
Platformie Obywatelskiej udało się przeforsować w Sejmie ustawę o zwolnieniu części obywateli z płacenia haraczu na instytucje, nad którymi nie ma praktycznie żadnego nadzoru. Czyli na TVP i Polskie Radio.
I społeczeństwo nie ma nadzoru, jak również właściciel – czyli Skarb Państwa.
Zwolnieni z tego płacenia zostali na razie tylko emeryci, trwale niezdolni do pracy renciści i bezrobotni – ale oznacza to, że wpływy wynikające z abonamentu będą o około 60 mln mniejsze.
Oczywiście „książęta” mediów, Andrzej Urbański i Krzysztof Czabański poddali krytyce te decyzje. Według nich oznacza to likwidację Polskiego Radia i osłabienie konkurencyjności TVP.
Wydany przez TVP – czyli Urbańskiego – komunikat stwierdza, że;
„tak drastyczny spadek przychodów z abonamentu, a także zapowiadana przez koalicję rządową jego całkowita likwidacja, doprowadzą w niedalekiej przyszłości do sytuacji, gdy TVP nie będzie w stanie realizować ustawowych zadań misyjnych, współtworzyć i upowszechniać dzieł kultury, dbać o tożsamość narodową Polaków, inicjować i rozwijać debatę w najważniejszych sprawach społecznych i państwowych” (PAP).
Stało się słusznie – jeżeli nie udało się do tej pory przekształcić Telewizji Polskiej w spółkę społeczną, nadzorowaną przez organ społeczny – bo KRRiT jest ciałem POLITYCZNYM – to należy ją właśnie zlikwidować. Moloch, zatrudniający 4700 osób, mający „na pokładzie” 30 związków zawodowych, którym steruje biuro reklamy (słowa medioznawcy Karola Jakubowicza), za misję uchodzi „Taniec z Gwiazdami”, Kammel bierze 60 tysięcy złotych za twarz i na twarz, za to, że tylko jest – bo talentów to on żadnych nie ma, za to, że jest, a szefem jest polityczny namiestnik – nie da się przekształcić. Ona musi zostać zlikwidowana jako twór organizacyjny pod nazwą TVP S.A.




Najnowsze komentarze