Referendum czy wybory?

Nie byłem do tej pory zwolennikiem referendum na temat przyjęcie, bądź odrzucenie Traktatu Lizbońskiego.
Zapis na temat ratyfikacji tego rodzaju umów międzynarodowych w Konstytucji RP jest jasny, Polacy w 2003 roku wyraźnie opowiedzieli się w referendum unijnym, za Polską w rodzinie europejskiej. Poparcie dla naszego uczestnictwa w Unii – stale rośnie, wynosi ponad 80%, a w Sejmie znalazły się partie, które popierają, przynajmniej tak do tej pory było, nasze uczestnictwo UE. Pozostałe siły polityczne, które w integracji europejskiej widziały zło, które zresztą przed wyborami opierały swoją kampanię również na negacji naszego uczestnictwa w Wspólnocie – zostały odrzucone przez społeczeństwo. Zarówno więc z punktu widzenie prawa, praw demokracji i pragmatyki politycznej – referendum nie broniło się w żaden sposób, jakby głośno Zawisza z Jurkiem, Górskim i Giertychem nie krzyczeli.

Dla porządku – choć pewnie wszyscy zainteresowani pamiętają;

Traktat Lizboński został wynegocjowany przez Jarosława Kaczyńskiego (telefonicznie), przy udziale jego brata (ciałem i nie wielką ilością ducha) w Brukseli – i został okrzyknięty sukcesem rządu Prawa i Sprawiedliwości – i Pana Prezydenta.

Traktat, podpisany w Lizbonie 13 grudnia 2007 roku, jest umową wielostronną – i podpisy pod nim są wiążące dla wszystkich stron. Jakiekolwiek próby zmiany zapisów, nawet ołówkiem – nie wchodzą w rachubę. W związku z tym projekt ustawy zgłoszony przez klub Prawa i Sprawiedliwości – nie ma ŻADNEGO znaczenia – i nawet po przegłosowaniu – działa tylko na świadomość – a nie ma żadnego znaczenia prawnego.

Jeżeli Polska nie ratyfikuje traktatu – to doprowadzi to kryzysu ogólnoeuropejskiego i narazi interesy naszego państwa – i każdego Jana Kowalskiego – na poważne problemy. Problemy fundamentalne, choćby takie, że Polsce zostaną obcięte środki strukturalne – na przykład na EURO 2012… Niemożliwe? Ależ możliwe! Bo po takim występie, żadne państwo w Europie, żadne liczące się państwo – a na pewno z puli sześciu najważniejszych, do klubu których Polska ledwie co weszła – nie pójdzie z Polską na żaden układ.

Jarosław Kaczyński twierdzi, że broni polskiego interesu narodowego, że staje w imieniu tych kilkunastu procent Polaków, którzy się boją pogłębionej integracji, utraty tak zwanej suwerenności. Sadzę, że nawet politycy PiS już nie wierzą w tego rodzaju gadki. To co robi Jarosław Kaczyński – jest tylko partyjną zagrywką, szantażem politycznym, w którym idzie walka o pewną grupę elektoratu – a zakładnikiem jest interes Polski.

Kaczyński wczoraj zapowiedział, że jeżeli nie zostaną przyjęte jego warunki – to PiS nie zagłosuje za ustawą o ratyfikacji Traktatu. Potwierdził to w wywiadzie dla Tadeusza Rydzyka z Radia Maryja – że kompromis można oczywiście zawrzeć – ale tylko na jego warunkach.

Ten ordynarny szantaż, zresztą realizowany pod dyktando Tadeusza Rydzyka, gdzie zza pleców Jarosława Kaczyńskiego wyziera uśmiechnięta twarz Romana Giertycha – wymaga godnej odpowiedzi.

I mamy tu dwa warianty. Nie biorę pod uwagę tego, że Platforma Obywatelska i Donald Tusk teraz ulegną.

Pierwszy wariant – to wycofanie przed ,drugim czytaniem ustawy sejmowej o przyjęciu i ratyfikacji TL poprzez podpis prezydenta – i złożenie wniosku o przeprowadzenie w tej sprawie społecznego referendum. Oczywiście – nie można w tym przypadku zapomnieć o tym, aby w pytaniach referendalnych nie znalazła się sprawa przyjęcia Karty Praw Podstawowych. Jak traktat poddać pod osąd społeczny – to tylko w całości.
A druga droga – to pójście na całość. Pójście na całość – sprowadzenie partii Jarosława Kaczyńskiego do odpowiedniego poziomu – czyli rozpisanie znów wyborów…

Nowe wybory – to już nie będzie takie same referendum, czy plebiscyt – czy jesteś za PO, czy PiS? To będzie referendum za tym – czy jesteś za usunięciem Jarosława Kaczyńskiego ze sceny politycznej…? Biorąc pod uwagę, co się dzieje w Polsce – szanse Platformy Obywatelskiej na rządzenie samodzielnie – są więcej niż obiecujące.

