Atak Salonu IV RP

Coraz wyraźniej widać, że sprawa książki duetu historyków IPN, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka jest tym, na co Salon IV RP czekał długo. I co stara się wykorzystać do maksimum.

Jeżeli jeszcze kilkanaście dni temu mogło się wydawać, że rzeczywiście chodzi tu o wyjaśnienie wątpliwości.co do życiorysu pierwszego historycznego przywódcy „Solidarności”, Lecha Wałęsy i próba oceny jego postawy, zarówno w okresie działalności opozycyjnej w czasach komunizmu, jak i po odzyskaniu przez Polskę pełnej niezależności – to teraz już wiadomo, że opracowanie, wydane pod auspicjami Instytutu Pamięci (Potwarzy) Narodowej ma służyć atakowi na III Rzeczpospolitą i umowy Okrągłego Stołu. I nie chodzi tu o sprawy związane z tak zwanym mitem założycielskim III RP – lecz o przejęcie świadomości i pamięci społecznej. Walka idzie o to, aby ukazać dwadzieścia, bez mała, lat wolnej Polski, jako bękarta służb bezpieczeństwa i brudnej umowy, która nie daje moralnego mandatu obecnej władzy.

Nie ukrywa tego Jarosław Kaczyński. W wywiadzie dla „Sygnałów Dnia”, programu I PR powiedział;

Nasze zarzuty wobec III Rzeczypospolitej to były w wielkiej mierze właśnie zarzuty odnoszące się właśnie do tej wartości, jaką jest prawda, bo to była formacja i ciągle jest formacja w wielkiej mierze uformowana na fundamencie kłamstwa.

Daje się zauważyć, że następuje konsolidacja ekipy, która chce na nowo napisać historię wolnej Polski, która podpatrując dokonania i działania innych uczestników życia społecznego – buduje własny układ, własny salon. Nazwijmy go właśnie Salonem IV RP.

Ten Salon składa się z wyraźnie określonych kilku grup. Jego osnową medialną staje się powoli redakcja dziennika „Rzeczpospolita”, narzędziem działania i źródłem siły – właśnie Instytut Pamięci Narodowej, z jego szefem, Januszem Kurtyką, natomiast siłą polityczną – oczywiście Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego i Kancelaria Prezydenta, jego brata. Inne ośrodki tego układu towarzysko – medialno – politycznego, to redakcje tygodnika „Gazeta Polska”, „Nowego Państwa”, także „Wprost”, oraz portalu społecznościowego, blogerskiego – Salon24.pl. Tworzą one przestrzeń polityczną, która ma oddziaływać na szerokie rzesze odbiorców. Oczywiście – jest ten układ wspomagany, niemalże oficjalnie przez media publiczne, głównie przez Telewizję Polską oraz Program I PR.

Głównymi ideologami tego układu są profesor Zbigniew Zybertowicz i publicysta „Rzeczpospolitej”, a także autor i prowadzący program „Cienie PRL-u” w TVP I – Bronisław Wildstein.

Książka zespołu Cenckiewicz/Gontarczyk stała się zapalnikiem i spoiwem tego układu. Czas jej wydania i dyskusja, która od kilku tygodni na jej temat się toczy, pozwala na konsolidację tego środowiska. I na podjęcie rozgrywki o nową prawdę historyczną.

Bronisław Wildstein nie ukrywa, że książka o Lechu Wałęsie jest tak naprawdę walką o przewartościowanie pamięci społecznej i historycznej, walką o stworzenie nowych symboli polskiej historii i polskiej opozycji. Pisze o tym w swoim artykule, pod tytułem ” Sprawa Wałęsy, czyli wojna o władzę nad symbolami”, zamieszczonym w „Rzeczpospolitej”.

Wildstein już na samym początku artykułu, bez żenady otwarcie pisze, o co chodzi – chodzi mu, jak to w jego gazecie jest zawsze, o atak na „Gazetę Wyborczą” i Adama Michnika. Takie ustawienie sprawy, wykazanie, że autorytety III RP powstały w wyniku działalności tej gazety – daje komfort psychiczny i łatwość formułowania dalszej części artykułu. To taka, już nie maniera, ale fobia dziennikarzy tej gazety – że niezależnie od czego by zaczynali i o czym pisali – na „GW”musi się skończyć.

