IPN – do reformy

Leszek Miller użył w programie telewizji TVN 24 sformułowania na określenie IPN – Instytut Potwarzy Narodowej. Coś w tym jest.

Wydaje się, że IPN ma zbyt szeroki zakres działalności, który pozwala poszczególnym ekipom rządzącym wykorzystywać go do manipulacji politycznej. Najczęściej – do realizacji określonej polityki historycznej.

Jest oczywiste, że historia, szczególnie ta, która się toczy na przestrzeni żyjących pokoleń – nie jest i nie może być interpretowana przez wszystkich jednakowo. Szczególnie w sytuacji takiego kraju, jak Polska, których przez 60 lat przechodził tak różnorodne dzieje.
Jednak nie jest tak, że opracowania historyczne nie mogą być wszechstronnie weryfikowane – jeżeli pozwala na to prawo, oraz żyją jeszcze świadkowie wydarzeń.

Problem IPN polega na tym, że jest on instytucją państwową, mającą szeroki – zbyt szeroki – zakres działania.

Przypomnijmy, że jego skład wchodzą cztery główne biura;

  • Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu,
  • Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów,
  • Biuro Edukacji Publicznej,
  • Biuro Lustracyjne

Zakres działań IPN obejmuje lata 1944 – 1990. I powinien prowadzić zadania tylko w tym zakresie – a na pewno tylko zadania natury dochodzeniowej. Jak się okazuje – książka poświęcona Lechowi Wałęsie – będzie wykraczała poza wspomniany okres, ponieważ będzie dotyczyła działań byłego prezydenta w latach 1990 – 95. To jeden z punktów, pytań, które zostaną zadane Januszowi Kurtyce po ukazaniu się tej pozycji – dlaczego obejmuje ona aż tak szeroki zakres.

Problem IPN zasadza się na olbrzymim zakresie jego działalności – ponieważ prowadzi on działalność i dochodzeniową, lustracyjną, jest archiwum, na bazie którego mają być prowadzone badania naukowe – i jest również jednostką edukacyjną. Ten problem jest również zwielokrotniony przez obsadę personalna tej instytucji. Biorą pod uwagę, że twarzami IPN są w tej chwili ludzie znadania politycznego – Andrzej Gwiazda, Barbara Fedyszak – Radziejowska, Andrzej Urbański, Mieczysław Ryba – członkowie Kolegium, czy Janusz Kurtyka (prezes), Jacek Wygoda (człowiek kojarzony ze Zbigniewem Ziobro), Piotr Gontarczyk – szefowie Biura Lustracyjnego – trudno uwierzyć w bezstronność tej instytucji.

Wyraźnie należy oddzielić różne funkcje instytutu. Jego działalność edukacyjna – jest nad wyraz imponująca. Ilość opracowań, ilość zebranych i udostępnionych materiałów, szczególnie z okresu działania komunistycznego aparatu represji jest olbrzymia.Wydawnictwa stałe, takie jak Biuletyn, książki, publikacje internetowe – czy akcje, takie jak w rocznice Sierpnia, czy Powstania Warszawskiego – są przyjmowane z pełną aprobatą.

Jednak IPN postrzegany jest publicznie przez pryzmat nie działalności edukacyjnej i naukowej – lecz politycznej. Już za czasów poprzedniego szefa, profesora Leona Kieresa, dochodziło do sytuacji, gdzie jego decyzje, dotyczące na przykład przesunięcia części akt do zbioru zastrzeżonego – wzbudzał duże emocje. Ten zbiór jest teraz czymś, co stanowi polisę ubezpieczeniową dla jego szefa, Janusz Kurtyki. Największym problemem IPN są właśnie akta bezpieki.

Akta bezpieki są poddawane jawnej manipulacji – i praktycznie każdy może z nich zrobić sobie dowolny użytek, pod płaszczykiem „pracy naukowej”. Sprawa Stanisława Wielgusa, MilanaSuboticia pokazują mechanizmy, jakimi się Kurtyka może posługiwać.

W czerwcu zeszłego roku Kurtyka ogłosił, że na jego biurku leży lista, składająca się z 500 nazwisk agentów komunistycznej służby bezpieczeństwa. Politycy i komentatorzy, jak zwykle, dali się złapać na lep newsa i długo debatowali – ujawnić, nie ujawnić, całą w połowie, w kawałkach. I oczywiście – kto tam się znajduje. Nikt nie zadawał pytań – na jakiej podstawie i kto może to zrobić? Czy Janusz Kurtyka działa w imieniu prawdy historycznej, czy może na zlecenie… polityczne?