Kaczyński, prowadzi własną grę, grę na zniszczenie – ale siebie. Nie widzi, że żadne z tych rozwiązań nie przyniesie mu żadnych korzyści. Jeżeli wierzy, że Tadeusz Rydzyk będzie go dalej popierał i nie uruchomi własnego „staffu” politycznego – to się grubo myli. Każde rozwiązanie, z dwóch powyższych – przyniesie mu porażkę.

Do rozwiązania Sejmu potrzeba wprawdzie też 2/3 głosów ogółu parlamentarzystów. Tylko, że podobnie jak na jesieni poprzedniego roku – Kaczyński nie zgadzając się na przedterminowe wybory – tylko będzie tracił. I media i inne siły polityczne będą wywierały taki nacisk na Jarosława Kaczyńskiego – i będzie musiał ulec.

Kaczyński napiął cięciwę do granic wytrzymałości. Może ona odbić i uderzyć w niego samego – i jego brata. Bo nieratyfikowanie Traktatu Lizbońskiego równie będzie obciążać Lecha Kaczyńskiego, jak i szefa PiS. Głowa państwa jest w tej sytuacji postacią na której ciąży odpowiedzialność za to, co sam ręczył własnym podpisem pamiętnej nocy z 22 na 23 czerwca 2007 roku. Nie wykluczone, że zjednoczone siły polityczne zaczęłyby szukać drogi do jego odwołania przed końcem kadencji.
Samozniszczenie PiS dokonuje się praktycznie nieprzerwanie od dnia, kiedy zdecydował się na koalicję z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin, to widać z perspektywy minionych lat. Miejmy nadzieję, że doprowadzi to do końca.

Azrael

0 Thoughts on “Referendum czy wybory?

  1. PETREL on 14/03/2008 at 19:17 said:

    Ale się porobiło w IV RP. Jarosław Najlepszy Premier IV RP Kaczyński ma niewątpliwie wielką szansę zwieńczyć swoją karierę wieeeelkiiiiiim huuuukieeeeem. Wszystko przez Ojca Dyrektora, który stanął mu na gardle. Zapowiada się piękne zakończenie. Już słyszę: sztandary IV RP wyprowadzić!

  2. Przyczynek on 14/03/2008 at 19:18 said:

    tak…cóż tu dodać…
    nowe wybory uporządkowałyby scenę polityczną z korzyścią dla PO
    ale czy zechcą chcieć?

  3. Jolinek51 on 14/03/2008 at 19:21 said:

    Matka Kurka pisał o nowych wyborach jako sposobie na PiS …. kosztowne to dla nas ale może by się udało zminimalizować politycznie tą sektę zwaną PiS …

  4. Przyczynek on 14/03/2008 at 19:34 said:

    a i referendum złe by nie było
    o ile społeczeństwo zaktywizowałoby się
    ale jest to możliwe… jak w ostatnich wyborach
    ino aktywizowanie takie jak przed ostatnimi wyborami niezbędne, ale do zrealizowania
    wygrane referendum – czyli ponad 50% głosujących, bo wynik jest oczywisty
    to kop w d…. już nie powiem komu

  5. panmodry on 14/03/2008 at 19:46 said:

    Tylko PO mogłoby zaryzykować wcześniejsze wybory, inne partie mają słabe sondaże. Więc to nie jest opcja, niestety.

  6. @Petrel – masz talent do dobrych, lapidarnych uwag.

  7. @panmondry – witam u mnie. Niekoniecznie, z 31% Kaczyńskiego w roku 2007 nie tylko PO się może pożywić. Wybory ro szansa dla lewicy na konsolidację, a PSL – zawsze niedoszacowane. Ale oczywiście – to trudna decyzja – także dla Polski.

    Pozdrawiiam

  8. Przyczynek on 14/03/2008 at 20:51 said:

    ->Azrael
    31% Kaczyńskiego w 2007 to se ne vrati..
    niestety nie widzę szans na konsolidację lewicy,nawet pod presją wyborów – szkoda, bo dobra lewica potrzebna jest
    ale jak myślę o ewentualnej walce przedwyborczej to włosy na głowie stają
    za duża wyobaźnia? :( (

  9. MiG on 14/03/2008 at 20:51 said:

    Mnie się wydaje, że to bardzo proste.

    Tusk powinien postawić jasno sprawę. Albo ratyfikacja albo nowe wybory. Przecież te łachmyty z PiSu na kolanach będą głosować „za”, albo cichcem zacznie się przepływ posłów do PO.