Według Salonu IV RP, według Bronisława Wildsteina, III RP budowana była na zasadach ideologii, która karmiła się nieufnością wobec Narodu. Pisze;

Ideologia III RP budowana była na fundamencie nieufności, a nawet lęku wobec narodu. Zgodnie z przeniesionymi z okresu międzywojennego stołeczno-inteligenckimi stereotypami Polacy to nacja ksenofobiczna, antysemicka, megalomańska i zacofana. W konsekwencji modernizacja naszego kraju musi więc być procesem imitacyjnym, który polegać ma na odrzuceniu polskiej tożsamości i upodobnieniu się do mitycznej Europy”.

Jak każdy dogmatyk, Wildstein musi podporządkować swoje opinie pewnej ideologii, lub własnemu mitowi. Nie bierze pod uwagę tego, że wolna Polska i Okrągły Stół były pozbawione ideologii i były po prostu umową społeczną, w które obie strony, strona OBYWATELSKA i strona komunistyczna, wtedy rządowa, powiedziały sobie, że najważniejsze jest budowanie nowej, odzyskanej Ojczyzny. Uznano, że należy oczyścić pole działania z ekstremów politycznych z jednej i drugiej strony, bo interes społeczny wymaga, aby położyć nacisk na demokratyczne przemiany. Stąd właśnie umowa, stąd właśnie KONIECZNOŚĆ takiej budowy państwa, aby nie było ono rozsadzane od wewnątrz przez ruchy nacjonalistyczne i radykalne.

W Polsce po roku 1989 nie było „stosów” dla głosicieli jakichkolwiek opinii. Nie było działań, które by nie pozwalały na działanie polityczne, publicystyczne, społeczne wielkowiejskiej grupie. To, że środowiska inteligencji wybrały w większości opcję demokratycznego, otwartego i pluralistycznego państwa – jest zasługą programu tych sił politycznych i tych formacji, które je reprezentowały. Tylko na krótki okres czasu, w latach 2005 – 07 do głosu doszły siły, dla których rewanżyzm i nacjonalizm były ważniejsze, niż rozwój cywilizacyjny i społeczny Polski.

„Gazeta Wyborcza” nie stworzyła autorytetów, jak chce to widzieć Wildstein, choć je wybrała. Uznano, że te, a nie inne osoby bardziej pasują do miana autorytetów, niż inne. Nie broniono jednak, jak to jest w krajach totalitarnych, czczenia innych postaci. Nie broniono działania i tworzenia ugrupowań politycznych, czy stowarzyszeń. W Polsce przez dwadzieścia lat powstało setki różnorodnych ugrupowań i partii, narodowych, katolickich, populistycznych. W Polsce działa od kilkunastu lat rozgłośnia Tadeusza Rydzyka – i nikt jej administracyjnie nie próbuje zamknąć. Ale to dla Salonu IV RP jest mało – on dąży do odzyskania „rządu dusz” nad społeczeństwem – nie przez pokazanie swoich wartości – lecz przez negację dokonań wolnej Polski. Jest to próba dyskredytacji III RP. A najłatwiej się to robi, atakując „Gazetę Wyborczą”.

Teraz w sukurs przyszedł Lech Wałęsa – a właściwie rozdmuchana sprawa jego współpracy z SB. List, jaki został napisany przez grono znanych postaci opozycji demokratycznej, w proteście wobec działań IPN wobec byłego prezydenta – jest doskonałym pretekstem, aby bronić „niezależnych historyków” i „niezależnego IPN”. Nic to, że panowie autorzy są ściśle powiązani z establishmentem medialnym i politycznym tak zwanej IV RP. Dla poszukiwaczy prawdy, zawartej w aktach SB, skrywanych w archiwach IPN – to oni są właśnie forpocztą nowej prawdy o czasach i początkach nie tylko „Solidarności”, ale również wolnej Polski.

Tę fobię, to szukanie źródeł najlepiej oddaje postać Andrzeja Zybertowicza, człowieka, który wszędzie widzi układy i szarą sieć, dla którego, tak jak dla dziennikarzy „Rzeczpospolitej” świat zaczyna i kończy się na Czerskiej 8 – tak Polska i jej życie społeczne, polityczne zaczyna i kończy się na służbach specjalnych.

