Koniec współpracy z Salonem 24

Dziś w Salonie 24 umieściłem taki wpis;

———————————————————————————————————————————–

Decyzja o opuszczeniu platformy blogowej Salon24 dojrzewała w mnie od dawna. Zresztą już raz zawiesiłem swoją działalność, zapowiadając odejście, drugi raz zawiesiłem pisanie na trzy tygodnie.

Dziś definitywnie zamykam bloga.

W maju roku 2007 pisałem między innymi;

Najpierw trzeba powiedzieć, dlaczego tam się pojawiłem [w Salonie 24]. A założyłem tam swojego bloga jak jeden z pierwszych niezależnych komentatorów. Uznałem po prostu, że jest to doskonałe miejsce do prowadzenia dysput politycznych, sporów, a także – miejsce gdzie można szlifować „warstat” piśmienniczy.

Dziennikarze zaproszeni przez Bognę i Igora Janke, dawali gwarancję rzetelnej, wielowarstwowej i pluralistycznej publicystyki. Od lewa (Szczuka i Sierakowski) po prawą stronę, co nie znaczy wcale – prawicę – Ziemkiewicza, czy Pospieszalskiego.
Oczywiście, bardzo otwarty regulamin pozwalał, pomimo, że była to prywatna inicjatywa pp. Janke – na zakładanie blogów praktycznie przez wszystkich. I starszych – i przez tak zwane „dzieci Neostrady”.

I także na swobodne komentowanie. Ostre, bezpardonowe, jak to w Internecie. Oczywiście, od samego początku dostawało się mocno po uszach komentatorom kojarzonym z „Gazetą Wyborczą”, szczególnie Pawłowi Wrońskiemu, ale inteligentni internauci nie pozostawiali suchej nitki na każdym, kto ewidentnie mijał się z prawdą, czy można było z jego artykułu wyczytać fałsz – albo kunktatorstwo… Słynna sprawa Elizy Michalik – to już zupełnie wyjątkowa sprawa, która Gniewomirowi Święchowskiemu i Salonowi przyniosła zasłużoną sławę.

Salon jako integralna platforma, po raz pierwszy w historii polskiego Internetu został zauważony przez media mainstreamowe i co raz częściej cytowane. Jednocześnie jednak, dały się zauważyć pewne tendencje.
Te tendencje – to , że tak zwani „czerwoni”, czyli zawodowi dziennikarze, lub specjalnie zaproszeni goście – nie dyskutują z „plebsem” z dołu, czyli – amatorami – poza nielicznymi wyjątkami – druga tendencja była taka, że część publicystów traktowała Salon jako miejsce , gdzie się przekleja teksty, publikowane wcześniej, lub równolegle w gazetach (Rybiński) albo – jako tablice reklamowe (Ziemkiewicz, Sakiewicz).
[...]
Proste, „jak konstrukcja cepa bojowego”. Ten projekt już przestał być forum „Niezależnych publicystów”. Nie jest już nawet, po zamilknięciu kilkunastu dziennikarzy – forum. Stał się miejscem, do którego się przychodzi nie po dyskusję i po wiedzę, ale po to, aby zaistnieć, w każdy sposób – albo dołożyć przeciwnikowi. Najczęściej w chamski, prostacki sposób. Nie ma w tym ani publicystki, ani kultury, ani wymiany myśli i poglądów. I dziennikarze, szanujące swoje pióra i swoje poglądy – jeden po drugim zamilkli.
[...]
Zwracałem uwagę p. Igorowi Janke na zagrożenia i problemy, które to niesie za sobą, lecz bez skutku.
Salon powoli, w warstwie języka staje się ściekiem internetowym, w warstwie intelektualnej – cofnął się do poziomu forów dyskusyjnych – a w warstwie medialnej, opiniotwórczej – nie zaistniał jeszcze.
[...]
Sam nie powinienem narzekać – i nie narzekam na zasady swego funkcjonowania w Salonie. Nie czułem się tak ani pomijany, ani sekowany. Ale ponieważ cenie sobie niezależność, swoją opinie, lubię dobrą dyskusję na poziomie, oraz… dobre towarzystwo – zmuszony byłem zamknąć swego bloga…

Myślę, że jeżeli pp. Bogna i Igor Janke nie zrobią czegoś szybko z tym swoim, w założeniach, dobrym projektem – to zostanie z niego tylko pseudo prawicowe getto…

Później, w listopadzie, po wyborach też zawiesiłem działalność i pisałem w ten sposób;

