O, matko, bojkotują nas!

Czegoś takiego jeszcze nie czytałem, ani w prasie, ani w necie, jest to poza standardami dziennikarskimi.

Igor Janke, dziennikarz „Rzeczpospolitej”, umieścił na swoim blogu, w portalu Salon24 artykuł, w którym skarży się, że premier, Donald Tusk bojkotuje ponoć jego macierzystą gazetę i nie chce udzielić dla niej wywiadu.

Janke opisuje peregrynacje redakcji jego gazety i jego własne, zmierzające ku temu wywiadowi. Już na początku stwierdza, że jest to właśnie bojkot, bo szef rządu, według niego, nie ma prawa odmowy wypowiedzi na pytania dziennikarzy – bo „Rzepa” to jednak z trzech najważniejszych gazet w Polsce, a w ogóle Skarb Państwa ma 49% udziałów w spółce, która to wydaje gazetę. Nie omieszka oczywiście przypomnieć, że Jarosław Kaczyński też nierówno traktował media i wzbudzało to protesty. Tylko nie pisze – czyje protesty, a to, jak się dalej okaże, ma swoje znaczenie.

Po opisie różnego rodzaju podchodów pod Donalda Tuska, i po tym, jak premier na jednym ze spotkań z dziennikarzami powiedział, że do tego wywiadu dojdzie, Janke stwierdza, że powodem ponownego uchylenia się od spotkania jest niechęć rozmowy z naczelnym gazety, Pawłem Lisickim, który miał się znaleźć w zespole przeprowadzającym rozmowę z szefem rządu.

Continue Reading →

Kościół zblatowany… z barem

No to się dokonało – Sławoj Leszek Głódź dostał tiarę arcybiskupią w Gdańsku, jednej z najważniejszych metropolii w Polsce (obok Warszawy, Krakowa, Gniezna i Poznania).

Zwolennik Tadeusza Rydzyka, szef zespołu, który nazywano zespołem ochronnym Radia Maryja (działał w nim też Stanisław Wielgus), jeden z architektów nominowania byłego esbeka na arcybiskupstwo w Warszawie, emerytowany żupak, czyli ordynariusz Wojska Polskiego, przez 13 lat, zwolennik mocnych trunków. Nie win mszalnych, ale łyskaczy typu malt. I tylko w tym można widzieć jego postępowe poglądy.

Nominacja wzbudziła aplauz. U Henryka Jankowskiego, znanego miłośnika swoich win, dobrych samochodów, całuśnika młodych chłopców, organizatora (bo nie fundatora…) najlepszych przyjęć na Wybrzeżu, kiedyś wspomagającego „Solidarność”. Pewnie będzie znów piękna balanga…Może poleci Jankowski nowemu ordynariuszowi także krawca, co by uszył mu odpowiedniej klasy stroje?

Głódź to to, co najgorsze w polskim Kościele. Arcybiskup Gocłowski był w swojej archidiecezji inicjatorem i propagatorem Dni Judaizmu – w to miejsce przyszedł zwolennik antysemickiej rozgłośni toruńskiej. Ten hierarcha wprowadzi zapewne nowe zwyczaje, w dość specyficznym, pomieszanym środowisku Wybrzeża. Szybko się skuma zmów z lokalnymi politykami, nie tylko PiS. Platformersi mówią, że będą wymownie omijać nowego arcybiskupa. Ale, jakże to, bez błogosławieństwa?! Przypełzną szybko, jak tylko się da.

Będą też wielkie imprezy, może rodzina radiomaryjna się spotka w Gdańsku.

Nominacja do Gdańska arcybiskupa Głódzia mówi nam jeszcze jedno – nie ma czegoś takiego, jak kościół łagiewnicki i kościół toruński. Jest jeden niepodzielny kościół polski, który zjednoczony jest troską… o kasę i wpływy, w polityce i państwie. Różni się tylko sztafażem, jakim operuje. Tam, w Krakowie, próba pokazania się jako „intelektualistów”, książeczki kardynała Dziwisza, w Toruniu – postawienie na ludowość i moherową przaśność. Wszystko się maluczkim sprzeda.

No tak. Wierni z Gdańska i okolic zapewne będą mieli od czasu, do czasu oglądać takie scenki rodzajowe, jakie były doświadczeniem pewnego starszego małżeństwa, które po wieczornej mszy w Katedrze Polowej WP, na ulicy Długiej, widzieli Słowoja, jak zataczając się zmierzał do swojego samochodu, stojącego w bocznej uliczce…

Dla przypomnienia – chora goleń byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, w Charkowie, to też zasługa tego litościwego księdza, który nie tylko lubi się pomodlić na grobach…

Azrael

Premierze, czas wziąć kierownicę w ręce!

„Politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”

- Ronald Reagan -

W filmie „Rejs” Piwowskiego, inżynier Mamoń wypowiada kwestię;
„Nuda…nic się nie dzieje… dialogi niedobre… brak akcji…”.

Dotyczy to kina polskiego i gry aktorów, ale jak ulał pasuje to do sceny politycznej w Polsce. Bo tak naprawdę – to nic się nie dzieje. Nic znaczącego i ważnego – a na pewno nic pozytywnego.
Nawet kłótnie z przed kilku tygodni, w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego – nie były dyskusjami o Polsce i jej miejscu w Unii Europejskiej i o pryncypia – lecz rozgrywką socjotechniczno – polityczną Jarosława Kaczyńskiego.

Winę za ten marazm na scenie politycznej – i w państwie – ponosi rząd Donalda Tuska i cała Platforma Obywatelska. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że rządy te zaczynają być coraz bardziej frustrujące.

Continue Reading →