Zybertowicz już wie, już jest święcie przekonany, że Wałęsa jest mitycznym „Bolkiem”, który nie tylko był uwikłany we współpracę z SB w latach młodości – ale wręcz był kierowany i sterowany w czasach tworzenia „S”, a później, po odzyskaniu pełnej suwerenności stał na straży interesów i układów – słynnej zybertowskiej „szarej sieci”. Dla niego, oczywiści, obrona Lecha Wałęsy to obrona układu, interesów zakulisowych. I znów,

Jak pamiętamy – to Zybertowicz jest autorem stwierdzenia „układ”.

Układ – to słowo w czasie funkcjonowania tak zwanej IV RP najbardziej rozpowszechnione, pozostanie w słowniku politycznym już na zawsze. Układ służb, układ zależności, układ mafijno – biznesowy… ilość zastosowań jest nieograniczona. Większą karierę zrobiło tylko słowo „porażający”, ale już w połączeniu – porażający układ – wzbudza teraz paroksyzm śmiechu…

Salon IV RP, jak na nową elitę przystało – musi też zaplecze intelektualne. Musi tworzyć nowe autorytety. Oczywiście – najlepiej takie, które można hołubić i podziwiać, nie tylko takie z pomników. I tu dochodzimy do groteski, bo nowym kulturowym guru tego Salonu staje się powoli Bronisław Wildstein.

Otóż Pan Redaktor wydał właśnie by nową książkę, pod tytułem „Dolina nicości”. Jest ona dostępna, jeszcze przed oficjalną publikacją WSZĘDZIE. Można jej kawałki poczytać w Salonie24.pl, na stronach „Rzeczpospolitej”, wysłuchać w III programie PR, nawet w TVP było spotkanie z „ciekawym człowiekiem”, pisarzem, zaraz po programie „Cienie PRL-u”.
Pozycja ta reklamowana jest jako pierwsza książka o lustracji. Redaktor „Teologii Politycznej”, Artur Bazak opisuje na swoim blogu spotkanie promocyjne;

Włodzimierz Bolecki podkreślał, że każda dobra proza realistyczna ma kilka warstw, a jej materią narracyjną stanowią wydarzenia, które dzieją się tu i teraz. – Dolina nicości wyrasta z salonu warszawskiego, który opisał Adam Mickiewicz. W III części „Dziadów” w salonie warszawskim pada pytanie: „ Dlaczego o tym nie chcecie pisać, panowie?” W „Dolinie nicości” podejmuje je Bronisław Wildstein.

I kontynuował: – „Dolina” daje opis bardzo realistyczny. Wśród bohaterów odnaleźć możemy syntetyczne portrety znanych postaci życia publicznego. Przede wszystkim jednak przedstawia problem, z jakim Polska zmaga się od co najmniej dwudziestu lat: niemożliwością nazwania dobra dobrem i zła złem, rozliczenia się z ciemną przeszłością i moralnego osądzenia rzeczywistych win.

Nie da się jednak czytać powieści Wildsteina tylko jako literackiej publicystyki. To opowieść o poszukiwaniu prawdy i zakłamaniu języka opisującego rzeczywistość. Autor świetnie opisuje walkę tych dwóch języków. – Dolina nicości to dramatyczny krzyk, który wyrasta poza codzienny zgiełk publicystyczny – podsumował Bolecki.

Dariusz Karłowicz stwierdził, że jest to pierwsza polska powieść teologii politycznej. -Będę bronił tezy, że jest to książka religijna. Zza czarnej, posępnej rzeczywistości wyłania się perspektywa nadziei i odkupienia, na które ma szanse główny bohater. Po zniszczeniu go przez warszawski salon wyjeżdża do Przemyśla i tam postanawia pomóc przyjacielowi w walce z lokalnym układem. Nie można zbawić Warszawy, ale można zbawić Przemyśl…

- To książka, która w przejmujący sposób obrazuje demoniczność III RP, która jest parodią państwa sprawiedliwego. Wiarygodność powieści buduje się na prawdzie faktów. Dzisiaj mamy do czynienia z gigantycznym zakłamaniem rzeczywistości, splugawieniem podstawowych prawd i wartości. Dlatego właśnie dobitny realizm powieści jest właściwym gruntem do rozważań głębszych – ocenił Karłowicz.

Przyznam się, że od dawna już nie czytam beletrystyki, wystarczą mi powroty do sprawdzonych rzeczy, ale zmusiłem się do przeczytania kilku fragmentów dostępnych w sieci. Przyrównanie Wildsteina do Adama Mickiewicza już nawet nie jest śmieszne – jest po prostu żałosne.

