
Grzegorz Napieralski wygrał dziś na Kongresie Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Wojciechem Olejniczakiem w stosunku 237 do 210 głosów. Minimalnie, ale jednak.
Wydawało się, że nie będzie to możliwe, że łatka aparatczyka, którą mu ostatnio przypięto – spowoduje, że Olejniczak wygra – może nie z wielką przewagą, ale znacznie. Jednak stało się inaczej.
Co ciekawe – wydaje się, że dość drewniany Napieralski – co zresztą potwierdził w wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyników – miał więcej głosów wśród młodych lewicy. To rokuje mu dobrze – o ile oczywiście nie zmarnuje szansy.
Czy jego wybór to jest skręt w lewo? I jakie to ma być „lewo”? Napieralski, zgodnie zresztą z zaleceniami zespołu profesora Reykowskiego, widzi przyszłość lewicy we współpracy ze związkami zawodowymi, jego głos wyraźniej było słychać w rozmowach na tematy społeczne, w obronie „odrzuconych”. Tylko, że co innego się mówi w momencie, kiedy się prowadzi kampanię, co innego, kiedy trzeba prowadzić partię, A partia może się tylko odrodzić na podstawie zdobycia młodego, inteligenckiego elektoratu – bo ten klasyczny, postpeerelowski wymiera, a ten roszczeniowy, nastawiony na „daj” – jest zagospodarowany przez Prawo i Sprawiedliwość.
Na pewno można się spodziewać , że zgodnie z wzorami swego idola, José Luisa Rodrígueza Zapatero, szefa hiszpańskiej PSOE, zaostrzenia kursu społecznego. Będziemy więcej słyszeć o sprawach rozdziału kościoła i państwa, spraw ideowych i światopoglądowych, ekologii. I choć Joanna Senyszyn opowiadała się za Olejniczakiem – to zapewne jednak zostanie wiceszefową partii.
Olejniczak dobrze przyjął porażkę – bo wie, że jest on w dalszym ciągu potrzebny. Jest biegły w rozgrywkach sejmowych, zresztą w klubie parlamentarnym są ludzie, których on wybierał i zatwierdzał. I trzeba to wyraźnie powiedzieć – w czasie kampanii przed Kongresem nie słyszało się o faulach, które by sobie panowie konkurenci czynili.
Mówi się, że za Olejniczakiem stali „wujowie”, stare repy partyjne. Ale nie byłbym do tego przekonany. Słuchając byłego premiera Mieczysława F. Rakowskiego, w audycji u Grzegorza Chlasty, w TOK FM – raczej wydaje się, że w ostatnim okresie jednak „wajcha” została przesunięta w drugą stronę. A dzisiaj porankiem, przed Kongresem Katarzyna Piekarska, która była również brana pod uwagę w konkursie do stanowiska szefa partii, szczególnie po swoim sukcesie na konwencji warszawskiej SLD – opowiedziała się jednoznacznie po stronie Napieralskiego. I być może właśnie ona była szarą eminencją i rozgrywającym Napieralskiego. To przecież właśnie dzięki Olejniczakowi ta zdolna polityk nie znalazła się w Sejmie.
Słuchając wypowiedzi liderów innych partii lewicowych, Leszka Millera i Marka Borowskiego, można śmiało stwierdzić, że jeżeli dojdzie do rozmów o współpracy (na przykład przy przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego), to łatwiej będzie się je prowadziło z Napieralskim, co zresztą w przypadku tego pierwszego jest całkowicie zrozumiałe…
Napieralski startuje z wyjątkowej pozycji – z 5% poparcia dla jego partii w ostatnich sondażach – najniższych w historii lewicy. To poważne wyzwanie. Ma przed sobą także inne poważne zadanie – próba zjednoczenie lewicy.
Wszyscy mówią, że SLD nie może więcej tracić ludzi. Problem jest jednak poważniejszy – jak odzyskać lewicę i jej pozycję w polityce i społeczeństwie.
Azrael




Może ta właśnie łatka betonu przypięta przez Gazetę Wyborczą, Dziennik, Rzeczypospolitę w końcu dla tych „przyjaciół” lewicy Olejniczak był wręcz wymarzonym kandydatem szybko doprowadziłby do dalszego upadku lewicę, niemrawy polityki. Co jeszcze przyczyniło się do porażki Olejniczaka porozumienie z SDPL i PD, te partie wykorzystały SLD żeby się dostać do parlamentu, gdyż ich kierownictwo wiedziało, że nie ma szans na samodzielne wejście. W końcu większość z tych co głosowała na dawną Unię Demokratyczną później wolności obecnie Partię Demokratyczną obecnie głosuje na PO. Można więc stwierdzić, że ci panowie zostali wybrani głosami SLD. SDPL wiadomo są traktowani jak rozłamowcy nie mają większego poparcia. Z drugiej strony Napieralski miał jasny program dość klęczenia, dalszego pokornego przyznawania się za Rywina i inne urojone winy w końcu ci z tzw. moralizatorzy z PIS i PO oraz PD sami pokazali, że nie są lepsi. Poza tym SLD jeżeli chce wyjść z marazmu potrzebny jest bojowy przywódca, który wprawi partię w ruch potrzebne jest otwarcie na inne ruchy lewicowe współpraca niekoniecznie wiązanie się z nimi. Inna sprawa czy to się uda i czy Napieralski nie spocznie na laurach.
lewica…..
co to jest?
Napieralski to żadna zmiana.
W pierwszym z wywiadów (dla TVN 24) przedstawił jedno z głównych założeń polityki lewicy pod swoim przywództwem; Rozdział kościoła od państwa. Nie walka zawężana do antyklerykalizmu, tylko doprowadzenie do przestrzegania konstytucyjnych praw określających miejsce i rolę Kościoła katolickiego w Polsce. Przypomina, że polska rzeczywistość jest dziś zdominowana przez Kościół katolicki, a rozdział od państwa jest czystą fikcją.
Już słyszę kaskady inwektyw pod adresem lewicy. Już widzę oczyma wyobraźni te protesty i marsze geriatrycznych hufców toruńskiego szamana. Demonstracje przeciwdeszczowego oręża i amok w oczach obrońców zygot. Zgrzyt zębów ważniejszego z braci mniejszych, że spartolił robotę z delegalizacją oraz głosy porażającego oburzenia dyspozycyjnych koniunkturalistów z korporacji tzw. niezależnych dziennikarzy.
Mam tylko wątpliwości, czy 5% poparcie społeczne jest w stanie zachwiać syndykatem klerykalno-nacjonalistycznym. O rozbiciu go i zmuszeniu do działania zgodnie z normami prawnymi państwa (jak chociażby konstytucją) możemy na teraz pomarzyć.
Po owocach ich poznamy. Na razie para idzie w gwizdek.
Para idzie w gwizdek. I nie na razie. Od dawna idzie i długo jeszcze będzie szła. Lewicowo i prawicowo. Albowiem szczytem szczęścia jest dorwanie się do władzy i rwanie sukna.. Polska….a co to takiego?
patrzac na Napieralskiego zaraz po wyborze mialem wrazenie, ze jest mocno przestraszony swoim „sukcesem”, i ze tak naprawde wcale nie chcial wygrac
Napieralski czy tez z hiszpanska Zapatacieralski stoi przed ogromnie trudnym egzaminem z weryfikacji krasomowstwa z realiami dzialania. Jezeli i on pominie zblizenie do mlodziezy i liczyc bedzie na wzrost poparcia zasiedzialych i zatwardzialych to bedzie on kolejnym ” Cienkim Bolkiem” jakim byl Olejniczak.
Prawdziwy egzamin czeka go przy ewentualnej moblizacji Lewicy prze wyborami prezydenckimi gdzie, jestem przekonany , ze Lewica nie wystawi Kandydatury Olejniczaka na Prezydenta RP, gdyz bedzie to najwiekszy ich blad dziejowy Lewicy wspolczesnej.
Lewica chcac odbudowac swoja sile musi wejsc w koalicje z kims siloniiejszym w pozycji politycznej a i nieco i madzrzejszym i doswadczonym. Jak to sie zwyklo mowic , trzeba wykorzystac szanse wyrosniecia na cudzych plecach. sami, ze swoim bagazem nie maja SZANS NAN NIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Myslę, że jeżeli w katolickiej Hiszpanii udało się odsunąć biskupów od rzadzenia, to i u nas też powinno się to udać, tym bardziej, że podobno, jak czytam, ostatnio nastroje antyklerykalne w społeczeństwie wyraźnie nasiliły się. Tyle tylko, że Napieralski i spółka powinni opracować wyraźny program z rozkładem na dni, miesiące i lata co trzeba zrobić, żeby było „Co boskie Bogu, co cesarskie Cesarzowi…”. Mają ku temu bardzo dobry klimat społeczny i jesli nadal będą klękać tam gdzie cywilizowany człowiek nie klęka i jeśli nadal będą całować po rękach facettów w spódnicach … to już im nic nie pomoże.
@przyczynek
Niestety mam takie samo wrażenie.
Rozdział kościoła i państwa jest ważny, bo zmniejszy obciążenia budżetu, których nikt do kupy nie zliczył, a podejrzewam że są duże.
Ale jest parę tematów ważniejszych niż to. I dlatego lewica mnie nie zachwyca. Ktokolwiek by jej nie reprezentował.
„Będziemy więcej słyszeć o sprawach rozdziału kościoła i państwa, spraw ideowych i światopoglądowych, ekologii”
Obawiam się że główny akcent jest położony na zbitce „więcej słyszeć”. Napieralski był już posłem paru kadencji, i jak do tej pory wcale nie objawił się jako orędownik jakichkolwiek „spraw ideowych” czy rozdziału państwa i KRK. Pomijam nawet słuszną uwagę jednego z przedmówców że z 5% i tak trudno byłoby mu coś sensownego ruszyć. Obym się mylił.
Wojtuś się chyba obraził na SLD … tyle się naharował a oni go nie wybrali …. się nie spodziewał i teraz będzie się naukowo rozwijał …. może mu to dobrze zrobić ….. może dystansu nabierze i coś wymyśli na chorobę SLD … Napieralski ma złą opinię w swoim szczecińskim środowisku i napiszę jak to baba intuicyjnie ” źle mu z oczu patrzy” …
Oglądałem dziś wykres popularności SLD w rankingach za ostatnie 4 lata. Olejniczak zrobił co mógł, wydżwignął paritię z dołka, w rankingach pieła się punkt po punkcie chyba z 7-8 procent do 14, by teraz spaść na 5 %. Napieralski pewnie SLD dobije, choć zobaczymy…
“Będziemy więcej słyszeć o sprawach rozdziału kościoła i państwa, spraw ideowych i światopoglądowych, ekologii”
Faktycznie „najwazniejsze problemy” przy obecnej wzrastającej inflacji, galopujących cenach żywności i spadającym tempie wzrostu gospodarczego….
Prawica może spać spokojnie – z takim „programem” lewica wiele nie zdziała…
Jaka „prawica” Palestrino? – Inna sprawa, że masz poniekąd rację – sprawy światopoglądowe to jedyny już wyróżnik dzisiejszej „lewicy”, bo tak jak już Azrael napisał – „elektorat roszczeniowo – wiecznie skrzywdzony”, został już zagospodarowany przez narodowych – socjalistów spod znaku kaczokomuny. Obserwujemy właśnie jak z partii powszechnej SLD staje się partią niszową – antyklerykalną. Ja sam jestem ateistą i lekkim antyklerykałem, ale śmieszy mnie porównywanie się SLD-owców do Zapatero i Hiszpanii – gdzie pozycja i rola kościoła było od wieków diametralnie inna niż to co miało miejsce w Polsce. Chciało by się napisać „dzięki bogu” – powoli acz systematycznie następuje erozja katolicyzmu w Polsce. Jeśli SLD – pod wodzą Napieralskiego będzie miało jakiś wpływ na ten proces – to raczej niestety na jakiś czas wpływ będzie hamujący – okopanie się i wojna ideologiczna raczej w początkowej fazie wzmacnia obie walczące strony utwierdzając je w swym fanatyzmie. Z drugiej strony, prędzej czy później i tak następuje proces odsuwania się umiarkowanej części społeczeństwa od wojujących fanatyków „czerwonych” i „czarnych”. Niestety zamiast liczyć na jakieś fajerwerki SLD-owskie, trzeba uzbroić się w cierpliwość jeśli chodzi dojście do
państwa bardziej neutralnego światopoglądowo niż dziś to ma miejsce.
@Przyczynek.
Nie tylko Tobie się odbija czkawką wyobcowania. Czka ponad 90% rodaków obojga płci. Tak bywa, kiedy dźwiga się Polskę podsadzając ją za tyłek w przeciwieństwie do cwaniaków uczepionych gruczołów mlecznych.
Mimo wszystko jesteśmy dziećmi-chociaż ze starszym peselem-dla których każdy nowy ciuch lub zmiana wystroju domostwa rozbudza nadzieję na lepsze życie. Ciuch się zużywa, domostwo powszechnieje i znów się budzimy z ręką w nocniku. Rozczarowanie, po którym ponownie uczepimy się jakiejś nadziei w postaci kiełbasy wyborczej lub drugiej Japonii a trzeciej Irlandii.
Teraz modna jest Hiszpania i szpanowanie na Zapatero. Chwyt marketingowy fascynujący nas jak światło ćmy. Zanim sobie opalimy skrzydła przeżyjemy parę dni złudzeniami.
A życie potoczy sie dalej koleinami wyrytymi przez możnych tego świata. I kapitał.
P.S. Ciekawa informacja z Onetu w nawiązaniu do kilku ostatnich wpisów Azraela gloryfikujacych lewicę i mówiącech jak powinnismy się wzorować na socjalnej UE:
„Niemieccy pracodawcy przygotowują się do pozwania rządu, by zmusić go do obniżenia podatków związanymi z zatrudnieniem, które powodują, że niemieccy pracownicy są najdrożsi na świecie.”
„Dieter Hundt, przewodniczący potężnego związku pracodawców BDA, powiedział tygodnikowi „Bild am Sonntag”, że do końca sierpnia organizacja wniesie pozew do sądu konstytucyjnego w Karlsruhe, jeśli rząd nie podejmie decyzji w sprawie obniżenia nakładów na opiekę społeczną.”
„- Nielegalne ściąganie przez rząd pieniędzy z podatków na wydatki socjalne musi się skończyć – powiedział Hundt. – Tymi pieniędzmi moglibyśmy sfinansować 0,6 punktu procentowego redukcji w ubezpieczeniach pracowniczych.”
„Podatki na walkę z bezrobociem, opiekę medyczną, emerytury i opiekę społeczną – znane jako pozapłacowe koszty pracy – są płacone zarówno przez pracowników jak i pracodawców.”
Jak się będziemy na nich wzorować – nasz wzrost gospodarczy nigdy nie będzie wysoki… popadniemy w marazm…