
Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mniej więcej zdiagnozowany. Oczywiście, te diagnozy są różne, w zależności od tego, po której stronie pan socjolog, politolog – czasem fachowiec, a częściej tylko domorosły – siedzi. Czy po stronie wygranych, przegranych – czy poza układem (tfu!) politycznym.
I tak zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości widzą źródło swojej porażki w kontrofensywie właśnie układu politycznego III RP, wspomaganego nieprzychylnymi mediami i mitycznym udziałem – manipulacją służb specjalnych, ze szczególnym naciskiem na WSI. Znany publicysta post upeerowski, Stanisław Michalkiewicz nazywa to z rosyjskiego „razwiedką”, nie zdając sobie chyba sprawy, że użycie tego sformułowania w jego felietonach (a jest prawie w każdym) świadczy o tym, że jego podświadomość jest przesiąknięta sowieckim sposobem pojmowania rzeczywistości, jako spisku wszechogarniającego i wszechobecnego.
Zwycięzcy chętnie by widzieli laur zwycięstwa jako zwieńczenie swojej doskonałości politycznej i planu, który uwiódł elektorat, gdzie znaki i programy nowoczesnego i odnowionego państwa XXI wieku w Unii Europejskiej zostały zaakceptowane bezwarunkowo. Ładny premier, ładna partia, ładny program, polityka miłości i wszystko jasne – i dążymy ku nowoczesnemu państwu w Unii Europejskiej.




Najnowsze komentarze