Literatura ta jest tak nadęta, bombastyczna i po prostu „drewniana” – że musi odrzucać każdego, nawet tego, który szuka w niej politycznych podtekstów i konotacji do politycznej i społecznej rzeczywistości.

Nie to jednak w niej jest ważne – ważna jest otoczka, ważna jest celebra i TWORZENIE AUTORYTETU. Bazak pisze i dokładnie wymienia, kto był na spotkaniu promocyjnym w księgarni „Traffic”, na ul. Brackiej w Warszawie;

Wśród ponad 500 osób, które przyszły na spotkanie gości byli m.in. Ryszard Legutko, Jarosław Gowin, Rafał A. Ziemkiewicz, Tomasz P. Terlikowski, Piotr Zaremba, Jacek Karnowski, Andrzej Nowak, Jerzy Wocial, Jan Ołdakowski, Paweł Kowal, Dariusz Gawin, Magdalena Gawin, Marek A. Cichocki, Tomasz Merta, Krzysztof Skowroński, Wojciech Tomczyk, Paweł Śpiewak, Antoni Libera, Krzysztof Koehler, Barbara Fedyszak-Radziejowska, Liliana Sonik, Tomasz Burek, Jerzy Jachowicz, Krzysztof Kłopotowski, Piotr Semka, Maciej Rybiński, Piotr Gontarczyk, Michał Szułdrzyński i wielu innych.

Prowadził spotkanie jeden z nowych animatorów Salonu IV RP, prywatnie właściciel jednej z medialnych podpór tego nowego układu towarzysko – politycznego – Salonu24.pl – Igor Janke. Zapamiętajmy te nazwiska – to są właśnie twórcy nowego Salonu, tak prawicowa „Kuźnica”.

Tak więc – Salon IV RP ma już wszystko;
Jest wróg – „Gazeta Wyborcza” i Adam Michnik, są narzędzia oddziaływania – media, jest zaczyn intelektualny – nowe „Dziady” by Bronisław Wildstein, jest idea – obalenie mitu III Rzeczpospolitej. Są także nowe elity.

Tylko tak naprawdę – nie widać celu.

Cóż, polska prawica zawsze była lepsza w burzeniu, niż budowaniu.

Azrael

0 Thoughts on “Atak Salonu IV RP

  1. Klara on 29/05/2008 at 12:51 said:

    Różne u nas bywają salony. Mamy salony fryzjerskie, salony obuwnicze, a ostatnio widziałam wielki szyld „Salon Paznokcia” :) .Coś wydaje mi się, że ten Salon IV RP szybkim krokiem zmierza do poziomu tego salonu paznokcia.

  2. taki jeden on 29/05/2008 at 13:06 said:

    powiedz mi Azraelu, że Gazeta Wyborcza zawsze jest nieomylna, że zawsze pisze z prawdą

  3. Khair el-Budar on 29/05/2008 at 13:24 said:

    Jeszcze raz podkreślam – najlepszą odpowiedzią jest nie polemika, a wykazywanie oczywistych absurdów poprzez tworzenie ciągu przyczynowo skutkowego- chociażby skoro dezawuuje się Lecha Wałęsę – to czyż tym samym nie niszczy dokonania się jego protegowanych – w tym braci K? Każdy kto przestaje z agentem jest podejżany, a z Wałęsą podwójnie – ta filozofia maciarewiczowska – łatwo ją obrócić wobec paranoików ją stosujących.

  4. kmdr_rohan on 29/05/2008 at 13:36 said:

    @Khair el-Budar
    Metoda dobra, ale skuteczna jedynie wobec osób w pełni władz umysłowych, posługujących się w sych działaniach logiką.
    Niestety, po wszystkich głupotach, jakie wygadywali i wygadują Bracia Mniejsi oraz Antek Che Macierewicz – widać, że jedynie oni i ich aktualni nie-wrogowie dostąpili zaszczytu olśnienia. Ci ludzie pozbawieni są krzty samokrytycyzmu i nie widząc słonia w jarzębinie*, powiedzą że słoń tak się dobrze w niej schował, a nie – że tego słonia tam nie ma.

