
W samym środku „pisowskiej nocy”, w sierpniu 2006 roku napisałem artykuł pod powyższym tytułem, zastanawiając się, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość miało wtedy tak wysokie i stabilne notowania, sondaże popularności. Nie były one wprawdzie tak wysokie, jak ma w obecnym czasie Platforma Obywatelska, sam premier i rząd – ale utrzymywały się one na niezmiennym poziomie przez wiele miesięcy. Kaczyzm wydawał się ideologią panującą, na cztery ,co najmniej, lata kadencji. Jak się skończyło – wiemy wszyscy.
Moje wnioski były następujące – trwałe poparcie społeczne dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego polegało na tym, że partia ta posiadała sprawny system komunikacji z wyborcami, polegający na tym, że jako pierwsza partia w Polsce zdecydowanie skierowała się w stronę konkretnej grupy wyborców – grupy wyborców „przegranych.
Ani SLD, a ani poprzednie partie prawicowe nie stosowały takiego jeżyka i takiego zabiegu socjologicznego. PiS przeciwstawiał tych przegranych pozostałej części społeczeństwa.
Po drugie – opozycja atakowała PiS i jego rząd za sprawy, które nie miały nic wspólnego z życiem społeczeństwa, jego potrzebami i bolączkami codziennym, a na które jakoby są dobre, łatwe recepty.
Po trzecie – PiS zaadaptował i scalił – na krótko, na szczęście – elektorat prawicy – Jarosław Kaczyński nigdy nie ukrywał, że jego ideą jest stworzenie wielkiej formacji prawicowej. Jednocześnie skutecznie niszczył i zniszczył Ligę Polskich Rodzin i Samoobronę – powoli przejmując ich elektorat.





Najnowsze komentarze