie przypuszczał wtedy, że plebiscyt kto za – kto przeciw Kaczyńskiemu ,przybierze taki dramatyczny obraz, że Kwaśniewski „zachoruje” na tajemniczą „filipinkę”… i rzeczywiście LiD miał trzeci wynik wyborczy – ale nie miał legitymacji do wejścia do rządu…

Patrząc na konwencję wyborczą Lewicy i Demokratów, na Rozbrat, w siedzibie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wielu zadawało sobie pytania – dlaczego w jednym rzędzie siedzą tacy ludzie jak Lityński, Pinior, Lis, Borowski, Onyszkiewicz, Kwaśniewski, Kalisz? Przecież tych ludzi te 27 lat temu dzieliło wszystko, byli na przeciwstawnych biegunach politycznych i społecznych. A teraz siedzą obok siebie. Czy tylko niechęć do rządów PiS-u ich do siebie zbliżyła, czy chęć wejścia do nowego parlamentu jest motorem ich działania, czy coś więcej?

Continue Reading →

Dobro wspólne, dobro polskie

Coraz mniej chętnie otwieram telewizor i słucham programów informacyjnych, a także publicystycznych, rzadziej niż jeszcze pół roku temu nawet, czytam gazety i przeglądam internet w poszukiwaniu informacji politycznych. To nie jest znużenie politycznym życiem Polski i społeczeństwa – to jest niesmak.

Czytając i słuchając polityków w Polsce coraz mniej mam wątpliwości, że ich cele polityczne, cele długoterminowe i doraźne mają coś wspólnego z interesem społecznym, moim interesem, jako obywatela, jeszcze, tego kraju. I mam również takie wrażenie, że większość myślących obywateli, a przez takich mam na myśli tych, którzy świadomie i krytycznie potrafią przyjmować i analizować informacje – podziela mój pogląd.

To, że polityka jest nierozerwalnie związana z kłamstwem i obłudą – nie jest chyba dla nikogo tajemnicą. Ale to, że polityk powinien się kierować interesem swojego wyborcy, swego środowiska, które go wybrało – to dla mnie jest w dalszym ciągu rzecz nie do przyjęcia.

Continue Reading →

Polityka miłości a aspekt terapii

Donald Tusk dziś na konferencji po spotkaniu z głową państwa (sic!) w Juracie, powiedział, że to jego strategia miłości przyniosła efekty, w postaci porozumienia. Czy to była strategia miłości, czy butelki „Jankowskiego”, pół wytrawnego – tego nie wiemy do końca. Premiera „borowik” podwiózł wczoraj pod same drzwi bloku, w którym mieszka – więc nie bardzo wiadomo, kto – albo co – odniosło pożądane afekty. Najważniejsze jest to, że zostały one już oficjalnie potwierdzone, co jak mam nadzieję, zaowocuje debatą we wtorek, udanym głosowaniem – i w rezultacie – złożeniem podpisu ratyfikacyjnego przez Lecha Kaczyńskiego.

Osobiście jednak uważam, że politycy Prawa i Sprawiedliwości, a szczególnie ich prezes – są czymś w rodzaju dzieci (IV RP dzieci…) autystycznych, co do których nie wystarczy mówić – ale stosować terapię specjalną, zwaną terapią sensoryczną. Nie tylko głos i obraz – ale właśnie wszechstronna stymulacja ze strony polityków, mediów i sił z zagranicy – mogła odnieść skutek. Przemawianie do Jarosława Kaczyńskiego i apelowanie do niego, wskazywanie racjonalnych przesłanek, że przecież on i jego brat to wynegocjowali, że był sukces, że oblicze Polski, że… nie, wiemy już – to nie działa. Tylko postawienie na wszechstronną stymulację i uruchomienie percepcji pozawerbalnej i wzrokowej – mogło dać rezultaty. Taką samą terapię warto również zastosować dla tych 5 milionów (chyba zostało już niewiele ponad 2…) wyborców. To się Polsce może opłacić, trzeba w PARP uruchomić na to projekt i zaszczepić unijnych oficjeli, że to się opłaci.

