
„Nasz Dziennik”, obrońca prawdy i rzetelności dziennikarskiej, podał, że niemiecki MSZ usunął na swojej stronie internetowej HONOROWY tytuł profesora, przed biogramem Władysława Bartoszewskiego.
Nie ukrywa specjalnie satysfakcji z tego powodu, ponieważ walka z profesorem Bartoszewskim to jeden z priorytetów tego środowiska.
Pod artykułem w „Naszym Dzienniku” podpisany jest niejaki Waldemar Maszewski, z Hamburga. Podejrzewam, że nie jest to prawdziwe nazwisko, lecz pseudonim.
Władysław Bartoszewski ma rzeczywiście tylko średnie wykształcenie, zdobyte jeszcze przed II wojną światową. Po wojnie nie dane mu było ukończyć studiów, ponieważ sytuacja polityczna, a głównie przeszłośc wojenna nie pozwoliła mu na zdobycie formalnego wykształcenia.
Niemiecki MSZ dokonał tej zmiany pod wpływem akcji i działalności niejakiego Mirosława Kraszewskiego. Jest to Polak – a właściwie już nie Polak, lecz polskojęzyczny obywatel Niemiec – który od lat walczy nie tylko z państwem niemieckim, ale również z polskimi interesami w tym kraju.
Pan Kraszewski, lekarz radiolog, został pozbawiony praw do swoich dzieci w Niemczech, i wywołało to w nim taki stres, że robi wszystko, aby i to państwo i polskie stosunki z Niemcami zohydzić.
Pan Kraszewski pisuje do „Naszego Dziennika”. I pod własnym nazwiskiem, i pod pseudonimem. Jego zadaniem jest propaganda antyniemiecka – taka w stylu, formie i treści, jak z czasów gadzinówek czasów PRL, programu „Tu mówi jedynka”. Tego rodzaju „publicystyka” to przejaw chorej psychiki, która prowadzi do nikąd.
Dla wszystkich, którzy patrzą nie na formalne tytuły, a na faktyczne zasługi i dokonania, Profesor Władysław Bartoszewski, bez formalnego wykształcenia jest więcej wart, niż profesor Uniwersytetu Kardynała Stefan Wyszyńskiego, który w swojej pracy doktorskiej napisał miedzy innymi;
Możliwość dążenia administracji zakładu pracy do realizacji postawionych zadań kosztem naruszenia uprawnień pracowników została dostrzeżona już przez Lenina („O roli i zadaniach związków zawodowych w warunkach nowej polityki ekonomicznej” w zbiorze pt. „Lenin o związkach zawodowych”
[...]
Zasada wolności umów stanowiła narzędzie nieograniczonego wyzysku klasy robotniczej (K. Marks, „Kapitał’”‘)
Nie muszę chyba pisać, z czyjego doktoratu pochodzą te wyjątki.
Prawicowe portale się cieszą. Piszą o sprawiedliwości. Tylko, że Profesor bez magisterium, a z zasługami dla Polski – jest kimś, kto na zawsze zapisze się w polskiej historii.
Azrael




Najnowsze komentarze