
To co się stało wczoraj w Pałacu Namiestnikowskim to nie tylko kolejna gafa Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenia. To poważny błąd dyplomatyczny, o szerokich reperkusjach międzynarodowych.
Na spotkaniu z prezydentem Ukrainy, Juszczenką, wymieniono z tytułów i nazwisk przedstawicieli Cerkwi Grekokatolickiej, zależnej od Watykanu.
Duchownych Cerkwi Prawosławnej, obrządku wschodniego, już nie. Duchowni opuścili pałac, już w trakcie wystąpienia Lecha Kaczyńskiego.
Prawosławni to 90 procent obywateli Ukrainy, także sam prezydent tego kraju. I, czego nie należy w tym przypadku zapominać – jest to religia, która ma priorytetową pozycję w Rosji.
Polska polityka zagraniczna balansuje na cienkiej linie, a nawet na kilku. Wczorajsza sytuacja pokazała, że polskie relacje z Rosją i Ukrainą nie są tak jednoznaczne i wyjaśnione i w dalszym ciągu nie potrafimy się unieść ponad pewne historyczne uwarunkowania.
Po wizycie Donalda Tuska w Kijowie, oraz po szczycie NATO w Bukareszcie, gdzie miejsce i rola Ukrainy zostały zdefiniowane – Polska w dalszym ciągu, w tym przypadku poprzez wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, zaciemnia obraz naszych relacji ze Wschodem. Kilka dni temu prezydent, w wywiadzie dla Reutersa oświadczył, że Polska będzie blokowała rozmowy Rosji i Unii ,dopóki Ukraina i Gruzja nie otrzymają potwierdzenia wstąpienia do NATO. Nie żaden MAP, lecz twarde stanowisko. Lech Kaczyński nie wie albo mu nikt nie powiedział, że to dwie różne organizacje… Oczywiście – reakcja Rosji jest stosowna i ostra.
Wczorajsza sprawa też zostanie w Moskwie odebrana, jako przykład niedowartościowania rosyjskiego Kościoła i Rosji.
Polityka Polski wobec Ukrainy, prowadzona jako przeciwwaga wobec Rosji, z przyczyn i politycznych i ekonomicznych (rojenia o niezależnym imporcie ropy via Ukraina), traci powoli sens. Ukraina, podobnie jak to robi Rosja, traktowana przez Polaków tak życzliwie – po wejściu do NATO i później do Unii – sięgnie po inwestycje i współpracę nie do Polski – lecz do Niemiec.
Interes Polski, co już powtarzam od dawna – to dobre relacje z Unią, Niemcami i Rosją, w takiej kolejności. Ukraina – później.
Łamańce polskiej polityki, także historycznej, są coraz mniej zrozumiałe. Rosji wypominamy Katyń, Niemcom zabraniamy mówienia o swojej historii i swoim narodzie, poprzez Widoczny Znak – a o Polakach, zamordowanych na Wołyniu – nie mówimy i nie reagujemy, kiedy Kijów powoli zaczyna przywracać UPA pamięci…
I już na koniec – Kancelaria Prezydencka otrzymuje najwięcej środków w historii i zatrudnia największą liczbę osób. Mają oni dbać o wizerunek głowy państwa i realizować zadania dla państwa.
A jest to miejsce przechowania sfrustrowanych byłych działaczy PiS, oraz urząd pełne niekompetentnych urzędasów, bez pojęcia o tym czym jest interes głowy państwa i kraju.
Azrael
* Polecam do poczytania artykuł Sylwii Czubkowskiej.