Żarty na bok; Kto wygrał? Każdy ,kto zdobędzie się na wysiłek, aby zobaczyć, czym różni się uchwała sejmowa (nie mylić z uchwałą rządową, która ma moc administracyjną), od ustawy, wie, że rząd wygrał – a PiS jest tam, gdzie stało ZOMO… pardon – stoi w błocku, które samo przez ostanie tygodnie zrobiło.
Ustawa składająca się z dwóch paragrafów o ratyfikacji, uchwała z fanaberiami PiS, w przyszłości ustawa o regulacji podziału kompetencji pomiędzy najwyższymi władzami państwowymi odnośnie relacji Polski z Unią Europejską.

Scenariusze na następne dni, tygodnie? To oczywiście pytanie, jak to wpłynie na pozycję Jarosława Kaczyńskiego w wewnątrz jego partii, bo to, że jest to porażka, tego nie przykryją ani parabole Cymańskiego, ani kłamstewka Gosiewskiego. Ważne jest też, jak do tego podejdzie padre z Torunia, czy uruchomi hufce, skupione wokół europosłanki Krupy i spikerki radiomaryjnej Sobeckiej.

Jedno jest jednak pewne – to nie jest ostatnia zagrywka Jarosława Kaczyńskiego, na jego Waterloo trzeba jeszcze trochę poczekać.

Dla nas pozostaje tylko satysfakcja z tego, jak różne przegrane indywidua, pod postacią Mirosława Orzechowskiego, toczą pianę z kącików ust…

Azrael

Koniec z LiD – nic się nie stało

Wczorajsza konferencja prasowa Wojciecha Olejniczaka, informacja o odejściu od koalicji z Partią Demokratyczną – partią z którą SLD tworzyło koalicję wyborczą Lewica i Demokraci – a następnie klub parlamentarny – ma znaczenie… poznawcze. I żadnego innego, jest tylko zagraniem medialnym, bez faktycznego znaczenia, ani na pozycję samego SLD, ani na pozycję partii Janusza Onyszkiewicza.

Było wiadome, że ten sojusz, stworzony wokół Aleksandra Kwaśniewskiego, będą zwieńczeniem marzeń połączenia i pogodzenia środowiska odwołującego się do lewicy i środowiska postsolidarnościowego – rozpadnie się, co było wynikiem działania samego Kwaśniewskiego i wynikającej z tego porażki wyborczej.

Problemem demokratów.pl jest właściwie tylko to, jak zakończyć działalność. Czcigodna rada starszych tej partii – która stanowi jej siłę – i jedyną wartość – musi zakończyć smutny żywot tego zstępnego Unii Demokratycznej. Panowie Geremek, Mazowiecki, Onyszkiewicz czy Frasyniuk – mogą sobie znaleźć inne miejsce w polityce i życiu społecznym – reszta może się przyłączyć do Platformy Obywatelskiej. Cześć środowiska danego KOR-u – jest już tylko historią.

Continue Reading →

Wystarczy być

Public relations we współczesnym świecie, nie tylko polityki, ale i mediów, biznesu, sztuki – to niezbędny element sukcesu. Bez dobrze prowadzonego PR nie byłoby chociażby takiego Leona Tarasewicza, czy nowej gwiazdy polskiej sztuki – Wilhelma Sasnala… zainteresowanych odsyłam do internetu…

Dobry PR może wykreować kogoś na męża stanu – czarny PR może kogoś pogrążyć. Media odpowiednio użyte, mogą zrobić z totalnej miernoty nawet gwiazdę polityki. Doskonale opisał to Jarzy Kosiński w swojej książce „Wystarczy być” – a później zagrał genialny Peter Sellers ,w filmie pod tym samym tytułem. Współczesnym Ross’em O’Grodnickiem jest George W. Bush, który bez mediów, pieniędzy ojca – a przede wszystkim Karla Rove – byłby nikim.

Continue Reading →

Chuck Mangione

Wracamy po tygodniowej przerwie od pisania. Nic się takiego naprawdę nie zdarzyło, aby nie można było sobie odetchnąć w spokoju. Michał Kamiński z Jackiem Kurskim, młócka na temat Tybetu, łapanie Sowińskiej za słowa… znamy to i wiemy, że to tematy zastępcze.

Wracamy, zwyczajem weekendowym, do muzyki.