    *)Nie wiem, czy ten bardzo stary dowcip jest jeszcze zrozumiały ;)

  5. Roman Strokosz on 29/05/2008 at 14:41 said:

    Czasami sie zastanawiam po co Polakom potrzebna byla wolnosc. Przeto nie moga, niepotrafia jej nalezycie skonsumowac. Jak historia pokazuje niejednokrotnie sami doprowadzali do jej utraty.
    Szumy medialne rozpetane w „Gazecie Wyborczej” „Wprost”, „Gazeta Polska” przy akompaniamencie TVP utwierdzaja w przekonaniu, iz sa srodowiska, ktore zel egzystuja w warunkach wzgeldnego spokoju i pokoju.Ich konstrukicja charakterologiczna niczym obstrukcja musi wyplynac i zarazic soba szeresz kregi srodowiskowe. Za tym wszystkim idzie ogromny fetor polityczny, kolejne krzywdzenie i segregowanie ludzi niejednokrotnie wartosciowych zasluzonych.
    Dociekanie prawdym jest czyms szalenie wartosciowym i ciekawym. W sytuacji, gdzie po 1989 roku wiele spraw nalzy poczytywac za pozytywny skutek zasadniczych porzemian poliotycznych w Polsce dzisiaj budza sie niczym z letargu zadni sensacji, awanturnictwa medrcy i filozofowie, ktorzy nie wiedzeic w ime czego zaczynaja macic.
    Nie tak dawno na tym blogu powiedzialem ze juz pora po 20-tu latach przeprowadzic gruba kreske nad tym co bylo do 1989 roku.
    Byc moze zwiekszy sie na roznych smiesznych uczelniach liczba rozpraw doktorskich poruszajacych wywlekane kwestie, byc m oze pojawi sie nowa plejada tzw. kuznicy chadeckiej, lecz pytanie, czy to cos zmieni?, czy jest cel godny tego, by cokolwiek zmieniac?, a moze efekt bedzie wrecz dalece negatywny?
    I jeszcze jednak uwaga. To wszystko raczej podobne jest na SALOON, gdzie przy szklaneczce whiskey leje sie w morde pod byle pretekstem

  6. Abulafia on 29/05/2008 at 14:49 said:

    Terror IPN-u trwa w najlepsze. Oczywiście, że nie służy Polsce, o czym piszą niezaangażowani historycy (m. in. N. Davies), a jedynie partykularnym interesom polityków spod loga IV RP.
    Ot, dekownicy i tchórze z wyczyszczonymi teczkami usiłują uszczknąć trochę zasług walczących o wolną Polskę dla podreperowania podejrzanych życiorysów. I podleczenia ego. Ponieważ brać wychowana na oborniku klasowym nigdy nie grzeszyła inteligencją (Zybertowicz, Kurtyka, Kaczyńscy…) metody, które stosują są tego samego lotu; made in PRL. Wzorem działaczy POP dezawuują przeciwników politycznych poprzez wyszukiwanie chociażby pyłku na życiorysach lub osobowości, następnie konfrontują dokonania pierwszej Solidarności z marzeniami genetycznych patriotów i, nowomową właściwą IV RP formują zarzut; Zdrada.
    Już raz naród wyraził dezaprobatę takim zabiegom w ubiegłorocznym głosowaniu. Widocznie demokratyczne kryterium okazuje się mało przekonujące skoro marksistowscy pogrobowcy dążą do kryterium ulicznego.
    Dziwi inercja obecnej władzy. Sterowany IPN robi cyrk z Polski, a PO biernie przygląda się manipulacjom przegranych frustratów. Za społeczne pieniądze. Czyżby interes narodowy i interes PO nie były tożsame?

  7. Khair el-Budar on 29/05/2008 at 15:20 said:

    Może by któryś z „wielkich” historyków IPN-owskich opisał wielce patriotyczną postawę ojca Tadeusza za czasów komuny? Zastrzegam, że to większe wyzwanie, choćby ze względu na to, że akta nie znajdują się w IPN-ie, a na Łubiance i w Langley (które przejeło większość archiwum NRD-owskich tajnych służb).

  8. Dobrze, że ktoś wreszcie chce opróżnić to szambo. Będzie trochę smrodu, kilka autorytetów upadnie, ale dla kraju i narodu same korzyści… Niemożliwe jest życie w kłamstwie na dłuższą metę.

  9. kmdr_rohan on 29/05/2008 at 18:48 said:

    Ulubione zabawy PiSiorów – tapalnina w szambie. Wiesz Moon, nie przypuszczałem, że upadłaś tak nisko. No ale cóż, jak się z Lepperem przystaje, do do gnoju zaczyna jak widać ciągnąć…

  10. W gnoju to „Wy” siedzicie… Nam to przeszkadza. Trzeba trochę sprzątnąć…

  11. MakeLove not PiS on 29/05/2008 at 19:07 said:

    Azrael stwierdzil – „nie widac celu”.
    Ale przeciez na tym blogu juz wiele razy wkazywal ow cel: przejecie pelnej wladzy, wymiana elit, kontrolowanie instytucji panstwa i gospodarki panstwa, ksztaltowanie „nowego spoleczenstwa”. Celem jest obsadzenie ssiebie i swoich ludzi na dlugi czas w miejscach, ktore daja dostep do profitow. Caly zal o lata po ’89 bierze sie stad, ze ta akcja nie udala sie gladko na samym poczatku. Ostatnio calkiem niezle szlo, a publikowne materialy ze sprawy Bagsika pokazuja, ze i prywatny biznes mial placic haracze (bezposrednie czy w postaci stanowisk).
    Ciekawy jest udzial w owym zgromadzeniu ludzi z PO – to pokazuje, ze tak naprawde te dwie grupy ludzi maja bardzo wiele ze soba wspolnego. Ktos kiedys napisal, ze PO to cywilizowany PiS.

  12. Rannal on 30/05/2008 at 00:14 said:

    Tak trochę może nieśmiało ale jednak zaczynam patrzeć na to. co się zaczyna w polskiej polityce dziać z nieco innego punktu widzenia. Coraz częściej też obserwuję narastanie agizmu, które chociażby na salonach Salonu24 coraz częściej sie pojawia. Na jednym z blogów, ktoś pół żartem pół serio zaproponował … eutanazję, którą to koncepcję ochoczo podchwycono. Wprawdzie poniektórzy wyraxnie kpili ale im więcej było wypowiadających się tym jakby poważniej to brzmiało. Gdzieś w tle wyraźnie słychać było pomruki o koniecznoscipłacenia przez nich za emerytury, a ich będzie coraz więcej.

    Faktem jest, że obecna młodzież długo jeszcze bedzie czekać na powazniejszy awans. Na ważniejszych stanowiskach siedzą ludzie pokolenia Okrągłego Stołu, dotychczas potrzegani jako zasłużeni w walce z dominacją ZSRR i… jeszce mogą z 10 lat albo i więcej, zajmować co ciekawsze stanowiska. Obalenie wiary w ich sprawczość a w pierwszym rzędzie w ich osobistą uczciwość jest conajmniej na rekę tym buntownikom przeciw autorytetom. Oczywiście wydaje mi się, że tych szalonych „bojowców” jest mniej aniżeli tych, którzy zdaja sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które mogłoby grozić w przypadku zburzenia dotychczasowego fundamentu społeczeństwa.

    Oczywiscie Kaczyńscy należą do tego własnie „fatalnego” pokolenia. Ale ich spadek z drabiny (zresztą przez nich samych sprowokowany) jest nieunikniony. Wraz z nimi prawdopodobnie zniknie PiS, a na jego miejsce powstanie być może następna lekko narazie faszyzująca formacja.

  13. kmdr_rohan on 30/05/2008 at 06:51 said:

    @Moon
    Tak, Moon, tak wiem: „A nie, bo Wy!”
    Uwielbiam Twoje rzeczowe argumenty.

  14. Abulafia on 30/05/2008 at 09:11 said:

    Określenie ,,szambo” jest z podwórka prezydenckiego schyłku IV RP. Ale niepotrzebnie szaman z Torunia zawęził je do pałacu prezydenckiego mniej ważnego brata-do IPN-u pasuje jak brud do magla.
    Archiwa sprywatyzowane, ich obsługa chodzi na łańcuchu właściciela magla, dyspozycyjna i bez zahamowań pierze brudy zgodnie z zamówieniem kusego napoleona. Nie otworzy tego zamtuza na roścież żeby raz a dobrze przewietrzyć upiory, bo lubi smród i babranie się w śmietniku historii. Co rusz wyciągnie z szafy nie dopraną lojalkę, postraszy, zaszantażuje, przywoła do porządku i wie, że rządzi. ,,Niech nienawidzą (za to), byle się bali”-powtarza za Kaligulą.
    To już jest klasyka polskiego życia politycznego-truizm. Nową jakością jest zawłaszczanie internetu zgodnie z apelem żelaznego Ludwika i lojalek PiS-u. Dotychczas blog Azraela nie był nawiedzany przez sługi prawych i sprawiedliwych. Co ich tak odmieniło, że odpryskami salonu coraz częściej włażą z buciorami, by prezentować wystającą z nich słomę i recytować regulaminowe mantry? Poczucie sprawiedliwości, o której nic by nie wiedzieli gdyby nawet gryzła ich w jelito grube? Bóg, honor i ojczyzna-obce im jak Rydzykowi kanibalizm? Czy może konfitury, dla których zaprzedadzą duszę nawet Szatanowi; obojętnie-z Torunia czy zakonu PC?
    Imperium kontratakuje. Na miarę wdzięku Perona i uroku osobistego Słonka Mazur.

    Mam prośbę do fanów PiS. Wystarczy szambo w pałacu prezydenckim i IPN-ie. Nie roznoście jego drogocennego Wam zapachu na zaciszne zakątki takie jak blog Azraela, bo nie jesteście w stanie go zohydzić, a pałacu i IPN-u przewietrzyć. Nie sprowadzajcie naszego życia do kanałów.

  15. Bombowa taktyka!
    Napisać morze słów na temat książki, której nie opublikowano, z każdym następnym zdaniem przypisując jej coraz więcej ukrytych funkcji i treści. W momencie jak będzie można owo dzieło przeczytać nie będzie już miało znaczenia co w nim jest – przecież Azrael i jego wyznawcy dawno sobie wytłumaczyli o czym, po co, dlaczego i dlaczego „be-be” a nie „cacy-cacy”.
    Rewelacyjna metoda badań, genialny (choć jednak żmudny) sposób uchronienia się przed dysonansem poznawczym.
    Congratulations!

  16. Abulafia on 30/05/2008 at 11:41 said:

    Witaj student.
    Może ktoś wyrwał się przed szereg próbując sił recenzenta zamysłu IPN-u. To takie swojskie sadząc po ,,Strachu’. Kładę antycypację na karb wyprzedzającego uderzenia, które już nastąpiło ze strony marksisty Zybertowicza. Poza tym recenzja nie przeczytanej książki jest przynajmniej nie skażona sugestiami autorów tego wiekopomnego dzieła-jak zapewniają genetyczni patrioci-czyli bardziej obiektywna.
    Skoro istnienia boga nie potwierdzono dowodami, a wylano ocean inkaustu na jego opisanie, czemu komuś zabrania się skreślenia paru uwag na temat nie istniejącej książki?

  17. feyd on 30/05/2008 at 13:41 said:

    A co by sie stało gdyby nagle Gazetę Wyborcza zamknięto, a Adam Michnik wyjechał gdzieś daleko na emeryturę…
    Świat tych panów rozpadłby się jak domek z kart. Okazałoby się, że są kiepskimi dziennikarzami i nie potrafią pisać o niczym innym. No chyba, że zaczęliby pisać, że kiedyś była taka straszna Gazeta, gorsza jeszcze od Trybuny Ludu i Michnik Adam, który z grupą szatanów próbował Polskę sprzedać (nie do końca wiadomo komu, ale to szczegół nieistotny). No i znów byłoby śmiesznie i strasznie

  18. Powtórzę za Studentem:
    Congratulations!

  19. Hexe & Obeliks on 30/05/2008 at 21:03 said:

    Moon!
    Dobrze, ze trafil sie „student”, bo sama nie potrafilabys logicznie uzasadnic swojego stanowiska.

  20. Tyle Twojej radości, Hexe, co sobie poobgadujesz mnie w sieci… Nic nowego.
    Żegnam.

  21. Znowu poszło do spamu.

  22. Tyle twojej radości, Hexe, co sobie poobgadujesz mnie w sieci… Nic nowego.

  23. Abulafia on 31/05/2008 at 14:03 said:

    Katolicka taktyka; Nie widzieć a uwierzyć.
    PiS-owscy hunwejbini z Gdańska domagają się szlabanu dla przyznania przez władze miasta 130 tyś. zł. na uczczenie 25-rocznicy Nobla Wałęsy. Bo, sądząc po książce Cenckiewicza i Gontarczyka Elektryk jest dla Gdańska antyreklamą. Szef tamtejszej PiS-owskiej jaczejki domaga się wstrzymania dotacji do czasu ukazania się IPN-owskiego arcydzieła; ,,bo po nim wiele osób zweryfikuje swoją opinię o Wałęsie”.
    Bardzo kulturalne i wizjonerskie podejście do ducha jeszcze nie wydanej książki. Tylko niebezpieczne dla zdrowia i wizerunku PiS. Gdyby się okazało-po wydaniu książki-że Wałęsa zasługuje na co najmniej pomnik za 1mil. 300 tyś. serce mogłoby komuś odmówić posłuszeństwa, a mózg się zlasować. Ale oni już wiedzą o porażających faktach omerty konusów za pogonienie z dworu Wałęsy. I za tego upokarzającego Mnietka. Książka, której jeszcze nie czytali jest już dla nich dogmatem prawdą objawioną odmierzającą puls życiu.
    To dopiero prorocka wizja ukazująca polityczne podłoże książki pisanej na zlecenie pod założone tezy. Protest gdańskiego PiS-u jest tego dowodem. Jaczejka natchniona duchem odnowy moralnej, opierając się na biblii Gontarczyka i Cenckiewicza chce zmieniać oblicze Wybrzeża. Gdyby konusy chociaż myślą brały udział w przeobrażeniach Polski mających kolebkę w Gdańsku, ta ziemia byłaby święta. A tak jest tylko podejrzanie grzeszna.
    Sztampa i stereotypowe myślenie w szufladkowaniu ludzi i zjawisk właściwe zamordyzmowi IV RP. Osadzanie i wyrokowanie bez jakichkolwiek dowodów, które-jak mawiał klasyk czwartaków-zostały zniszczone. Ale były-w dużych ilościach, co potwierdza laptop na korbę i gwoździe. Co dla niektórych jest już przesądzone bez czytania duetu z IPN-u.
    Nie widzieć a uwierzyć. To takie katolickie jak rozmowa o niczym-bo to jedyny temat , na który ma się coś do powiedzenia.

  24. Abulafia – mam małą niespodziankę! Otóż pomijając barokowe ozdobniki i obsesyjne nawiązania do katolicyzmu – zgadzam się z Tobą! Faktycznie, PiSowcy (nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz) wygłupiają się i bredzą. Jedyne co jest cieniem usprawiedliwienia dla nich, to fakt, że tym razem festiwal głupich działań zaczął się od absurdalnej aktywności strony przeciwnej.

  25. wehehe on 01/06/2008 at 00:22 said:

    Trochę z innej beczki: jest takie zacne i zasłużone mimo „niepoprawnych” korzeni (rok założenia 1958) pismo „Poznaj swój kraj”. Od kilkunastu ładnych lat redaktoruje mu w trudnym czasie p. Janusz Sapa -jak wynika z jego wstępniaków, człek o poglądach komserwatywno-katolickich, czyli nie z mojej bajki, ale rzeczowy i miły. Do czego zmierzam: onże p. Sapa odnalazł był swoje nazwisko na liście Wildsteina, dowiedzieli się o tym też jego bliźsi i dalsi znajomi, wskutek czego krąg tychże znajomych nieco się zawęził, zaś nas bohater odebrał drogą werbalną trochę nieprzyjemności. Sęk w tym że autorzy listy raczyli pomylić p. Janusza z innym osobnikiem o tym samym nazwisku i podobnym imieniu, co jak widać nie stanowi dla nich istotnej róznicy.Ponadto, gdy P. Janusz wystąpił do IPN o wyjaśnienie sprawy i zadośćuczynienie za straty moralne, dano mu do zrozumienia żeby spadał na szczaw i nie czepiał się nieomylnych funkcjonariuszy Ministrerstwa Prawdy. Rozgoryczony P. Janusz opisał wszystko na łamach „Psk” bardzo niepochlebnie wyrażając się o działalności chłopców z ferajny Dudka i Kurtyki oraz o samym Wildsteinie, którego skądinąd słusznie oskarżył po prostu o kradzież i bezprawną publikację poufnych danych osób trzecich. Oto „prawda” w wydaniu opisanego przez Azraela „salonu”. Dajmy odpowiednie rzeczy słowo: mamy do czynienia z bandą gnid moralnych, którzy w sztuce oszustwa i manipulacji dorównali komunie….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • Facebook