Salon24 osiągnął sukces KOMERCYJNY. To znaczy – nie wiem jak się kształtują relacje kosztów do ewentualnych zysków – to tajemnica portfeli właścicieli – ale już sam fakt reklam google wskazuje, że raczej do interesu się nie dokłada.
Sukces KOMERCYJNY polega na tym, że zapisy i opinie piszących – zarówno dziennikarzy jak i niektórych anonimowych blogerów były cytowane w gazetach codziennych, środowisko salonowe zaistniało w radio (TOK FM) i telewizji (Jan Pospieszalski). Ale to powoli zaczyna już mijać… Salon zaczyna obumierać – intelektualnie, opiniotwórco i niestety – fizycznie. Przez to ostatnie stwierdzenie mam na myśli masowe już odejścia dobrych, poczytnych – i opiniotwórczych blogerów.

Moją motywacją uczestnictwa w Salonie była chęć zmierzenia się i dyskusji z „zawodowcami”. Jak mi się to udało – nie mnie oceniać.

Ale główną motywacją, jaka mnie napędzała do pisania – było to, że uważałem, że portal Igora Janke może się stać autentycznym internetowym think tankiem. Internetową sferą wpływów – i społecznością, w której ścierają się prawdziwe poglądy i tworzą prawdziwe prądy myślowe.
Oczywiście – think tank to pojęcie, do tej pory stricte związane instytucjonalnie z polityką, z lobbingiem politycznym – ale przede wszystkim są to miejsca, w których tworzą się nowe idee. I wokół nich tworzą się społeczności intelektualne.
[...]
Think tanks mogą zostać dostrzeżone także przez innych uczestników życia publicznego – polityków i media z mainstreamu. Mogą kształtować debatę na wybrane tematy, mogą inspirować dyskusje, mogą tworzyć nowe wizje. Internet jest miejscem szczególnej aktywności i dobrym, błyskawicznie rozwijającym się medióm, które w dobie konwergencji rozwiązań, coraz bardziej, śmielej może posługiwać się nie tylko słowem pisanym, lecz również metodami audiowizualnymi. Salon miał szanse na działalność w Polsce, po raz pierwszy, na skalę globalną polskiej przestrzeni społeczno – politycznej.

Niestety, Salon już przegrał taką szansę.

Projekt Salonu, jako miejsca wymiany poglądów – wyczerpał się. I to wyczerpał dość dawno. Jego wzrost, ilość zakładanych blogów, ilość wypowiedzi i komentarzy – przekładająca się na ilość unikalnych odwiedzin, dochodzących do 100 tys. dziennie – dramatycznie rozmija się z jakością portalu i jego znaczeniem politycznym, społecznym, medialnym. To, że dziennikarze go czytają – może być ciekawe, bo świadczy o tym, że sami żurnaliści często cierpią na brak tematów. Sam zauważyłem kilka cytowań w artykułach, nie koniecznie z linkiem do S24…

Zarządzający portalem postawili na pełną otwartość, pełen dostęp chętnych, na tak zwaną demokrację internetową. Każdy może przyjść, każdy może założyć bloga, coś napisać – i praktycznie każdy może zaistnieć na stronie głównej. Każdy też może, oczywiście, praktycznie bez ograniczeń, komentować. Tego rodzaju podejście miało spowodować nie tylko masowe uczestnictwo, swobodę wypowiedzi, pełną niezależność poglądów – lecz także stworzenie czegoś w rodzaju wspólnoty, społeczności salonowej.
Niestety – pomimo często powtarzanego, jak mantra, hasła o wspólnocie Salonu – nie jest on żadną społecznością. Po prostu – nie wygenerowano w portalu ani mechanizmów, ani płaszczyzny porozumienia, ani prawdziwego celu funkcjonowania tego portalu – poza wzrostem „klikalności” – czyli odwiedzin.
[...]
Na portalu pojawiają się falami rożne grupy, związane z dana opcją polityczną – lub projektem, działalnością, zwaną „agenturą wpływu”. Tak było ze środowiskiem Frondy. Oczywiście – nie jest to nic, czemu trzeba stawiać tamę – ale warto o tym mówić. Także o tym, że na przykład administratorzy wywodzą się z określonego środowiska – i z przykrością stwierdzam – w ostatnich tygodniach ma to wpływ na to co się dzieje na stronie głównej portalu. Ostatnio jednak pojawili się na portalu działacze ONR.

