
Zamieszanie wokół nominacji generalskich nie jest niczym specjalnym, oczywiście z punktu widzenia relacji rząd – kancelaria prezydencka, czy inaczej, wracając do starego nazewnictwa z czasów Leszka Millera – Duży Pałac versus Mały Pałac.
I jedna i druga strona nie będą sobie szczędziły złośliwości i możliwości pokazania, „ja mam tu rację i będzie tak, jak ja chcę”.
Oczywiście, zostały popełnione błędy – i trzeba przyznać – te błędy są głównie po stronie rządu, ministra Klicha i premiera. Znając relacje i możliwości, oraz metodologię postępowania Lecha Kaczyńskiego – a głównie jego otoczenia – Bogdan Klich powinien spróbować z konsultować propozycje awansów z Lechem Kaczyńskim (osobiście z nim) dużo wcześniej. Uniknąłby w tem sposób po pierwsze, niezręcznej sytuacji, gdzie nazwiska odrzuconych nominatów zostaną upublicznione – co dla tych oficerów jest pewnym dyshonorem, po drugie – mógłby zminimalizować wpływ doradców prezydenckich.
Jest całkowicie jasne, że na decyzję Lecha Kaczyńskiego wpływ mieli generał Roman Polko, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, oraz były minister obrony, Aleksander Szczygło. Nie muszą oni darzyć sympatią obecnego ministra – jak i całego układu rządzącego.
Oczywiście – wojsko i kryteria odrzucenia 4/5 nominantów nie mają żadnego znaczenia. Wśród trzech generałów jest również jeden, który ukończył jeszcze radziecką uczelnię.
Rozgrywka generalska, która może być rewanżem za inne „zniewagi”, wydumane przez Lecha Kaczyńskiego (a jeszcze bardziej jego doradców), odbija się na prestiżu poszczególnych oficerów w ich jednostkach (dotyczy to między innymi 6. dowódców brygad, bez stopnia generalskiego), ale odbije się rykoszetem na samym Lechu Kaczyńskim.
Warto aby Lech Kaczyński przypomniał sobie obiad drawski, w wyniku którego minister obrony narodowej, admirał w stanie spoczynku, Piotr Kołodziejczyk stracił stanowisko.
Nie wykluczam, że Lech Kaczyński po swojej decyzji może się spodziewać gestów dezaprobaty ze strony żołnierzy. Wprawdzie doroczne spotkanie z kadrą dowódczą Wojska Polskiego już było, w marcu – ale są defilady, na 3 Maja, czy w święto WP…
Prestiż polskiego wojska, który powinien wzrastać, po wydarzeniach w Afganistanie jest mocno nadszarpnięty.
Lech Kaczyński, jego doradcy – ale także Bogdan Klich – nie pomagają w zmianie oblicza armii.
W rozwiniętych demokracjach armia pełni rolę całkowicie służebną wobec społeczeństwa i państwa – ale nie może być traktowana, jak zbiór figurek, z którymi politycy robią co chcą.
Azrael






Najnowsze komentarze