Polska – Niemcy – sztuczne napięcia

Erika Steinbach zajęła miejsce Franza Josefa Straussa, twórcy i wieloletniego szefa niemieckiej CSU, który za czasów komunizmu robił za czarnego luda imperializmu niemieckiego.

Steinbach została znów szefową niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV), nie mając praktycznie żadnej konkurencji. Dlaczego? Po prostu, dlatego, że jest skuteczna, nie tylko w budowie własnego wizerunku politycznego, ale również jak przedstawiciel znacznego elektoratu chadeckiego. I bardzo mocno liczący się polityk CDU. Nie przypadkowo w Bundestagu pani Steinbach siedzi w pierwszym rzędzie posłów.
Od 1999 roku, kiedy objęła przewodnictwo związku – udało się jej tą organizację wyprowadzić z zaścianka politycznego na szerokie wody. Pobudziła nie tylko wśród członków ziomkostw poczucie krzywdy wypędzonych Niemców – ale również doprowadziła do zmiany optyki widzenia tego problemu przez polityków. Pokazuje Niemców jako ofiary II wojny światowej, kładąc naciski na sprawy pamięci o ziemiach rodzinnych, dziś terytoriów Polski, Czech, krajów bałtyckich. Projekt Widocznego Znaku jest dziś projektem rządowym, ma upamiętniać wypędzenia Niemców z dawnych kresów wschodnich.

Muzeum Widocznego Znaku odpowiada na potrzeby milionów przesiedlonych Niemców z zachodnich ziem obecnej Polski, Czech, Prus Wschodnich i krajów bałtyckich, oraz ich rodzin. Decyzja rządu niemieckiego jest też wypełnieniem umowy koalicyjnej, pomiędzy CDU/CSU i SPD. Nie jest to więc tylko realizacja woli Eriki Steinbach, jak by chciano to w Polsce tylko widzieć – jest to zadośćuczynienie postulatom obywateli Niemiec. Zgodnie z ich demokratyczną wolą.

Organizacja ta ma być fundacją powierniczą rządu niemieckiego – a nie prywatnym przedsięwzięciem Erki Steinbach. Pieczę naukową ma sprawować rada naukowa, w skład której mają też wchodzić zagraniczni eksperci.

Widoczny Znak ma upamiętniać „stulecia wypędzeń”, oraz ma „przyczyniać się do wspólnego rozliczenia się z historią oraz do pojednania”. Ma to być coś w rodzaju żywego forum wymiany poglądów, i miejsce odświeżania pamięci. Podstawą ma być już działająca i dobrze oceniana też przez Polaków stała ekspozycja zajmująca 1200 mkw., oparta pod względem koncepcji oraz treści na wystawie zatytułowanej „Ucieczka, Wypędzenie, Integracja”

Polacy już pogodzili się z tym projektem, odcinając się od uczestnictwa w nim w jakiejkolwiek formie. Zostawiają sobie prawo do krytyki, dopuszczając nawet, według ostatnich opinii Władysława Bartoszewskiego, Pełnomocnika rządu do spraw Dialogu Międzynarodowego, możliwość zasiadania samej Eriki Steinbach w zarządzie fundacji nadzorującej ten projekt muzealny.

Niemcy są krajem suwerennym i pełnoprawnym uczestnikiem życia międzynarodowego, z całkowitą autonomicznością decyzji wewnętrznych. Mogą – i chcą – robić własną politykę historyczną, niemiecką politykę narodową, rozliczając się z własnymi problemami, jako agresora II Wojny Światowej – oraz, czego nie możemy im zabronić – z własnymi problemami cierpień Narodu Niemieckiego.

Widzę w tym, co robi polski rząd i polskie władze, dużą niekonsekwencję. Stara prawda mówi, że nieobecni nie mają racji, i brak uczestnictwa Polaków w tym przedsięwzięciu uważam za błąd. Niemcy mają prawo do tego, aby myśleć i pielęgnować pamięć o swoich rodzinnych stronach, o swoich zmarłych i grobach rodzinnych, mają prawo wewnętrznie rozliczać się ze sobą. Polacy natomiast mają obowiązek pamiętać o tym, co było przyczyną wysiedleń niemieckich – i pilnować tej pamięci. Tylko, że nie powinno to mieć formuły polityki – wręcz politykierstwa.

Oczywiście, prawa Niemców do odczytywania własnej historii w dowolny sposób – nie podlega dyskusji. Tak jak przypominanie przez Polaków, co było główną przyczyną exodusu niemieckiego po wojnie, czym były zbrodnie niemieckie, Jałta – a także polsko – niemieckie traktaty z początku lat 90. Tylko, że powinniśmy to robić nie stąd, z Warszawy, lecz uczestniczyć w projektach pamięci w Berlinie.

