
No to się dokonało – Sławoj Leszek Głódź dostał tiarę arcybiskupią w Gdańsku, jednej z najważniejszych metropolii w Polsce (obok Warszawy, Krakowa, Gniezna i Poznania).
Zwolennik Tadeusza Rydzyka, szef zespołu, który nazywano zespołem ochronnym Radia Maryja (działał w nim też Stanisław Wielgus), jeden z architektów nominowania byłego esbeka na arcybiskupstwo w Warszawie, emerytowany żupak, czyli ordynariusz Wojska Polskiego, przez 13 lat, zwolennik mocnych trunków. Nie win mszalnych, ale łyskaczy typu malt. I tylko w tym można widzieć jego postępowe poglądy.
Nominacja wzbudziła aplauz. U Henryka Jankowskiego, znanego miłośnika swoich win, dobrych samochodów, całuśnika młodych chłopców, organizatora (bo nie fundatora…) najlepszych przyjęć na Wybrzeżu, kiedyś wspomagającego „Solidarność”. Pewnie będzie znów piękna balanga…Może poleci Jankowski nowemu ordynariuszowi także krawca, co by uszył mu odpowiedniej klasy stroje?
Głódź to to, co najgorsze w polskim Kościele. Arcybiskup Gocłowski był w swojej archidiecezji inicjatorem i propagatorem Dni Judaizmu – w to miejsce przyszedł zwolennik antysemickiej rozgłośni toruńskiej. Ten hierarcha wprowadzi zapewne nowe zwyczaje, w dość specyficznym, pomieszanym środowisku Wybrzeża. Szybko się skuma zmów z lokalnymi politykami, nie tylko PiS. Platformersi mówią, że będą wymownie omijać nowego arcybiskupa. Ale, jakże to, bez błogosławieństwa?! Przypełzną szybko, jak tylko się da.
Będą też wielkie imprezy, może rodzina radiomaryjna się spotka w Gdańsku.
Nominacja do Gdańska arcybiskupa Głódzia mówi nam jeszcze jedno – nie ma czegoś takiego, jak kościół łagiewnicki i kościół toruński. Jest jeden niepodzielny kościół polski, który zjednoczony jest troską… o kasę i wpływy, w polityce i państwie. Różni się tylko sztafażem, jakim operuje. Tam, w Krakowie, próba pokazania się jako „intelektualistów”, książeczki kardynała Dziwisza, w Toruniu – postawienie na ludowość i moherową przaśność. Wszystko się maluczkim sprzeda.
No tak. Wierni z Gdańska i okolic zapewne będą mieli od czasu, do czasu oglądać takie scenki rodzajowe, jakie były doświadczeniem pewnego starszego małżeństwa, które po wieczornej mszy w Katedrze Polowej WP, na ulicy Długiej, widzieli Słowoja, jak zataczając się zmierzał do swojego samochodu, stojącego w bocznej uliczce…
Dla przypomnienia – chora goleń byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, w Charkowie, to też zasługa tego litościwego księdza, który nie tylko lubi się pomodlić na grobach…
Azrael
Najnowsze komentarze