
Istocie, której podłość
Osiągnęła szczyty,
Żeby się rozmnażać,
Nie trzeba kobity.
/Roland Topor/
Jarosław Kaczyński wiedział. Domyślał się już wprawdzie przed rokiem ’80, że Wałęsa jest agentem, ale trzymał twardo buźkę na kłódkę. Potem też ją trzymał. I w trakcie Okrągłego Stołu, kiedy jego brat przechadzał się z Wałęsą pod rękę – też milczał. I kiedy brat siedział przy zastawionym suto stole, razem z Lucyferem – Michnikiem i Rokitą – Kiszczakiem – też zamilczał…
Nie śmiał nic powiedzieć, kiedy Wałęsa stanął do wyborów prezydenckich w roku 1990. I nawet kiedy, jak twierdził wczoraj w porannej audycji radiowej, minister Milczanowski pokazał mu te „porażające” dokumenty (oczywiście oryginały – sic!) – dalej nie puścił pary…
I tak można by mnożyć daty i sytuacje, kiedy Jarosław Kaczyński, przez prawie 30. lat miał szansę na wykazanie się patriotyczną, obywatelską postawą. Jednak nie – on wolał żyć z tą wielką tajemnicą, skrywaną i pielęgnowaną, która musiała go tłamsić, drążyć, niby robak…
I nagle mógł odetchnąć, bo zrozumiał, pod wpływem zapewne impulsu, że może zrzucić to jarzmo, ze swego steranego ciężką pracą dla Narodu karku…
I my, obywatele, mamy w to wierzyć… Dla podniesienia swej wiarygodności Jarosław Kaczyński jest gotów przysiąść na Wielką Księgę. Mam nadzieję, że to chodzi o Pismo Święte, a nie o wybór dzieł Lenina, z którego czerpał mądrości i cytaty jego brat pisząc doktorat…
Już mnie nie interesuje, czy Lech Wałęsa był „Bolkiem”, czy tylko może Lolkiem. Nie ma to dla mnie kompletnie żadnego znaczenia.
Ale każdy powinien sobie postawić to pytanie;
Dlaczego i dla jakich celów trwa atak na niego? Dlaczego tak zależy niektórym grupom politycznym, aby zdezawuować postać byłego prezydenta?
Czy chodzi tu o wyjaśnienie wszystkiego, o prawdę historyczną – czy może jednak o napisanie historii na nowo? Czy książka IPN, wydana bez krytycznej oceny ludzi, którzy byli przez lata towarzyszami Wałęsy, ma wartość historiograficzną, naukową – czy jest tylko publicystycznym atakiem i narzędziem politycznym?
„Określone środowiska”, używając dawnego języka, próbują zanegować nie tylko umowę Okrągłego Stołu, ale również prawie 20 lat polskiej demokracji. Chcą udowodnić, za pomocą zniszczenia tego symbolu „Solidarności”, że III RP był zbudowana przez agentów i dla agentów. Co w związku z tym z polskim parlamentaryzmem, też był on tworem agentury? Polskie uczestnictwo w NATO i Unii Europejskiej to gra agenturalna? Paranoja…
Genetyczni patrioci IV RP próbują zohydzić Polskę i państwo lat demokracji, na pewno najlepszy okres w historii Polski. Jedność Polaków, jak została zbudowana, jest poddawana manipulacji i zawłaszczaniu. Po wyborach 2007 roku myślano, że wszystko to odchodzi w niebyt, że przyszłość jest celem Polaków. Okazuje się, że demony jednak nie rezygnują. I próbują zatruwać społeczeństwo.
Problem jest tylko taki, że nawet jeżeli się okaże, że TW „Bolek” to Wałęsa – to i tak nikt mu nie zabierze Sierpnia ’80, Okrągłego Stołu, prezydentury, nagrody Nobla i miejsca w historii.
A o gnomach – za lat 50. już nikt nie będzie pamiętał…
Azrael




Najnowsze komentarze