Niemalże równolegle z tą informacją pojawiła się inna – taka, ze Janusz Kurtyka arbitralną decyzją przesunął ze zbioru zastrzeżonego do części dostępnej ogólnie dużą cześć akt – zawartość zbioru zastrzeżonego zmniejszyła się dwukrotnie. Prawdopodobnie znajdowały się tam również akta Lecha Wałęsy.

A trzecia z tych informacji czerwcowych mówiła, że w strukturach państwa i polityki, jak zbadało Biuro Lustracyjne IPN działa około 500 byłych agentów SB – inaczej OZI…
Mało kto pamięta, że te trzy informacje zbiegły się datą, z terminem ogłoszenia uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego niezgodności pisowskiej ustawy lustracyjnej z przepisami prawa, głównie z Konstytucją RP.

Kurtyka nie zdecydował się na ogłoszenie tych 500 nazwisk – zapewne nie uzyskał przyzwolenia Jarosława Kaczyńskiego na tego rodzaju działania. Ale po tym przykładzie widać, jak łatwo można dokonać manipulacji materiałami i dokumentami, które tak naprawdę nie mają żadnej ochrony prawnej.

Pisanie o IPN jako o instytucji naukowej i stojącej na straży pamięci narodowej – jest półprawdą. Funkcje i zadania IPN zostały poddane zbyt ścisłej kontroli politycznej – nie państwowej – lecz politycznej. IPN w rękach tych ludzi, którzy obecnie stoją na jego czele, nie jest narzędziem rozliczeń zbrodni komunistycznych – lecz jest narzędziem walki politycznej.

Walka polityczna rozgrywa się też na płaszczyźnie edukacyjnej, czego przykładem są tak zwane pakiety edukacyjne, z których te dotyczące stanu wojennego czy powojennej konspiracji spotkały się zmieszanym odbiorem.
Jednak problem zasadza się głównie na tym, że materiały esbeckie, które mogą być przeglądane i analizowane przez praktycznie każdego, kto znajdzie sobie albo jakiś program badawczy albo będzie chciał udowodnić dowolną tezę polityczną – będą dostępne dla niego praktycznie bez żadnych przeszkód.

Polityka historyczna, pisana esbeckim teczkami – pod egidą instytucji demokratycznego państwa…Czy to jest sukces polskiej demokracji?

Ostatnio, po całej zawierusze wokół książki Cenckiewicza i Gontarczyka, pojawiły się hasła – ręce precz od IPN. Nie, właśnie nadszedł ten moment, kiedy po 10. latach działania, po klęskach lustracyjnych – należy się przyjrzeć ustawie o działalności tej instytucji.

IPN należy przekształcić. Zachować jego wszystkie zadania – ale należy go rozparcelować i poszczególne funkcjonalności oddać pod kontrolę różnych instytucji. Nie może tak potężna instytucja pozostawać praktycznie poza kontrolą. należy oddzielić pion lustracyjny od pionu śledczego i badawczego, archiwa poddać niezależnej kontroli – a działalność edukacyjną poddać kontroli MEN.

Azrael

0 Thoughts on “IPN – do reformy

  1. wehehe on 27/05/2008 at 22:29 said:

    Wątpię, czy w naszym kraju znajdzie się odważny, który odważy się podnieść rękę na PISowskie Ministerstwo Prawdy bez ryzyka, że ręka ta nie zostanie odcięta przez miłujących bliźniego katopolaczków. Inna sprawa, że w sumie pies ich jechał: z racji wieku spory starszych panów o to kto był kapusiem zwisają mi nacią od selera. Tylko gdy słyszę, że znowu nie ma kasy na szpitale, policję, straż pożarną – to liczę ile forsy pożarła czerezwyczajka Kurtyki, ile kler, ile nie-rząd, ile paplament….

  2. Klara on 27/05/2008 at 23:34 said:

    Azraelu, rozliczanie wszystkich zbrodni, a wiec i komunistycznych, to zadanie sądów powszechnych, a nie jakiegoś instytutu najprawdziwszej prawdy, gdzie prokurator pełni jednocześnie rolę sędziego, a obrońców nie ma wcale. Po co nam ta instytucja? Dochodzeniami powinna się zająć prokuratura. Mamy wydziały historii na uniwersytetach, są instytuty historii i pracuje tam sporo historyków z prawdziwego zdarzenia, oni mogą zajmować się historią najnowszą. Wszelkie dokumenty przechowuje Archiwum Państwowe i do niego powinny trafić zbiory IPN. A tych prokuratorów udających historyków i historyków udających prokuratorów, można by wtedy przepędzić na cztery wiatry.