I chyba jest to moment, w którym się należy zastanowić, czy szyld Salonu nobilituje, czy nie… tak samo, jak widok własnego nicku obok nazwiska niespełnionego filozofa o rozdętym ego i trzęsącymi i się dłońmi od przewracania gazet w poszukiwaniu nieprawomyślnych treści… z powodów przeze mnie opisanych – o coraz mniejszym znaczeniu. Jest coraz bardziej brudnym miejscem okładania się cepami – a nie agorą wymiany myśli i poglądów.

I to by było na tyle. Więcej komentarzy już nie będzie. Blog będzie działał jeszcze przez 24 godziny, chętni znajdą adres mojego bloga głównego w google… wystarczy wklepać „Azrael”.

Pozdrawiam i dziękuję za współpracę Igorowi i reszcie załogi Salon 24.

I pozdrawiam przychylnych komentatorów.
Azrael

———————————————————————————-

Więcej komentarzy na ten temat nie będzie.

22 Thoughts on “Koniec współpracy z Salonem 24

  1. kmdr_rohan on 10/04/2008 at 14:31 said:

    Znudziło Ci sie „robienie za kwiatek do kożucha”? No i nareszcie. Twoja (i kilku innych, jeszcze piszących w tzw. Psychiatryku24) sytuacja, przypominała mi pointę piosenki Młynarskiego o pomniku Prusa i gołębiach. Tytuł „Po krakowskim, w noc majową”. Polecam.

  2. rmstemero on 10/04/2008 at 14:34 said:

    Czas byl najwyzszy.

  3. Ja zrobiłem to szybko – raz a dobrze. Po najeździe na Salon wściekłej prawicy miałem bardzo szybko dość. Co nie znaczy, rzecz jasna, że nie doceniam całej platformy.

  4. kmdr_rohan on 10/04/2008 at 15:02 said:

    O, znowu jakiś Geralt, czyli prawdziwy Polak – katolik bluznął miłością bliźniego.

  5. petrel on 10/04/2008 at 15:48 said:

    Nie znam salonu 24, więc nie wiem, o czym do mnie rozmawiasz, Azraelu. Jeśli zaglądam na cudze blogi, to tylko z polecenia osób, które szanuję. Ciebie polecił Waldemar Kuczyński.

  6. Pan Geralt już na stałe jest w śmietniku.

  7. Jolinek51 on 10/04/2008 at 17:13 said:

    i słusznie …. tam podyskutować prawie nie ma z kim …. tylko wytrzymaj i nie wracaj tam … :)

  8. kmdr_rohan on 10/04/2008 at 17:17 said:

    Geralt na śmietniku, Azraelu?
    „No to świeć Panie nad jego duszą, byle nie w godzinach szczytu”! (c) A.Waligórski.
    @Petrelu!
    Nie znasz „Salonu24″?
    Nie jestem pewien, czy powinieneś żałować…

  9. Słuszna decyzja. Od początku link do mojej tamtejszej tożsamości nazwałem „wariatkowo”. :)

  10. Valdo on 10/04/2008 at 20:47 said:

    Czsami tam zagladalem,to takie stado jadowitych zmij.

  11. darek wojtczak on 10/04/2008 at 20:52 said:

    nareszcie :)
    caly czas sie zastanawialem po co tam piszesz

  12. @McBor – jak zdrówko? Mam nadzieję, że dochodzisz szybko do formy?

    Pozdrawiam

  13. Abulafia on 10/04/2008 at 22:34 said:

    Salon stracił i wciąż traci cenny wystrój. Pozostaje tylko armatura bidetowo-łazienkowa; utensylia z metkami pisuarów i wc. Podejrzewam, że ci animatorzy padliny szybko się znudzą wzajemną adoracją i kamaryla zwinie żagle.
    Gdzie znajdziemy wówczas wytrwalszych szambokreatorów Public Relations partii kusego napoleona?

  14. Temporary_nick on 11/04/2008 at 12:55 said:

    Aaa, tu jestes :-) Tez ladnie.

  15. @Temporary_nick – tu jestem „od zawsze”, S24 był ostatnio 3. miejscem publiikacji. Zapraszam na stałe i do komentowania

  16. Temporary_nick on 11/04/2008 at 14:39 said:

    Wiem, ale ja Ciebie czytalem od poczatku na S24. Od pewnego juz czasu to chyba tylko Ciebie, moze jeszcze z 2-3 Autorow.

    Przywitalem sie, bo wpisalem komentarz do Twojego ostatniego wpisu na S24 i zaprosiles mnie tu. Dzieki.

    A swoja droga, komentarze pod Twoim ostatnim postem na S24 to juz niezla masakra… Co sie z tym S24 zrobilo, kiedys to bylo naprawde calkiem porzadne miejsce w sieci.

    Zaproszenie na stale przyjmuje, do komentowania nie wiem, moze tez, ale chyba bede musial zmienic nick ;)

  17. Fufu on 11/04/2008 at 20:05 said:

    Mam cię! A tyle fajnych rzeczy napisales!

  18. Rasta u mnie na blog? To dobrze, jesteś tu bardzo mile widziany, Twoje rzeczy to była absolutna przyjmeność czytania, szczególnie te o lewicy, nie mówiąc o tym materiale o ziemiach zachodnich… Czekam na komenty.

  19. Witaj przyjacielu!

    Decyzja słuszna, która wisiała od dawna. Salon stał się miejscem autopromocji radykalizmu, głównie spod prawicowego szyldu. Nie ma szans na dyskusję; w komentarzach najczęściej epitety albo nawet bluzgi. Szkoda czasu, szkoda nazwiska, ale także szkoda Salonu. Sam także publikuję bardzo rzadko, najczęściej pod wpływem emocji.

    pozdrawiam,
    divipiteri

  20. Poziom komentarzy na Salonie przypomina co prawda ten z Onetu, ale gdy zdarzy mi się napisać coś o polityce bądź religii, z radością kopiuję tekst z WordPressa i wrzucam jak w Salon jak kamień w kałużę, żeby zobaczyć jakie koła się zrobią.

    Zwykle po takim akcie niepoprawności politycznej zostaję przez tamtejszych komentatorów nazwany „komunistą”, co sensu nie ma, ale szczerze mnie bawi.

    Pamiętam, Azraelu, jak kiedyś radziłeś mi, że może pięknie tam w tym Salonie nie jest, ale warto bywać. Od tego czasu jednak faktycznie poleciało wszystko w dół. Czego można jednak się spodziewać po kompromitacji całej myśli politycznej, na której wyrósł Salon24? Została tylko frustracja i kopanie po kostkach.

  21. Cześc, Azrael. szkoda, że se poszedłeś, choć jak czytam panów Paliwodę i Barbura, rozumiem reakcję wielu piszących. :(

  22. Janina Jankowska on 09/04/2010 at 12:38 said:

    Bardzo żałuję, że Pan odchodzi z Salonu24. Wygląda na to, że bardziej z powodu do głębokiej niechęci do ludzi o innych poglądach niż Pan. Język arogancji i poniżania inaczej myślących króluje także wśród bliskim Panu ideowo internautów. Choćby w tej dyskusji popierający Pana decyzję odejścia głos tak pisze o tych, którzy pozostali ( a więc także o mnie):

    „Pozostaje tylko armatura bidetowo-łazienkowa; utensylia z metkami pisuarów i wc. Podejrzewam, że ci animatorzy padliny szybko się znudzą wzajemną adoracją i kamaryla zwinie żagle.
    Gdzie znajdziemy wówczas wytrwalszych szambokreatorów Public Relations partii kusego napoleona?”

    Czy nie widzi Pan w tych słowach nienawiści i poniżania ? Zostałam nazwana szambokreatorem, amatorką padliny a moje teksty opatrzone są „metkami pisuarów i wc”. To eleganckie?

    Chamstwo wdziera się we wszystkie szczeliny naszego życia. Po lewicy i po prawicy. Odróżnijmy poglądy od chamstwa. Dla Pana środowiska słowo „prawicowiec” jest nacechowane negatywnie, prawie synonimem „szowinisty”, to obelga, emocjonalnie nienawistne. Dla ludzi o prawicowych poglądach taką rolę spełnia słowo „lewak”, „komuch”, „postkomunista”. Słowo „lewicowiec” informuje o poglądach. Trolle są i tu i tam, sama tego doświadczam. Lubię różnorodność, wielość spojrzenia, bo czasem „sedno” trzeba zobaczyć z kilku stron. Dlaczego ciągle szufladkujecie? Dlaczego nie można wybrać pewnych wartości z lewicy (wrażliwość społeczna) a innych z prawicy (szacunek dla osoby ludzkiej, dla jednostki)? Ciągle ważniejsze dla was jest miejsce z którego się patrzy, niż to, co ma się zobaczyć.
    Serdecznie pozdrawiam
    JJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>