  10. właśnie mówi Komorowski – jednak referendum prawdopodobne; gdyby miało być, powinni jakoś próbować odkręcić protokół brytyjski; tylko jak to zrobić zgodnie z prawem unijnym? pozdrawiam n

  11. RMPL on 14/03/2008 at 21:51 said:

    Gotuje się we mnie jak oglądam w TV Gosiewskiego i jego „argumenty”.

    Zastanawiałem się dziś co on chce osiągnąć – tak sobie pomyślałem że elektorat rydzykowy to sprawa jakby przy okazji – a cel jest gdzie indziej.

    Zastanawiam się na ile wpisanie bzdur (częściowo niekonstytucyjnych) do ustawy ratyfikacyjnej dawałoby mu możliwość zaskarżenia w przyszłości … własnych zapisów do Trybunału Konstytucyjnego i tym sposobem „wycofania się z ratyfikacji w dowolnym momencie”. Lub raczej przy każdej możliwej okazji używania tego jako ulubionego przez niego „haka” ?

    Mam wielką nadzieje (oby nie płonną) że ta medialna hucpa doprowadzi w PiS do punktu przełomu i w końcu rozłamu. Inaczej w tej kadencji nie uda się uchwalić żadnych generalnych zmian ustrojowych (wszelkich wymagających większości 2/3)….

  12. Przyczynek on 14/03/2008 at 22:31 said:

    ->RMPL
    tak
    i na mnie i na moich znajomych Gosiewski działa jak płachta na byka, choć być może miałby niekiedy coś sensownego do przekazania
    ale Gosiewski od siebie nie przekaże nic
    jest jedną z bezwolnych tub Jarosława…. i tyle

  13. kiedy w Wyborczej postanowili, chyba w 1990, utrzymać tytuł gazety, chyba nie przypuszczali, że zaprogramowali nam na lata „włoski” model demokracji; najgorsze, że nie widać żadnej stabilizacji sceny partyjnej; też się cieszę, że może PiS pęknie – ale co w zamian? jaka lewica? w jakim kierunku idzie PO? pozdrawiam n

  14. @all – są jakieś problemy z serwerami WordPressa – w związku z tym nie zawsze pokazują się komentarze – proszę o wyrozumiałość

  15. Najbardziej podobają mi się twoje słowa
    „Jarosław Kaczyński twierdzi, że broni polskiego interesu narodowego, że staje w imieniu tych kilkunastu procent Polaków, którzy się boją pogłębionej integracji, utraty tak zwanej suwerenności.”

    POLSKA UTRACI SWOJĄ SUWERENNOŚĆ.

    tutaj możecie obejrzeć materiał którego nie zobaczycie w telewizji (proponuje oglądać od 9 minuty).
    http://www.viddler.com/explore/ciauprtv/videos/179/134.095/

  16. Pingback: Polityka » Blog Archive » Referendum czy wybory?

  17. Bardzo chcialbym teraz wybory do Sejmu i Senatu i zobaczyc dokladny upadek PiS-u do rozmairu marginesu politycznego i parlamentarnego.
    Moim pragnieniem jest ziobaczy cala czolowke PiS-u przed Trybunalem i uslyszec wyroki min po 15 lat kazdy

  18. Wybory co Tydzień!
    Referenda – co Czwartki!
    precz z Parlamentem!
    sądy Ludowe…
    Media dla Mas!

    (to pisalem ja, Pan Drukarz. lubię wybory co tydzień. partie polityczne drukuja tani chłam; w ogroooooooomnej ilości — i nie pytaja o jakość. najlepsza Fucha. a jak sie pytam, kto za to płaci…)

  19. fizyk on 15/03/2008 at 09:57 said:

    Podjąć wszystkie dopuszczalne prawem działania, które wreszcie pozwolą wyrzucić z życia publicznego Wodzusia i jego kalki. Niech przestaną nas ośmieszać zaprzeczając samym sobie. BASTA.

  20. @azrael
    31% PIS-u , czyli całkiem spory torcik jeśli zostanie okrojone to te okrawki trafią do PO a nie do innych smakoszy. Tak więc PO walcząc o przyśpieszone wybory trafi na zgodny odpór pozostałych partii. Ja nie wierzę w ten scenariusz. Mogę najwyżej marzyć słodko.
    Ale nie będę płakał jeśli marzenie się spełni.

  21. Jolinek51 on 15/03/2008 at 14:07 said:

    nie śledzę wszystkich gazet ale czy któraś oprócz przytaczania co kto powiedział wydrukowała merytoryczny i rzetelny artykuł na temat traktatu i jakie skutki prawne są tych rozgrywek PiS? ….. właściwie to się zastanawiam kto by mógł napisać taki artykuł by wyglądał i był on wiarygodny ….. autorytetów brak mi …..

  22. Pingback: Wydarzenia » Referendum czy wybory?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>