  3. Klara – nie piszę jak ma być podzielony IPN – ale w przybliżeniu – masz racje. Najważniejsze jest jednak zadbanie o archiwa i ich rzetelne zabezpieczenie.

  4. Olek51 on 28/05/2008 at 06:51 said:

    Azraelu, a mnie zadziwia jedno – jakie kwalifikacje do piastowania pełnnionej funkcji w Instytucie Propoagowania Nienawiści ma Andrzej Gwiazda – z wykształcenia inżynier elektryk, od dłuższego czasu niepraktykujący zawodowo? Ponieważ mam mniej więcej takie samo wykształcenie, mam podstawy twierdzić, że Pan Andrzej Gwiazda posiada kwalifikacje i warsztat badawczy pozwalający na pisanie komentarzy na blogach i nic więcej. A IPN należy rozpędzić na cztery wiatry, w stosunku do Janusza Kurtyki powinien wypowiedzieć się prokurator, czy czasem nie nastąpiło przekroczenie kompetencji.

  5. poltiser on 28/05/2008 at 07:10 said:

    @Klara
    W samo sedno!

  6. Khair el-Budar on 28/05/2008 at 07:40 said:

    Mnie dziwi jedno – dlaczego dotąd prokuratura nie zajęła się kulisami powołania Kurtyki na przezesa IPN-u?

  7. petrel on 28/05/2008 at 09:40 said:

    Dlaczego IPN nie jest w stanie mnie zadziwić?

  8. @Klara
    Tak jak poltiser stwierdzę, że trafiasz w moją opinię. Nie chcę z moich podatków utrzymywać ZBĘDNEJ instytucji.

  9. kmdr_rohan on 28/05/2008 at 14:12 said:

    Azraelu!
    IPN-u nie można „zreformować”.
    IPN należy rozwiązać, jako instytucję zakłamującą historię.
    Wiem o czym piszę. Miałem, a może raczej miewam dostęp do akt spraw prowadzonych o tzw. zbrodnie komunistyczne. Przy okazji, mam możliwośc zapoznania się z nieocenzurowanymi materiałami źródłowymi. To jest BAGNO. To jest gnojownik, który powinien być albo upowszechniony (ale ile pięknych legend zostałoby zmieszanych z fekaliami) albo uroczyście spalony i zapomniany. Przeszłością żyją tylko ludzie, którzy nie potrafią zrobić nic pożytecznego teraz. A ta przeszłość Polaków, to oprócz wielkich czynów patriotycznych, również małe zbrodnie dnia codziennego. O nich IPN milczy.