Prawo do upamiętniania historii nie może być podporządkowane doraźnym celom politycznym, takim jak ostatnie zabawy polityków PSL.

Szef klubu parlamentarnego PSL Stanisław Żelichowski chciałby pisać na nowo niemiecką konstytucję, domagając się usunięcia z niej artykułu 116, według którego obywatelami Niemiec są te osoby niemieckiego pochodzenia, które znalazły się na terytorium będącym w 1937 roku III Rzeszą. Nie wszystkie, tylko te, które się poczuwają do wspólnoty niemieckiej.
Ten głos, poza populistyczną propagandą, nie ma kompletnie żadnego znaczenia, i polski MZS nie zamierza podejmować w tej sprawie żadnych kroków. Karta Polaka, wprowadzona właśnie dla naszych rodaków – jest dużo mocniejszym sygnałem dla rządów krajów, w których będzie przyznawana.

Ma on natomiast znaczenie symboliczne dla samych Niemców, dla których integracja społeczna Niemców, nie tylko tych przesiedlonych tuż po wojnie, ale również z emigracji późniejszej – ma kolosalne znaczenie.

Mam nieodparte wrażenie, że Polacy po roku 1989 bardzo mało zrobili wobec polskiej emigracji na Wschodzie, polskiej emigracji żydowskiej z roku 1968, emigracji solidarnościowej, Polaków w Kazachstanie, na Białorusi – a więcej zajmują się tym, co dla swojego narodu robią Niemcy. Smutna to konstatacja.

Azrael

0 Thoughts on “Polska – Niemcy – sztuczne napięcia

  1. Myślę, że to co nazywasz niekonsekwencją polskich władz było jedynym wyjściem dla tego rządu, kierowanego przez „wnuczka Wehrmachtu”. Niestety. Choć może rzeczywiście byłoby, z punktu widzenia przyszłości, lepiej, gdybyśmy się w Widoczny Znak włączyli. Ale do tego potrzeba by lepszego przygotowania opinii publicznej. Epoka Kaczyńskich cofnęła nas w tej kwestii o parę ładnych lat. A i przedtem tematu wypędzenia nie próbowano oswoić. Nawet niektórzy mądrzy ludzie dali sobie narzucić wizerunek Steinbach jako czarnego luda. Dyskusja nad „Pełzając rakiem” Grassa była dość jednostronna, a nad „Zemstą ofiar” Helgi Hirsch nie było jej wcale. Mnie, która przedtem o tych sprawach niewiele wiedziała, te lektury bardzo pomogły. pzdr n

  2. Klara on 15/04/2008 at 21:07 said:

    Never6, myślę, że bardzo źle się stało, że to właśnie pani Steinbach stała się twarzą tego przedsięwzięcia (w każdym razie u nas, nie wiem jak jest w Niemczech, nie śledzę tego zbyt dokładnie). Pani Steinbach nie jest żadną wypędzoną i dlatego wszystko co powie, dla wielu Polaków brzmi fałszywie. Myślę, że pomysł upamiętnienia nieszczęścia wypędzenia byłby dla wielu Polaków łatwiejszy do strawienia, gdyby na czele Związku Wypędzonych stanął ktoś, kto albo sam doświadczył tego nieszczęścia, albo doświadczyli tego jego bezpośredni przodkowie.

  3. @Klara – jest to cześć prawdy. Tylko, że na czele rady pamięci pomników męczęństwa… czy jak to się tam nazywa, stoi Przewoźnik – stosunkowo młody człowiek.

    Nie możemy wybierać Niemcom tego, kogo chcemy – to jest ich prawo.

  4. Sympatyk on 15/04/2008 at 23:12 said:

    Czuje sie tu oczywiscie gosciem…
    I goscinnie sie wypowiem.

    Biadolenie o Eryce, o wypedzonych (jakoby…. skad jakoby?)…. mnie lekko bulwersuje.

    O tym, ze „Polski rzad” mialby sie wlaczyc w to… juz mnie powaznie wnerwia.

    W co niby sie ma wlaczyc polski rzad?

    Niby ma przyznac, ze wypedzilismy Niemcow?

    Skad „wypedzilismy”?

    Z naszych Ziem?

    Jak ja odbiore, co moje, to ja wypedzam? albo moze kradne?

    I premier mojego rzadu ma przepraszac?

    Puknijcie sie w czolo!

    Nikogo nie wypedzalismy.