Dziś wybitny amerykański trębacz i kornecista, włoskiego pochodzenie – Chuck Mangione.
Muzyk kojarzony z jazzem – ale prawdziwą sławę zyskał, komponując muzykę do filmu „Children of Sanchez”.

[youtube=watch?v=JXLzhGdbXaI&feature=related]

Klarowny dźwięk, dobry feeling, dobra muzyka z pogranicza jazzu i funky.

Miłego słuchania – reszta – na blogu muzycznym.

Pozdrawiam

Azrael

Prawa Europy pukają do drzwi

Rada Europy, przy pomocy jednego ze swoich ciał statutowych, czyli Zgromadzenia Parlamentarnego, jego organu, Komitetu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, zamierza w dokumencie, który zostanie opublikowany w dniu 16 kwietnia, wezwać Polskę do zmiany prawa w kierunku legalizacji aborcji, z przyczyn społecznych. Według badań, na które powołuje się ten dokument, restrykcje te prowadzą jedynie do zwiększenia liczby nielegalnych zabiegów, a te stanowią zagrożenie dla zdrowia kobiet.

Jak znam doskonałą wiedzę polskich elit politycznych – i dorównującą im wiedzę środowiska medialnego, to będą to przynajmniej niektórzy próbowali łączyć ze sprawą ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego i Karty Praw Podstawowych.

A Rada Europy jest ciałem niezależnym od Unii Europejskiej, czymś w rodzaju komplementarnego ciała dla tamtej organizacji, zajmującym się sprawami rozwoju demokracji i praw człowieka i obywatela w Europie, gdzie głównym dokumentem jest Europejska Konwencja Praw Człowieka i zajmuje się też ochroną mniejszości narodowych, językowych, religijnych, kulturalnych, etnicznych czy seksualnych; polityką językową oraz ochroną praw emigrantów, imigrantów, reemigrantów i repatriantów, uchodźców i azylantów. Należą do niej wszystkie państwa Europy – poza Białorusią.

Continue Reading →

Prawica pachnąca naftaliną

Naczelny gazety „Dziennik”, Robert Krasowski, zamieścił w świątecznym wydaniu artykuł pod znamiennym tytułem – pytaniem – „Jakiej prawicy potrzebują Polacy? A jakiej nie?”.

Nie jest to jednak wykład o charakterze teoretycznym, nie jest to nawet zarys metodologiczny, jest to tylko polemika z innym artykułem, autorstwa Michała Sułdrzyńskiego, z „Rzeczpospolitej”, oraz przedstawienie przez autora linii programowej swojej gazety, w tej akurat sprawie. I oczywiście swojego zdania, w kontrze do ataków, jakie są prowadzone na „Dziennik”, za jej domniemany „modernizm” światopoglądowy, ze strony ortodoksów z „Rzepy”.
Naturą tego rodzaju artykułów jest to, że są one ograniczone polem polemiki i dość przyczynakarskie – więc prowadzenie dyskursu i analizowanie takiego materiału – trochę się mija z sensem publicystyki.
Warto jednak się zastanowić, jaka jest właściwie prawica polska – a właściwie – dlaczego jej nie ma, nie ma skonsolidowanej i mającej perspektywy do odegrania w Polsce znaczącej roli na scenie politycznej. I nie będzie to artykuł na temat Prawa i Sprawiedliwości, jako prawicy, bo ta partia ma tyle wspólnego z ideami prawicowymi, co jej szef, Jarosław „Genialny Strateg” Kaczyński, z Mahatmą Ghandim.

PiS to partia socjalistyczno – populistyczna, z domieszką nuty katolicko – narodowej. Partia, która w polskim parlamencie zajęła pozycję po prawej stronie – jest tylko zlepkiem różnego rodzaju pomysłów marketingowych – a nie rzetelnych idei prawicowych.
Zostawmy więc PiS z boku i zajmijmy się tematem prawdziwej prawicy.

Continue Reading →

Germanofil broni Widocznego Znaku

Jestem germanofilem, może dlatego, że mam pewien, niewielki procent krwi germańskiej. Wiem o tym, i jest mi z tym dobrze, bo znając swoje korzenie – lepiej można zrozumieć pewne postawy – i łatwiej, spokojniej i racjonalniej patrzeć na różne problemy.

Niemcy, niemiecki rząd, po ośmiu latach starań ziomkostw niemieckich, zgodził się na utworzenie Widocznego Znak przeciwko Ucieczkom i Wypędzeniom, ośrodka, który ma upamiętnić powojenne wysiedlenia Niemców.

Ta decyzja odpowiada na potrzeby milionów przesiedlonych Niemców z zachodnich ziem obecnej Polski, Czech, Prus Wschodnich i krajów bałtyckich, oraz ich rodzin. Decyzja rządu niemieckiego jest też wypełnieniem umowy koalicyjnej, pomiędzy CDU/CSU i SPD. Nie jest to więc tylko realizacja woli Eriki Steinbach, jak by chciano to w Polsce tylko widzieć – jest to zadośćuczynienie postulatom obywateli Niemiec. Zgodnie z ich demokratyczną wolą.

Continue Reading →

Polska – kraj konfesyjny

Biskup Pieronek zdradził gazecie „Polska”, że już być może w październiku tego roku Jan Paweł II zostanie uznany za błogosławionego i wyniesiony na ołtarze – czyli w Polsce będzie można mu już będzie oddawać cześć oficjalnie.
Właśnie jemu – a nie jego nauczaniu – bo to jest, z jednej strony – zapomniane, lub niezrozumiałe, z drugiej – przez dużą część polskiego duchowieństwa – kontestowane. Kult Jana Pawła II, jako bożka, rozlał się szeroko, poza Kościołem, ponieważ Polska jest krajem, który mając wprawdzie konstytucyjny rozdział instytucji państwa od kościoła – jest od dłuższego czasu zarządzany właściwie konfesyjnie, i to niezależnie od tego, kto jest aktualnie przy władzy. W Polsce jest obecnie ponad 230 pomników Jana Pawła II, wiele z nich postawionych za pieniądze publiczne.

Ostatnio coraz częściej można spotykać opinie, i to nie tylko wśród przeciwników Kościoła Katolickiego, że właściwie już doszedł do takiego stadium organizacji, że wierni, jako tacy, nie są już za bardzo potrzebni hierarchii kościelnej – bo i tak gros środków finansowych, jakie otrzymuje – pochodzi od państwa.

Continue Reading →

Życzenia Wielkanocne

Serdeczne życzenia spokojnych Świąt Wielkiej

 

Nocy, dla Was, czytelników mojego bloga i

 

 

Waszych bliskich, składa

 

 

 

Azrael

 

Bojkot w fotelu

Im człowiek starszy – tym się robi bardziej leniwy, tym także bardziej krytycznie i refleksyjnie przyjmuje informacje, którymi go media faszerują. Dobrze jest wysłuchać informacji z różnych źródeł, skonfrontować je, przefiltrować przez doświadczenie życiowe – i popatrzeć na to realnie. Fajnie jest również wyłapać fałsz i grę, którą się prowadzi, w której bardziej liczy się to, co chce się, aby zobaczono – niż to co faktycznie się myśli.

Swoje stanowisko na temat Tybetu wyraziłem już kilka dni temu. I informacje, które zdobywam – tylko potwierdzają moją diagnozę.

Od razu piszę, nie chcąc być źle zrozumiany;
Uważam, że Tybetańczykom, tak jak każdemu społeczeństwu, które czuje się narodem i który zasłużył na własny kraj – należy się prawo do samostanowienia i niezależności. Czy ma to być w formie państwowości, czy w formie szerokiej autonomii, czy może tylko dana grupa etniczna ma mieć status mniejszości w ramach innego państwa – zależy to od sytuacji geopolitycznej. Powtórzę – sytuacji geopolitycznej, a nie tylko chęci danego narodu. Co, oczywiście, nie znaczy, że nie może on o to walczyć, różnymi metodami.

Continue Reading →

Cynicy z Platformy

W wielu opiniach wyrażanych w mediach, także w opiniach prywatnych, można znaleźć opinię, że Platforma Obywatelska jest właściwie PiS-em bis. Że od partii Jarosława Kaczyńskiego różni ją głównie styl, forma działania i estetyka – a środek, to co znajduję się pod „pozłotkiem” jest bardzo zbliżone. To coś – to podobny cynizm i podobnie instrumentalne podejście do sprawowania władzy.

Właściwie, nie ma się czemu dziwić – każdy, kto choć trochę uważniej i racjonalniej patrzy się na politykę, rozumie jej uwarunkowania, wie, podobnie jak to uczynił wieki temu Niccolo Machiavelli, że polityka musi się dostosowywać do zaistniałych sytuacji, że nie uda się nigdy przekształcać istniejącej rzeczywistości do swoich planów i wyobrażeń – wręcz przeciwnie – istniejąca sytuacja ma być punktem wyjścia dla wszelkiej działalności politycznej. Co nie oznacza, że powinniśmy zamykać oczy na sprawy moralności, etyki w polityce – oraz nie rozliczać polityków za ich obietnice.

Niestety – po czterech miesiącach od zaprzysiężenia rządu koalicji PO – PSL – praktyka rządzenia nowej ekipy nie wygląda jednak najlepiej. Na dłuższą metę nie da się rządzić bezkonfliktowo, bez rozwiązywania lub eliminowania problemów. Mamy pięknie uśmiechy, doskonałe działania PR, osiągnięcia w sprawach zagranicznych, które odblokowały Polskę na arenie międzynarodowej – i narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Widoczny jest brak konkretnych efektów, brak materiałów w formie projektów ustaw, rozwiązań systemowych, założeń, materiałów do dyskusji.

Continue Reading →

Piąta rocznica inwazji

Mija dziś piąta rocznica inwazji Stanów Zjednoczonych i jej koalicjantów na Irak. Trwa ten konflikt już prawie tak długo, jak druga wojna światowa – a może potrwać jeszcze następne 5 lat. I nie jest wcale powiedziane, że armia amerykańska nie zostanie na tym terenie na dziesięciolecia.

Wojna w Iraku to nic innego, jak próba zaszczepienia demokracji amerykańskiej, na bagnetach, na ziemiach arabskich. Bartosz Węglarczyk, nieuleczalny miłośnik USA, twierdzi, że interwencja w Iraku nie była wojną o ropę naftową, ponieważ gdyby tak było, to dziś ropa kosztowałaby nie 100 USD za baryłkę, tylko byłaby tańsza…(dla przypomnienia – w 2003 roku cena oscylowała pomiędzy 25 – 30 USD…).
To magiczne myślenie, życzeniowe i idealistyczne, które dziennikarzowi politycznemu, który powinien stąpać po ziemi, nie przystoi.

Continue Reading →

Jestem członkiem Partii Zagranicy

Nie wiem, kto wymyślił nazwą i określenie – zwolennik Partii Zagranicy, wręcz czasami nawet – agent Partii Zagranicy.
Na przeciwległym biegunie wymienia się inne partie – Partia Narodowa, Partia Patriotyczna, Partia Polski…
Oczywiście – genetyczni patrioci, (GP) którzy ssali to samo mleko, co Jarosław Kaczyński, jego brat i ich akolici – traktują to określenie w sposób pejoratywny. Bo należeć do Partii Zagranicy (PZ) – to znaczy być zdrajcą polskich interesów.

Ostatnio zrobiło się coraz głośniej o PZ, ze względu na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, która to sprawa podzieliła według naszych „patriotów” ludzi na tych, którzy popierają ostanie łamańce Jarosława Kaczyńskiego, oraz na tych, którzy nie rozumieją Wielkiego Stratega – czyli są zdrajcami polskiego interesu narodowego.

Ci obecni zwolennicy stanowiska Jarosława Kaczyńskiego, w wielu przypadkach liczą na to, że szef PiS „obali” traktat i znów Polska będzie „niepodległa”. Może nawet będzie chciał przygotowywać grunt do wyprowadzenie Polski z UE?
Bo pomimo wielokrotnie powtarzania, udowadniania, że Traktat Lizboński jest tylko uporządkowaniem prawa i procedur Unii Europejskiej – i nie zagraża polskiej państwowości i nie zagraża naszej suwerenności, bo sami już jej część za pomocniczość UE oddaliśmy – do genetycznych patriotów to nie dociera.

Continue Reading →

Perfidia prawna, czyli stan wyższej konieczności

Piotr Winczorek, konstytucjonalista, w wywiadzie dla Ewy Milewicz z „Gazety Wyborczej” wskazuje drogę wyjścia z pata, dotyczącego ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.

Winczorek stwierdza, że Lech Kaczyński, na dzień dzisiejszy, kiedy podsunięto by mu ustawę według projektu Prezydium Sejmu – może, powołując się na artykuł 126. Konstytucji RP, mówiący o integralności państwa – odmówić podpisania dokumentów ratyfikacyjnych. Choć będzie to uznane za kuriozum – nie można go będzie pociągnąć do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.

Jeżeli natomiast odmówiłby podpisania ratyfikacji, po przegłosowaniu jej w formie referendum – to i owszem – można już mu zarzucić łamanie Konstytucji – i wszcząć procedurę impeachmentu.

Istnieje jeszcze trzecia droga, droga w poprzek. Otóż, pomimo to, że wszyscy uważają projekt ustawy prezydenckiej za niekonstytucyjny – Sejm może go przyjąć i przegłosować. Na jego podstawie Lech Kaczyński ratyfikuje traktat. Wchodzi on w życie. A grupa posłów składa wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności już przegłosowanej ustawy.

Continue Reading →

Samobójstwo przez uduszenie

Rząd Platformy Obywatelskiej i PSL ma czas. Dużo czasu, na to, aby Traktat Lizboński został ratyfikowany – do 1 stycznia 2009 roku – a może nawet dłużej, jeżeli komisarze unijni znajdą jakiś polityczny „myk”, aby ten termin przedłużyć. A w tym czasie będzie sobie działała Nicea, ale bez nas, bo nikt z nami nie będzie chciał wchodzić w układy. Polska będzie izolowana w decyzjach, setki milionów, a może i miliardy euro będą sobie płynęły w inne regiony, pies z kulawą nogą nie będzie się interesował, aby na przykład coś popuścić rolnikom, bezpieczeństwo energetyczne pójdzie w kąt, Ukraina za swojego ambasadora do Unii wybierze Czechów.
Valdas Adamkus, największy przyjaciel Lecha Kaczyńskiego, już dziś powiedział do francuskich dziennikarzy, że jego nieduży przyjaciel z Polski się wygłupia…

Ostatnio modne jest powiedzenie, kierowane w stronę Jarosława Kaczyńskiego, że ten strzela sobie w stopę. Strzela stale i to seriami, właściwie powinien już być po amputacjach obu nóg. Mnie to jednak bardziej przypomina próbę postrzelenia z łuku swojego brata i siebie jednocześnie albo długie duszenie swojej partii, brata – prezydenta i siebie samego.

Continue Reading →

Tybet: Granie na fałszywych nutach

To, że rozruchy w Tybecie, autonomicznej części Chin, powinny wzbudzić zainteresowanie opinii publicznej, oraz wyraźne i jednoznaczne stanowisko – jest oczywiście zrozumiałe samo przez się. To, że sytuacja w Tybecie jest nie do rozwiązania przez instancje międzynarodowe, oraz przez nacisk polityczny na rząd Chin Ludowych – jest, jak mam nadzieję – równie jasne. Jak i to, że nikt, żaden rząd, nie chwyci się metod blokady ekonomicznej i restrykcji wobec Chin – bo to by za drogo kosztowało i nie tylko by Chin nie osłabiło – lecz wręcz odwrotnie – też jak mam nadzieję, nie wzbudza kontrowersji.

Igrzyska Olimpijskie w Chinach (dla przypomnienia – przyznane temu krajowi w 2001 roku…) są doskonałym momentem dla poruszenia tematu Tybetu – i wywołania zamieszek w tej części Chin.
Tylko naiwni – albo cyniczni – komentatorzy i obserwatorzy mogą stwierdzić, że rozruchy w Lhasie są spontaniczne i wybuchły bez ingerencji z zewnątrz. To właśnie udzielenie zgody, przez MKOL – i co za tym idzie – społeczność międzynarodową – na igrzyska w Pekinie – jest praprzyczyną tego, co się dzieje w ostatnich dniach.

Continue Reading →

Koncert życzeń dla PiS

Spójrzmy na następstwo czasu;

O godzinie 19.00 – spotkanie z szefami klubów parlamentarnych. O godzinie 20.00 – coś, co miało być orędziem – a przypominało raczej zapowiedź koncertu życzeń z czasów PRL (czekałem, że po wystąpieniu Lecha Kaczyńskiego wystąpi Krzysztof Cwynar…). Czyli spotkanie o godzinie 19.00, w Pałacu Namiestnikowskim – to nie były żaden konsultacje – lecz mydlenie oczu – lub pokazanie siły i niezłomności… Jarosława Kaczyńskiego. Orędzie było nagrane, jeszcze zapewne przed spotkaniem, dlatego było takie cukierkowe. I jednocześnie, przez przebitki filmowe – kompromitująco manipulatorskie.

Co usłyszeliśmy w wystąpieniu Lecha Kaczyńskiego? Wprawdzie wszystko przytłumił walc z „Polskich dróg” (co za kicz…!), ale można było jednak z tego wyciągnąć pewne wnioski.
Zostawmy na boku wyświechtane teksty o wykupie ziemi przez Niemców i małżeństwa homoseksualne, to była wata dla elektoratu „twardego”.

Przesłanie było proste – ja, prezydent swojego brata, będę twardo stał po jego stronie. Niezależnie od kosztów, niezależnie od tego, że będę się ośmieszał, bo nasz rodzinny interes tego wymaga. Jutro zostanie rzucony ochłap w Sejmie, pod postacią ustawy prezydenckiej, której szczegóły zostały dziś wyłuszczone przez Przemysława Gosiewskiego. Z grubsza ma to polegać na tym, że zrobimy tak; zrobimy prostą preambułę, a resztę wrzucimy w samą ustawę…
Czyli – wszystko po staremu. Prawo prawem – a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Oczywiście – ten projekt należy potraktować poważnie, jako dokument kancelarii prezydenckiej (choć jest to tylko ksero…). I następnie… sprawnie go odrzucić. I dalej – ponieważ deklaracja Jarosława Kaczyńskiego jest sztywna – to, jeżeli nie będzie deklaracji złamania klubowej dyscypliny przy głosowaniu ustawy, przez więcej, niż 6 posłów tego klubu – dojdzie do referendum.

Lech Kaczyński w kluczowej dla siebie roli, nie wiem, czy nie najważniejszej w jego kadencji, w sytuacji, gdzie mógł po prostu powiedzieć – ja, prezydent RP bronię swoich decyzji, swojego zdania i deklaruję, że będę bronił praw Polaków – i proszę o przesłanie mi dokumentu do ratyfikacji – a resztę załatwić po cichu z bratem – zrobił coś, czego nie można nazwać inaczej jak pełzającym samobójstwem. Tego już nawet nie można rozpatrywać w kategoriach politycznych…

Azrael

Jak rozbić sobie głowę

To może i jest metoda, na polityczne samobójstwo – rozbić sobie głowę o mur, jaki się samemu zbudowało.

Prawi i Sprawiedliwi wyszli ze swoją propozycją ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego dokładnie na dzień przed pierwszym czytaniem w Sejmie. I proszę nie wmawiać, że protest narastał w partii i środowisku od jakiego czasu i był wynikiem wcześniejszej uchwały PO o możliwości powrotu zapisów o Karcie Praw Podstawowych.

Działania Jarosława Kaczyńskiego były skutkiem gwałtownie spadającego poparcia. Jest pewna bariera sondażowa, spadnięcie poniżej której może wywołać efekt synergii – następuję połączenie różnych czynników, które w efekcie się wzmacniają – w tym przypadku dając dalszy pogłębiający się efekt. Dla PiS ten wskaźnik wynosi, według mnie – 20%. Obok spadku w sondażach – zapewne mamy do czynienia z pękaniem spójności w samej partii, następnie czynnik zagrożenia wewnętrznego , czyli możliwość powołania nowej partii, pod patronatem Tadeusza Rydzyka – i zostało to uzupełnione o katalizator – czyli decyzję Jarosława Kaczyńskiego o wolcie politycznej.

Continue Reading →