  10. Roman Strokosz on 28/05/2008 at 14:59 said:

    Dos dlugo Szanowny gospodarzu zmierzales do tego tematu i slusznie, bowiem poprzed nimi postami w kwestii Lecha Walesy i zblizonymi przygotowywales nas blogowiczy do zasadniczej kwestii tj. Czym i dla kigo jest IPN.
    Leszek Miller jest znany z dosc bezpardonowych wypowiedzi i w tym momencie ja sie z nim zgadzam.
    Absolutnie IPN ma zbyt szeroki spektrum praw i obowiazkow graniczacy z mozliwoscia manilpulowania prawem.Na ile polskie Prawo i ustawodawstwo Prawne jest mi dosc dobrze znane dziwie sie , ze wielu prawnikow w kilku tematach nabiera wode w usta.
    Zaczne jednak od IPN.Jako instytut- organizacje prawna o statusie panstwowym powolana dla zebrania i zabezpieczenia materialow archiwalnych, dokumentow i dowodow rzeczowych swiadczacych jako material dowodowy w kwestiach przestepstw, wykorczen na szkode panstwa w okresie 1944 1990.
    Nie rozumie kwestii zadaniopwej jako Biuro Edukacji Publicznej oraz ulokowania przy IPN Biura Lustracyjnego.Zrobiono z IPN cos w rodzaju Sadu Politycznego podatnego na wplywy kolejnych nurtow i partii politycznych – na dany czas wiodacych. Czy to jest wlasciwe? sadze, ze NIE!
    INP powinien byc li tylko i wylacznie instytucja swiadczaca uslugi w udzielaniu informacji archiwalnych, udostepnianiu dowodow i materialow archiwalnych dla innych instytucji – i tu powinno byc scisle okreslenie jakie instytucje maja prawo dostepu do archiwow IPN -.IPN nie moze byc instytucja opiniodawcza, ani edukacyjna.Od tego sa inne panstwowe instytucje i organizacje.Nasz IPN jest zaprzeczeniem istnienia okreslonych norm prawnych z zakresu Prawa Cywilnego i Prawa Administracyjnego, ale to nie wszystkie lapsusy.
    Dzieki wlasnie m.in. IPN mamy kolejny prawny paradoks.
    stawia sie w mysl litery prawa znak rownosci pomiedzy zbrodnia – zabojstwem Grzegorza Przemyka i Stanem Wojennym ogloszonym prze W. Jaruzelskiego.
    Jezeli zabojstwo Grzegorza Przemyka jest przestepstwem kryminalnym spelniajacym wszystkie apsekty obowiazujacego Prawa Karnego i Kodeksu Postepowania Karnego to wprowadzenie Stanu Wojennego nie wpisuje sie w zadne ramy obowiazujacego prawa. DLACZEGO? Odpowiadam – prawo nie moze dzialac wstecz w czasie.Stan Wojenny wprowadzony bylo w Panstwie Polskim przez organizacje rzadowe i polityczne w tym czasie sprawujace wladze w Polsce w mysl w tym czasie obowiazujacego prawa.Osadzac to powinien trybunal miedzynarodowy w kwestii ewentualnej zbrodni przeciwko ludzkosci, lecz w kwestii prawa administracyjnego kazdej innej litery prawa dzisiaj nie mamy prawa osadzac decyzje rzadowe z tamtego okresu czasu. Mamy prawo osadzac przypadki , gdzie w nastepstwie stanu wopjennego doszlo do przypadkow i zjawisk niosacych za osoba ofiary smiertelne lub ciezkie obrazenia fizyczne bezposrednich uczestnikow tych zdarzen. Wowczas korzystaj z przepisow prawa karnego mozna zaangazowac sie procesem karnym.
    IPN w zadnym z powyzszych przypadkow nie moze byc jednostka decyzyjna, prawodajna. Moze i powinien byc jedynie zrodlem informacji i materialu dowodowego ( dokumentacyjnego).
    Ja staralem sie dosc skrotowo przedstawic zasadnicze kwestie, lecz temat jest ogromnie obszerny i mozna tutaj niezla rozprawe zaprezentowac pozwalajca osadzac wszem i wobec jak to wszystko sie ma w kotekscie poslkiego ustawodawstwa prawnego.Proba gry w temacie Lecha Walesy wywodzaca sie z IPN jest przykladem tego oszolomstwa i pospulskiego hamstwa.Jesli tak, to dlaczego nie wytoczymy posmiertne procesy Bierutowi, Gomulce, Gierkowi.Czy aby dlatego ze niemozliwym jest wezwanie w charakterze swiadka samego Stalina czy Berii.Brezniew juz tez jest w stanie kostnym ( bezdusznym).
    Konlludujac – zbrodnie o charakterze kryminalnym nie powiny podlegac przedawnieniu i powinny miec swoj final na wokandzie sadowej.Sadzenie czy osadzanie minionego prawa i miniponych wladz sprawujacych wladze w mysl wowczas obowiazujacego prawa jest prawna niedorzecznoscia. Ludzie tacy jak Miloszewicz i jemu podobni znalezli sie na specjalnych ku temu wokandach sadowych trybunalu miedyznarodowego.My tez mamy prawo i moze ppodstawy to uczynic.Sami nie mamy prawa lamac prawa. To co jest czynione w Polsce oznacza ze zawsze i wszedzie wedle potrzeby prawo moze byc dostosowane do potrzeb i sytuacji. To jest raczej bezprawie!!!!!!!!

  11. fizyk on 28/05/2008 at 16:33 said:

    Oj Azraelu, IPN jest potrzebne ale nie widzę powodów zatrudniania tam różnych „specjalistów”, Twierdzisz, że chodzi o archiwa. Do archiwizowania akt potrzebni są ludzie wykształceni w zakresie informacji naukowej. Oszołomy z namaszczenia Braci powinni tam, co najwyżej, odkurzać – pod czujnym okiem tzw normalnych ludzi – kilometry akt. A opracowaniem zbiorów niech zajmą się rzetelnie wykształceni historycy. A o tandemie C&G nie można powiedzieć, że mają dobre przygotowanie merytoryczne.

  12. Teodora on 28/05/2008 at 21:41 said:

    :arrow: Klara
    Ja też podzielam twoją opinię.
    Pozdrawiam, T.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook