Rodzinny interes

Nie zwrócono specjalnej uwagi na słowa Lecha Kaczyńskiego, który powiedział w wywiadzie radiowym, że to on kazała wyrzucić Kazimierza Marcinkiewicza ze stanowiska premiera rządu. Nie zwrócono również uwagi na to, co było motywem tego rodzaju NACISKÓW , z jego strony. Potem wprawdzie stwierdził, że to był tylko skrót myślowy – ale nie zmienia to kontekstu i wagi jego słów.

Otóż nie interes państwa, społeczeństwa, nawet nie interes formacji politycznej, z którą już właściwie oficjalnie się Lech Kaczyński utożsamia – lecz po prostu interes jego i jego brata.

W dniu wręczenia dymisji Marcinkiewiczowi i on i jego brat wypowiadali się o nim jak z największą atencją – wczoraj się okazało, że powodem głównym dymisji nie była jego nędzna praca – lecz to, że nie bronił Jarosława przed krytyką.

Lech Kaczyński twierdzi, że nie zlecał ani nawet nie prosił służb specjalnych o inwigilowanie Marcinkiewicza. Można być tego właściwie pewnym – bo podejrzewam, że Witold Marczuk, ówczesny szef ABW sam z siebie donosił usłużnie co trzeba. Lech Kaczyński posługuje się w swoje działalności skrótami – nie tylko myślowymi – lecz zarówno on, jak i jego brat są przyzwyczajeni do prowadzenia konsultacji poza oficjalną procedurą. Tak przynajmniej twierdzą rozmówcy Michała Majewskiego i Pawła Reszki, redaktorów „Dziennika”, którzy zebrali te informacje od byłych i obecnych pracowników Kancelarii Prezydenta.

Działania nieformalne i przekraczanie uprawnień, oraz omijanie oficjalnej drogi postępowania – to kolejny przykład działania rodzinnego braci Kaczyńskich – żeby nie powiedzieć – mafijnego. Pamiętamy, jak mecenas Piotrowski, pełnomocnik rodziny Barbary Blidy oskarżył Jarosława Kaczyńskiego wprost o kierowanie grupą o znamionach grupy przestępczej, która podejmowała decyzje poza oficjalnymi strukturami państwa. Należy podejrzewać, że tego rodzaju działań, podobnych do narad w Kancelarii Premiera, za rządów Jarosława Kaczyńskiego było więcej.

Nie jest to oczywiście tylko domena rządów Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Można by długo opowiadać o kulisach podejmowania decyzji za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego, wpływie szarych eminencji, takich jak na przykład kancelaria prawnicza KNS, która ostro doradzała ludziom rządu Millera i Belki (czasem bez ich wiedzy…) w sprawach obsady spółek Skarbu Państwa…

Jednak nigdy do tej pory rządzący nie przyznawali się do tego, że traktują państwo jak swój prywatny folwark, gdzie dobro brata i jego interes jest sprawą nadrzędną. Decyzje podejmowane na telefon, konsultacje z bratem, dzielenie i przyznawanie kompetencji poza oficjalnymi strukturami – to nie niegroźne precedensy – lecz norma za rządów Lecha i Jarosława Kaczyńskich.

Jest w tym wszystkim niebezpieczeństwo, że Lech Kaczyński, który posiada w w swoje dyspozycji ogromny ładunek władzy, w postaci materiałów komisji likwidacyjnej WSI – a z drugiej strony mamy układ, gdzie strażnikiem archiwów IPN jest człowiek jawnie sprzyjający Jarosławowi Kaczyńskiemu – że obaj braci w sytuacji zagrożenia swojej roli politycznej i pozycji – podejmą kroki, mające na celu zdyskredytowanie przeciwników politycznych.

Parząc na działania, i mechanizmy, jakie są użyte obecnie wobec Lecha Wałęsy – nie wykluczone, że podobne działania zostaną podjęte wobec innych osób, głównie z otocznie Donalda Tuska – a może również wobec niego samego.

Priorytetem działania Jarosława Kaczyńskiego na dzień dzisiejszy nie jest powrót do władzy w wyniku przedterminowych wyborów – lecz reelekcja jego brata. Dla Lecha Kaczyńskiego natomiast najważniejszy jest interes Jarosława i jego opinia. Dlatego należy się spodziewać, że ze strony tego bratniego tandemu wyjdzie prowokacja wobec polityków Platformy Obywatelskiej.

Prawa i Sprawiedliwość walczyło przez dwa lata z „układem”, tworząc na boku własny, ściśle powiązany ze służbami specjalnymi, IPN, prokuraturą układ zależności partnersko – towarzyski. Ten układ nie został jeszcze do końca rozbity, są ludzie, którzy w dalszym ciągu wierzą i pracują nad tym, aby Jarosław Kaczyński do władzy wrócił.

Dziwię się, że Donald Tusk nie decyduje się na rozliczenie działalności Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, za okres poprzedniego rządu. Oczywiście – nie chodzi tu o takie „michałki”, jak domniemane podsłuchy Kazimierza Marcinkiewicza. Dziwię się, że olbrzymi obszar władzy został poza jego wpływem.

Azrael

0 Thoughts on “Rodzinny interes

  1. poltiser on 28/05/2008 at 21:57 said:

    Wierzę, że w każdym innym kraju bracia byliby pod stałą i nieustępliwą uwagą dziennikarzy i prawników jak nieprzymierzając Bush i inni w USA… u nas etos Solidarności i te inne legendy tak bardzo ogłupiają publiczność, że nie dostrzega ona nawet oczywistych przekrętów, a niektóre, jak prywata są wręcz usprawiedliwiane… to chyba trwa tak nieprzerwanie od czasu „Odprawy (p)Osłów Greckich”, czy nie czas zacząć myśleć i reagować, nie szukając usprawiedliwienia u eSBeka, Żyda, Komucha, czy innego czarnego luda…
    Sądy są po to żeby sądzić, szkoły, żeby uczyć, „nóż służy do krojenia chleba…”, a dziennikaże są od pisania o tym co ich otacza bez komentarzy pseudopolitycznych…
    Ale czego można się spodziewać tam gdzie GitMan z Pomorza zasiada w Parlamencie?
    Chyba Rycerze z Zakopanego mogą dalej spać, nikt nie woła!

  2. skem on 28/05/2008 at 22:08 said:

    dosyć rozliczania, to już przerabiliśmy…

  3. Mnie zabolało prawie rok temu, gdy po negocjach w Brukseli Lech tłumaczył, dlaczego tak czesto dzwonił w trakcie negocjacji do Jarka: „to przecież naturalne, ze w tak ważnej sprawie konsultuję się z bratem bliźniakiem”. Nie było konsultacji prezydenta z premierem – były konsultacje między braćmi. Juz wtedy zastanawiałm się, z kim konsultowałby sie, gdyby ktos inny był premierem ? Wtedy wydawało mi się to śmieszne, ale życie pokazało, ze nie jest. Nadal bracia konsultują sie między sobą.

    No, ale oni pochodzą z „wyższej klasy” – aż dziwne, ze prawa wyborcze nie zostały zabrane „tym z podwórek”.

  4. @skem: jak najbardziej rozliczyć! sprawa jest świeża. ktoś pójdzie w końcu siedzieć, to następni się zastanowią… tu nie można zwalić winy na system i czasy…

    a tu czeski film: http://www.spieprzajdziadu.com/2008/05/27/3-wersje-prawdy/

  5. petrel on 29/05/2008 at 10:15 said:

    Nie mam żadnych wątpliwości. Najlepszy Prezydent IV RP nie załapie się na drugą kadencję, nawet wtedy, jeśli jego przeciwnikiem wyborczym będzie koń Nerona albo nasza szkapa.

  6. Flogiston on 29/05/2008 at 10:35 said:

    @petrel
    Matka_Kurka mówi: „… nawet gdyby jego przeciwnikiem wyborczym był Stanisław Łyżwiński”. Chyba obaj macie rację.

  7. taki jeden on 29/05/2008 at 13:04 said:

    to już się robi nudne…

    ciągle o PiSie

    czemu tak nie lustrujesz PO,
    pewnie nie ma po co,

    to nie PiS, więc nie muszą nic robić

    mogą tylko mówić, że chcą, że zrobią, że musimy…

    szkoda gadać, odwracanie tematu od prawdziwych problemów…

  8. kmdr_rohan on 29/05/2008 at 13:39 said:

    @taki jeden
    Mam dla Ciebie radosną wiadomość. Według stanu prawnego na dzień 29.05.2008r – nie istnieje przepis, który nakazywał by czytanie blogu Azraela.

  9. taki jeden on 29/05/2008 at 16:28 said:

    dzięki Ci, żeś mnie oświecił

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>