Janusz Filipiak – ofiara układów?

Polskim sportem interesuję się umiarkowanie, krajowym – praktycznie w ogóle. Nie widzę powodów, aby oglądać ersatz, jeżeli mam dostęp do NBA, to nie widzę powodu oglądania polskiej ligi, jak mam Ligę Mistrzów – to nie pochylam się nad Orange Ekstraklasą. Kubica, Radwańska, kiedyś Małysz, pływacy… ci co się liczą – i proszę zauważyć – ci, którzy mają charakter. Reszta to, mówiąc oldskulowo – syf i pięć metrów mułu.

Dlatego temat PZPN mnie w ogóle nie interesuje, polska piłka tym bardziej, to czy Listkiewicz odejdzie ani mnie ziębi, ani grzeje – a na Legię pójdę znów, jak będzie miała nowy stadion i zakwalifikuje się do LM. Gorzej jest ze sprawą EURO 2012, bo to temat prestiżu Polski. Tym tematem zajmiemy się za czas jakiś.

Angażowanie się poważnych ludzi w polską piłkę jest działaniem karkołomnym. Przekonuje się o tym każdego dnia śmiertelnie w niej zakochany szef „Groclinu”, Zbigniew Drzymała, ostro po uszach dostają udziałowcy ITI – Wejchert i Walter, swój wizerunek popsuł Klicki, sponsor kieleckiej „Korony”. Działalność w piłce przynosi określone profity w dziedzinie reklamy i PR. Nie przekłada się to jednak na wymierne korzyści finansowe. O mogłoby, bo według badań firmy Deloitte, potencjał polskiej ligi piłkarskiej jest oceniany na ponad 800 mln euro… a przychody w roku ubiegłym wyniosły niespełna 50 mln…

To, co się stało w sobotę, wykracza już poza zagadnienia działalności sponsorskiej w sporcie – wkracza w rewiry polityki.

W sobotę w godzinach popołudniowych, na lotnisku w Krakowie zatrzymany został przez policję Profesor Janusz Filipiak. Zatrzymany, zakuty w kajdanki, zawieziony na policję, gdzie spędził ponad 10 godzin – do 3 nad ranem w niedzielę, zanim podjęto z nim czynność przesłuchania. O 6 go wypuszczono.

Filipiak to nie działacz sportowy w klubowej marynareczce ze złotym guzikami i półkilogramowym zegarkiem na ręce, z pomadą na włosach i lepkimi rękami – lecz poważny naukowiec, biznesmen, twórca potęgi jednej z najlepszych i znanych firm informatycznych, nie tylko w Polsce – „ComArch-u”. I właśnie dodatkowo lokalny patriota, który odbudował klub piłkarski „Cracovia”.

Zatrzymano go w związku e sprawą byłego piłkarza tej drużyny, Pawła Drumlaka. Miało pójść o sprawę podrobienia dokumentu, działania na szkodę wierzyciela i przestępstwa karno – skarbowego. Czyli coś w rodzaju prawa pracy. Tym bardziej, że jednym z zarzutów było to, że ponoć na dokumentach znaleziono podrobione podpisy Filipiaka – więc to nie on je raczej podrabiał, a policjanci byli w posiadaniu dokumentów grafologicznych, że jednak umowa z Drumlakiem została faktycznie przez niego podpisana.

Zatrzymanie ma jeszcze dwa inne, dziwne aspekty. Otóż wypowiadał się na jego temat minister sprawiedliwości, Ćwiąkalski, oraz że same zatrzymanie miało miejsce tuż przed Zjazdem PZPN, poświęconym korupcji. Oficjalnie jednak ogłoszono, że sprawa ta nie ma nic wspólnego z wątkiem korupcyjnym w polskiej piłce nożnej.

Pytań jest wiele, jak zwykle w takich sprawach. Nie rozwiewa go oświadczenie samego Filipiaka.

Dlaczego zatrzymano człowieka w sprawie, o której jest wiadomo od kilku miesięcy? Dlaczego zatrzymano go w stylu białoruskim, albo IV RP, jeżeli można to było załatwić zupełnie inaczej. Jeżeli nawet chciano zrobić to znienacka – to też można dokonać tego dużo dyskretniej.

Oznaczać to może, że ma to wymiar albo polityczny – choć poglądów Filipiaka nie znam – albo środowiskowy. I w jednym i w drugim przypadku oznacza to, że prokuratura krakowska JEST STRONĄ w sprawie, w której powinna być bezstronna. Zatrzymanie Filipiaka może być akcją przeprowadzoną przeciwko Ćwiąkalskiemu, aby pokazać, że za jego kadencji też służby wymiaru sprawiedliwości działają na zamówienie, mogła to być też umówiona akcja jakiś miejscowych kacyków, którym Filipiak, znany z niewyparzonego języka, nastąpił na odcisk. Wykorzystali więc skumplowanego z nimi prokuratora do działań „nękających” przeciwnika.

Oczywiście – nie można wykluczyć też jakiegoś wątku politycznego, że Filipiak komuś z PO się naraził. Pisze się też, że może coś ze sprawą ma prezydent Krakowa, z SLD, Jacek Majchrowski. Wszystko jest możliwe.

Teraz jednak z tej sprawy już nie musi się tłumaczyć Janusz Filipiak – chciałbym poznać opinię ministra Ćwiąkalskiego. Zatrzymanie i sposób potraktowania kogoś takiego, jak szef „ComArchu”, w takie sprawie – wymaga wyjaśnień.

Azrael

0 Thoughts on “Janusz Filipiak – ofiara układów?

  1. Szyba on 14/04/2008 at 12:33 said:

    Najciekawsze jest to, że w sobotniej „Kronice”- czyli lokalnym programie informacyjnym, wypowiadał się Ćwiąkalski. Nagranie było emitowane o godz. 21:50, czyli PRZED przesłuchaniem. A dziś się dowiaduję, że:
    „Nie wiedział o tym również szef okręgu – prokurator apelacyjny ani minister sprawiedliwości.”
    http://www.rmf.fm/fakty/?id=135087
    No to już jest jakaś heca….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>