
Nie można było się spodziewać niczego innego. „Wolny świat” protestuje przeciwko… ogniowi olimpijskiemu.
Tak, nie atakowane są Chiny teraz – tylko jest atakowana sztafeta olimpijska, która przemierza Świat. Przed wczoraj rozruchy w Londynie, wczoraj w Paryżu, dziś zapewne znowu protesty w San Francisco.
Protesty – tak, atak na ogień? Dlaczego? Nie rozumiem tego zupełnie.
Ogień olimpijski krąży po świcie od roku 1936. Kto i gdzie wtedy organizował Igrzyska? Tak, faszystowskie Niemcy, pod patronatem Adolfa Hitlera. Już działały pierwsze obozy koncentracyjne, już były ustawy norymberskie… a ogień pokoju krążył…
Czy był chociaż jeden dzień, kiedy ogień przemieszczał się po ziemskim globie, kiedy nie było jakiegoś konfliktu zbrojnego, wojny domowej? Czy ktoś pamięta, że gdy ogień krążył w 1956 roku po Australii, jej rdzeni mieszkańcy, Aborygeni, poddawani byli przymusowej asymilacji, i nie byli obywatelami państwa – lecz byli zapisani do „Księgi fauny i flory” kontynentu?




Najnowsze komentarze