
Co raz bardziej jest jasne, że Micheil Saakaszwili był w całej tej sprawie tylko figurantem. Że za nim i na przeciwko niego stały siły, które wykorzystały jego i Gruzinów do rozgrywki służb i polityków. To był konflikt na linii Rosja – Stany Zjednoczone – a nie na linii Gruzja i jej zbuntowana prowincja, Osetia Południowa.
Amerykanie twierdzą, że gdy się dowiedzieli o planowanej akcji zbrojnej wojsk gruzińskich – usiłowali go od niej odwieść. Saakaszwili rozmawiał kilkanaście godzin przed rozpoczęciem ataku z dyrektorem wydziału ds. Europy i Eurazji w Departamencie Stanu Daniel Friedem, który ponoć miał go odwodzić od ataku na Osetię Południową. Z drugiej jednak strony, Amerykanie nie udostępnili Gruzinom danych wywiadowczych, które wskazywały, że w rejonie konfliktu znajduje się nie tylko 58 armia rosyjska – ale również 76 Pskowska Dywizja Powietrzno – Desantowa. Wypowiedzi polityków amerykańskich, w tym Condoleezzy Rice, dawały poczucie bezpieczeństwa i mogły umocnić przekonanie Saakaszwilego, że w sytuacji konfliktu, otrzyma wsparcie nie tylko polityczne. Oczywiście, Amerykanie twierdzą, że nigdy nie byli oficjalnie informowani o planach prezydenta Gruzji – ale czy ktokolwiek informuje OFICJALNIE o planowanej operacji wojskowej?!
Na terenie Gruzji przebywało 130 doradców amerykańskich i nieustalona liczba doradców izraelskich, którzy mieli, jak się okazuje, kolosalny wpływ na polityków reżimu Saakaszwilego. Rosjanie musieli sobie doskonale zdawać sprawę, że gra operacyjna służb amerykańskich i izraelskich musi wcześniej, czy później skończyć się konfliktem. Wynikało to ewidentnie z wypowiedzi samego Saakaszwilego. I doskonale się do tego przygotowali.
Rosjanie zmusili i sprowokowali Gruzinów do działania na swoich warunkach. I jak by na to nie patrzeć – osiągnęli sukces.
Wszystko, co się teraz dzieje, w sferze działań politycznych – to są działania ex post. Nie mają one specjalnego znaczenia.
Oczywiście pytania są takie – po co były prowadzone te gry? Tu, wbrew pozorom, nie ma jasnych odpowiedzi. Jeżeli jeszcze ze strony rosyjskiej jest to dość jasne – czyli po pierwsze, odzyskanie panowania nad liniami przesyłowymi surowców i po drugie, zablokowanie drogi Gruzji do NATO – a co za tym idzie – osłabienie pozycji amerykańskiej w regionie – to motywacje amerykańskie są niejasne.
Można założyć, że służby amerykańskie i izraelskie miały program dokładnie odwrotny. Jeżeli rzeczywiście tak było – oznacza to, że źle oszacowały rosyjskie możliwości. Byłby to kolejny gruby błąd tych służb.
Nie da się uciec od polskiej roli, roli Lecha Kaczyńskiego w tej sprawie. Są przesłanki, aby sądzić, że był on poinformowany, zarówno ze strony prezydenta Saakaszwilego, jak i być może ze strony izraelskiej, o projekcie gruzińskim. To jest bardzo zła informacja, wskazująca na to, że polski prezydent, zamiast prowadzić politykę – zajmuje się awanturami.
Azrael
Najnowsze komentarze