
Czas euforii po zwycięstwie szybko minie i nowy przewodniczący Sojuszy Lewicy Demokratycznej stanie przed nowymi zadaniami i wyzwaniami – i będzie musiał sobie zadać leninowskie „Co robić?”.
Napieralski zamieścił na swoim blogu, być może w spontanicznym akcie, wpis, w którym usiłuje odpowiedzieć na to pytanie. Oprócz zadań politycznych, czyli uzyskania pozycji drugiej siły politycznej w kraju -znajdujemy tam liczne, aż nazbyt liczne postulaty i zadania. Jest oczywiście o neutralności światopoglądowej, o programie socjalnym i ochronie ludzi pracy, o współpracy z rożnymi, marginalizowanymi i kontestującymi rzeczywistość XXI wieku środowiskami, jest o demokracji -i inne tego rodzaju hasła. Głównie zresztą właśnie hasła, ponieważ na temat PROGRAMU – nie znajdziemy tam wiele. Jednym konkretem, który Grzegorz Napieralski zamieszcza w tym swoim wpisie – jest sprawa obrony Kodeksu Pracy. Dalej znajdujemy znów hasła o obronie pamięci wszystkich, którzy walczyli o Polskę (?) oraz szerzej omówione sprawy walki o prawa kobiet – aborcja i zapłodnienia in vitro. Czyli – znany katalog tematów. I co ciekawe – nie ma tam już na gorąco tuż po wyborach powiedzianego zdania o wymówieniu konkordatu z Watykanem – za to znajdujemy słowa, że nowy szef SLD nie jest antyklerykałem. A to ni mniej, ni więcej oznacza, że jest… koniunkturalistą, czyli – politykiem z krwi i kości.
Wytłuszczone słowa we wpisie przewodniczącego Napieralskiego to „Nasz program to Polska, w której odnajdą się wszyscy – wolna jak dziś Hiszpania, zamożna jak Skandynawia”. Prawda jak ślicznie?! Tylko co to znaczy?
Czy Napieralskiego stać, w przeciwieństwie do Wojciecha Olejniczaka na autorski program swojej partii, czy jest intelektualnie przygotowany nie tylko doprowadzenia takiej machiny, ale również do podjęcia wysiłku zjednoczenia lewicy? Szczerze mówiąc – wątpię.
Mieczysław F. Rakowski, który pomimo ciężkiej choroby, jest aktywnym komentatorem życia politycznego, głównie lewicy, daje, jak zwykle, proste – ale jakże słuszne rady. Z pozycji prawdziwego guru, gdzie nie zawiła forma, lecz prosty, jasny, klarowny przekaz, stwierdza, że Napieralski przede wszystkim powinien się dużo uczyć, czytać, łączyć partię i zwalczać w niej koterie, nie słuchać potakiwaczy, ale słuchać mądrych rad. I przede wszystkim – jeżeli już chce się powoływać na Zapatero – to nie powinien zapominać o tradycjach polskiej lewicy.
Rakowski nie widzi szansy na podjęcie konstruktywnego dialogu z SDPL (ale o Polskiej Lewicy Leszka Millera nic nie mówi), jak również nie widzi dla SLD drogi we współpracy z organizacjami lewackimi. I co ciekawe – wyraźnie daje sygnał, że lewica XXI wieku musi koniecznie pracować nad nowymi formami języka i komunikacji. Jak by to nie zabrzmiało – jest to ukłon w stronę „Krytyki Politycznej”.
Grzegorz Napieralski stoi być może przed ostatnią szansą uratowania tej starej łajby, Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dobrze by było, gdyby posłuchał właśnie rad ludzi trzeźwych i doświadczonych, którzy przepłynąwszy życie, widzą w dalszym ciągu wyraźnie i ostro horyzont. Może to ostatnia szansa na naukę.
Azrael
Najnowsze komentarze