    Z nikim tez nie musimy „uwidaczniac” widomego znaku.

    Owszem…powinnismy…jak najbardziej!…. uwidocznic… znakiem….poteznym….na miare eurpopekska!…fakt odzyskania nam zagrabionych ziem.

    Zagrabionych przez wieki.

    Niech nikt nie probuje pisac na nowo historii!

    Proponuje…we Wrocalwiu… jak najbardziej… powstanie Widomego Znaku Odzyskania Ziem Zagrabionych przez niemiecki „Drang Nach Osten”. Przez Niemiecki Imperializm.
    To powinna Europa USLYSZEC! A nie biadoloenie, ze sie kajajmy….

    I uczczenia… jak najbardziej…. w postaci Znaku Widomego Przepedzenia Niemcow.

    Przepedzenia z naszych, Polskich Ziem.

    To jest historia prawdzwa. To sa fakty.

    Musimy…My…Polska… Polacy… to zrobic.

  5. Zauważ Klaro, że Steinbach podczas debat w Polsce nie była agresywna. Nie wiem, czy pamiętasz czasy Hupki i Czai? W PRL byli symbolem niemieckich odwetowców. Potem przyjeżdżali do Polski i specjalnie nie kąsali. Rogów i ogona też nie mieli. Poza tym, są teorie, że Steinbach tak naprawdę wypromowaliśmy my, ciągle nią strasząc. pzdr n

  6. @West – nie interesuje mnie spamowanie jakąś książką. Masz coś od siebie do powiedzenia – zapraszam, ale bez spamu.

  7. rmstemero on 16/04/2008 at 10:32 said:

    wiesz Azrael, ja sobie siedze za swym biurkiem i wpatruje w Niemcy za oknem. Jestem tu jedynym Polakiem, reszta towarzstwa to moi wspolpracownicy. W sasiednim pomieszczeniu Birgit, graficzka komuterowa lat bodajze 30 przedstawicielka narodu ktory wydal niejakiego Adolfa K. Pomieszczenie dalej Martina, inzynier i programistka,lat 32 przedstawicielka narodu ktory Adolfa H. przygarnal, naprzeciw Gunnar, lat 26 gosc wspaniale sie znajacy na animacji graficznej zatopiony w rendering swego najnowszego dziela. Przedstawiciel narodu ktory wydal Heinricha Himmlera. Miedzy innymi. I tak moglbym dalej po pokojach i stanowiskach pracy. Wszyscy Ci porzadni i mlodzi ludzie maja jeden wspolny mianownik: w przeciwienstwie do ich polskich rowiesnikow, nie maja pojecia kim jest Erika Steinbach. Tzn. moze gdzies im sie cos o uszy obilo ale jesli bym ich zapytal, spojrzeli by na mnie tak jak polski 30latek gdybym go zapytal czy wie kim byla pierwsza zona Mieczyslawa Rakowskiego albo ostatni przewodniczacy ZBOWIDu..
    Erika Steinbach jest wytworem polskich mediow i bez nich istniec by nie mogla. Bez nich i bez ich odbiorcow w rodzaju Sympatyka. Gdyby jjej nie bylo nalezaloby ja wymyslic aby moc poprzec jakze potrzebnne niektorym do zaistnienia tezy o odwiecznej nienawisci i wrogosci.

  8. rmstemero on 16/04/2008 at 10:38 said:

    @klara: naturalnie ze Steinbach nie jest zadna wypedzona. Tez mnie to oburzalo do momentu gdy sie zorientowalem ze to nie ma najmniejszego znaczenia. Podobnie jak proponowana przez nia interpretacja historii , terminologia i sposob widzenia swiata. Jest to zjawisko tak marginalne ze gazety donosza o niej i jej inicjatywach w Niemczech jedynie w kontekscie tego co korespondent przeczytalö w polskiej gazecie.

  9. Klara on 16/04/2008 at 17:35 said:

    Sympatyku, mogę Ci tylko jedno poradzić. Przespaceruj się do najbliższej biblioteki, poczytaj o historii ziem, o których tu mowa w ostatnim tysiącleciu, pooglądaj mapy w atlasie historycznym. I radzę Ci, zrób to jak najszybciej, bo prawdę mówiąc, Twoja ignorancja jest kompromitująca.

  10. Sceptyk on 16/04/2008 at 21:29 said:

    Szanowny Sympatyku. Przychylając się do wypowiedzi Klary dodam, że zgodnie z przedstawionymi przez Ciebie kryteriami Lwowiacy, a tymbardziej Wilniuki nie mieliby prawa uważać się za wypędzonych. Dlaczego? Pomyśl…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook