
Kolejny działacz dawnej opozycji demokratycznej odmówił przyjęcia odznaczenia z rąk prezydenta, który też przecież z tego środowiska się wywodzi.
Jacek Rakowiecki, dziennikarz i publicysta, obecnie naczelny miesięcznika „Film”, były działacz Studenckiego Komitetu Solidarności, a następnie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, odmówił przyjęcia Krzyża Kawalerskiego OOP. W liście adresowanym do prezydenta Rakowicki stwierdził, że ze względu na swoje przekonania polityczne, a szczególnie na sposób potraktowania przez Lecha Kaczyńskiego byłego prezydenta, Lecha Wałęsy, nie może przyjąć odznaczenia.
Kilkanaście dni temu inny działacz opozycyjny (bliski braciom Kaczyńskim), Marek Chimiak, związany z Niezależną Oficyną Wydawniczą NOWA, zadeklarował, że nie przyjmie od prezydenta Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Oświadczył, że uważa decyzję o przyznaniu mu medalu za próbą dzielenie działaczy opozycyjnych na lepszych i gorszych.
Kilka miesięcy temu, przy okazji 40. rocznicy obchodów wydarzeń Marca ’68 mieliśmy również sytuację, kiedy jeden z działaczy, Bogdan Czajkowski, przywódca marcowego strajku na Politechnice Warszawskiej, odmówił, już na uroczystości w Pałacu Namiestnikowskim przyjęcia odznaczenia (choć z innych przyczyn, niż wspomniani działacze – sprzeciwu wobec braku referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego). Jednak najszerszym echem odbiło się niezaproszenia na uroczystość jednego z głównych aktorów tamtych wydarzeń, Adama Michnika.
Nieodznaczenie Adama Michnika w związku z rocznicą Marca ‘68 zostało przyjęte bardzo źle. Nie tylko jako afront wobec obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, a w tamtych latach – jednego z głównych bohaterów, którego postać łączy wiele sprawa polskiej opozycji demokratycznej, ale również jako gruby błąd polityczny Kancelarii Prezydenta – i samego Lecha Kaczyńskiego.
Lech Kaczyński zapowiadał, w ramach polityki historycznej, że będzie prowadził inną, niż jego poprzednicy, politykę przyznawania odznaczeń. I rzeczywiście – na listach odznaczeń znalazły się osoby, którym hołd należał się już dawno. Niestety, Kaczyński nie uniknął sterowania tymi zaszczytami w sposób czysto koniunkturalny.
Lech Kaczyński, jak już wszyscy wiedzą, nie jest prezydentem Polaków, całego społeczeństwa, lecz prezydentem określonej linii politycznej. Nie łączy i nie scala kraju w celu podniesienia jego wartości, lecz wykonując zadania polityczne – dzieli. I to widać również w odniesieniu do swoich znajomych i często przyjaciół z opozycji demokratycznej, gdzie stara się jednych wywyższać, kosztem innych.
Azrael







Najnowsze komentarze